|
Blog > Komentarze do wpisu
Nie tym pasem, szanowne władze!
Mija prawie 7 miesięcy od śmierci Bronisława Geremka, a polskie konsorcjum PPP od dawkowania informacji (policja, prokuratura, prasa) ciągle traktuje mych rodaków i mnie jak przedszkolaków. Ale olbrzymia większość nas (mający ponad 8 lat) doskonale wie co to jest fellatio, choć niekiedy zna zjawisko pod innymi nazwami. Po odrzuceniu we wczesnych fazach śledztwa paru hipotez (atak serca, wybrakowana opona, konspiracyjna siła przyciągania jadącego z przeciwnej strony Fiata) podejrzenie, że seks oralny w jadącym szosą samochodzie spowodował wypadek jest jedynym sensownie brzmiącym. Ponieważ „poważna” prasa unika pisania o tym, temat stał się prawie wyłączną własnością internetowego szamba, a tam oczywiście wszystko jest wyjaśniane etnią śmiertelnej ofiary (jak wiadomo goje unikają fellatio nawet po wieloletnim celibacie). I oczywiście mają nowy dowód na kontynuację w Rp III rządów żydokomuny. Jeśli hipoteza nie była przez policję rozważana, prowadzący dochodzenie są wyjątkowymi durniami. Jeśli była i okazała się fałszywa, należy przekonać o tym społeczeństwo, na przykład podając zaprzysiężone świadectwo o naturalnym (jak na okoliczności) stanie ubrania ofiary. A także wyjaśniając czy rzeczywiście pasażerka (jak to natychmiast po wypadku pisano) była asystentką profesora czy w istocie tirówką. Jeśli Sebastian Sołtysiak, ofiara wypadku, który przeżył z poważnymi obrażeniami, jest znany z imienia i nazwiska w całym kraju, dyskrecja w stosunku do współpasażerki Geremka jest trudna do zrozumienia. Najprzypuszczalniej zadziałały naciski rodziny i kolegów politycznych, by „świętości nie szargać” – ale takie działanie by zasługiwało na inne dochodzenie, czy rzecz była w łapówkach czy też w niedopuszczalnym miękkim sercu PPP. Gdyby rozpowszechniana w plotkach wersja wydarzeń była prawdziwa, byłby to mały skandal towarzyski, jakich wiele (jak wiele jest przypadków fellatio w samochodzie, oczywiście nie na gojach). Ale ukrywanie prawdy w takich warunkach by było nieporównanie większym gnojem politycznym i moralnym. piątek, 06 lutego 2009, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2009/02/06 03:33:53
@Nina: tak, trzeba, ale czasami ludzie bardzo rozsądni w racjonalnych sprawach miewają pełne pokiełbaszenie w sprawach seksu, więc argument o jego inteligencji tego nie wyklucza. Sam też wahałbym się przed przyjęciem takiej hipotezy (gdyby mnie to ciekawiło, choć bardziej zajmujące niż życie seksualne słynnych osób wydaje mi się wyczyny tych muszek od Martina Brookesa), ale skoro pojawiła się i sporo osób nastaje na nią, mające cokolwiek masy mózgowej władze powinny jasno postawić sprawę - a już z największą pewnością nie mogą gmatwać i chachmęcić. Wyjaśnienie dotyczące profesji tej pani jest z pewnością konieczne, bo z nieba nie spadła początkowa informacja o "asystentce profesora" - zachodzi więc podejrzenie, że ktoś tam od samego początko świadomie wprowadzał w błąd społeczeństwo (mówiąc krócej: kłamał lub konfabulował). I tu, a nie w życiu seksualnym europosłów, jest problem.
A jeśli ta pani szarpała kogoś czy coś, to należy się jej proces karny za nieumyślne spowodowanie śmierci, nie? 2009/02/06 04:59:46
jesli szarpala to tak... tyko ze teraz to nic sie juz nie da udowodnic. jak naprawde bylo wie tylko ona, a raptem doznala calkowitej amnezji...
