|
Blog > Komentarze do wpisu
Kardioida
Czy znasz tê krzyw±?
Gdyby wspó³rzêdne biegunowe mia³y agencjê reklamow±, ta krzywa by by³a jej najs³awniejsz± modelk±. We wspó³rzêdnych kartezjañskich jest krzyw± czwartego stopnia, a w biegunowych... czaruj±ca prostota, ale o tym za chwilê.
Wspó³rzêdne biegunowe? Jeste¶ na p³aszczy¼nie, masz dla orientacji liniê horyzontu i punkt na niej. Ka¿dy inny punkt okre¶lisz odleg³o¶ci± („promieniem”), na któr± musisz siê oddaliæ, by do niego dotrzeæ oraz k±tem pod którym musisz wystartowaæ. I „równanie krzywej” w tych wspó³rzêdnych to relacja jak promieñ zale¿y od k±ta, by punkt l±dowa³ na krzywej.
Oczywi¶cie szkic nie ma nic wspólnego z pomp± do krwi i dlatego nazywamy j± krzyw± sercow±, kardioid±. Z tradycj± i z symbolami nie warto siê k³óciæ.
Zrodzi³a siê ona w piêknym dla krzywych okresie, w XVII w., gdy wspó³rzêdne
podbija³y ¶wiat i wszyscy opisywali kszta³ty równaniami. Pewno¶ci nie mamy,
ale wydaje siê, ¿e ojcem jej by³ Pascal, w okresie gdy jeszcze p³odzi³
(matematykê).
Z przykro¶ci± widzê, ¿e nie widzê nigdzie prostego wyprowadzenia jej prostego równania r=1+cos t (r to promieñ, t to k±t), a poniewa¿ nierzadko trafiaj± do mnie przez pani± Google pro¶by o przyk³ady u¿ytków twierdzenia Talesa, zdecydowa³em siê, ¿e oddam temu parê godzin (których zreszt± nie mam). Nie rachunki, ale przyzwoite szkice zajmuj± tyle czasu, wiêc gdyby jaka¶ ¶ci±ga chcia³a mi je ¶cierwn±æ, niech uprzejmie powiadomi ¶wiat, ¿e to ode mnie.
Sk±d krzywa siê bierze? Najpro¶ciej: tocz±c wokó³ nieruchomego kó³ka (na poni¿szym szkicu po lewej) drugie, tego samego wymiaru i ¶ledz±c trajektoriê jednego zaznaczonego punktu. Dla wygody rachunków biorê okrêgi o ¶rednicy 1, czyli promieñ to 1/2. A punktem orientacyjnym, od którego bêdê mierzy³ r, bêdzie to miejsce, do którego tocz±ce siê kó³ko dotrze w po³owie drogi.
Usunê owe tocz±ce siê kó³ko i koñcowy efekt bêdzie taki:
Powiedzmy, ¿e kó³ko ruchome przetoczy³o siê o k±t t (mniejszy ni¿ k±t prosty). Mam tê sytuacjê:
Dla znalezienia zale¿no¶ci r od t usunê ze szkicu wszystko, co mo¿na, bez szkody dla rozumowania:
No i wynik dostajê bez trudu:
Kto dotar³ do tego miejsca i ci±gle rozumie co siê dzieje, z pewno¶ci± sam(a) by sobie poradzi³(a) z sytuacj±, gdy kó³ko przetoczy³o siê dalej ni¿ o k±t prosty. Ale jak u³atwiamy, to u³atwiamy a¿ do nieprzyzwoito¶ci; oto odno¶ny szkic:
i trzeba bêdzie do nowych trójk±tów znowu zastosowaæ twierdzenie Talesa i wykorzystaæ wzór cos(π-t)=-cos t. Koñcowy wynik ma tê sam± postaæ co i poprzednio: r=1+cos t.
A je¶li chcesz „prawdziwe” serce (takie z pierników), zerknij na koñcówkê artyku³u z MacTutora (pierwszy przyk³ad) – tam widaæ, ¿e bawi±c siê do¶æ prostymi równaniami mo¿na nie¼le siê rozerwaæ.
