|
Blog > Komentarze do wpisu
Idzie (ale nie goni) ku lepszemu
Recenzja ma zachêciæ do kupienia ksi±¿ki? W³a¶nie przeczyta³em recenzjê, która ksi±¿kê streszcza, wiêc chyba nie muszê ju¿ kupowaæ :) Chodzi o historiê programu „Wiedza to Potêga” (KIPP = Knowledge is Power Program), dziêki któremu w kilkudziesiêciu szko³ach w 20 stanach w USA ponad 16 tysiêcy dzieci z biednych i g³ównie imigracyjnych dzielnic dostaje wy¶mienite wykszta³cenie, dziêki któremu wielu arbiturientów znajduje wolê, zdolno¶ci i stypendia na dalsze studia. Lektura zajmuje trochê czasu, bo do artyku³u podlinkowany jest 13-minutowy filmik z „60 Minutes” sprzed 10 lat, którym Mike Wallace zrobi³ programowi niez³± reklamê. Przynios³o to pierwsz± prywatn± dotacjê w wysoko¶ci 15 milionów dolarów, a za ni± (tak to w ¿yciu darowizn bywa) posz³y inne, nawet od pana Gatesa. I jest tam te¿ linka do opowie¶ci o drugiej stronie podszewki, o tym jak jeden pan nauczyciel (bia³y i z bogatej rodziny) mia³ p³aciæ mamie jednego ucznia (czarnego i z biednej rodziny) 20 milionów dolarów, bo go rzekomo popchn±³. No wiêc czytania i s³uchania jest sporo i najdziwniejsze w ca³ej opowie¶ci jest to, ¿e niczego dziwnego tam nie ma. Dzieci ucz± siê dobrze bo: – one i ich rodzice podpisuj± zobowi±zanie, ¿e bêd± siê staraæ, ¿eby wszystko siê uda³o; – nauczyciele chc± i umiej± uczyæ; – dzieci w dni powszednie siedz± w szkole ponad 9 godzin – a do tego i w soboty; – nie toleruje siê bylekajo¶ci; – mówi siê bez przerwy dzieciom, ¿e mog± to i tamto i oczekuje siê od nich wiele; – rzecz o której tylko przelotnie mówi siê w artykule – nie tak strasznie trudno jest tam byæ dobrym, bo w wiêkszo¶ci wypadków szko³a publiczna to Syfoma i Gomora. Krótko mówi±c – czasami i w Stanach odkrywaj± Amerykê. Czy s± przeciwnicy tego, co dobre, ciep³e i postêpowe? S±: „po tym jak koledzy nauczyciele przyznali Levinowi tytu³ Nauczyciela Roku, dyrektor szko³y wyrzuci³ go za niesubordynacjê”. To te¿ mnie nie zaskakuje, od lat czytam wspomnienia Ralpha Raimiego (stoi w moich zak³adkach) o szkolnictwie w Stanach, a szczególnie o nauczaniu matematyki i co siê tam cz³owiek naczyta to szybko wyja¶ni czemu dobre projekty s± tyle warte co ¶redni biurokrata od nauczania, który po³o¿y na nich sw± ³apê. Dobrze idzie. Zaczê³o siê w 1994 od 50 uczniów. Licz± na to, ¿e w 2011 bêd± mieli 100 szkó³ z 25 tys. uczniów (nie wiem czy tzw. kryzys czyli pêkniêcie baniek podetnie tu finanse). Kilkana¶cie milionów dzieci z niezamo¿nych rodzin potrzebowa³o by takich szkó³. My¶lê, ¿e do roku 2120 Stany mog± dojrzeæ do w pe³ni pomy¶lnego rozwi±zania, szczególnie je¶li liderzy ¶wiata, Indie i Brazylia, odpal± im parê miliardów dolarów na to. PS. Zapyta³em Jurka Kocika czy jego zesz³oroczna praca w roli wolontariusza by³a czê¶ci± KIPP. Odpowiedzia³: Och, nie. To w ramach „Algebra Project” zaczêtego przed laty przez Boba Mosesa. Dla niego to sprawa polityczna – równouprawnienie przez równy dostêp do edukacji. Obieca³ mi wtedy opowie¶æ o tym do¶wiadczeniu, któr± móg³bym przedstawiæ tutaj. Obieca³, ale niestety... On te¿ ma wiêcej projektów ni¿ to siê mie¶ci w ludzkich mo¿liwo¶ciach. Ale mo¿e przypomni sobie i opowie nam? Bo jednak relacja uczestnika takich do¶wiadczeñ warta jest wiêcej ni¿ opowiadanie o przeczytanych recenzjach.
niedziela, 15 marca 2009, andsol-br
TrackBack
Komentarze
bzajaczkowski
2009/03/15 08:19:24
Interesuj±cy materia³. Dziêkujê za link! :)
2009/03/15 20:55:16
dzieci w dni powszednie siedz± w szkole ponad 9 godzin a do tego i w soboty
Nie wiem jak w USA, ale w Polsce 8-godzinny dzieñ pracy obowi±zuje ju¿ od 90 lat. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego dzieci mia³yby pracowaæ w wymiarze godzin, który dla doros³ych jest niezgodny z kodeksem pracy. 2009/03/15 21:14:47
Anuszka: bo to nie praca a nauka.
I zalezy od systemu. Ja w Polsce uczac sie, niby nie siedzialam 9 godzin w szkole, ale co z tego, kiedy dodatkowe godziny siedzialam w domu odrabiajac lekcje - bo kazdy nauczyciel w klasie robil wszystko po lebkach i zadawal fure rzeczy "do domu". W USA jest raczej tendencja, ze wszystko sie robi w szkole to i najlepiej z nauczycielami, sila rzeczy wiec wychodzi wiecej godzin, jesli sie chce to robic porzadnie. 2009/03/15 22:36:13
Jedzenie to te¿ nie praca. jak na moj± g³owê to w tym czasie dostan± przynajmniej dwa posi³ki. A wolne soboty (przypuszczam) powolutku bêd± zanikaæ z naszej ¶wiadomo¶ci. Kto siê nimi nacieszy³ to nacieszy³, ale np. sprzedawcy po supermarketach nigdy za wiele z nich nie mieli...
2009/03/17 14:35:09
No ja to ci siê jednak dziwiê. Jeste¶ naukowcem-matematykiem, siedzisz przy biurku, czytasz, uczysz siê, liczysz, piszesz. Zupe³nie taka sama praca, jak dzieciaka w szkole. Tylko u ciebie to siê nazywa ciê¿ka praca, a u dziecka - ...? Bo co, bo ty dostajesz za to pieni±dze, a dziecko nie?
2009/03/27 03:18:50
Pozbieram my¶li przez tydzieñ czy dwa i odpowiem Ci. Moja mêska intuicja mi mówi, ¿e pope³niasz jaki¶ b³±d rozumowania, ale w tej chwili nawet ¶redniego wymiaru s³onia nie zauwa¿ê, wiêc lepiej poczekaæ.
|
|