S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Koniec niewinnej zabawy

Je¶li Nameste i Tichy, m±drzy i wra¿liwi ludzie, daj± do zrozumienia, ¿e nie sprawia im przyjemo¶ci ogl±danie ustaleñ programu z chor±giewkami opowiadaj±cego kto i sk±d wszed³ na mój blog i co tam czyta, to nawet tak niedomy¶lny i niewra¿liwy jak ja cz³owiek rozumie, ¿e trzeba to co szybciej wywaliæ.

„£apaczami url-i” s± dzi¶ prawie wszystkie programy podaj±ce statystyki wizyt sieciowych. Mam dwa, jeden ujawniony (stat.4u), drugi nie, oba podaj±ce ciekawe informacje. Na ogó³ otrze¼wiaj±ce. Gdy wielokrotnie siê widzi, ¿e w¶ród nowych czytelników ¶rednia ich cierpliwo¶ci na czytanie andsola wynosi 0,17 sekundy, rozumie siê ¶wiat i naturê popularno¶ci nieco lepiej. I autor naukowego artyku³u o tabliczce mno¿enia (tak, tak, kilkana¶cie tysiêcy wej¶æ...) rozumie, ¿e je¶li dzieciê jest rozbisurmanion± obrzydliwk±, to nic jemu po mnie a mi po nim, bo ono chce prawdziwej tabliczki i do wydrukowania, a nie sugestii jak zacz±æ tu w³asn± robotê i czemu.

Dobre statystyki wydajnie redukuj± ego.

To po co siê wdawa³em w tego feedlive? Z przyczyn zupe³nie odmiennych ni¿ uprzednio w blogfroga. Tam chodzi³o o wlezienie na s³up i wo³anie: o, tu jestem!

Taka wspinaczka to typowa belferska choroba. Jak wszyscy wiedz±, gdyby Szymon po prostu nie chcia³ siê myæ przez 40 lat, móg³ sobie ¶mierdzieæ w jakim¶ k±cie i przetworzona w cz±stki aromatyczne jego filozofia by mu zapewni³a spokój. Ale on by³ pedagogiem i chcia³ ¶mierdzieæ dla dobra ludu i go do niesiêmycia przekonaæ. Wiêc ja te¿ w ¿abie ... a zostawmy to tam. Wlaz³em, w ci±gu paru miesiêcy znalaz³em tam paru czytelników, wiêc niczego nie ¿a³ujê.

Ale z programem ucz±cym chor±giewek i polskich miejscowo¶ci intencja by³a inna. Najpierw to by³o zape³nienie kolorystycznej pustki po wyrzuceniu ¿aby z bloga. I zabawne to by³o. A potem zauwa¿y³em, ¿e je¶li kto¶ wygrzeba³ jaki¶ mój dawny wpis, to zachêcony zapewne kolorow± informacj± i inny czytelnik bra³ siê za parê minut za ten sam wpis. Fajne.

Lecz jeszcze fajniejsze jest nie ura¿aæ ludzi.

Niemniej jednak bez przesady, je¶li kogo¶ razi ca³o¶æ to przykro mi, ale blog jeszcze nie dojrza³ do samobójstwa.

sobota, 02 maja 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/05/02 06:55:07
Przez dwie zacofane marudy wywali³e¶ takiego fajnego gad¿eta? Jak siê komu¶ nie podoba³o, to móg³ na³o¿yæ czapkê niewidkê, wystarczy wy³±czyæ javascript i ewentualnie obrazki. Blox ma znacznie gorsz± pu³apkê, bez ostrze¿enia ujawnia IP je¶li nie komentuje siê z konta w bloksie.

Na swoim blogu na blogspocie nie ¶ledzê wej¶æ (bo i po co), mam za to Google Analytics na S24 i 100 zabobonach. Dane ciekawe lecz niezbyt buduj±ce, po³owa wej¶æ z Googla na blog na S24 dotyczy pangi, a jeden link z forum zdrowie.onet.pl do zabobonów generuje 300 wej¶æ. Polacy to paranoicy i hipochondrycy - ale to przecie¿ wiem bez Google Analytics.
-
2009/05/02 07:01:03
O w³a¶nie tak. Ale odszczekujê, stoi przecie¿ jak wó³:
Je¿eli siê nie zalogujesz, przy twoim komentarzu poka¿e siê numer IP.
-
2009/05/02 07:15:06
Jakie znowu samobojstwa. No bez przesadyzmu?????
Panie Andsol, nie powiecie mi, ze jestescie tacy wrazliwi na krytyke????
-
2009/05/02 08:03:26
A zdradzisz jakie byly argumenty krytykujacych? Pytam z czystej ciekawosci, sam tego gazdzetu nie mam i nigdy nie mialem, ale tez nigdy nie wzbudzal we mnie zadnych emocji.
-
2009/05/02 09:24:00
Byæ mo¿e jestem "zacofan± marud±" ((c) kwik), ale chyba bardziej "zacofan±" ni¿ "marud±", bo pisa³em, ¿e, owszem, ra¿± mnie takie gad¿ety i nawet zastanawia³em siê, czy o tym nie blogonotn±æ, ale zamiast tego grzecznie zainstalowa³em sobie w przegl±darce stosowny stuff, który takie gad¿ety (wraz z reklamami itp.) wycina w pieñ. I wzmianka ta pad³a do¶c dawno, wiêc nie poczuwam siê ;) do bezpo¶redniego sprawstwa.

Ale pytacie o argumenty. S± trzy: fundamentalny, estetyczny i ergonomiczny. Fundamentalny polega na tym, ¿e kod wspó³czesnych stron WWW jest dos³ownie naszpikowany rozmaitymi ¶ledz±cymi wstawkami, które gromadz± raczej informacje o osobach ("ogl±daczach"), ni¿ slu¿± porz±dkowaniu Internetowego Oceanu ¦mieci w celu zlokalizowania Wysp Interesuj±cej Tre¶ci. Nie bêdê tu wylicza³ wszystkich mo¿liwych nadu¿yæ, jakie mog± siê pojawiæ w zwi±zku z analiz± takich gromadzonych danych (okienko na komentarz jest za ma³e). Szczególnie gro¼ne wydaj± mi siê "¶ledz±ce wstawki" pracuj±ce na rzecz gigantów (typu Google Analitycs), bo jestem antytotalitarnie i antyinwigilacyjnie po prostu uczulony na scentralizowane formy wêszenia.

Ja na swoim blogu tak¿e mam w³±czony "³apacz URL" i z nie-do-koñca zdrow± fascynacj± ogl±dam sobie, kto te¿, sk±d i co ogl±da. Z analizy tych mikro¶ladów powzi±³em przy tym okruchy wiedzy o rzeczach, któreych ujawnienia niekoniecznie chcieliby moi czytelnicy, np. wiem o pewnych osobach, gdzie pracuj±. Streszcza mi siê wiêc ten argument fundamentalny nastêpuj±co: je¶li dowiedzia³e¶ siê przypadkiem (jako side-effect mechanizmów sieciowych) o jakich¶ prywatnych sprawach swoich czytelników, to przynajmniej zachowaj dyskrecjê. Gad¿et pokazuj±cy "sk±d" ujawnia równie¿ przy okazji "¿e" (¿e kto¶ st±d-a-st±d zagl±da³ wtedy-a-wtedy tu-a-tu). Byæ mo¿e ten kto¶ nie ¿yczy sobie ujawnienia takiej informacji, z dowolnych powodów. Jestem wiêc przeciw takim upubliczniaj±cym i niedyskretnym gad¿etom.

Argument estetyczny jest subiektywny. Niektórzy s±dz±, ¿e im wiêcej "kolorowych gazów-dymów" na stronie WWW, tym lepiej. Ja s±dzê odwrotnie, dla mnie to szum informacyjno-wizualny, odwracaj±cy uwagê od tego, co chce zaprezentowaæ autor publikacji.

