|
Blog > Komentarze do wpisu
Sztuka gmatwania
W zasadzie to z ksi±¿ki Raymonda Smullyana „What Is the Name of This Book?” (Jak siê nazywa ta ksi±¿ka?), ale podmieni³em nazwy miast.
Poci±g wyje¿d¿a z Pary¿a do Berlina. Godzinê pó¼niej inny poci±g wyje¿d¿a z Berlina do Pary¿a. Oba poci±gi jad± z dok³adnie t± sam± prêdko¶ci±. Który z poci±gów bêdzie bli¿ej Pary¿a w chwili gdy siê spotkaj±?
Wiem. Wszyscy odpowiedzieli natychmiast. Ale uwierzcie, ¿e nie w ka¿dym towarzystwie wynik jest równie imponuj±cy. poniedzia³ek, 20 kwietnia 2009, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2009/04/20 10:50:39
przyczyna takiej niemocy odpowiedzi moze miec przeciez bardzo rozny powod. niektorzy do dzis maja traume po tych idiotycznych zadaniach na matematyce, w ktorych to pocagi z a do b. i po zepchnieciu owej w czeluscie podswiadomosci potrzebuja duzo dluzej zanim ponownie wylowia ja na swiatlo dzienne.
2009/04/20 11:16:17
Nie chcê psuæ zabawy, ale w zadaniu brakuje zrównowa¿onej ;) precyzji. Co to znaczy, ¿e poci±gi siê spotykaj±? Oba ci±gnione s± przez lokomotywy przy³±czone do sk³adu z przodu, maszyni¶ci widz± siê przez okienko boczne i weso³o sobie salutuj±? Jako¶ tak?
Go¶æ: Throgh, axw134.internetdsl.tpnet.pl
2009/04/20 12:58:07
~86-63-n1.aster.pl napisa³/a
"przepraszam, ale co tu jest do liczenia????" A czy ktokolwiek mówi³ co¶ o liczeniu? ;) 2009/04/20 13:55:27
Nina, ale Twoje frustrujace doswiadczenia pasazerki PKP nie maja tu nic do rzeczy. Moze i pociagi sie nie spotkaja w matematycznie wyliczonym miejscu, ale jak juz sie spotkaja to oba beda w tym samym miejscu, matematycznie wyliczonym, czy tez nie.
Go¶æ: Krowa, xdsl-9824.wroclaw.dialog.net.pl
2009/04/20 15:09:44
W mojej pamiêci najlepiej zapisa³ siê do¶æ podobny przyk³ad obliczenia czasu jazdy od miasta do miasta na przyk³adzie najs³ynniejszego wroc³awskiego matematyka (po Gleichgewichcie, i kilku innych) prof. Jana Waszkiewicza, który zada³ pytanie studentom: w jakim czasie polskie czo³gi dojad± z Warszawy do Pragi - a rok by³ '68. Czekali studenci do¶æ d³ugo a¿ kto¶ ze s³u¿b zrozumie, ¿e zadanie matematyczne mia³o a¿ nadto wyrazisty aspekt polityczny.
Go¶æ: 47, gti2.internetdsl.tpnet.pl
2009/04/20 15:37:53
Jakie¶ wêz³y mi siê przypominaj±, topologia metryka kolejowa czy co¶, tylko jak pomierzyæ odleg³o¶æ czy liczyæ po powierzchni elipsoidy wzd³u¿ torów czy pod ziemi±.
2009/04/20 16:46:38
@vierablu:
I st±d moje wcze¶niejsze pytanie: jak siê okre¶la to miejsce. W±tpliwo¶ci 47 te¿ na miejscu, bo tor mo¿e byæ krêty ;) i wcale nie wiadomo, jak siê ustawi± poci±gi wzglêdem Pary¿a w chwili spotkania. 2009/04/20 18:27:59
Dzieleneie toru na czworo zabija zagadkê, która jak ka¿da zagadka opiera siê na zwyczajowym domniemaniu ¿e wszyscy siê zgadzamy co do tego ¿e szczgó³y s± niewa¿ne. Wa¿ny jest do³ek do którego wpad³a ofiara my¶lenia "po torze".
