Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Życzeniami dźgaj i kłuj

– O POGAŃSKĄ DUSZĘ BÓJ

1. Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Odfajkowane.

Nie dostałem pypcia na języku, nie bolało pojęciowo, bo pojęć w tym tyle co maku w bułce z makiem, po prostu społeczna umowa, że przez parę dni zamiast cześć czy ciao czy trzym się mówię Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Wesołych Świąt. Ja tej umowy nie podpisywałem, ale wypisywanie się z niej to marnowanie czasu i energii.

Jako szesnastolatek wnerwiałem się na hipokryzję mówienia „dzień dobry” i nic nie mówiłem a szczerze patrzyłem bykiem. A kiedyś coś mnie oświeciło: zastukałem do drzwi znajomego a on zerknął i spytał „po co przyszedłeś?” Po chwili wyjaśnił, że jeśli szło o działania towarzyskie to był zajęty tego dnia i chciał od razu to wyjaśnić.

Logiczne i słuszne, ale przykro mi było i zrozumiałem, że wpisany jestem w umowy głębiej niż wyksztuszanie z siebie rytualnych przywitań, bowiem to nie była kwestia gardła, ale i ucha, które ich oczekiwało. Jak ktoś jest od małego utaplany w tej papce kodów społecznych, to po wyjściu z niej czuje wokół ziąb. Więc niech tam. Umiem odpalić „dzień dobry” z nienajgorszym zacięciem aktorskim.

Rzadko pojękuję na mniejszościowe cierpienia, w moim świecie bezbożnik nie jest palony, co przez bezbożność tracę tego nie wiem, więc nie boli. Domyślam się, że tu i tam ktoś się pomodli o moje zbawienie albo ucieszy, że pójdę do piekła, więc życzenia się zbalansują i da się żyć. Chyba, że przez nadmiar dobrej woli ktoś z lekka przesadzi.

 

2. W grupie znającej się sieciowo, ani dużej, ani małej, którą nie wyznania czy hodowla krasnoludków łączy, miły na ogół człowiek odpalił życzenie:

Z okazji urodzin 2009 naszego Boga składam Wam ...

i złożył. Od razu domyśliłem się, że nie chodzi mu o mojego Latającego Potwora Spaghetti, bo mi się wiek nie zgadzał, więc najgrzeczniej jak umiałem poprosiłem, żeby w grupie utrzymać rozdział między płomiennymi wyznaniami wiar a celem istnienia grupy. Człowiek, jak rzekłem, nie jest niemiły, uświadomił sobie od razu, że dobór słów czy też intencji nie był najlepszy, przeprosił i koniec sprawy.

I byłby spokój, bo i inne bezbożniki z satysfakcją uznały, że póki o Świętach mowa, to da się wytrzymać, więc fajnie, że żadnych miejscowych bóstw nie będzie się okadzać, ale...

 

3. Z właściwym, czyli elektronicznym refleksem, ktoś z misjonarskimi zapędami odpalił:

... a ja wam Panowie Zycze Wszystkiego Najlepszego z okazji Swiat Bozego Narodzenia. Z okazji pieknej wiary. Z okazji pieknej tradycji. Po Polsku - Szczesc Boze, z oplatkiem, z ikonami Ostrobramska i Innymi. Zycze szcescia , zdrowia , pomyslnosci i darow Bozych - jednym z nich Wiary w Jedynego Boga Trojce Przenajswietrzego. Andsolowi - by ukoil bol, ktory nim miota, a innym jak wyzej.

Gdyby był to człowiek miły, to bym mu diakrytyki dostawił i zmyłki poprawił – ale nie jest miły, więc tylko nazwisko moje na ksywkę przerobiłem i dla ukojenia bólu wszystko jak było, zostawiłem.

Ciekawe, prawda? Przez głębię wiary ktoś, kto jest bliziutko Boga i Nieba, ma jedyną i świętą rację, i w ogóle przez swój katolicyzm od paznokci do owłosienia cnotami jest pokryty, wymachuje życzeniami wszystkiego najlepszego jak cepem. I że bezbożników inaczej traktuje to normalka, kiedyś to by kijem przyłożył, a dopiero potem do świątecznego stołu przysiadł, ale zabawne, że o obecności kobiet w grupie też zapomina i wszystkich per „panowie” traktuje.

