|
Blog > Komentarze do wpisu
Co by³o a nie jest ...
Wielka postaæ XX wieku. Jasno i bezkompromisowo opowiada³ siê przeciw spo³eczeñstwu obfito¶ci, pasji nabywania stanowi±cej podstawê kultu Z³otego Cielca, nieludzkim cechom kapitalistycznego spo³eczeñstwa, broni³ warto¶ci duchowych. Tak, dobrze siê domy¶lasz. Brytyjski historyk Arnold Joseph Toynbee, s³ynny tak z wielotomowych dzie³ ogarniaj±cych historiê ¶wiata, jak i z artyku³u „Czemu nie lubiê zachodniej cywilizacji” z 1964 roku („Why I Dislike Western Civilization”, The Times Magazine). Kiedy¶ wywo³a³ s³ynn± polemikê, bo zaatakowa³ bezpo¶rednio samo centrum wspó³czesnego kapitalizmu, reklamê. Posz³o o artyku³ wydrukowany w Printers' Ink w 1962 roku pod tytu³em „Czy jest niemoralnym zachêcanie do kupowania?” („Is it immoral to stimulate buying?”). Po drugiej stronie dyskusji stan±³ m³odszy o 22 lata William Bernbach, ¿ywa ikona reklamy. Cytowany, podziwiany i bogaty, wykszta³cony i w³adaj±cy jêzykiem tak doskonale, ¿e wrêcz tworz±cy jêzyk reklamy. Toynbee twierdzi³: moralnie reklama jest oszustwem. Ona nie wyra¿a, lecz stwarza potrzeby spo³eczne. Jego trzy podstawowe argumenty mówi³y: – reklama o¿ywia nasze po¿±dania, a opieraj±c siê na naukach religijnych, powinni¶my opanowywaæ nasze chêci; – stwierdzenia reklamy s± wyg³aszane nie dla wyra¿enia prawdy ale dla sprzedawania towarów; – sukces reklamy z wp³ywaniem na umys³y uzale¿nia osoby i umo¿liwia sukces systemów totalitarnych. Bernbach odpiera³: krytyka Toynbee'go w istocie zwraca siê przeciw kapitalizmowi i powinien to otwarcie czyniæ, wskazuj±c wady systemu, które nale¿a³o naprawiæ. Reklama, jak elokwencja, muzyka czy pisarstwo, s± moralnie obojêtne, wywo³uj± emocje ale to nie one, a osoby ich u¿ywaj±ce mog± byæ moralne czy niemoralne. Proszê zauwa¿yæ, ¿e ka¿da z pozycji mo¿e byæ utrzymywana przy odrzuceniu tych argumentów, których u¿yli dyskutanci. W szczególno¶ci, mo¿na mieæ rzeczowe zarzuty przeciw reklamie nie bêd±c, jak Toynbee, chrze¶cijaninem przekonanym, ¿e w religii tkwi naprawa ¶wiata. I mo¿na broniæ reklamy nie twierdz±c, jak Bernbach, ¿e agencje reklamowe sk³adaj± siê g³ównie z uczciwych ludzi mówi±cych ludziom szczer± prawdê. Wiele mo¿na, szczególnie jak siê zna historiê sporu. Ale on zanik³. Wygas³. Albo zosta³ wygaszony. Nie dlatego, ¿e przesta³ byæ istotny czy te¿ dlatego, by która¶ z tez okaza³a siê zwyciêska. Wydaje siê, ¿e ¶wiat zostawi³ na boku dyskusjê i pogna³ na zakupy. wtorek, 10 lutego 2009, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2009/02/10 08:34:03
Ja mysle, ze swiat zostawil na boku dyskujsje i zabral sie za walke reklamodawcow z reklamobiorcami. Walka jest tak czasochlonna, ze nie zostawia miejsca na uczone dysputy.
W walke sa zaangazowane parlamenty i rzady. Firmy pocztowe. Programisci. Inzynierowie (ja juz prawie wylacznie ogladam programy telewizyjne wczesniej nagrane na moim urzadzeniu do odbioru z twardym dyskiem, wlasnie w celu unikniecia reklam, ktore przewijam). 2009/02/10 09:04:09
pf... a ja od 5 lat nie mam telewizji w domu w ogole. Odbiornik telewizyjny jest, wylacznie do ogladania filmow na DVD. Potrzebne mi wiadomsci czerpie z Internetu, gdzie mam caly system filtrowania reklam, spamu i tak dalej.
