Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Nieskończone jajko

„Zakupy czekolady przez klientów zaskoczyły handel w tym okresie kryzysu. W porównaniu z danymi z zeszłego roku, w którym ekonomia była dość rozgrzana, sprzedaż podniosła się o 5%” – oznajmił mi wszystkowiedzącym głosem dziennikarz brazylijskiej tv, wydobywając dźwięk z jakiegoś miejsca w twarzy bardzo podobnej do wielkanocnego jajka. Nie wiem jak wygląda nabór tych półgłówków do zawodu herolda idiotyzmów, bo ani to ma dobry głos ani elegancję (kiedyś o takiego się otarłem na ulicy i zdumiało mnie, że nosi jakiś garnitur z najtańszej wypożyczalni), o uroku twarzy już mówiłem, a chrząkanie ma całkiem prosiaczkowate.

Oczywiście prościej i jaśniej by było powiedzieć: „w Brazylii żadnego kryzysu nie ma, to znaczy kto żył całe życie z rodziną za 10 dolarów dziennie, nadal tak żyje choć pensja w realach mu wzrosła, ale od tego kryzysu z północy dolar też wzrósł, więc wszystko jest jak było”. Ale w tym roku nosi się ubranka we wzorki i pieprzy się o kryzysie, więc dziennikarz zrobi to co zawsze, czyli odczyta tabliczkę podsuniętą mu przez technika i świat się dowie, że czekolada zalewa kryzys a kryzys czekoladę.

Nawiasem, sobotnim przedpołudniem wybrałem się na zakupy moich zielenin i mleka i dookoła ludzie ze zdziwieniem zaglądali mi do koszyka, bo oni popychali wozy czekoladowe. Trzy panie przede mną w kolejce miały prawie same czekolady i jedna z nich wywaliła na to prawie tysiąc reali. A że wyglądało to na czekolady z tłuszczy roślinnych, to chyba po latach będzie jeszcze ona (a przynajmniej jej cellulitowe udo) pamiętać o tym obżarstwie.

niedziela, 12 kwietnia 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/04/12 04:01:26
Moja siostra (z rodzina) w PL zyje za 20-30 $ dziennie. Czy to oznacza ze jej poziom zycia jest 2 lub 3 razy wyzszy niz w Brazyli ?

Odpowiadasz czasem na mejle ? ;)
-
2009/04/12 06:48:14
Może kryzys jest, a czekolada dająca namiastkę uczucia szczęścia to rodzaj odtrutki? Może jakieś uzależnienie? Wtedy nie ważne, czy żyje się za dolara, czy sto. I tak się kupi;)?
-
2009/04/12 16:15:26
Kryzys. Lubię to słowo. Zapełniło pustkę po nieopisanym dobrobycie i niekończącej się prosperity lat poprzednich. W Europie zachodniej komentatorzy są zgodni: konsumenci zachowują się nieracjonalnie udając że kryzysu nie ma i jak by nigdy nic kupując to co im potrzebne.

Wesołych i świąt czekoladowych
-
Gość: acel, tn147.internetdsl.tpnet.pl
2009/04/12 16:33:45
Od pewnego czasu usiłuję spotkać kryzys "twarzą w twarz" i nie mam szczęscia. U nas przed swiętami też tak było. Wózki załadowane ponad normę. Co do czekolady to podnosi ona poziom endomorfin odpowiedzialnych za uczucie szczęscia. Może to celowe działanie władz ,żeby ludzie mieli odlot?
-
2009/04/12 22:30:05
acel: nie endomorfin a endorfin ;)

kryzys to bardzo medialna sprawa teraz jest, jak nie ma co napisac, to sie trabi o kryzysie. Z tego rozpedu dziennikarze nie zauwazaja nawet, ze ow kryzys nie dotknal wszystkich krajow rownoczesnie i w tym samym stopniu.
Ba, do niektorych w ogole nie dotarl.
-
Gość: acel, tn147.internetdsl.tpnet.pl
2009/04/12 23:46:27
nina. mazur.Dziękuję za poprawienie mnie. Dzwonili widocznie nie w tym kościele.
-
2009/04/13 20:37:59
Kryzysu nie ma, gdzie ludzie z umiarem jeszcze żyją (nawet, jeśli zmuszeni, im się nie podoba i chcieliby ja wujek Sam pelnymi garściami aż do znudzenia - z przejedzenia). Może by ten kryzys ochrzcic "powrót do normalności"?