Argument ergonomiczny dotyczy kosztów. Te wstawki gad¿etowe nie tylko wa¿± swoje, powoduj±c, ¿e czas ¶ci±gania stron ro¶nie. To jeszcze pó³ biedy. Ca³a bieda zwi±zana jest z faktem, ¿e zamiast ³±czyæ siê z jednym serwerem (tym, ktory przechowuje w³a¶ciw± tre¶æ strony), ³±czymy siê -- zazwyczaj nie¶wiadomi tego -- z dziesi±tkami innych serwerów "wêsz±cych". Zbadalem kiedy¶, jakie jest opó¼nienie zwi±zane z wyst±pieniem w kodzie strony google analitycs. To nie s± milisekundy, to s± ca³e sekundy, a niekiedy gorzej.

Wiêc nie tylko snifferstwo niedyskretne, brzydkie i rozpraszaj±ce, ale jeszcze -- kosztowne.
-
2009/05/02 11:04:06
Muszê siê z przedpi¶czyni± zgodziæ w dówch kwestiach: te wszystkie wstawki strasznie spowalniaj± ³adowanie stron, co te¿ by³o g³ównym powodem ich powycinania w mojej przegl±dareczce. Namiêtnie wycinam tak¿e wielkie banery na górze, zajmuj±ce miejsce na tekst (mnie by odpowiada³ ekran portretowy, a tu wszêdzie panoramy). Ale akurat tego jako¶ nigdy nie przysz³o mi do g³owy wyci±æ, sam nie wiem czemu. O.

Druga sprawa, to faktycznie niezrêczno¶æ niektórych danych. Domy¶lne, darmowe statystyki u mnie s± mocno okrojone, ale i tak wpad³o mi w oko wiele danych, których nie wypada³oby upubliczniæ: np. ¿e kto¶ prawdopodobnie mieszka kompletnie gdzie indziej, ni¿ deklaruje, albo ¿e po pojawieniu siê w³asnego nazwiska u mnie, zagl±da tam kilka razy dziennie, zapewne z³akniony, czy nie ma aby komentarzy.

A s± te¿ szpiegule ¶ledz±ce na bie¿±co i pokazuj±ce nawet, jak go¶æ przewija stronê, w co klika, jak porusza mysz± i czy tekst w pola wpisuje szparko, czy z wahaniem (albo co kasuje i poprawa).
-
Go¶æ: Ogl±d, 87-205-34-98.adsl.inetia.pl
2009/05/02 13:01:40
Od razu wyrzucaæ dzisiaj chor±giewki tak z samego rana? Ja wiem, pan prezydent postanowi³ w tej sprawie przedsiêwzi±æ akcjê SMS-ow±, ale nie spodziewa³em siê, ¿e bêdzie ona a¿ tak skuteczna. I ¿e bêdzie ma³a tak szeroki zasiêg.

-
2009/05/02 15:10:11
Re "prawdopodobnie mieszka kompletnie gdzie indziej, ni¿ deklaruje,"

Ja dzieki choragiewkom odkrylam, ze gdy zagladam do Andsola w pracy, choragiewka co prawda prawidowo pokazuje kraj, ale juz nie miejscowosc. Malo tego, zagladanie do Andsola poprzez komputer przylaczony kablem skutkowalo pokazaniem zupelnie innej miejscowosci niz zagladanie poprzez bezprzewodowy kompute (zwany nie wiadomo dlaczego telefonem).
-
2009/05/02 15:56:28
VIerablu, to s± dane providera, nie u¿ytkownika :)
-
2009/05/02 16:35:04
Mnie odwiedza t³um z Pary¿a (TPSA) i nie mniejszy z Wiednia (chello/UPC) ;)
-
2009/05/02 23:56:42
@ nameste - no w³a¶nie, zabawa jest niewinna dopóki niewinny jest jej organizator. Ludzie przychodz± na twojego bloga jak go¶cie, poczytaæ i pogadaæ, wiêc nie wypada ich ukradkiem legitymowaæ ani dawaæ takiej mo¿liwo¶ci dowolnej firmie.