Więc choć nie jest to najpiękniejszy od lat koniec grudnia, znowu padać zaczęło, cenię sobie jednak miły brazylijski klimat i to nie tylko dla okolic 20C° wieczorkiem. Oddalenie od mego ludu też ma sporo zalet.

czwartek, 25 grudnia 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/12/25 10:46:46
O kochany... Piekłem to Ty się nie przejmuj! Będziesz tam w doborowym towarzystwie. ;) Przynajmniej wreszcie pogadamy face to face :))))))
-
2008/12/25 11:59:49
Andsol - Tobie też najlepszego; ja chyba na zimę zablokuję blogi z ciepłych krajów, za oknem widzę góry i śnieg, wrrrr
-
2008/12/25 13:28:26
1. Nie lubię, no co ja zrobię, ze nie lubię bezmyślnego traktowania zwyczajów, które z religii przepełzły do codzienności? Domagam się niewiele - bo świadomości tego faktu. Choć nie domagam się nachalnie. Inaczej rzecz się ma z uszczęśliwianiem, umoralnianiem i przekonywaniem mnie na siłę. Tu juz ostro i konsekwentnie egzekwuję swoje prawa. W tym prawo do braku kontaktu z kretynami, którzy 'wiedzą lepiej' i są przez to lepsi.
"Przez głębię wiary ktoś, kto jest bliziutko Boga i Nieba, ma jedyną i świętą rację' - święta racja budzi we mnie agresję. Bezsensowną, bo nieskuteczna, ale jakże malowniczą;)
-
2008/12/25 16:18:04
A w Holandii buro, ale przyjemnie mimo wszystko :) Bardzo się cieszę, że tu jestem, przynajmniej w każdym sklepie nie atakują mnie Mikołaje, a "wesołych świąt" nie jest durnie powtarzane na każdym kroku. Zresztą tutaj ludzie na co dzień są dla siebie mili i usmiechają się do siebie, więc pewnie nie czują potrzeby sztucznej serdeczności. I dobrze.
-
2008/12/25 17:11:33
@Pirotechnika: mam dla nas złe nowiny. Zlikwidowano piekło. Teraz bezbożniki będą szły do nieba, żeby za karę słuchać ad nauseam jak sławią ich Szefa. Będziemy chcieli umrzeć z nudów, ale się nie da. Nieśmiertelność bez zawieszenia czy redukcji.

@Abiekt: wyobraź sobie szybującego w śnieżnych górach aniołka. Twój zmysł estetyki by Ci pozwolił na białego aniołka w kłębowisku zieleni?

@Daria: mam ten sam problem. Jak przejść boso przez te morze bzdur bez zmoczenia się (w jakimkolwiek sensie) i bez spluwania. Bo na głupotę nie ma lekarstwa, a gdyby było, to by zapleśniało, nikt nie potrzebuje.

@Szukajmysie: tu chyba jest sedno problemu: atrapa serdeczności na pokrycie powszechnej gruboskórności. Chyba trudno o większy kontrast między Twoim uprzednim i dzisiejszym miejscem zamieszkania: świat wiejskich wesel na trzydniowe zapijanie się, a między nimi zajazdy - a tam wielowiekowa konstrukcja zachodniej cywilizacji. Przecież u nas słowo urbane kojarzy się z zabudową a nie z relacjami międzyludzkimi. Jaka to cywilizacja, civis, jeśli miasto, civitas, było obcego pochodzenia a obywatelskie obowiązki sprowadzały się do płacenia dla Rzymu dziesięciny i oddania syna na księdza...




-
2008/12/25 21:30:06
Co się tak drapiesz jak wściekły, z wyszczerzem na gębie?
Bbo mam "wesoły świąd".
-
2008/12/26 22:32:17
@ Andsol - naprawdę wierzysz postępowym teologom katolickim w kwestii zlikwidowania piekła? ;) Ja tam mam nadzieję, że jednak będzie jakieś miłe, ciepłe miejsce z dala od katolików, o którym oni nawet nie wiedzą (albo uważają, że może gdzieś jest, ale puste, bo przecież w końcu wszyscy z radością dadzą się im zbawić), gdzie zamiast rozmawiać w komentarzach do blogów porozmawiamy sobie wszyscy bezbożnicy przy herbatce/winie/soku z mango, pod palmą, na plaży czy też w innych miłych okolicznościach przyrody (ja tam nie miałabym nic przeciwko jońskim kolumnom na horyzoncie na przykład...).
-
2008/12/26 23:44:21
Piekło z jońskimi kolumnami? I z pofałdowanymi wzgórzami? I te soki... Chyba tego piekła nie ma, musimy je sobie zrobić. Czy możesz zająć się kolumnami? Ja się zastanowię nad
działalnością wulkaniczną i odcieniami zieleni.

Wydaje się, że zrezygnowali, bo koszty utrzymania stawały się za wysokie. Nawiasem, czy otchłań już poszła do Archiwum Niemądrych Pomysłów?
-
2008/12/27 01:11:55
Jasne, biorę kolumny i inne detale architektoniczne na siebie ;) Czyli "do zobaczenia w piekle"?
-
2008/12/27 01:43:45
Przy caipirinhi.