Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Żydowska Brazylia?

Przez długi czas po przybyciu do Brazylii sądziłem, że tu prawie nie ma Żydów. Przyznaję, że trudno o większy błąd w rozeznaniu sytuacji. Brał się on stąd, że brak tu harmideru antyżydowskiego, nie byłem zwyczajny tego, że może być mniejszość żydowska bez antysemickiego otoczenia.

Z tego co czytam i słyszę wnoszę, że brak tego jak i nieomal przykładowo zgodne współżycie różnych religii ma związek z faktem, że historia trzech amerykańskich metropolii: Nowego Jorku, São Paulo i Buenos Aires, nie miała żadnej interferencji Inkwizycji.

Napotkana kiedyś pierwsza część cyklu dokumentalnego „Brasil: A Quarta Parte do Mundo” (Brazylia: czwarta część świata), zatytułowana po prostu „Żydzi” mówiła nie tylko o znanym holenderskim epizodzie z historii Brazylii i o Żydach, którzy przybyli do Recife z Maurycym Orańskim w XVIIw. Reżyser (a także wychowawca i poeta) Paulo Baroukh, mając pomoc grupy historyków z Universidade de São Paulo, opowiedział zupełnie zaskakującą mnie historię Brazylii i zacząłem wówczas szukać dalszych lektur. Teraz zastanawiając się nad kupieniem (kupić, nie kupić, ale czytać – kiedy?) „Os cristãos-novos em Minas Gerais durante o Ciclo do Ouro (1695-1755). Relações com a Inglaterra” (Nowochrześcijanie w Minas Gerais w czasie Cyklu Złota (1695-1755). Stosunki z Anglią), której autorem jest José Gonçalves Salvador, napotkałem artykuł, który streszcza tę historię w tak zgrabny sposób, że podejmę się przełożenia go tutaj na nasze.

Przedtem tylko parę słów o trzech postaciach. Myślę, że w szkołach uczą kto to był Pedro Álvares Cabral, jeśli nie, to przypomnę, że to „odkrywca” Brazylii. Tego określenia, pokutującego jeszcze w świecie, nie potrafię podać bez cudzysłowów. Gaspar de Gama pojawił się już w tym blogu. O XVII-wiecznym misjonarzu, księdzu António Vieira i jego kazaniach uczą się tu w szkołach dzieci, po polsku jest o nim parę rzeczowych uwag w tym artykule.

W tekście tłumaczę słowo „bandeirantes” (chorąży, nosiciele chorągwi) na pionierzy; ktoś może by przetłumaczył to na rozbójnicy czy awanturnicy czy odkrywcy, zależnie od swego nastawienia ideologicznego.

Lourival Sant'Anna
Historia Żydów w Kraju sięga Cabrala
poniedziałek, 18 maja 1998

Pierwszy Żyd, którego noga dotknęła Brazylii, zszedł z karaweli Pedro Cabrala. Był to Gaspar da Gama, „język”, bo tak nazywano niezbędnych tłumaczy z ekspedycji odkrywców. Pierwszy kontrakt na wykorzystanie brazylijskich drzew zawarto z grupą Żydów w 1503r., gdy jeszcze handlowe zainteresowania króla Dom Manuela były skierowane ku Azji.

To Żydzi przywieźli do Brazylii pierwsze sadzonki trzciny cukrowej z Wyspy Madeiry i z São Tomé. I od tego momentu, uczestniczyli we wszystkich cyklach ekonomicznych kolonii. Nie ma więc przesady w stwierdzeniu, że historia Żydów w Brazylii jest splątana z historią Brazylii.

W okresie od odkrycia Brazylii aż do początku XIXw., gdy wreszcie portugalska Inkwizycja została rozwiązana, Żydzi nie byli znani jako Żydzi ale jako „nowochrześcijanie”. Przyczyną było to, że w pięć lat po wygnaniu z Hiszpanii w 1492r. i po masowej ucieczce do Portugalii, Żydzi zostali przymuszeni do konwersji na katolicyzm przez króla Dom Manuela.

W owym okresie, w 1536r., utworzono w Portugalii Trybunał Świętego Oficjum Inkwizycji, który konfiskował dobra, torturował i rzucał na stos potomków przechrzczonych Żydów – nowochrześcijan – oskarżonych o ciągłe wyznawanie judaizmu.

Z powodu prześladowań na Półwyspie Iberyjskim, Brazylia jawiła się dla nowochrześcijan jako wielka szansa. Wedle historyczki z USP, Anity Novinsky, największej specjalistki w tym temacie, na początku kolonizacji „przybijające do ziem brazylijskich dwa razy do roku okręty przywoziły tylko Żydów i poniżonych”.

To ci Żydzi byli „pierwszym elementem białej populacji w Brazylii”. I wprowadzili w kolonii rolnictwo i przemysł. Najdawniejszy ośrodek nowochrześcijan, o którym wiadomo, był w São Vicente, gdzie zaczęli uprawiać i przetwarzać trzcinę cukrową.

Nowochrześcijanie rozprzestrzenili się w Brazylii w czasie cyklu trzciny cukrowej w ośrodkach leżących w dzisiejszych stanach São Paulo, Rio de Janeiro, Pernambuco, Paraíba i Bahia. Na początku XVIIw. co najmniej 60% manufaktur cukrowych z Bahia należało do nowochrześcijan. W owej epoce Brazylia była największym na świecie producentem cukru.