PS. Dopisek na Dzieñ Dziecka, wywo³any anatomicznym komentarzem Kwika: krzywa, której parametryczne równanie mi siê kiedy¶ wypracowa³o:
x=6cos(t)-3cos3t, y=4sin3t
ma taki wykres:
¶roda, 27 maja 2009, andsol-br
TrackBack
Komentarze
5-grid
2009/05/27 06:46:39
"Znaj proporcj±, Mocium Panie" - czy¿by poeta zaleca³ studiowanie i znajmo¶æ twierdzenia Talesa? Wychodzi na to, ¿e z Talesa, nawet bez wielkich tortur, wiele mo¿na wycisn±æ - a¿ serce ¶ciska, ta kardioida (czyli - podobna do serca, tak jak faktoidy sa podobne do faktów a astroidy do gwiazd, albo humanoidy do ludzi).
2009/05/27 10:38:45
Zrodzi³a siê ona w piêknym dla krzywych okresie, w XVII w., gdy wspó³rzêdne podbija³y ¶wiat i wszyscy opisywali kszta³ty równaniami.
Geometria analityczna ma nadal w sobie co¶ fascynuj±cego, wymienno¶æ "rysunku i rachunku", która pozwala rozwi±zywaæ równania, zapisywaæ kolejne linijki kartki symbolami reprezentuj±cymi operacje na liczbach, zamiast ca³ej kartki wype³nionej jednym rysunkiem geometrycznych kszta³tów.
Go¶æ: TadekKuranda, xdsl-9824.wroclaw.dialog.net.pl
2009/05/27 19:05:38
Ciekawe s± krzywe Beziera. Mówiê to jako projektant. Odkrycie krzywych Beziera zawsze mnie fascynowa³o jak zabawa z tasiemk± na wietrze.
www.algorytm.org/index.php?option=com_content&task=view&id=69&Itemid=28 2009/05/27 23:11:55
Choæby¶ nie wiem jak przystêpnie to t³umaczy³ i tak nigdy tego nie zrozumiem...
2009/05/28 00:10:01
@Tichy: oj, du¿o, i nawet nieszczególnie mocno trzeba cisn±æ. Od czasu do czasu co¶ tu na ten temat wrzucam, i starczy na kilkaset lat. Nie dziwi mnie ta obfito¶æ. Definicje nowych tworów przez u¿ycie proporcji (vide d³u¿szy wywód o tym u Hofstadtera w GEB) to jeden z ciekawych mechanizmów twórczego my¶lenia, a Talesowe proporcje to piaskownica w tym parku z zabawami...
@banderzwierz: co najmniej tak fascynuj±ce jak przekszta³canie d¼wiêków na znaczki w piêciolinii. Z wielu mo¿liwych izomorfizmów ³±cz±cych oddalone aspekty ¶wiata chwytane przez nasze zmys³y uwypuklam ten, bo przy porównaniu wyra¼niej widaæ potworn± wadê naucania geometrii analitycznej: przyzwoity muzyk s³yszy liniê melodyczn± i proste harmonie patrz±c na zapis i umie s³yszan± muzykê zapisaæ. W uniwersyteckim (a jeszcze bardziej w szkolnym) nauczaniu geometrii analitycznej "wyci±ga siê wnioski" z d³ugich rachunków, a to w prostych przypadkach powinno byæ dostrzegane prawie natychmiast. Nie chodzi mi o detale numeryczne, ale je¶li cz³owiek studiowa³ to-to, pisze uk³ad dwóch równañ z dwiema niewiadomymi i nie widzi przed wykonaniem rachunków gdzie mniej-wiêcej te linie proste siê przecinaj±, to wisi na tej ¶cianie jak ¶led¼ a nie alpinista. W wiêkszo¶ci kursów GA nie ucz± najwiêkszej sztuki z ni± zwi±zanej: kiedy rezygnowaæ z jej technik, bo prosta geometria elementarna prowadzi szybciej i pro¶ciej do wyniku. Kiedy¶ zrobiê jaki¶ wpisik o tym... @Tadek: czy to jest Twoje