2009/02/06 05:32:49
A czy w jakimś (przepraszam za wyrażenie) doniesieniu prasowym dostrzegłaś coś o wieku pani asystentki? Bo jeśli miała np. 19 lat to by było dziwne, młode ciało nie ucierpiało, a dusza aż za nadto. A jeśli miała, powiedzmy, 17... no właśnie, czy są powody, by tak starannie utajniać śledztwo?
2009/02/06 05:56:10
a moze byla starsza za to jakies znane nazwisko, ktore dajmy na to po wyjsciu na jaw spowodowaloby skojarzenia "a to ta kochanka Geremka" czy cos w tym stylu.
Nie wiem, czyste spekulacje, ale faktycznie to, ze jej nazwisko tak skrzetnie sie ukrywa, jest dosc interesujace. 2009/02/06 12:53:22
Tak, gdy już zacząłem o tym myśleć, uświadomiłem sobie, że rozpowszechniona teza o tirówce jest mało prawdopodobna. Rachunek możliwych zysków i strat zniechęca słynne osoby do takich przydrożnych przygód. No, chyba że to polityk z pegeerowską duszą...
Kochanka z przypływem fikuśnych (so sagt man?) idei - też chyba nie tędy. Ale nie wychodzi mi z głowy ta asystentka. Dziennikarz to wymyślił? Raczej ktoś coś wiedzący podsunął. Może wnuczka przyjaciela, właśnie, o znanym nazwisku? 2009/02/06 15:32:25
Między faktem a plotką nie ma, niestety, zbyt wiele. Dam dwa przykłady. Po wyborach w 2007 roku, gdy prezydent Kaczor znikną na kilka dni z horyzontu, po Warszawie gruchneła plota, że chłop ciężko opija przegraną. Plota urosła do monstrualnych rozmiarów, zajmowali się nimi nawet poważni dziennikarze (oczywiście na korytarzach i w knajpach, wiem, bo miałem z kilkoma styczność). Stanęło, że Kaczor to alkoholik. Na plotę nabrał się Palikot i łupnął na swoim blogu, co słyszał. I wyszedł na durnia. Mocne trunki miały także spowodować katastrofę Casy w ubiegłym roku. Kolesie wracali z popijawy (szkolenia), samolot ich rozwoził, wyżsi ranga byli tak nawaleni, że wparowali do kabiny pilotów i dawaj łapać za stery. Rozmawiałem z poważnym (znanym) dziennikarzem, który przekonywał, mnie, że nawet słyszał taśmy z czarnej skrzynki, które miały tej wersji dowodzić. I co? Nico. Jak było z Geremkiem, nie wiem, ale wiem, że media mamy tak wygłodniałe newsów, że ktoś by to puścił. Nie bezpośrednio, to w zawoalowany sposób. Da się.
pozdrawiam 2009/02/06 15:54:23
Masz rację i tak mało tu danych, że dziennikarz, który by takiej wersji używał jako trampoliny do kariery mógłby rozpłaszczyć się na betonie. Dlatego interesują mnie fakty a nie domysły. I faktem jest, że taki domysł coraz częściej pojawia się na różnych chorych psychiczne blogach, a mgiełka wokół dochodzenia dodaje domysłom wiarogodności. Wiem, że dla paranoika nic nie zmieni gdy się udowodni, że babcia jest babcią a nie nasłanym mordercą, bo wkrótce odkryje, że to sąsiadka babci. Mimo tego jest obowiązkiem władz zadbać o opanowanie psychozy, zanim nabierze charakteru epidemii - a chyba zgodzimy się, że całe to dochodzenie ma nadmiar dziwnych elementów. Jak trzeba, niech je wyjaśnią niekompetencją prokuratury czy czymś innym.