Google Analytics przynajmniej wiem czyje jest. Liczê na to, ¿e nikt ich nie wykupi, a ka¿da afera bêdzie dostatecznie nag³o¶niona. Ale nic wiêcej na obronê GA nie mam i masz racjê w sprawie. Gugle ju¿ wiedz± o mnie wiêcej ni¿ ja sam, najlepiej gdyby nic nie wiedzieli o ludziach wchodz±cych na mój blog i zostawiaj±cych tam komentarze. No ale tego siê nie da zrobiæ gdy siê ma blog na blogspocie :)
-
2009/05/03 01:22:34
Komentarze jasne wiêc mogê ma³o mówiæ, nie, Tierralatina? Przy okazji, jak zrobiæ wielk± reklamê Twojemu tekstowi o ¶winiach co gadaj± o grypie meksykañskiej?

Nina, samobójstwo by by³o bloga gdyby on postanowi³ znikn±æ. Tak, jestem wra¿liwy na krytykê i na ogó³ nie mogê spaæ póki jej nie rozwalê w drobny mak. Ale tym razem krytycy s± silni i lepiej z nimi uwa¿aæ. I co gorsza, maj± racjê. Wiêc teraz mo¿esz ju¿ do mnie wchodziæ nie ogl±daj±c siê tu i tam, nikt nie filmuje. Satysfakcja czasami gwarantowana, trzecia minuta gratis.

Epitet o zacofanych marudach bardzo mi siê podoba. Zaczynam my¶leæ na kim wypróbowaæ.

Zastanawiam siê gdzie mam w komputerze artyku³ go¶cia, który przed paru laty namawia³ ludzi, by nie brali z supermarketów "kart wierno¶ci, lojalno¶ci i tanio¶ci". Sprzedajemy siê za punkty warte pó³ procenta zakupów i durna firma wie, ¿e przesta³em przed rokiem kupowaæ tort orzechowy, wiêc mnie atakuje ofertami. Problem jest powa¿ny i ciekawe rozwi±zanie to nie traktowaæ go powa¿nie.
-
2009/05/03 04:51:44
Ja (tichy) jako 5-grid. Mój wybór? Poniek±d, ale mia³em gorsze propozycje. Co do "³apacza urli", nie mam nic przeciwko, gdy w³a¶ciciel bloga sobie ³apie, albo robi swe prywatne CSI. Mam przeciwko wy¶wietlaniu dla wszystkich. Co mam? W³a¶ciwie, nie wiem. Dlaczego jemy z dum± publicznie, natomiast za³atwiamy sie za zamkniêtymi drzwiami - pytanie godne Bunuela... Mo¿e dlatego, ¿e wstêpuj±c, b±d¼ w dodatku komentuj±c, wchodzê w relacjê z mojego wyboru, czy to z Autorem, czy to zi Komentatorami. Nie ¿ycze sobie wchodziæ w relacjê z nikim innym.

Co do kart sklepowych... w niektórych sieciach, by dostaæ co¶ za normaln± cenê, trzeba udawaæ, ¿e siê wierzy, ¿e to specjalnie dla wybranego klienta. Nie znoszê, ale udajê. Takze punktów, kuponów, "kó³ek" zakupowych czy telefonicznych, wszystkiego co mi zawraca g³owê., jakbym nie mia³ jej zawracanej przez normalne koleje rzeczy.

Wracaj±c do bycia z³apanym... czasem kusi, by siê ujawniæ. Choæby po to, by móc wzmocniæ swe argumenta - "jest tak, bo jestem kim¶, wiêc muszê wiedzieæ lepiej". Kusi, ale jako¶ hadko.
-
2009/05/03 07:26:49
5-grid (tichy):
Wracaj±c do bycia z³apanym... czasem kusi, by siê ujawniæ. Choæby po to, by móc wzmocniæ swe argumenta - "jest tak, bo jestem kim¶, wiêc muszê wiedzieæ lepiej". Kusi, ale jako¶ hadko.

Jako zwolennik - ju¿ nie tyle internetowych coming - outów, co w ogólno¶ci nie zak³adania masek: daj siê skusiæ. Czasem oczywi¶cie niezrêczno¶æ, gdy oka¿e siê, ¿e jako jedyny przyszed³em na maskaradê bez kostiumu, ale najczê¶ciej wystarczy sprawdziæ, kto zaprasza i gdzie.