Zajêcie Pozycji w Narodowym Sporze o Szkie³ko i Oko? @emka1216: nie ¶mia³bym sprzeciwiaæ siê Twojej decyzji... Moje eseiki nie maj± ukrytej agendy misjonarskiej, niech ka¿dy siê ostanie przy wierze, z któr± mu wygodnie. Mój cel jest trochê inny. Gdy kto¶ sobie cicho mruczy: chcia³bym to kupiæ, ale jest dla mnie za drogie, staram siê sprawdziæ czy sprzedawcy zrobili dobr± robotê, bo czêsto mo¿na to nabyæ 10 razy taniej i w dodatku lepszej jako¶ci. Na przyk³ad ten wpis wzi±³ siê st±d, ¿e kilkadziesi±t obejrzanych ¼róde³ (w paru jêzykach) oznajmia jakie równanie opisujê kardioidê (czyli równie dobrze mog³o to staæ w regulaminie musztry albo w ksiêdze objawieñ jakiej¶ sekty) i tylko dwa wyja¶nia³y jak do tego dotrzeæ, a wyja¶nienia by³y tego typu, ¿e nazwa³bym je ¶ciemnianiem. No a kto¶, kto zobaczy równanie i zapyta dlaczego? zas³uguje na pomoc. 2009/05/28 04:51:21
To co napisa³e¶, Andsol, do Banderzwierza - "przyzwoity muzyk s³yszy liniê melodyczn± "
Ja tam na muzyce ani na muzykach ani na liniach melodycznych siê nie znam, co¶ jak ¶lepy na kolorach. Ale mniej wiecej rozumiem. Sa tacy, co od urodzenia s³ysz± linie melodyczne tak ³atwo jak splun±æ, ale wielu - wiêszo¶æ? - musi ciê¿ko na to pracowaæ. Podobnie, ugotowaæ dobry obiad, czy g³adko wykonywac ruchy tai chi. No, dowoln± rzecz we¼, któr± ludzie robi± - niechby robienie swetrów na drutach - i poza garstk± tych, co im z przyrodzenia wychodzi, reszta musi æwiczyæ, powtarzaæ, pociæ siê, mêczyæ, myliæ, poprawiaæ, etc., etc., etc.... Ale! Jest jeden wyj±tek. Mianowicie matematyka ( i jej poddziedziny - geometria, algebra, analiza, etc., etc., etc.). Z jakie¶ przedziwnego powodu, ludzie akceptuj±, ¿e owa jest trudniejsza od robienia na drutach, ale mimo tego godz± siê, ¿e robienia na drutach (czy ¶³usarstawa, czy krawiectwa) trzeba siê na ogó³ wytrwale uczyæ, ale matematyki nie trzeba. Albo jest dana, albo nie jest dana. A o ¶lusarstwie tak nie my¶³±. Sk±d tak? 2009/05/28 11:56:18
Zgoda, ¿e czêsto stosowanie GA ma niewielki sens. Ale operowanie równaniami zamiast rysunku jest mo¿liwe, wykonalne. Trudno siê dziwiæ ówczesnej modzie. Wci±¿ pamiêtam swoje zauroczenie.
Pismo te¿ na mnie robi wra¿enie. Nuty - niezbyt. Muzyki s³ucham, nie gram, nie znam nut, jak wiêkszo¶æ osób. Kiedy nie umiem, to trudno mi oceniaæ. Mo¿e ludzie uwa¿aj±, ¿e do matematyki potrzebny jest szczególny talent, bo jej nie znaj±? Co robi krawiec, do¶æ ³atwo zrozumieæ, obserwuj±c jego pracê, a potem znajomy wynik. Wiêc pro¶ciej [doc]oceniæ nale¿ycie trudy. Z matematyk± - gorzej, widaæ tylko pisanie i kre¶lenie po papierze, a rezultatem jest znowu jaka¶ pl±tanina symboli albo kresek. Podobno te¿ trzeba mieæ talent do jêzyków obcych. 2009/05/28 21:09:21
A który z nich jest obcy? Bo w ¶rodowiskach u¿ywaj±cych paru dzieci pos³uguj± siê wszystkimi i chyba nie ma zjawiska nauczenia siê jednego i trudno¶ci z innym.
