Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Podróże do Atlantydy
Gregorius pozostał długo w antykwariacie. Poznawać miasto przez książki, jakie w nim sprzedają – zawsze tak robił. Pierwszą zagraniczną podróż w czasach studenckich odbył do Londynu. Na promie w drodze powrotnej do Calais uświadomił sobie, że w ciągu trzech dni poza schroniskiem młodzieżowym, Muzeum Brytyjskim i licznymi księgarniami nie zobaczył prawie wcale miasta. Przecież te same książki mogły równie dobrze stać gdzie indziej! – mówili ludzie, kręcąc głową i zdumiewając się, ile stracił. Tak, ale w rzeczywistości nie stoją gdzie indziej – odpowiadał Gregorius.

Pascal Mercier, Nocny pociąg do Lizbony, Noir sur Blanc, Warszawa 2008, str.65.
wtorek, 10 marca 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/03/10 11:25:30
Gdzieś już coś podobnego czytałem. Merciera nie czytałem, a coś takiego kojarzę, więc musiało być gdzie indziej. Tylko gdzie?
-
2009/03/10 14:43:41
Znam takich co mówią, że wszystko jest w Biblii. Ale czy aby Ty czytasz Biblię?
-
2009/03/10 17:36:11
A wiesz, że nie rozpoznałem swej ulubionej książki. Jak się ją dziwnie czyta w tłumaczeniu.
-
2009/03/10 18:46:08
Andrzeju, nie gniewaj się na mnie ale pozwoliłam sobie nominować Twojego bloga do Kreativ Blogger Award
-
2009/03/10 19:42:20
@Telemach: i tego niemieckiego Ci bardzo zazdroszczę. Czy to prawdziwy, prawdziwy niemiecki czy taki nieco szwajcarski?

A właśnie bez znajomości oryginału coś we mnie chciało powiedzieć, że tłumaczenie wydaje mi się b. dobre - ciekaw jestem czy znający obie wersje by to potwierdzili.

@Szukajmy się: jak widzisz, to jedna z książek, które nie poszły do paczek. Wdałem się w nią i wsiąkłem. Wielkie dzięki ale ciągle mam nieczyste sumienie z tą opłatą pocztową, przez którą teraz przez miesiąc masz post.

@Nika_blue: oj, Dziewczyno, rozpieszczasz mnie! Róbcie to dziewczyny, ja nie będę się bronił...
-
2009/03/11 00:10:07
@andsol: Niemiecki jak najbardziej niemiecko niemiecki. A jeśli chodzi oi zazdroszczrość to obawiam się że ja bardziej Tobie portugalskiego zazdroszczę. I w ten sposób znów jesteśmy przy "Pociągu". N.b. Bieri napisał też dużo dobrego - choć niekoniecznie fikcję - pod swym własnym nazwiskiem.
-
2009/03/11 02:42:47
Telemachu, dzięki Twoim uwagom i przy pomocnym kopniaku pani Google natknąłem się na ten blog. Fajnie.

Ale jako filozof to on jest tylko w malutko mi znanym języku. Oj, niedobrze.

No tośmy sobie pozazdrościli. Może upowszechnić pomysł i zrobić Międzynarodowy Dzień Szczerego Zazdroszczenia?
-
2009/03/11 18:28:57
Nie kuś, nie kuś - ja uwielbiam rozpieszczać ;)
-
2009/03/17 16:13:41
A ja sie ciesze niezmiernie, ze trafilam :) Przyznam szczerze, ze troche z dusza na ramieniu wysylalam: czy sie spodoba? czy bedzie dostatecznie dobre dla Ciebie? etc. A tlumaczenie chyba jest dobre, bo to porzadne wydawnictwo i maja tam niezly zespol, zreszta - czyta sie wspaniale, jezyk nie jest ociezaly.

Oplata pocztowa sie nie przejmuj, w koncu to tak niewiele za podroz przez morza i oceany... ;) (Swoja droga, pani na poczcie nie mogla przezyc, ze przesylka nie jest o 64 gramy lzejsza - wtedy byloby o polowe taniej - kolejny przyklad na wspanialosc Wiatrakowej Krainy - wprawdzie cale to wazenie przeroznych kopert wydalo mi sie zabawne, ale jakze to mily gest, nieprawdaz?).

Pozdrawiam serdecznie z Holandiowa - coraz wiosenniejszego Holandiowa :)
-
2009/03/27 03:15:42
To chyba więcej niż "spodobać się", to naprawdę niebanalna książka. Co ważniejsze w jej odbiorze ukaże mi się po jakimś czasie, w tej chwili zostały odczucia z niej przemieszane z bardzo nużącymi działaniami, więc mogłem wielu smaków i barw po prostu nie odczuć... Jeszcze raz wielkie dzięki. Czemu ja, cholera, zatrzymałem się w nauce niemieckiego? Chyba trzeba będzie naprawić ten błąd.