2009/02/10 10:28:16
Spór nie wygas³, na szczê¶cie, przesun±³ siê na inny tor. Debatê o moralnym aspekcie reklamy wch³on± inny dyskurs, równie emocjonuj±cy, który zawrzeæ mo¿na w ha¶le: ¶wiat marki. W turbokapitalizmie handluje siê nie us³ugami, towarami czy ideami, ale metkami. Logo jest wa¿niejsze ni¿ zawarto¶æ. Reklama jest tylko narzêdziem, które te metki pozwala sprzedaæ. Buty adidasa, pumy i nike produkuje ten sam schorowany Chiñczyk, w tej samej fabryce, za te same marne pieni±dze. Identyczny towar opuszcza zak³ad i jest niczym, bazarowym ch³amem, dopóki nie zostanie ometkowany. Wtedy jego warto¶æ wzrasta kilkunastokrotnie a klienci chc± go kupowaæ. Bo maj± wyobra¿enia zwi±zane z tym towarem. Wyobra¿enia stworzone przez w³a¶nie erklamê.
Zastanawianie siê nad moralno¶ci± reklamy ma obecnie równy sens jak analizowanie pod tym k±tem relacji murarz-inwestor. Mo¿e byæ murarz uczciwy lub nie, podobnie jak inwestor, ale relacja jest obojêtna. Co do lektury na temat tego sporu - przyk³ad wy¶wiechtany, ale po¿yteczny: "No Logo" Naomi Klein. Polecam tak¿e wywiady z Benjaminem Barberem w prasie (np. Europa, dodatek do Dziennika) oraz ksi±¿kê "Skonsumowani" 2009/02/10 11:20:05
Drogie Panie, reklamy nieobejrzane nie zmarnuj± siê, s± rodziny, co je w dwójnasób obejrz±.
2009/02/10 11:31:39
@zmianapasa: dziêki za wskazówki o lekturze. Ale nic z tego nie ma w Sieci, prawda? Aha, N.Klein ju¿ sobie ¶ci±gn±³em ze scribd, ale w jej ksi±¿ce nie pojawiaj± siê nazwiska tych dwóch adwersarzy, wiêc nie czyni ona odniesieñ do pocz±tku dyskusji...
2009/02/10 22:02:02
andsol: rodziny owe moga obejrzec reklamy nawet i dziesiec razy :) kupia jednak tylko raz (w sensie dopoki im starczy pieniedzy).
Nieogladanie telewizji ma jeszcze jedna wielka zalete: zmniejsza sie prawdopodobienstwo robienia z mozgu sieczki :) No bo, jak nazwac stan, w ktorym przecietny Amerykanin (pod wplywem propagandy mediow) WIERZY ze plan Obamy rzeczywiscie pobudzi gospodarke? A na uwage "no ale skoncza sie pieniadze z planu, skonczy sie i praca dla ludzi i co wtedy?" odpowiada: ale gospodarka to samonapedzajaca sie maszyna! Wtedy juz bedzie dzialac znowu dobrze! Normalnie rece opadaja. 2009/02/10 22:04:50
aha, zapomnialam dodac. Plan Obamy jest jeszcze jednym produktem, bardzo dobrze i sprawnie reklamowanym. Cel: sprzedac go przecietnemu amerykanowi. jesli kupi, to sondarze wykaza przewage glosow a kongresmeni i senatorzy przeglosuja....
To jak oodroznic reklame od propagandy? 2009/02/10 22:35:44
Plan Obamy ma siê do Obamy jak wieczorowe suknie Barbie do Barbie. Jakby tej d³ugonogiej panny nie by³o to na co dziewczynki by nak³ada³y ubranka?
Trzymam dziób zasznurowany w tym temacie, bo blogów specjalistycznych nie brak, ale nawet ¶miaæ siê czasami odchodzi ochota. Co to za kapitalizm, w którym banki zamiast wydobywaæ z trudem pieni±dze od klientów dostaj± je bez wysi³ku od rz±du? 2009/02/11 00:24:21
Spor zanikl, lub wygasl, dlatego, ze nie ma on sensu. Reklama jest immanentnym przejawem naszej natury, natury zwierzecia stadnego, ktory aby funkcjonowac, musi nieustannie pozyskiwac innych do wspolpracy. Musi sie - w szerokim znaczeniu tego slowa - reklamowac. Twierdzenie, ze reklama jest niemoralna, oznaczaloby, ze sposob, w jaki ubieram sie do pracy, jest niemoralny, bo ma niewiele wspolnego z moja 'prawdziwa natura' a jest swiadoma proba wprowadzenia otoczenia w blad i przekonania tegoz otoczenia, ze to co mowie jest madre i ze nalezy mnie sluchac.
