S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Globalne ocieplenie

Wacek opowiada mi, ¿e pierwszy raz z problemem globalnego ocieplenia zetkn±³ siê ogl±daj±c w 1959 roku ok³adkê „M³odego Technika”, na której obok Pa³acu Kultury i Nauki ros³a palma i wywo³anie artyku³u pyta³o: „czy Warszawa bêdzie mia³a klimat Bejrutu?”

No wiêc Warszawa palmê ju¿ ma.

A my – refleksje Wac³awa Timoszyka o owej gro¼bie.

1. Gdzie jest to ciep³o?

Niby ociepli³o siê w ostatnim stuleciu o 0,74C°, ale co to w³a¶ciwie znaczy? Zapewne wykre¶lili krzyw± regresji, wybrali pocz±tek i koniec, oczywi¶cie nie podaj±c, ani innych drobiazgów. Je¶li jaki¶ rok potrafi ró¿niæ siê od poprzedniego o 1C°, to nie jest to wzrost imponujacy.

Te dane odnosz± siê do ca³ego globu, ale mo¿na uznaæ je za nieporównywalne, bo kto sto lat temu mierzy³ temperaturê na Antarktydzie, czy nawet w dolinie rzeki Limpopo? Bombardowano nas rekordami ciep³a w latach 90, ale okaza³o siê, ¿e NASA siê „pomyli³a”. Bez fanfar dokonano wiêc korekty w dó³ i okaza³o siê, ¿e w USA najcieplej do tej pory by³o w roku 1934. Do tego jeszcze od roku 1998 s³upek w góre nie chce drgn±æ. Wiêc ju¿ przestaje siê mówiæ o „globalnym ociepleniu”, ale straszy nas „globalna zmiana klimatu”. Najchêtniej jednak siêga siê do okolic bieguna, bo turystyka w te miejsca dopiero raczkuje i raportuje o ka¿dej pêkaj±cej górze lodowej i wszystkich biednych misiach polarnych maj±cych rzekomo k³opoty z polowaniem na foki. Oczywi¶cie lito¶æ dotyczy te¿ Eskimosów, którzy, o zgrozo, bêd± musieli „porzuciæ swój tradycyjny tryb ¿ycia”.

Krótko mowi±c, nie widzê, by statystyki rejestrowa³y co¶ szczególnego, nawet gdy siê rozwa¿y tylko ostatnie sto lat.

2. Co z³ego w cieple?

Lat temu jakie¶ 900 na Grenlandii by³y biskupstwa, a pó¼niej siê och³odzi³o i Normanowie wymarli. Musia³o byæ wiêc cieplej, a katastrofa ekologiczna nie chcia³a nast±piæ. Potopu nie by³o. Teraz ponoæ poziom mórz podnosi siê o 1 mm rocznie, a wynika to tylko z teoretycznych obliczeñ, bo praktycznie zmierzyæ tak± ró¿nicê jest raczej trudno. Strasz± nas 3 milimetrami na rok. S± to wielko¶ci porównywalne z szybko¶ci± podnoszenia siê Everestu i w ogóle ruchami geologicznymi, którymi jako¶ nikt siê nigdy nie emocjonowa³. Nawet je¶li 3 mm jest prawd±, to za 100 lat bedzie to 30 cm. Tego nawet Seszele nie zauwa¿±. Oczywi¶cie bij± na alarm ju¿ teraz, bo wyczu³y szmal.

Poza tym ciep³o ka¿dy lubi. Nawet latem Andaluzyjczycy nie uciekaj± na pó³noc, by sobie ul¿yæ. Za to goszcz± spragnionych gor±ca turystów z ca³ej Europy. A tutaj niemal u ka¿dego widzê strach przed zim±. Tak, strach, bo trzeba walczyæ ze ¶niegiem, lodem, o ogrzewanie, itd. Ka¿da pomy³ka oznacza du¿e problemy. Ostatniej zimy o ma³o mi siê nie zawali³ gara¿, bo opady ¶niegu by³y rekordowe.