Solfe¿u mo¿na nauczyæ wiêkszo¶æ dzieci; trudno¶ci s± gdy siê zaczyna z doros³ym, z gard³em zaschniêtym przez lata. Podobnie z widzeniem rónañ czy z przybli¿onym domy¶laniem siê opisu kszta³tu. Lekkie fa³sze nie s± problemem, chodzi o zaufanie, ¿e istniej± mosty miêdzy zjawiskami i ¿e ka¿dy mo¿e nauczyæ siê chodziæ po nich.
Go¶æ: TadekKuranda, xdsl-9824.wroclaw.dialog.net.pl
2009/05/29 05:47:59
"@Tadek: czy to jest Twoje Zajêcie Pozycji w Narodowym Sporze o Szkie³ko i Oko?"
Nie, to tylko asocjacje 2009/05/31 15:49:26
Banderzwierz napisa³
"Mo¿e ludzie uwa¿aj±, ¿e do matematyki potrzebny jest szczególny talent, bo jej nie znaj±? Co robi krawiec, do¶æ ³atwo zrozumieæ, obserwuj±c jego pracê, a potem znajomy wynik." O! To, to! Odwracaj±c exemplum z krawcem - to li tylko wyobra¿enie, ¿e patrz±c na robotê krawca (lub krawcowej) cz³owiek bêdzie wiedzia³, co on (lub ona) robi. Ju¿ nie mówiê o tych nieszczêsnych pracownicach sweat shop'ów, które same nie wiedza, co robi±, przyszywaj±c czy obrêbiaj±c rekurencyjnie jaki¶ fragment wiêkszej ca³o¶ci, nie maj±c pojecia, ani siê nie interesuj±c, jakiej. Póki jeszcze krawiec zaznacza kred± (czy tym specjalnym myde³kiem) kreski na materiale, mo¿na - intensywnie siê wpatruj±c- wyrozumieæ z grubsza po co. Nie wiadomo - nie bywszy choæ raz w butach krawca - dlaczego tak a nie inaczej... Koñcowy produkt - wdzianko czy marynarka, czy spodnie rozumiemy, pod warunkiem, ¿e bêdzie to wdzianko czy marynarka, lub spodnie. Jak co innego - to ju¿ gorzej z rozumieniem. Zapytasz krawca - co to? A on na to - galabiya. O, kurcze - zawo³asz, - galabija? To gorzej ni¿ kardiojda! Tak przy okazji - ciekawe dlaczego krawiec, a nie krawcowa. Przecie¿ krawców jak na lekarstwo, krawcowe dominuj±. Mo¿e dlatego, ¿e "krawiec" brzmi nobliwie, "krawcowa" - zaledwie pospolicie? 2009/05/31 16:25:17
W istocie, bardziej godnie by brzmia³a krawczynia. A potem, wykorzystuj±c pomys³, je¶li chwyci, utworzymy odmiany geolog - geologinia, topolog - topologinia. Wa¿ne, by nadal kobietom p³aciæ 2/3 tego, co mê¿czyznom.
Wrócê do porównañ muzycznych. Metoda Suzuki czy przewaga nut, to do przemy¶lenia potem, wa¿ne by dzieci w szkole mia³y pojêcie o trudno¶ciach technicznych z wydobywaniem d¼wiêku, z organizowaniem d¼wiêków w mile (im) brzmi±ce serie, z rozpoznawaniem który instrument jest odpowiedzialny za któr± orkiestrow± interwencjê, z odró¿nianiem rytmów i form - krótko mówi±c: chcemy spo³eczeñstwa umuzykalnionego. I do¶æ podobnie chcieliby¶my go umatematycznionego. Nie po to, by wszyscy matematykê uprawiali, ale by mogli z niej mieæ po¿ytki, by umieli j± doceniæ gdy siê z ni± zetkn±. I dla pojêcia na czym dana sztuka polega nie ma lepszej metody ni¿ aktywnego wdania siê w ni±. £atwo jest wspi±æ siê po linie? Zrób 5-metrowy spacer do góry, raz z pomoc± nóg a raz tylko rêkami i bêdziesz zupe³nie innym widzem na przedstawieniu "Cirque du Soleil"...
