Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Wszystko staje się jasne

Konstanty GebertŻyd, wieczny tłumacz, str.14-15, w „Przekładając nieprzekładalne”, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, 2000

[...] w relacjach między kulturą polską a żydowską dokonał się pewien proces, w Polsce właściwie nieomal nieznany, a dla historii żydowskich kultur XX wieku fundamentalny. Mianowicie żydowski ruch narodowy rozwijał się na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej. Bardzo często wzorem kulturowym i politycznym był polski ruch narodowy. I widać to w przedziwnych sytuacjach. Widać to w wielkiej hebrajskiej i żydowskiej literaturze: Dybuk An-skiego, narodowy dramat żydowski XIX wieku, jest ideową kalką Dziadów, wprowadzającą w obręb kultury żydowskiej wątek tragicznej i niespełnionej miłości, dla której warto walczyć nawet z Bogiem, wątek klasyczny w polskiej kulturze romantycznej, w dotychczasowej literaturze żydowskiej całkowicie nieznany. Pierwsze przedstawienia Dybuka były skandalem, gorszono się, że jest to gojska mądrość, że to nie jest nasze. Trudno sobie dzisiaj wyobrazić kulturę żydowską bez An-skiego i jego Dybuka.

Podobne migracje dokonywały się w świecie kultury politycznej. Syjoniści walczący o żydowskie państwo w historycznej ojczyźnie z podziwem patrzyli na polski ruch narodowy, na Piłsudskiego, na legiony, wzorowali się na nich świadomie i celowo. Nieprzypadkowo ruch syjonistyczny odrzucał mentalność diaspory i jej język, język żydowski, jidysz. Syjoniści pochodzili w dużym stopniu z rodzin zasymilowanych, mówiących po polsku. Polska, jej kultura, jej polityka były dla nich punktem odniesienia. Jeżeli uświadomimy sobie, patrząc dzisiaj na rozpaczliwe zamieszanie na kolejnych sesjach izraelskiego parlamentu, Knesetu, że jego regulamin napisał Icchak Grynbaum, przed wojną poseł do polskiego parlamentu, który wzorował się na polskich przepisach, to wszystko staje się jasne.

Nawiasem, przed miesiącem Rp zamieściła artykuł Żydowskie „Dziady”, czyli „Dybuk” Anny Kuligowskiej-Korzeniewskiej.

poniedziałek, 15 grudnia 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/12/15 09:48:20
O, to bardzo ciekawe. Z drugiej strony, trzeba podkreślić, ile polska kultura zawdzięcza Żydom: choćby Tuwim, Brzechwa, Leśmian najwybitniejsi poeci tylko dwudziestolecia międzywojennego, którzy współtworzyli polski język (gdyby nie Leśmian, np. nie mielibyśmy słowa "istnienie").
Trochę szkoda, że Polacy nie nauczyli się bardziej od Żydów solidarności...
-
2008/12/15 10:33:47
Mnie też się ten wstęp Geberta bardzo podoba, mile łechcze naszą megalomanię.

"Przekładając nieprzekładalne" jest tu w postaci PDF (duże, prawie 600 stron i prawie 8MB).
-
Gość: cyncynat, 118-92-197-91.dsl.dyn.ihug.co.nz
2008/12/16 11:08:35
czyli te dwie choroby sa ze soba zwiazane, a zdaniem Geberta - cholera powinna byc wdzieczna dzumie.
tylko zdrowi nie maja za co dziekowac.