S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Znajoma

– Pamiêtam wszystkie moje obiady w ¿yciu. Wierzysz mi?

Jej spojrzenie by³o jednocze¶nie niewinne i ¶widruj±ce, jakby mówi³o o szybkiej odmianie stanów, którym ulega³a.

– Wierzê – powiedzia³em. Mog³em powiedzieæ „nie wierzê”, równie by to by³o bez znaczenia. I nie wiem czy s³ucha³a mnie.

– Umiem kl±skaæ nawet na ¶cianie – pochwali³a siê.

To by³a nasza pierwsza rozmowa.

Nie wiem czemu nazywam to rozmow±, przyjê³o siê u¿ywaæ tego s³owa w podobnych sytuacjach.

Chyba brnê coraz bardziej, bo nie wiem jakie sytuacje s± podobne. W ka¿dym razie wiele razy nast±pi³y podobne wymiany zdañ, bo pewne okoliczno¶ci zwi±zane z moimi zamiarami i dzia³aniami prowadzi³y mnie do wielkiego domu prawie w centrum miasta, gdzie zawsze parê chwil spêdza³em obok niej. Wiêc znali¶my siê. Ja j±. Ona mnie.

Nic o niej nie wiem. Chcê powiedzieæ: czym w istocie ¿y³a, o czym ¶ni³a, na co czeka³a. Dosta³em tylko darmowe zapiski z kalendarza, które wyra¼nie zapamiêtywa³em, bo gdy s³abo siê zna nowy jêzyk wszystko wydaje siê wa¿ne i ka¿de zrozumiane zdanie przynosi satysfakcjê. Nie wiem czy dla niej by³em jedn± osob± czy rozdziela³a mnie na parê wcieleñ. Je¶li to czyni³a, mog³a mieæ racjê, bo du¿o pó¼niej zacz±³em spotykaæ siê z sob±, i z sob±, i z sob±.

niedziela, 08 marca 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/03/11 01:26:31
Dobra, strzelam:
- frustracja przeprowadzk±, nieprawda¿?
- traktujê to jak zagadkê. Odpowied¼ brzmi:

Kroplówka z glukoz± ;)

A bardziej serio, mo¿e chodzi o trudno¶ci komunikowania siê z osob±, ¼le w³adaj±c± Twoim jêzykiem, i naprawdê niepotrzebnie doszukujê siê zagadek.
No ale zaciekawi³e¶ mnie (jak zwykle) :)
-
2009/03/11 01:36:35
Dziêki, Kabirio Droga, za przeczytanie tego. Nie, to nie by³o o mnie, a o owej osobie. Po prostu przypomnia³em sobie j± znowu. Poród kleszczowy. Wiêc by³a inna. Krótkie i brutalne okre¶lenie: nienormalna.

Faszerowano j± ca³e ¿ycie "lekarstwami". Gdyby to chodzi³o o Ciebie i o mnie, nazywano by to narkotykami. Bez tego by³a nadmiernie (zdaniem specjalistów od normalno¶ci) o¿ywiona co na przyk³ad wyra¿a³o siê to wyrzucaniem "lekarstw" do ¶mieci.

Jak absurdalne ¿ycie, tak absurdalny zgon. Dwie osoby z rodziny zjad³y jak±¶ kupion± w barze kanapkê, ta druga dosta³a rozwolnienia. Ona - z organizmem zniszczonym "lekarstwami" - umar³a. Skoñczy³y siê moje najdziwniejsze rozmowy.
-
Go¶æ: kabiria, 90-156-4-33.as.kn.pl
2009/03/11 14:27:02
Smutne. Znam wiele takich historii, ale zawsze wpedzaj± mnie w smutek.