Mnie przpomnia³a siê s³awetna anegdota o dwóch poci±gach wyje¿d¿aj±cych z Pary¿a i z Moskwy. W pierwszym siedzi Francuz udaj±cy siê do Moskwy. W drugim Rosjanin udaj±cy siê do Pary¿a. Obydwoje wysiadaj± w Warszawie, s±dz±c, ¿e s± ju¿ na miejscu. Po rozebraniu tej anegdoty na sk³adniki pierwsze, uzna³em ¿e nie potrafiê siê z niej ¶miaæ tak serdecznie jak kiedy¶. Co siê zmieni³o? I dlaczego? 2009/04/20 19:09:02
@telemach:
zagadka rozwi±zana, jej martwe cia³o zdobi u¶miech spe³nienia I w takim momencie mo¿na odp³aciæ andsolowi za gmatwanie :), rozszczepiaj±c tory, metryki i definicje spotkania na czworo. A co siê zmieni³o po rozebraniu anegdoty? Anegdota roebrana staje siê -- przy okazji -- ju¿ znana, brodacieje. 2009/04/20 19:11:01
Po pierwsze, je¶li mówimy o miejscu, w którym jest jaka¶ kometa (stworzonko trochê d³u¿sze od poci±gu i te¿ w³a¶ciwiej symbolizowane przez pr±tek Kocha ni¿ przez kropkê), to mo¿na siê zgodziæ ze Smullyanem, ¿e poci±g to kropka.
Po drugie, gdy spisywa³em wspomnienia z Wroc³awia, w historii o Waszkiewiczu nie by³o Warszawy, a jako¶ tak lecia³a: Pa¼dziernik 1968, pocz±tek nowego roku akademickiego. Przed paru tygodniami wojska rosyjskie wykoñczy³y Prask± Wiosnê. Jan Waszkiewicz przychodzi na swoje pierwsze æwiczenia i natychmiast przystêpuje do pracy: «No to policzymy sobie trochê. Odleg³o¶æ ze stolicy pañstwa B do granicy z pañstwem A wynosi 400 km. ¦rednia prêdko¶æ czo³gu wynosi 50 km/godz. O której godzinie czo³gi pañstwa A musz± wyruszyæ, ¿eby dotrzeæ do stolicy pañstwa B o 4 nad ranem?» Grupa nieruchomieje i w nastêpuj±cych dniach oczekuje siê nieuchronnego zaaresztowania Jasia. Ale wydaje siê, ¿e w owej grupie nie by³o ani jednego tajniaka. Z kolei, bez w±tpienia zagadka mo¿e zabiæ gwo¼dzia bo te okropne zadania z rzekomej rzeczywisto¶ci o poci±gach z a do b przygotowa³y w g³owie dziurki. Cz³owiek od razu ma okropne nastawienie. O pasa¿erach wysiadaj±cych w Warszawie nie zna³em, widzê, ¿e muszê przej¶æ jaki¶ kurs starych a dobrych dowcipów. W koñcu, bohaterem zagadki nie jest poci±g a Smullyan: matematyk, filozof, logik, magik, pianista. I z tej samej ksi±¿ki warto przypomnieæ inn± jego drwinê z naszego my¶lenia, tym razem maj±c± du¿o wiêkszy ³adunek wiedzy o przes±dach: A certain Mr.Smith and his son Arthur were driving in a car. The car crashed; the father was killed outright and the son Arthur was critically injured and rushed to a hospital. The old surgeon took a look at him and said, "I can't operate on him; he is my son Arthur!" How do you explain this?
Go¶æ: wruszkazembuszka, 86-63-n1.aster.pl
2009/04/20 19:52:29
first!!!
The old surgeon was his mother..... its all
Go¶æ: Throgh, axw134.internetdsl.tpnet.pl
2009/04/21 13:04:58
wruszkazembuszka, 86-63-n1.aster.pl said:
"The old surgeon was his mother..... its all..." - ma siê rozumieæ! :) 2009/04/21 16:57:47
Gratulujê i zapewniam, ¿e ca³kiem utytu³owani ludzie miewali spore z tym k³opoty...
Go¶æ: wruszkazembuszka, 86-63-n1.aster.pl
2009/04/21 20:41:17
Pewnie ci , którym kobieta kojarzy siê tylko z Kinder, Kirche i Kuuche... lub pro¶ciej:)
2009/04/21 22:18:17
Je¿eli oba poci±gi wyruszaj± w drogê w tek¶cie jednego z opowiadañ kolejowych Stefana Grabiñskiego, to z pewno¶ci± NIGDY siê nie spotkaj±.
|
|
Tory i ilosc swiatel i zatrzyman i innych pokreconych pierdol po drodze jest zwykle rozna, kiedy sie jedzie w roznych kierunkach.
Tak bowiem pociag jadacy z Lublina do Wwy i ten jadacy z Wwy do Lu nie spotkaja sie w matematycznie wyliczonym miejscu. Bo nie ma takiej J%$^%$^% mozliwosci.
No prosze sie przejechac w/w w obie strony, a zaposiadziecie ta tajemnice wiekuista.
wniosek: matematyka jest gut, ale w teori...