|
Blog > Komentarze do wpisu
Pilates
Gdyby go tam zaci±gniêto, domy¶lam siê koñcówki jego opinii. Ale czy Immanuel by uwa¿a³, ¿e rzecz sama w sobie jest do¶æ przyjemna?
niedziela, 07 grudnia 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
kwik-maz
2008/12/07 10:20:04
Mnie tu brakuje zdjêcia, ale mo¿e siê mylê.
2008/12/07 12:10:31
A czy to tak trudno wyobraziæ sobie postaæ owiniêt± wokó³ gigantycznej pi³ki? Wystarczy wzi±æ tego rozci±gniêtego cz³owieka Leonarda da Vinci i przylepiæ go na sferze...
2008/12/07 12:34:01
No nie wiem, albo "owiniêt±" albo "gigantycznej". Oczywi¶cie mo¿na u¿yæ w³asnych definicji...
2008/12/07 13:53:06
Spinoza w jacuzzi (czy jak to siê pisze)
Marks na salsie Platon na paintballu ¦w. Tomasz w SPA :) a dlaczego nie? 2008/12/07 14:41:52
My¶lisz, ¿e zostawiliby nas w spokoju? No to obowi±zkowe zaliczenia z jogi na wydzia³ach filozofii!
Go¶æ: AndrzejC, 132.74.99.8*
2008/12/07 22:02:24
Andrzeju, widzê ¿e wszystkich nas, ogl±daczy Twojego blogu, masz jak na widelcu. Kto, ile minut i dlaczego go ogl±da. Jeszcze tylko brakuje, aby¶ wiedzia³, co kto o nim my¶li. Ale spoko, ju¿ nied³ugo specjali¶ci i na to znajd± sposób.
2008/12/08 00:40:32
No, takie informacje mam od dawna, z stat.4u.pl i z innych zainstalowanych programów. Ten ostatnio wstawiony, z feedjit.com jest chyba bardziej dla rozrywki czytelników ni¿ dla mojego zbieractwa danych. Kolorowe, pochlebiaj±ce ("o, ja jestem z Hajfy i mnie tu pokaza³o " :] ) - i ma zaletê, ¿e pokazuje nowym co inni czytaj± z moich starych materia³ów. Bo (zdumiewaj±co) ma³o osób u¿ywa starannie przygotowanego opisu archiwum i le¿± tam sobie eseiki o sinusach hiperbolicznych i wiêdn±. A tu kto¶ zajrzy do nich, inny zoczy to w tym kolorowym pude³eczku i te¿ tam idzie...
Co ludzie my¶l±? S³uchaj, ¿yjê w jednym domu z jedn± pani± ju¿ od 19 lat i nie wiem co ona my¶li - to jakie mam szanse wiedzieæ co my¶l± ludzie wpadaj±cy tu przelotnie? Ale skoro ju¿ ruszony jest temat tej kolumny po prawej, z blogrollem itp, powiedz mi co my¶lisz (wszystkim innym czytaj±cym to te¿ bêdê wdziêczny za wyra¿enie opinii) o tym, bym wyrzuci³ tego Blogfroga? Bo dra¿ni mnie ju¿ brak kryteriów tych ocen. Kto¶ mnie kiedy¶ tam zapisa³, przej±³em to, bo nie podoba³o mi siê, ¿e g³ównie mnie opisano jako matematyka (a przecie¿ to nie jest matematyczny blog) i nawet prosi³em przyjació³ o pomoc w "wypozycjonowaniu" mnie, w nadziei, ¿e to przysporzy nowych czytelników. Ale statystyki pokazuj±, ¿e ma³o kto tu przyjdzie z powodu Blogfroga, a czy mnie postawi± na pozycji 16, 26 czy 666 to przecie¿ mi ciê¿ko wisi.
Go¶æ: AndrzejC, 132.74.99.8*
2008/12/08 07:46:07
Andrzeju, my¶lê, ¿e ty dobrze wiesz, co ja na ten temat my¶lê. Wyrzuæ tego blogfroga. Nie wiem, sk±d siê wziê³a ta moda oceniania i porównywania wszystkiego ze wszystkim. Mogê to jeszcze zrozumieæ w przypadku towarów. Na stronach, gdzie mo¿na kupiæ telewizor, komputer, czy pralkê s± te¿ gwiazdki przyznawane przez zadowolonych b±d¼ niezadowolonych klientów. Ale nawet w tym przypadku korzystam z bardziej rzetelnej oceny. Dlatego zaprenumerowa³em niemieckie czasopismo Test www.test.de
Czy mo¿na natomiast porównywaæ w ten sam sposób przelan± na papier (lub wstukan± do Internetu) my¶l ludzk±. Prze wojn± w teatrach funcjonowa³o zajêcie klakiera, teraz w niektórych serialach tê sam± rolê pe³ni smiech w tle, ¿eby ci co je ogladaj± wiedzieli, kiedy trzeba siê ¶miaæ. Chyba w tym samym stylu, no mo¿e bardziej demokratyczny, jest blogfrog i inne tego typu pomys³y. Ale tak samo jest przecie¿ z Oskarami. Idziemy chêtniej do kina na film, który ma wiêcej przyznanych Oskarów (mówiê idziemy my¶l±c o wiêkszo¶ci spo³eczeñstwa). Niestety tego typu moda trafi³a te¿ do nauki i my¶lê, ¿e Ty sam tego kiedy¶ do¶wiadczy³e¶. Wprowadzono tzw. listê filadelfijsk± z odpowiedni± punktacj± i pó¼niej oceniaj± Twój dorobek na podstawie tego, ile punktów maj± czasopisma, w których umie¶ci³e¶ swoje publikacje. W