|
Blog > Komentarze do wpisu
Pomóżcie, fizycy!
Sprawa w przechowywaniu owoców.
Mówią mi specjaliści, że powinienem myć je i potem kłaść do lodówki.
Nim owoce dotrą do mnie, są bardzo dotykane, więc mycie zmywa bakterie
i umyte skórki są mi przyjaźniejsze.
Ale to mówią jedni specjaliści. A inni mi mówią, żebym kładł owoc (a
szczególnie truskawki i pomidory) do lodówki, a jak nieco się ochłodzi
to mam wyciągnąć i umyć. Mówią, że natychmiastowe mycie w normalnej temperaturze sprawia,
że pestycydy łatwiej przenikają do miąższu.
Zaufania do tych opinii też nie mam. To znaczy:
wierzę w bakterie i mycie, ale czemu bakteria ma się zmyć? (Rukolę zostawiam w wodzie z odrobiną chloru na pół godziny, tego to żadna uczciwa bakteria nie zniesie). I czemu skórka
podmrożona i oblana wodą o pokojowej temperaturze ma słać pestycyny na
zewnątrz a nie do wewnątrz?
Nie wiem jak przy chłodzeniu zachowują się tkanki skórki i miąższu i kto gdzie łatwiej przenika. Zdrowy rozsądek by mówił, że skórka jest gęstsza, więc schłodzona staje się jeszcze gęstsza i nic nikomu nie odda, ale na ogół zdrowy rozsądek nic nie wie. A ponadto pestycydy mają bardzo dziwne własności, nie łączą się z wodą, a owoce to (kolorowa) woda, więc powiedzcie mi co powinienem myśleć, żeby być naukowy i zdrowy. czwartek, 30 kwietnia 2009, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2009/04/30 17:43:37
Andsolu, co prawda nie jestem fizykiem, ale... Proponuję Ci zasadzić sobie swoje. Własne. Najwłaśniejsze. Nie pryskać żadnym badziewiem. I jeść prosto z krzaka. Truskawki z odrobiną ziemi... mniami :)))))))
2009/04/30 18:48:23
Hm, zabijanie bakterii najlepiej udaje się przy pomocy odpowiedniej dawki twardego promieniowania gamma. Przez kilka sekund wystarczy. ;-)
Pytanie, czy jest to konieczne, pozostaje. Trudno mi ocenić na jakiej podstawie założyłeś że są lub mogą być one patogenne. Wszystko zależy od standartów higienicznych otoczenia i rozprzestrzenienia chorób. W Inadiach nie polecam bez mycia i gotowania bo wiem jak się to kończy. Ale czy wszędzie w Indiach? A tak na marginesie: jakie było moje zdziwienie gdy poszukałem i okazało się że nie żadna rukula albo rukkula albo ruccula - jeno nasza , stara , dobra rukiew wodna. 2009/04/30 19:27:46
2009/05/02 01:54:21
Panie Kwiku - z prawdziwą przykrością muszę stwierdzić, że pozbawił mnie Pan kolejnego złudzenia. Dalsze studia wskazują że macie (Pan i Wiki) rację. Odżywiałem się przez lata błędnie, nomenklaturowo niesłusznie; na moje usprawiedliwienie muszę podać, że utwierdził mnie w mym błędzie stareńki przewodnik po roślnach spożywnych a dziko rosnących na terenach Rzeszy Niemieckiej. Autor myli tam najwyraźniej a ja za nim jak ten głupek...Ot, niemiecki spisek.
Na marginesie: eruca sativa może być (w przeciwieństwie do tego co w Wiki- Wiki) również wieloletnia. Acha, na wyspie Ischia tubylcy wytwarzają napitek alkoholowy na bazie tejże rośliny, zwany rucolino. Człowiek całe życie się jednak uczy. Pozdrawiam kulinarnie dziękując za sprostowanie 2009/05/02 03:26:50
No właśnie, rúcula - eruca sativa, perska musztarda i wiele innych ładnych i brzydkich rzeczy da się o niej powiedzieć, ale bądźmy dla niej mili: to nasza rzeżucha, tylko troszkę przerośnięta, 15 cm.
@szukajmysię: podam Ci listem adres, a Ty mi wskażesz przy pomocy GoogleEarth gdzie ja niby u mnie znajdę ziemię na zasadzenie krzaczka. Bo gołym okiem i z bliska nie widzę... @acel: ta sprawa mycia przed czy po to na długie dyskusje, ale moja kwota tematów erotycznych jest na ten semestr wyczerpana. 2009/05/02 07:34:18
Co do rukoli - potwierdzam, że zimuje (przynajmniej w warunkach przeciętnej zimy wielkopolskiej) i jest rośliną, którą należy wysiać tylko raz, potem już sobie sama radzi, pojawiając się w nieoczekiwanych miejscach ogrodu.
Kształt liści jest dość zróżnicowany, istnieją różne, może nie tyle odmiany, co typy - ale nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Teraz w ogrodzie czas właściwy na żniwa czosnko-niedźwiedzie (Alium ursinum), wysiewanie bazylii i czekanie na pierwsze rzodkiewki. No i pięknie obrodziły smardze. Co do apelu zawarty w AndSolowym wpisie, jako antyfizyk nie poczuwam się do odpowiedzi. Zasugeruję tylko, że wszystko w granicach rozsądku - i mycie i niemycie też. |
|
www.foodsafety.gov/~dms/prodsafe.html