Co do wzmacniania argumentów - chyba przeceniasz tê funkcjê w dobie obecnego upadku autorytetów. Czy - przyk³adowo - u (excuses le mot) Jadczyka jest jako¶ specjalnie m±drze pomimo, ¿e autor og³osi³ siê mêdrcem, nie ukrywa tytu³ów i resume?
-
2009/05/03 08:28:43
@babilas:

A ja (na podstawie pobie¿nych i wyrywkowych lektur) mam parê cetnarów sympatii wiêcej do Jadczyka, ni¿ np. do starego, niechlujnego i nadêtego tetryka Eine, który móglby robiæ u madame Tussaud za figurê agresywnej, uczonej g³upoty. Jadczyk (warto zwróciæ na to uwagê) bardzo uwa¿a i nie przekracza pewnej linii (w kwestiach tzw. kontrowersyjnych), wycofuj±c siê w sceptycki ogólnik itp.; ma nadto sporo autoironii. S³owem, w poszukiwaniu dobrego przyk³adu na upadek lepiej siêgn±æ po np. Jacynê-Onyszkiewicza z jego strzelist± bzdur±.
-
2009/05/03 14:26:58
@vVierablu - tak, nie¶cis³o¶æ miasta to w miarê normalne, ale gdy ró¿nica miejsca to w ogóle inny kontynent: no to ju¿ nie jest sprawa providera. :)
-
2009/05/03 17:44:42
@Tichy, o ujawnianiu siê. Mam w³a¶nie przypadek, w którym szczera jest ochota powiedzieæ: go³ubczik moj, a mo¿e by pos³uchaæ zamiast gadaæ?, ale wiem jak wielu jest ludzi, co by nawet kurwy uczyli kopulowaæ, wiêc co ja siê bêdê stresowa³.

W Sieci widzê wszelkie formy jawno¶ci i niejawno¶ci, od s³oniowatego nadêcia do pe³nego zaniku indywidualno¶ci i my¶lê, ¿e dobrze, ¿e nie ma ogólno¶wiatowych norm. I niech bêdzie zapomniane jakiemu¶ dobremu cz³owiekowi bzdurzenie o internetowych szujach. Ma³o widzia³, to siê wystraszy³ niewidzialnego.

Najbardziej fascynuje mnie przypadek autora ¶wietnych artyku³ów tu stoj±cych. Wielu siê zastanawia³o kim jest Kelvin S. Brown. Ja te¿, dojecha³em tylko do skojarzenia go z Oregonem i tyle tego dobrego. Cz³owiek chce byæ tekstami, argumentami, nie pozycj±. I jest.

A je¶li kto¶ potrzebuje przypominaæ kim jest i dokumentowaæ co osi±gn±³... Gdy stawali¶my z Gabem w kolejce po ser ¿ó³ty i wygl±da³o, ¿e dopiero noc± z niej wyjdziemy (z serem lub na serze, tego nigdy siê nie wiedzia³o), pocieszali¶my siê porzekad³em "a co to jest kolejka w porównaniu z nieskoñczono¶ci±". I nadal tak my¶lê.

Mój w³asny przypadek? Gdybym za³o¿y³ kompletn± kurtynê, musia³bym na 100% od³±czyæ siê od moich sieciowych pisanek sprzed 10 lat i z Makutryny, gdzie pisa³o siê w zasadzie "dla swoich i sensownych" i nie by³o przyczyn, by chowaæ to¿samo¶æ. Wiêc kto zechce, w parê klików wie o mnie nawet wiêcej ni¿ ja sam pamiêtam, ale ma³o komu siê chce i nie ma sprawy. Czyli zazwyczaj nic nie przeszkadza nowemu czytelnikowi wchodziæ z kompletem praw rozmówcy - i niemi³e tego konsekwencje s± tak rzadkie i nieistotne, ¿e nie zrównaj± siê z mi³ymi i niekrêpowanymi niczym wizytami.