Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Pieprz mały, pieniądze duże

No więc rozwiązanie zagadki.

Oto co o pieprzu opowiada José Honório Rodrigues w książce „Historia, korpus czasu” z 1975r. (Streszczam zamiast tłumaczyć autora, bo jestem w niedoczasie).

W XVIw. handel czarnym pieprzem był monopolem króla Portugalii. Wyprawa po przyprawy z Lizbony do Indii i z powrotem (gdy powrót był) trwała koło 2 lat, więc ceny nie były niskie. Przez to pieprz stał się miernikiem kontraktów na giełdzie w Antwerpii. Językowo była ona wieżą Babel i działała krótko, nieco ponad godzinę, od 11-tej rano, ale na życzenie Portugalczyków zmieniła swe godziny i zaczęła działać od 10-tej. Kontrakty na pieprz były zamykane na pniu, a raczej na morzu, gdy docierały wieści, że okręt zdąża do swego portu. Króla bardzo ta gra cieszyła, bo mógł brać tam zaliczki, ale brał je w nadmiarze i w końcu 1543 roku jego agent handlowy oceniał, że dług królewski sięgał 2 milionów cruzadów. Niestety nie wiem ile to na dzisiejsze, ale zdaje się była to suma bliska nieskończoności. Ale chyba był wypłacalny, bo słynny bankier Jacob Fugger brał z banku pieniądze na 8% rocznie i pożyczał królowi Anglii na 13,5%, a królowi Portugalii na 11%.

Niestety, nie wszyscy tak sympatycznie oceniali portugalskiego króla i jego zasoby pieprzu, a jego nienasycony apetyt na pożyczki sprawiał, że inni mu pożyczali na 16% i w ten sposób dług królewski podwajał się w mniej niż 5 lat.

Aha, Banderzwierz ma rację, jest tu do dziś queijo do reino, ser królestwa – dość mocno przyprawiony, okrągły, w czerwonej okładzinie. Podobno wzorowany na holenderskim edamie.

poniedziałek, 27 kwietnia 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu: