Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Rób swoje
czwartek, 04 grudnia 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/12/04 02:20:51
To mi się wymyśliło, kiedy pracując w teatrze jako butafor siedziałem na widowni obok reżysera, który nie mogąc wybrnąć z ważnej dla sztuki sytuacji scenicznej obrócił się za siebie do kierownika literackiego (jedzącego kanapkę z suchą kiełbasą i kiszonym ogórkiem) i spytał go: Zenek to jak ty myślisz, oni powinni wychodzić z prawej czy z lewej kieszeni sceny?
- Zenek podrapał się w głowę i odpowiedział - Wiesz Zbychu ty zadzwoń lepiej do Warszawy do swojego profesora co cię uczył reżyserii i on chyba będzie wiedział.

Potem mi się to wiele razy przypominało, kiedy wszyscy byli odwróceni.
Howkh
-
2008/12/04 03:58:49
Hm, zmusiłeś mnie do sprawdzenia u Kopalińskiego co to za zwierz "butafor"... Buttare fori? A po portugalsku to botar fora czyli wyrzucać.
-
2008/12/04 19:25:23
A w dawnych czasach, kiedy miało miejsce to wydarzenie, sprawdzałbyś co to jest sucha kiełbasa.
Umieściłem w tej opowieści deficytową suchą kiełbasę "ubogaconą" kiszonym ogórkiem na kanapce żeby uwypuklić okoliczności przyrody bo przed teatrem wisiał na płocie wielki, partyjny transparent z napisem "PRACA, SPOKÓJ, STABILIZACJA" a moi koledzy, którym to właśnie zabrano, dogorywali jeszcze w więzieniach. Surrealistyczne dla mie było właśnie to, że siedzę teraz w teatrze i rozważamy takie kwestie dotyczące spektaklu. Mówi się o sztuce i innych pierdołach.... Wolność nie jest jednowymiarowa i nie zawsze ta sama dla wszystkich. Marx ją definiował, mówiąc, że to uświadomiona konieczność. Oczywiście nic to nie znaczy. Dla mnie byłaby po prostu.
-
2008/12/04 20:13:49
A nawet zamyślił się do krwi...