Bardziej szegolowe dyskusje na temat poszczegolnych rodzajow reklamy, czy wrecz poszczegolnych reklam, jak najbardziej sie odbywaja. Wezmy chocby za przyklad reklamy lekow czy paralekow, jak rowniez reklamy zabawek i slodyczy. Poza tym reklama jest w wielu (jezeli nie we wszystkich) krajach regulowana. Jezeli chodzi o reklame telwizyjna, sa restrykcje dotyczace czasu, tematow, 'prawdziwosci' itp. Nikt sie juz nie zajmuje dyskusja o moralnosci reklamy, bo raz, ze to pojecie jest coraz szersze i obejmuje reklame idei,, reklame spoleczna, dwa, ze zajeto sie bardziej praktycznymi jej aspektami. 2009/02/11 00:27:06
W UK zakazana jest na przyklad reklama papierosow a reklama alkoholu bardzo ograniczona. Najwyrazniej uznano te formy reklamy za niemoralne. Ale juz reklamowanie programu o surykatkach niemoralne nie jest. Reklama nie jest zjawiskiem jednolitym.
2009/02/11 01:45:59
Ciekaw jestem czy surykaty obra¿aj± normy moralne jakiego¶ spo³eczeñstwa :) Ale z papierosami nie posz³o chyba o moralno¶æ a o kontrolê zdrowia publicznego...
No wiêc zgoda, ¿e gdy "reklama" opisze ca³y splot pojêæ zwi±zanych z zachêt±, przekonywaniem i informacj±, to jaka¶ próba doszukiwania siê tam powi±zañ z etyk± nie powiedzie siê. Ale tych 47 lat temu sz³o wyra¼niej o sk³anianie do zakupów czy te¿ o informowanie o towarach, wiêc by³a wiêksza szansa na rozmowê z sensem... 2009/02/11 09:33:39
Reklamiarze pierwsi widz±, ¿e reklama dzia³a coraz s³abiej, bo ludzie nie s± wcale tacy g³upi. "Je¶li reklamuj±, to musi byæ gówno" ju¿ wesz³o do zestawu ludowych m±dro¶ci. Coraz bardziej ceni siê reklamê ukryt± i wirusow±, coraz wiêcej reklam adresowanych jest do niepe³nosprawnych umys³owo, tj. dzieci i m³odzie¿y.
2009/02/13 17:59:21
"Kiedy¶ wywo³a³ s³ynn± polemikê, bo zaatakowa³ bezpo¶rednio samo centrum wspó³czesnego kapitalizmu,"
1. Kiedy? 2. Moglbys prosze podac zrodlo? Fascynujaca historia. Dziekuje. T. 2009/02/13 20:40:14
Hi, hi... drugi paragraf, tam poda³em wszystko, co zdo³a³em wygrzebaæ, bo ca³a ta historia dotar³a do mnie z jakiego¶ artyku³u znanego w³a¶ciciela firmy reklamowej, który nie wdawa³ siê w szczegó³y. I okaza³o siê, ¿e dotarcie do danych tego numeru z Printers' Ink wymaga³o nieco zachodu... Ale jestem przyzwyczajony. Ostatnio polowa³em przez rok na artyku³ czêsto-gêsto cytowany z w³oskiego pisma Metalogicon i gdyby nie pomoc przyjació³ki bibliotekarki, kompetetnej i z kontaktami tak we W³oszech jak i w Kraju, to bym siê rozp³aszczy³ na tej historii.
|
|
Jak mawial Nietzsche. Nie ma prawdy, sa tylko niezliczone punkty widzenia....
Ja ateistka jestem, ale na reklame mam podobne poglady jak Toynbee. Reklama, czy szerzej rzecz ujmujac marketing kreuje potrzeby i przekonania.
Tesknie za czasami, gdy wszystko potrzebne do zycia (no, prawie) mozna bylo kupic na bazarze lub suku... i porownac bezposrednio jakosc ilus tam produktow, a wszystkie byly swieze.