niektórych dziedzinach dosz³o nawet do tego, ¿e aby dostaæ stopieñ doktora habilitowanego wystarczy zebraæ 210 punktów. W ten sposób zniszczono wiele dobrych polskich czasopism. Poniewa¿ nie by³y na tej li¶cie, wiêc ludzie (przynajmniej polscy autorzy) przestali w nich publikowaæ. Jest taki przedwojenny polski matematyk, Stefan Kaczmarz, w Polsce raczej ma³o znany, je¶li ju¿ to z nieprawdziwej informacji, szerzonej w Internecie, ¿e rzekomo zgin±³ w Katyniu. W¶ród wielu wa¿niejszych dokonañ, miêdzy innymi wspólnej ksi±¿ki z Hugonem Steihausem "Therie der Orthogonalreihen", napisa³ dwa lata przed swoj± ¶mierci± krótki, trzystronicowy artykulik w polskim czasopi¶mie, na temat przybli¿onego rozwi±zywania równañ liniowych. Praca ta przez ponad trzydzie¶ci lat by³a praktycznie niezauwa¿ona. Gdyby dzisiaj jaki¶ szef mia³ takiego pracownika u siebie, powiedzia³by mu: - Panie Kaczmarz, widzê, ¿e siê Pan obija, jakie¶ nic nie znacz±cze artykuliki Pan piszesz. Instytut nic nie ma z pana pracy. We¼ siê pan do roboty, bo jak nie, to bêdê musia³ pana zwolniæ. Natomiast w latach siedemdziesi±tych praca ta sta³a siê rewelacj±, jak siê okaza³o, ¿e jego metodê, zwan± dzi¶ na ¶wiecie powszechnie metod± Kaczmarza, mo¿na z powodzeniem stosowaæ w tomografii komputerowej. Paca Kaczmarza by³a do tej pory cytowana blisko 250 razy, z czego 80% pochodzi z ostatnich kilkunastu lat. By³em rok temu na konferencji w Pizie, po¶wiêconej metodom matematycznym w tomografii i w radioterapii. Wzbudza³em na tej konferencji powszechny szacunek, nie z powodu mojego referatu, ale dlatego, ¿e jako jedyny potrafi³em poprawnie wypowiedzieæ nazwisko Kaczmarza. A u nas, nawet w¶ród matematyków, jest on raczej ma³o znany. Proszê porównaæ sobie w Internecie wpisuj±c angielsk± nazwê "Kaczmarz method" (wybieraj±c strony w jêzyku angielskim) i polsk± nazwê "metoda Kaczmarza" (wybieraj±c strony w jêzyku polskim), a wynik bêdzie mówi³ sam za siebie. Dlaczego o tym wszystkim mówiê? Ano dlatego, ¿e aby oceniæ, to co kto¶ ma do powiedzenia, nie nale¿y siê kierowaæ jakimi¶ blogfrogami, listami filadelfijskimi, czy te¿ podobnymi pomys³ami, tylko trzeba to po prostu przeczytaæ, wys³uchaæ, zobaczyæ. Jest to na pewno trudniejsze, ale ile przyjemniejsze. A Twoje, Andrzeju, blogi czyta mi siê z przyjemno¶ci± tym wiêksz± im mniejsze maj± notowania na blogfrogu. Dlatego mo¿e jednak zostaw tego blogfroga, bo zacz±³em ju¿ ulegaæ tej manii, i inaczej nie bêdê wiedzia³, które Twoje blogi s± ciekawsze. 2008/12/08 14:47:05
@AndrzejC: jak zauwa¿ysz, nie musia³e¶ mnie d³ugo przekonywaæ, ju¿ to wyt³uk³em. W istocie od trzech miesiêcy na to siê zanosi³o, gdy udowodni³em, ¿e s± tam jakie¶ przekrêty i podwójna skala (osobno dla blogów zwyk³ych, osobno dla pornograficznych), i nie dosta³em ¿adnego odzewu od organizatorów. Chyba nie jest zdrowe przebywanie w zaka¿onym ¶rodowisku. Zreszt± od pocz±tku ich brak kryteriów (ukrywany minami w stylu "mamy, nie ujawniamy") niczego dobrego nie wró¿y³. No wiêc ich notowania nie bêd± Ci ju¿ anty-drogowskazem...
O ksi±¿ce Kaczmarza oczywi¶cie wiem (mam wra¿enie, ¿e jest do pobrania w której¶ krajowej bibliotece wirtualnej), afery z jego prack± nie zna³em. Gratulujê sukcesu zwi±zanego ze znajomo¶ci± polskiej wymowy :) A co do listy filadelfijskiej, chyba w gadu³kach na Makutrynie wspomnia³em artyku³ Kazka G³azka (szkoda cz³owieka...), mam go gdzie¶ w komputerze. Sprawdzê, czy jest ³atwo dostêpny w Sieci, jesli dobrze pamiêtam, pojawi³ siê w pi¶mie zielonogórskim. Je¶li tak, gdzie¶ wstawiê odes³anie do niego, je¶li nie, to mo¿e gdzie¶ tu go powielê...
Go¶æ: AndrzejC, 132.74.99.8*
2008/12/08 21:15:10
Andrzeju, zapewne chodzi³o Ci o ten artyku³ Kazia G³azka www.uz.zgora.pl/wydawnictwo/miesiecznik10-2005/14.pdf
2008/12/09 00:51:19
Tak, dok³adnie o to mi chodzi. To nies³ychanie ostre i dobrze udokumentowane oskar¿enia, ale zainteresowane (finansowo) instytucje uda³y, ¿e nie s³ysza³y...
|
|