Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Poznaję nowe sąsiedztwo

A więc przeniesienie się o 2 km na północ ma swoje konsekwencje: nie jestem już we Floripie a w São José. Oto patron mojego nowego miasta.


Widać, że dobry tatuś to on nie był. Ja tam moich przytulałem do siebie a nie chwaliłem się nimi przed światem. Mniejsza o to, co ja będę naprawiał rodzinne stosunki jakichś Żydów.

Ważne jest, że w pobliżu nowego domu są w dużej ilości artykuły pierwszej domowej potrzeby. Odkrywam je powoli dopiero teraz, 7 tygodni po przeprowadzce:


I już wiem, że w sąsiednich uliczkach są trzy świątynie różnych kultów. Nie robią hałasu (w odróżnieniu od jakiejś dalekiej dzwonnicy katolickiej) więc widzę je z sympatią. Ciąg dalszy nastąpi.

wtorek, 12 maja 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/05/12 09:33:48
Z ciekawości: co to za kulty?
-
2009/05/12 14:14:18
Ale uważaj On czyli patron ma wyczulone oko i filuje na wszystko.Gratuluję nowego siedliska. Nazwa krócej brzmi . Zawsze jakas korzysc.
-
2009/05/12 18:12:47
@Jurgi: najbliżej, na głównej ulicy, to Igreja Universal (Kościół Uniwersalny) biskupa Macedo. Rosnąca potęga finansowa. Chyba już jest w Polsce. Na równoległej ulicy Assembléia de Deus, import God's Assembly z czasów gdy KK w wydaniu Teologii Wyzwolenia straszył dyktaturę. Parę ulic dalej coś mniejszego, nie przyjrzałem się uważnie nazwie, chyba Jesus sempre vivo (zawsze żywy), o takich ugrupowaniach można tylko zgadywać czym są. Może kilkaset osób i tylko w jednym mieście, a może pół miliona rozłożone na wiele stanów.

Od dawna korci mnie zrobić reportaż fotograficzny z dobrej trzydziestki albo i więcej kościołów z okolicy (większość to wyznania ewangelickie), ale to trochę czasu i roboty.

@acel: brzmi krócej ale ma dwa diakrytyki, których domy wysyłkowe w Stanach nie lubią. I podobnie zwących się miast jest mnóstwo w po-hiszpańskiej Ameryce, więc i ryzyko źle posłanej przesyłki większe...
-
2009/05/14 01:56:51
Co do tatusiostwa - nie wiem, czy każdy ma aż tak wielkie serce, żeby dziecko, o którym tuż po ślubie się dowiedział, że nie jest jego, tulić czule i radośnie do piersi... A jak w takim razie wytłumaczyć chwalenie się? Może tak, że jak będę się chwalił, to nie uwierzą w plotki, że nie moje?
-
2009/05/14 02:20:00
Myślisz, że żona mu opowiedziała o wizycie Gabrysia czyli archanioła?
-
2009/05/14 11:26:45
Ech, naszukałam się, ale jest dowód: "Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie." - znaczy, wiedział.

Nawiasem mówiąc, wielkie litery w odmianie zaimka "ona" są dziełem Biblii Tysiąclecia. Sprawdziłam sobie inne przekłady: w tekście łacińskim ich nie ma, w angielskim nie ma, hebrajski chyba w ogóle takiej idei nie zna. Cóż za rozkoszny przykład polskiej nadgorliwości.