Z tym, że ktoś by puścił pary z gęby chyba nie zgodzę się, jeśli na miejscu wypadku szybko pojawił się ktoś zainteresowany wyciszeniem sprawy a wpływowy (komórka współpasażerki?), mógł łatwo zablokować rzecz na źródle. 2009/02/06 17:04:17
Co do drugiego akapitu, zacytuję znajomego dziennikarza:
- Trzeba znać CV. W prokuraturze są kolesie z obecnego i z poprzedniego rozdania. Na różnych szczeblach - od okręgowej do apelacyjnej. Jedni zrobią, co karze obecna władza, drudzy - co poprzednia. Nie ma informacji, które można zablokować, zbyt wiele sprzecznych interesów. Tak rzekł i trudno mi polemizować z jego doświadczeniem. 2009/02/06 17:58:10
To stara władza nie jest tak strasznie stara i sporo jeszcze może? No kto by pomyślał... Myślałem, że transferencja lojalności jest sprawniejsza. Oczywiście nie będę upierał się przy obstawianiu tezy o wyciszaniu, tym bardziej, że odlicza się czas jakichś prawnych terminów na powiadomienie o wynikach ich trudnej służby dla Ojczyzny. Ale im dłużej pociągną to, tym bardziej zaświniona będzie atmosfera i tym łatwiej będzie wyrazić niewiarę w oficjalne wersje.
2009/02/06 20:24:53
Jeśli hipoteza nie była przez policję rozważana, prowadzący dochodzenie są wyjątkowymi durniami.(...) A także wyjaśniając czy rzeczywiście pasażerka (jak to natychmiast po wypadku pisano) była asystentką profesora czy w istocie tirówką.
Eee... Jeśli kobieta była w istocie tirówką, to na pewno okazało się to dość szybko, a wtedy prowadzący dochodzenie raczej nie mogli być aż takimi durniami. 2009/02/06 20:33:32
Ale skoro już tak plotkujemy, to pokażę wam coś ciekawszego.
Od jakiegoś czasu chodzą plotki po forach internetowych, że Marcinkiewicz zostawił żonę, bo była po amputacji piersi z powodu raka. Czekałam, kiedy jakaś gazeta nie wytrzyma i napisze o tym. Ostatecznie półgębkiem napisał Dziennik: A po Warszawie rozchodzi się wieść, że tabloid chce uderzyć jeszcze mocniej pod hasłem: zostawia żonę ciężko doświadczoną poważną chorobą. www.dziennik.pl/opinie/article311569/Marcinkiewicz_Ostatnie_tango_w_Londynie_.html To interesujące, że żadna bulwarówka nie skorzystała z okazji, żeby strzelić z grubej rury. 2009/02/06 20:48:40
Cały ten szum wokół jego spraw rodzinnych ma niecodzienny napęd, najwyraźniej nie od religijnej strony w niego łupią. Niesmaczne. Wydobyć mu choćby i z gardła zeznania podatkowe czy życiorys polityczny, zgoda. Ale mieszać ludzi, których łączy nazwisko ale nie mają stanowisk politycznych... Bo taka pani Rokita to inna historia, można ją wysławiać za jej własne zasługi. O ile się odnajdą.
2009/02/06 22:07:20
Człowiek po śmierci jest zupełnie bezbronny, niektórych to bawi. Geremek nie pełnił już ważnych funkcji państwowych, jechał swoim samochodem, pewnie śledztwo mocniejsze niż rutynynowa lipa byłoby nadgorliwością. Dziwić może postawa jego przyjaciół, im powinno zależeć na wyjaśnieniu sprawy, ale może przeceniam wartość prawdy. Reasumując - zachowajmy czujność na drodze.
|
|
Juz predzej wydaje mi sie, ze pasazerka odwaliła jakś maniane, ktora tak zdenerwowala Geremka, ze odwrocilo to jego uwage. Moze zaczeli sie szarpac na przyklad?