Go¶æ: tichy, adsl-221-207-30.mgm.bellsouth.net
2009/05/31 17:38:15
W moim uchu lepiej brzmia³aby "krawczyni" - nie wiem dlaczego - jak staropolskie "pani", "mistrzyni"? Nawiasem mówi±c, czytalem gdzie¶, ¿e nasz "pan" i "pani" to obca po¿yczka. ze najpierw siê zapo¿yczy³o "pani" (z jakiego¶ awarskiego czy huñskiego, nie pamiêtam bez googlowania), a "pan" urobi³ siê wtórnie.
Ale te¿ "geologinia" lepiej ni¿ "geologini". Mo¿e dlatego, ¿e jest ju¿ "georginia" (a w³a¶ciwie co to jest? - rozpoznajê s³owo, a nie znam desygnatu bez google'a). Co do analogii - muzyka/matematyka w aspekcie nauczania - hm... rzuca to ¶wiat³o na pewne zjawiska. Otó¿ ju¿ w pierwszej klasie zazna³em dobrodziejstwa edukacji, gdy pani, sk±din±d dusza nie kobieta, wybierajac dzieci do klasowego chóru na jak±¶ akademiê, dokona³a nie(?)¶wiadomej dyskryminacji - ty siê nadajesz, ty siê nie nadajesz. Mnie s³owami "siadaj w ³awce, bo buczysz" za³atwi³a na wieki. Przez jaki¶ czas dzieci wy¶miewa³y siê ze mnie, nawet przezywaj±c "buczkiem". Gdy skar¿y³em siê rodzicom, powiedziano mi, nie martw siê, wprawdzie s³oñ nadepn±³ ci na ucho, ale za to ³adnie rysujesz. I tak od jednego przypadku do drugiego wzrasta³a do mnie niechêæ do muzyki, to znaczy - do jej uprawiania, albowiem ze s³uchaniem nigdy nie mia³em ¿adnego problemu. Ba, bezb³ednie s³ysza³em fa³sz u kogo¶ (z czasem nawet i u siebie, ale znacznie s³abiej), i docenia³em harmoniê. Zapewne, na amatorskim poziomie... I ju¿ trudno odkrêciæ po latach od¿egnywania siê... 2009/05/31 20:45:33
@ tichy - masz objawy guglofobii? Georginia (bez guglania) to dalia, okaza³a ro¶lina wieloletnia, kwiaty w ró¿nych kolorach. Ale chyba bêdê musia³ poguglaæ czemu georginia :)
2009/06/01 01:41:11
To¿ to dupa jaka¶ ta kardioida!
A teraz offtopik: The dahlia is named after Swedish 18th-century botanist Anders Dahl. In German the dahlia was known as Georgia until recently, being named after the naturalist Johann Gottlieb Georgi of St. Petersburg, Russia. Z has³a Dahlia w Wikipedii. 2009/06/01 02:45:12
Kwiku, obserwacja jest s³uszna, wszystko zale¿y z jakiej perspektywy patrzy siê w serce. Dopisa³em (i dorysowa³em) krzyw±, nazwijmy j± didup±, któr± wymy¶li³em dla anatomii nieznanych nam jeszcze ET. Mo¿e kiedy¶ siê przyda?
2009/06/01 03:22:17
Kwik
Guglofobia? Nie tyle ona, co jako¶ ostatnio nie rozró¿niam, co wiem naprawdê, a co z gugli. Jak ta rozgwiazda, co wystrzykuje swój ¿o³adek na zewn±trz w wewn±trz skorupy ma³¿a, tam trawi, po czym powraca ¿o³±dek - ciekawe czy wie ile ¿o³±dka mu w danej chwili u siebie, a ile u ma³¿a.... Tak i z mózgiem wystrzykiwanym na zewn±trz... podobno ma³¿ czasem zatrzaskuje muszlê, i ¿o³adek rozgwiazdy tam w ma³¿u ju¿ na zawsze zostaje. |
|