|
Blog > Komentarze do wpisu
Szopka
Zaczyna³o siê ¶ciemniaæ, ale by³ jeszcze czas na sprawdzenie szczegó³ów. A ¿e by³o to konieczne, przekona³ ¶w. Euzebiusza pierwszy rzut oka. Dzieci±tko Jezus siedzia³ na ziemi z jakim¶ zwojem w r±czce, a w ko³ysce le¿a³ u¶miechniêty osio³ek. Nim odzyska³ dech, us³ysza³ g³os osio³ka: – Wszystko jest pod kontrol±, my siê tylko bawimy. – Jezusiku, da³e¶ mu g³os? – Tak, Euzebiuszu, to zaprawdê cudowny wieczór. – I zmniejszy³e¶ go, ¿eby zmie¶ci³ siê w ko³ysce? A umiesz go teraz przywróciæ do naturalnego stanu? Dzieci±tko Jezus u¶miechn±³ siê figlarnie: – Zawierzaj mi, Euzebiuszu, wszystko bêdzie jak by³o zapisane. – Jak to? – zdumia³ siê ¶w. Euzebiusz – przecie¿ jeszcze nie zakoñczy³em redakcji! Ale, ale, a co trzymasz w r±czce? To mi wygl±da na ¿ydowski tekst Tory! – W istocie, przecie¿ pamiêtasz, ¿e za parê lat bêdê debaty z mêdrcami prowadziæ. Nie mo¿na we wszystkim na cudy i improwizacje siê zdawaæ, to nie jest dobry przyk³ad dla potomnych. – Rozumiem, ale czy nie mo¿na by by³o u¿yæ Wulgaty albo innego wydania? Z k±cika wychynê³a B³ogos³awiona Maryja i rzek³a: – Tak w³a¶nie my¶la³am, ale nie znalaz³am jej w zawini±tku. – B³ogos³awiona Maryjo – zmarszczy³ siê nieznacznie ¶w. Euzebiusz – czy mog³aby¶ udaæ siê do kuchni? – Ale¿ oczywi¶cie, zostawiê was z waszymi mêskimi sprawami, choæ trudno mówiæ o prawdziwej kuchni w tej szopie – z niewymown± s³odycz± odrzek³a B³ogos³awiona i uda³a siê. – Jezusiku, Trzej Królowie ju¿ s± blisko... – Czujê ich blisko¶æ – rzek³ Dzieci±tko Jezus. – Zaprawdê, nie martw siê, Euzebiuszu, wszystko bêdzie tak, jak napiszesz. Gdy ¶w. Euzebiusz siê oddali³, osio³ek strzygn±³ uchem i spyta³: – Wy³aziæ? – Azali nie znasz swej roli? – ³agodnie odrzek³ Dzieci±tko Jezus. – Znam, znam, ale chcia³bym wiêcej bawiæ siê z Tob±. – Je¶li nie pi¶niesz wiêcej ani s³owa, mogê ci to przyobiecaæ, wezmê ciê ze Mn± do Mego Królestwa... – O Jezu – zach³ysn±³ siê osio³ek – ja nie chcê wisieæ na krzy¿u. Ja tego nie wytrzymam! – Osio³ku, nie martw siê tym dzisiaj, gdy przyjdzie pora Ja ciê jako¶ przemycê. A teraz... W istocie, ciemno ju¿ by³o, gwiazdka siê pokaza³a. Z bliska s³ychaæ by³o g³osy Trzech Króli i przez szpary przenika³ przyjemny zapach marychy. poniedzia³ek, 22 grudnia 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2008/12/22 04:30:19
Przed dwustu laty bym odpowiedzia³, ¿e Boska Rêka mn± kierowa³a, ale mo¿e nie wszyscy tak to bêd± dzisiaj widzieæ... Aha, je¶li wdasz siê w moje archiwa (a u¿ywasz graficznej przegl±darki) z daleka zobaczysz co cytujê, bo wtedy jest na ciemnoniebiesko. I zawsze podajê kto i gdzie. Podobnie z rysunkami (gdy zdarzy siê nieopisany, to ja siê sam odwa¿y³em) czy z rymkami czy z t³umaczeniami...
2008/12/22 13:39:58
Rozpowszechniæ wersjê andsola! Ja ju¿ siê zabieram i linkê umieszczam u siebie.
2008/12/22 16:27:19
C.d., Mi³e Panie? Gdy pope³nia³em, nie recydywa a wyj¶cie ¿ywym by³o mi w g³owie, ale dobrze pomy¶lawszy, z wpisami matematycznymi tak siê zaczê³o. Cicho siedzia³em, o matematyce ani pisn±³em, ale paru miesi±cach blogowania natura zaci±gnê³a wilka do lasu. I ledwie pó³tora roku minê³o, a matematycznych zapisków 80 siê zrobi³o...
2008/12/22 16:42:30
Czyli teraz ju¿ wiem, sk±d ¶w. Roch wpad³ na pomys³, ¿eby psa Axela Munthe przemycaæ, w zakoñczeniu "Ksiegi z San Michel". Przyk³ad idzie z góry - i jeszcze ten zapach marychy :)
2008/12/22 18:09:00
Gdyby mi rzeczywi¶cie pamiêæ motywy z Munthego zatrzyma³a to piêkne ¶wiadectwo jako¶ci by dosta³a, bo czyta³em to gdy mia³em chyba 13 lat. Nawiasem, czasami podejrzewam, ¿e inna lektura z owego okresu sprawi³a, ¿e w matematykê siê wda³em. Nie, wcale nie chodzi o "¦ladami Pitagorasa", a o 'W pogoni za pe³ni± ¿ycia" Franka Harrisa. W jakim¶ miejscu jedna z jego bohaterek zak³ada nogê na nogê i narratorowi ujawnia siê bia³y trójk±t jej cia³a. Mo¿e to za tym trójk±tem zawsze gania³em, zaprzeczaj±c krzykowi bourbakisty Dieudonné "down with the triangle!"...
2008/12/23 11:36:52
Ech, "¦ladami Pitagorasa", "Lilavati" i inne tego rodzaju lektury dzieciñstwa poprzez imiona w nich wystêpuj±ce zainteresowa³y mnie jeszcze dodatkowo dawnymi kulturami :)
A swoj± drog± moj± ulubion± ksi±¿k± "oko³omatematyczn±" (a mo¿e oko³onaukow± ogólnie? muszê to znale¼æ i przejrzeæ, bo mnie nostalgia ogarnê³a) by³o co¶, co siê nazywa³o "Czy umiecie siê dziwiæ?" - najbardziej zafascynowa³y mnie tam z kolei grafiki Eschera, ale to osobna sprawa. A apokryf rozkoszny - pisz takie na wszelkie okazje ;) |
|
Fajny :)