Było wielu nowochrześcijan wśród pionierów, jak słynny Antonio Raposo Tavares. Jego macocha, która go wychowała, została uwięziona przez Inkwizycję w Lizbonie i jego ojciec uciekł wraz z nim i z jego bratem do Brazylii. Garcia Rodrigues Paes, który otworzył szlak do Minas Gerais, dostał od króla tytuł gubernatora Minas, ale nie pozwolono mu wstąpić do Zakonu Chrystusa, bowiem jego matka była Żydówką.

Na ogół pionierzy nie byli prześladowani przez Inkwizycję portualską, bo nie posiadali bogactw, które można by było im skonfiskować. Profesor Novinsky utrzymuje, że Święte Oficjum było przede wszystkim przedsiębiorstwem i to, jak pisał ksiądz Antonio Vieira, przemysłem do „fabrykowania” Żydów. Pierwszy przysłany z Portugalii inkwizytor przybył do Brazylii w 1591r., gdy „już warto było” dzięki bogactwu pochodzącemu z przemysłu cukrowego. Z tej samej przyczyny, prześladowania nabrały na sile w czasie cyklu złota w XVIIIw., gdy nowochrześcijanie zasiedlali Minas Gerais i Goiás.

Podróżnik francuski François Froger, który był w Rio de Janeiro w 1695r., mówiąc o tym, że musiał negocjować z gubernatorem i obniżyć ceny, napisał: „dowodzi to perfidii tej nacji, w której ponad trzy czwarte byli niegdyś Żydami”.

W pierwszej dekadzie XVIIIw. Trybunał Świętego Oficjum zarejestrował ponad tysiąc nowochrześcijan w Rio de Janeiro, a miasto liczyło wówczas koło 20 tysięcy mieszkańców, jak wskazują badania historyczki Lina G. Ferreira da Silva, autorki „Heréticos e Impuros” (Heretycy i nieczyści).

Zważywszy, że zaledwie czwarta część populacji byla Biała, czyli koło 4 tysięcy osób, zadenuncjowani czy uwięzieni nowochrześcijanie stanowili ponad 25% Białych z Rio. Inkwizycja spaliła 21 brazylijskich nowochrześcijan.

Anita Novinsky wyjaśnia, że nie tylko prześladowania dały impuls przybyciu Żydów, ale był to także duch przedsiębiorczy. „Nowe możliwości ekonomiczne odsłaniające się przy odkryciu Ameryki dawały nowochrześcijanom szerokie możliwości, by pokonać ograniczenia narzucone im przez portugalski rząd.” Wedle historyczki, „człowiek interesów” i „Żyd” stały się synonimami.

Począwszy od czwartej generacji, wielka część nowochrześcijan utraciła swe związki z żydowską religią i stała się w pełni zintegrowana kulturalnie.

Nowochrześcijanie z Brazylii różnią się od Żydów, którzy wyemigrowali do Europy północnej i na Bliski Wschód, gdzie wrócili do judaizmu. Tu, wręcz przeciwnie, Żyd „zmieszał się z miejscową populacją, zapuścił korzenie w nowej ziemi, w pełni zespalając się w organizacji społecznej i miejscowej polityce” jak pisze Novinsky w „Cristăos Novos na Bahia” (Nowochrześcijanie w Bahia).

Pierwotnie wydrukowane w dzienniku O Estado de São Paulo.

środa, 14 stycznia 2009, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/01/14 06:17:10
Prześladowania rzadko bywają bezinteresowne. Ale to chyba niewielka pociecha.

Rzuciła mi się w oko drobna niezręczność tłumacka: "prześladowania nabrały na sile w czasie cyklu złota" - raczej gorączki.
-
2009/01/14 11:33:34
@Kwik: dzięki za uwagę. Obawiam się, że mówienie o "gorączce" nie tylko sugerowało by kalkę procesów z północnej półkuli, ale zerwało by związki z przyjętym w ekonomicznej historii brazylijskiej nazewnictwem. Owe "cykle" mówią o dominancie gospodarczej, na ogół związanej z zarzuceniem czy niedocenianiem innych działań, w historii tak kolonialnej jak i dość świeżej. Mówi się tu więc o cyklu pau brasil (wycinanego drzewa), potem cyklu cukru, cyklu złota, cyklu diamentów, cyklu kawy, cyklu kauczuku.

Chętnie zaproponowałbym dla okresu dyktatury wojskowej nazwę cyklu pożyczek dolara. A potem pojawił się cykl soi...
-
2009/01/14 19:06:48
Czyli chodzi o powtarzający się proces nakręcania gospodarki na coś, z różnymi przedmiotami w roli głównej. W gruncie rzeczy dość to przypomina różne gorączki, tulipomanie czy bańki spekulacyjne. Jak rozumiem specyfiką brazylijską jest regularność takich gorączek. Określenie cykl kawowy wydaje mi się lepsze niż cykl kawy, ale w przypadku złota nie widzę ratunku.
-
2009/01/14 19:34:14
Pełna jest Twa racja, w obu uwagach językowych.

Specyfiką brazylijską może była groźba zalewu z obniżeniem cen, jak to było z diamentami. Czytanki o tutejszej historii gospodarczej zacząłem nie tak dawno (ze trzy lata temu), więc to wszystko musi jeszcze we mnie przefermentować. Ale wkrótce opowiem czemu pieprz nazywa się tu "królewskim pieprzem" (pimenta do reino).
-
Gość: Jean, abai227.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/14 20:53:31
Dzięki, to było bardzo ciekawe i wzbogacające moją wiedzę o tym kraju.
Pozdrawiam.
Jean
-
2009/01/14 21:02:08
Zabawne, że moją też wzbogaciło, choć siedzę (i jeżdżę) tu kupę lat... :)