Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Krótkie życie w smutku

Época w Brazylii to coś takiego jak Dziennik w Polsce. Tyle, że Dziennik jest dziennik a Época jest tygodnik. Ale typ genialnych wieści o świecie jest ten sam. I właśnie mówią mi
okładka numeru z 23 marca 2009
o „Wierze, która dobrze wpływa na zdrowie”. Opis widoczny na okładce: „Nowe badania ujawniają, że nasz mózg narodził się zaprogramowany, by wierzyć w Boga – i to nam pomaga żyć dłużej i lepiej”.

Nie bardzo zrozumiałem obrazek, czemu niby stetoskop jest powiązany (tak jest zaprogramowany od urodzenia?) z tym wcześnie i smutno kończącym życie panem od Żydów. Przecież Hare Kriszna wprawia w dużo weselszy nastrój. Coś tu źle wygląda. Cytują niby jakichś słynnych naukowców, na scenie pojawia się i Jordan Grafman i Andrew Newberg (którego książka „How God changes the brain” właśnie ukazuje się w Stanach), ale wygląda to na płatną reklamę Watykanu. A nawet gdyby nie i wszystko było szczerą i uczciwą nauką, to jako ponurak ze zmarnowanym życiem przez zaprogramowanie w niewierzenie w bogów mogę powiedzieć: teraz mi to ogłaszacie? Trzeba było mnie przeprogramować jak byłem mały, a teraz to pieprzę i nawet lubię moje andsolowe ponuractwo oraz jego krótkie i gorsze życie. I nie będę się bardziej zasmucał czytaniem tego knota.

Proszę zauważyć: opisałem artykuł, którego nie zamierzam czytać.

