|
Blog > Komentarze do wpisu
Spadek po Pestelu
Nie miej za z³e nurka w starocie, ale co¶ tam dziwnego b³yszczy. Dokumenty prawie sprzed 200 lat. Przewodnicz±cy Towarzystwa Po³udniowego, pu³kownik Pawe³ Pestel w roku 1824 opracowuje program polityczny zatytu³owany Ruska Prawda (tytu³ to odniesienie do zbioru praw z Rusi Kijowskiej z IX wieku; to takie drobne przypomnienie o chronologii dla przekonanych, ¿e Polen über alles). Jest to potrawa oparta na przepisach O¶wiecenia, Ideologów z Instytutu Francji i pomys³ów jakobiñskich, a wszystko podlane sosem rosyjskich problemów. W grudniu nastêpnego roku (znaczit, dekabr) Pestel i koledzy zaczynaj± dzia³aæ. W pó³ roku pó¼niej zawisn± czyli sprawiedliwo¶ci stanie siê zado¶æ. A dokument Pestela uznany zostaje przez cara Miko³aja I za tak niebezpieczny, ¿e nawet nie wspomina siê jego tytu³u – i dopiero po rewolucji 1905 roku pojawia siê w druku. Jak wynika z tego, co opowiada Léon Poliakov w drugim tomie La causalité diabolique (Essai sur l'origine des persécutions) w rozdziale o dekabrystach, program by³ do¶æ proroczy, ale z czym¶, co stosownie nazwa³bym tu devil's twist. Cztery punkty mnie interesuj±: Polska mo¿e istnieæ, o ile przyjmie ustrój podobny do rosyjskiego. Oczywi¶cie pod nadzorem wa¿niejszego brata. Rozmontowanie ostatnich elementów realizacji tego programu to – niech siê imiê jego wiecznie ¶wiêci – robota Lecha Wa³êsy. Inne ludy, co sobie my¶l±, ¿e s± narodami, maj± siê nauczyæ rosyjskiego i kropka. Bardzo nieprzyjemnym mi by³o odkrycie przed paru laty, ¿e bia³oruska inteligencja a¿ wstydzi siê mówiæ po bia³orusku. Rosyjski jest jêzykiem ich dusz. Da, priekrasno powiez³o... Wyzbycie siê ¯ydów, wysy³aj±c ich poprzez Turcjê do Palestyny. Potrwa³o, ale wysz³o, Izrael dzi¶ tak dobrze po rosyjsku jak po hebrajsku mówi. Wprawdzie bardzo ich wielu ostatnio zawêdrowa³o do Niemiec, ale co tam, wa¿ne, ¿e opu¶cili ¦wiêt± Ziemiê Rosji. I trzecia Jerozolima mo¿e siê obyæ bez ¯ydów. Stworzenie najwy¿szej policji politycznej, „twardej i czystej”, z sieci± tajnych agentów kontroluj±cych wszystko, a kontrolowanych wy³±cznie przez „najwy¿sze jako¶ci moralne swego szefa”; szpiegowanie i donosy to jej modus operandi. Uda³o siê a¿ za dobrze i czysto¶æ ducha Putina gwarantuje, ¿e gdy jaki¶ blok mieszkalny wylatuje w powietrze to dlatego, ¿e wylecieæ powinien. Wiêc je¶li pomin±æ niemi³e zawirowania z poliaczkami, to w zasadzie wszystko wysz³o jak wyj¶æ mia³o. Ech, ci wieczni anarchi¶ci... czwartek, 26 lutego 2009, andsol-br
TrackBack
|
|
Obrazek mam nastêpuj±cy: tego grudniowego dnia 1825 roku powstañcy, zwani z czasem dekabrystami, stali na placu Senackim bez formalnego przywódcy, bez pomys³u co dalej, jedynie odpieraj±c ataki oddzia³ów rz±dowych. Niezdolni do rozej¶cia ani - strategicznie rzecz ujmuj±c - do sensownego oporu stali tak wiele godzin, a¿ do zmierzchu, gdy ulegli w koñcu w ogniu kartaczy, rozbiegaj±c siê w panice, gin±c od kul, topi±c siê w pobliskiej Newie, bo pu¶ci³ lód.
Zawsze jak sobie wyobra¿am tê scenê, my¶lê o wszechobecnym parali¿uj±cym lêku przed carem, my¶lê o rosyjskiej duszy, o tym, co musieli sobie my¶leæ, stoj±c tak wiele godzin - straceñcy...
No ale wysz³o na ich, jak piszesz, i trudno odmówiæ Ci racji.