|
Blog > Komentarze do wpisu
Trzymając się drobiu
Wczorajsza zagadka o kurach pokazała, że moje zagadki to fraszki w tak poinformowanym towarzystwie. Z jednej strony to smutne, że zagadka żyje tylko do pierwszego komentarza, z drugiej strony jakie rozkoszne historie przy okazji człowiek usłyszy. Przy okazji, nie wiedziałem, że i mleko było dobre w tej zabawie.
A przy innej okazji, w Siedlisku w ruinach zamku był łuk trzymający się tylko jednej kolumny (bo święto odkrycia pełnych piwnic to nie wojna, i tego poniemiecki zamek von Schöneichów nie przeżył) i Mistrz czyli Druh czyli Czarnuch przykazał mojej ekipie odłupać łuk od kolumny, bo takie coś zawieszone w przestrzeni wbrew prawom fizyki mogło kiedyś stać się niebezpieczne. I łupaliśmy młotami, kilofami i złym słowem a łuk był i był. W końcu zwaliliśmy go na ziemię, ale pękł nie tam gdzie była zaprawa. Ona przeżyła, a kamień puścił.
Ale żeby zostać przy temacie czyli przy kurach (Nino, kura jest materiałem samodzielnie się odnawialnym, wystawia się to na słońce i po paru dniach rosną nowe kury) zacytuję świetnie znane brazylijskie porzekadło o nich. Nie ma już ono kontaktu z rzeczywistością, bo z technologią ze Stanów pokaźny kurczak nadający się do zjedzenia wytwarzany jest w trzy tygodnie, co bardzo obniżyło jego cenę, czysty i zamrożony leży w supermarketach po 4 reali (6 złotych za kilo) i jest to jedno z najtańszych źródeł protein – ale powiedzonko mówi, że to nowa sytuacja w relacjach ludzko-drobiowych:
Quando pobre come frango, um dos dois está doente.
(Gdy biedak je kurczaka, jeden z nich jest chory). niedziela, 19 kwietnia 2009, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Gość: Krowa, xdsl-9824.wroclaw.dialog.net.pl
2009/04/19 11:44:03
Do zaprawy dodawało się również krew. Jeżeli mleko to chyba w formie kazeiny.
2009/04/19 12:23:58
Gdy ubogi Żyd je kurę, to albo on jest chory, albo kura jest chora. Ja znam w takiej wersji. Czyli wszędzie podobnie.
Gość: Krowa, xdsl-9824.wroclaw.dialog.net.pl
2009/04/19 14:09:46
Chciałam tylko jeszcze coś dodać do tych spraw związanych zaprawą, a może też z betonem. Głównie w kontekście zastosowania kurzych jaj w budownictwie, a także historycznie o zmaganiach cywilizacji w poszukiwaniu budulca godnego marzeń.
Andsol uczepił się jaj a beton przecież trwalszy i bardziej interesujący. Zanim chlusnę referat chcę rozwiać domysły osobom, którym np. żelbeton kojarzy się z trwałym żelem ondulacyjnym. Sporadycznie używano betonu z cementu naturalnego już w cywilizacjach Starożytnego Wschodu. Powstawał z dodania popiołu wulkanicznego do mieszaniny wapna palonego i żwiru. Od III wieku p.n.e. na małą skalę stosowali beton Rzymianie, od I wieku p.n.e. na wielką skalę, wznosząc z niego mury, a z czasem budując z betonu łuki, kopuły, koryta akweduktów i ścieków, nawierzchnię dróg, nabrzeża portowe i falochrony. Od średniowiecza do XVIII w. beton stosowano rzadko. Szerokie zastosowanie w budownictwie znalazł dopiero po wynalezieniu przez Anglika Josepha Aspdina cementu portlandzkiego (1824 rok). Od 1832 roku zaczęto stosować w Anglii i we Francji prefabrykowane bloki betonowe, który były bardziej ekonomicznym budulcem niż skała. W połowie XIX wieku narodził się żelbet, znacznie wytrzymalszy (dzięki żelaznemu zbrojeniu, przenoszącemu naprężenia rozciągające) na zginanie. Najważniejszym z jego pionierów był Francuz Joseph Monier. Ten ogrodnik, hodowca roślin ozdobnych musiał co jakiś czas kupować nowe dębowe donice, bo palmy ozdobne rozsadzały je korzeniami. Próbował robić samodzielnie donice odlewając je z cementu, okazało się jednak, że i z takim tworzywem korzenie po jakimś czasie dawały sobie radę. Wówczas postanowił zrobić mocną klatkę z drutu i dopiero ją zalać cementem. I w ten sposób - zupełnie przypadkowo powstał żelazobeton. Kilka lat później pewna niemiecka firma odkupiła od niego patent, zastrzegając sobie, że może z niego budować co tylko zechce. W lipcu 1879 roku beton zbrojony opatentowano. W 1887 roku powstał pierwszy żelbetowy most łukowy w Muhlhausen (Niemcy), oraz zapora wodna San Mates koło San Francisco, a w 1893 belkowy w Don (Francja). W 1903 roku w Greenburg w Pensylwanii (USA) wzniesiono pierwszy budynek o całkowicie żelbetowej konstrukcji szkieletowej. W 1928 roku Francuz Eugene Freyssinet wprowadził do budownictwa beton wstępnie sprężony, z którego pierwszy most wzniesiono w 1936 roku w Aue (Niemcy). Przykładem budowli wzniesionej z tzw. betonu sprężonego jest gmach Opery w Sydney. W Polsce pierwszy most żelbetowy zbudowano w Krakowie na rzece Rudawie w 1891 roku. W 1912 roku wybudowano we Wrocławiu - niezwykłą jak na owe czasy - konstrukcję żelbetową wedle projektu miejskiego architekta Wrocławia, Maxa Berga Halę Tysiąclecia. W momencie powstania Hala stanowiła obiekt wyjątkowy, posiadając żelbetowe przekrycie o największej rozpiętości na świecie - większe rozmiary osiągały wówczas tylko nieliczne konstrukcje stalowe. Hala ma 42 m wysokości, a nakrywająca ją kopuła 67 m średnicy. Maksymalna szerokość wnętrza Hali wynosi 95 metrów, a dostępna powierzchnia wynosi 14,0 tys. m. |
|