wtorek, 31 marca 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/03/31 02:54:05
Na marginesie: wygląda, że Época do brazylijskie wcielenie niemieckiego(?) Focusa.
-
2009/03/31 02:55:10
W zeszłym roku o tej porze pisali, że wierzący są bardziej szczęśliwi (nawet zrobiłem notkę). Pewnie politeiści żyją jeszcze dłużej.
-
2009/03/31 10:31:51
Za to niedawne badania, tym razem poważne (przytaczane m. in. na kopalniawiedzy.pl) dowiodły, że osoby religijne bardziej boją się śmierci. No trudno to nazwać radosnym życiem. Jak się dołoży ciągły strach przed grzechem, księdzem, apokalipsą (oczywiście nie we wszystkich religiach), to naprawdę nie warto się zamieniać.
-
2009/03/31 10:50:26
@ Jurgi - ja te wyniki (chodziło zdaje się o terapię do końca) zrozumiałem zupełnie inaczej, że osoby wierzące potrafią lepiej walczyć o życie, tj. do końca widzą celowość leczenia, nie rezygnują tak łatwo. Ale żeby sensownie dyskutować trzeba wpierw ustalić o czym dyskutujemy i chyba dotrzeć do źródła. A kto się bardziej boi śmierci i tak na razie nie można rozstrzygnąć - nie ma ani skutecznej metody pomiaru, ani jednostki strachu przed śmiercią (która mogłaby się nazywać obol).
-
2009/03/31 16:38:42
@Kwik: W zasadzie to i ta argumentacja kupy się nie trzyma. Osobom wierzącym powinno być śpiesznie do wiekuistego zbawienia. Prezentują nam to pięknie terroryści islamscy wyposażeni w samozapłon i wizję oczekujących na nich dziewic.
Ale oni jeszcze naprawdę wierzą nie zaś wg. kalkulacji im Pascala.
-
2009/03/31 17:23:07
Telemachu, a nie jest kulturalnie spóźnić się odrobinę w tym przypadku? Jeśli już jesteśmy z woli boskiej na tym padole, to nie powinniśmy okazywać śladu niezadowolenia.
A tamci zachowują się poniżej wszelkiej krytyki, jak bydło, lecą, pędzą, bo usłyszeli że w siódmym niebie baby dają za darmo.
-
2009/03/31 20:41:16
Cóż... jak mądre i rzetelne nie byłyby to badania... Przeczytałam to i się pouśmiechałam do siebie. Miło jest być wyjatkiem od reguły. Mało tego: miło jest być marginesem błędu. hihi
Apropos. Kiedyś, dawno dawno temu, na studiach, zdarzyło mi się opowiedzieć książkę, której nawet na oczy nie widziałam... egzaminator, co prawda, miał coraz dziwniejszą minę, ale chyba urzekła go moja historia, bo wyszłam stamtąd z przyzwoitym stopniem. Choć korci mnie niezmiernie, nigdy nie przeczytam tej książki. Nie i już.
-
2009/03/31 23:34:10
temat na okładkę trochę przechodzony, ale sama okładka - pierwsza klasa. Estetyka, przekaz, typografia - kilka klas wyżej niż nasze wprostopolityki.
-
2009/04/01 07:29:19
Jako, ze masz u mnie Swoje prywatne prawa, nie będę się czepiać mądralostwa o nieczytanym artykule. Przyjmuję, ze wiesz, co mówisz, jako, że przekonałam się o tym drzewiej.
Co do samego tekstu i myśli przewodniej, to powiem tyle - na oko patrząc 3/4 osób wierzących nie wie w co wierzy. Czyli to baranki idące bezmyślnie za hmm... pasterzem, żeby nie powiedzieć na rzeź. Zdecydowanie wolę krótsze, a bardziej świadome życie, za które pełna odpowiedzialność, bez pokładania wiary w gusłach, leży na mnie...
-
2009/04/01 16:15:33
@zmianapasa: zważ jednak że Polska jest krajem ludzi nie znoszących próżni - przez co projektowanie z uwzględnieniem przestrzeni i zasad typografii spotkać się musi z protestem kolegium redagującego. Tyle miejsca się marnuje" - jest okrzykiem który najczęściej słyszymy.
Większość obywateli PL posiada własny smak i gusta oraz indywidualne upodobania - naczelni też. A że jest to raczej bizantyńska skłonność do przepychu i strach przed prostotą która pieniądzom kojarzy się z biedą - to już inna sprawa najwidoczniej.
-
2009/04/01 17:01:16
Dzień dobry. Jestem tu po raz pierwszy. Nazywam się Telemach K. i podoba mi się prostota tego miejsca.
A co do tematu wpisu: to się jednak zmienia w czasie. Nader. Przechodzi rozmaite fazy.
Mój szwajcarski przyjaciel zwykł mówić: wpierw czujesz się zachwycony nowym. Potem zaczynasz w ramach wdzięczności do "nowego" nienawidzieć "stare". W końcu zaczynasz nienawidzic nowe bo nie zawsze Twą miłość i oddanie odwzajemnia - a czasem okazuje się byś złośliwe i nie pokrywać z Twymi wyobrażeniami. U wielu tak pozostaje. Niektórzy tylko potrafią zawrzeć zgodę z tym co było, z miejscami z których przybyli. I jednocześnie zaprzyjaźnić się z nową ojczyzną nie oczekując od niej zbyt wiele.

Przepraszam za niedyskrecję: Ty już długo pośród tych wiatraków?
-
2009/04/01 17:04:46
Andsol, przepraszam, poprzedni komentarz był skierowany do zmianapasa i mial się ukazać na jej blogu ale mi się okna i blogi pomyliły i masz babo placek.
-
2009/04/02 03:27:49
Telemachu, jako specjalista od nieporozumień i zamieszań. które prokuruję z wdzięczną łatwością, jestem właściwą osobą do wyjaśnienia Ci paru detali: zmianapasa to mężczyzna od przedsięwzięć, który zamienił stolicę na interior, ale krajowy. A szukajmysie to dziewczyna, która z dawnego romantycznego bloga zachowała tylko nicka - i to ją wywiało do Tulipanii oraz to jej zawdzięczam przejażdżkę pociągiem do Lizbony.
-
2009/04/02 19:59:37
Telemachu, Polska to kraj żyjący w próżni, dlatego takie okładki ukazują się w innej przestrzeni. Choć jest wyjątek: tygodnik Forum. On rozumie o co w tych chodzi. Ale się nie sprzedaje.
-
Gość: telemach, f053034000.adsl.alicedsl.de
2009/04/03 00:29:23
jakie to wszystko powiklane...
Pociag do Lizbony, powiadasz? Szlachetne, tak żadko w tych smutnych czasach ktoś coś godnego bezinteresownie poleci...