Co zreszt± oznacza wzrost o 0,74C°, nawet je¶li jest prawdziwy? Podnosz±c punkt pomiarów o 100 m obni¿amy temperatury o 0,649C°. Zapewne nawet we Wroc³awiu znajd± siê dwa miejsca o takiej ró¿nicy poziomów.

3. Có¿ mo¿e cz³owiek?

Ilo¶ci emitowanego CO2 s± ma³e w porównaniu z tym, co przerabiaj± oceany i gleba, oraz z tym, co wyrzucaj± z siebie wulkany w „dobrym” roku. Nie jest jasne, czy CO2 jest wiêcej, bo jest cieplej, czy te¿ na odwrót. Kopaliny i tak wypalimy. Heroiczne wysi³ki, by spalaæ mniej opó¼ni± ten proces co najwy¿ej o kilka lat. Po có¿ wiêc ta ca³a wrzawa? Tym bardziej, ¿e wrzeszcz±cy nie kochaj± tak¿e energii nuklearnej. Wiatraki i panele niczego nie zmieni±. W tym momencie u mnie s³oñca nie ma, wiatru tak¿e – i do tego spad³ ¶nieg przykrywaj±c te panele. A zapotrzebowanie na energiê jest du¿e. Wiec sk±d j± niby czerpaæ? Jak ju¿ siê zdecydowali¶my na istnienie, to musimy energiê przerabiaæ. Co wiêcej, sporo argumentów wskazuje na to, ¿e jeste¶my produktem II zasady dynamiki. Istniejemy, bo przyczyniamy siê do wzrostu entropii! Wszystko inne jest z³udzeniem, bo z II zasad± termodynamiki jeszcze nikt nie wygra³. Niechaj wiêc nikt nam nie odbiera rado¶ci korzystania z energii i nie ka¿e zak³adaæ na siebie pokutnego wora i posypywaæ g³owy popio³em.

Kto ma ochotê przejmowaæ siê globalnymi gro¼bami, móg³by zaj±æ siê du¿o powa¿niejszym ryzykiem, ¿e kiedy¶ r±bnie w nas jaka¶ kometa i skoñczy tê ca³± zabawê. S± grupy badaj±ce to, ale bez porównywalnego bud¿etu czy rozg³osu.

sobota, 20 grudnia 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Oszczêdzaj wodê! z Ocaliæ od zapomnienia
Rewelacyjny pomys³ Ministerstwa ¦rodowiska. Przemawia do wyobra¼ni, mówi siê o nim, jest wiêc nadzieja, ¿e has³o quot oszczêdzaj wodê quot zostanie zapamiêtane: Mariolka i Stefan - cz.1 »
Wys³any 2008/12/20 16:02:34
Oszczêdzaj energiê elektryczn±. z Ocaliæ od zapomnienia
Kolejny rewelacyjny pomys³ Ministerstwa ¦rodowiska. Tym razem - mowa o oszczêdzaniu energii elektrycznej: Mariolka i Stefan - cz.2 »
Wys³any 2008/12/20 16:03:04
Komentarze
2008/12/20 07:16:17
Co¶ siê jednak z tym naszym klimatem dzieje. Czy s³ysza³e¶ kiedy¶ wcze¶niej o tr±bach powietrznych w Polsce? Grudzieñ kiedy¶ te¿ by³ zawsze "bia³ym" miesi±cem - teraz mamy nadziejê, ze trochê ¶niegu bêdzie przynajmniej na ¶wiêta.
Je¶lii chodzi o globalne ocieplenie - s± naukowcy, którzy widz± w tym problem, s± tacy, którzy go bagatelizuj±. Kto ma racjê? Nie wiem i nie mam zamiaru zamartwiaæ siê czekaj±c na koniec ¶wiata. Ale staram siê nie ¶mieciæ (wzglêdy estetyczne te¿ odgrywaj± tu swoj± rolê), ¶mieci segregujê, maj±c nadziejê, ¿e chociaz czê¶æ uda siê zagospodarowaæ w ramach recyklingu. Energiê tez oszczêdzam - g³ównie z powodów finansowych, ale trochê i dla zasady. Co innego korzystanie - co innego marnowanie.
-
2008/12/20 13:39:30
Marzatelo, uwagi Wacka nie mówi± o "naszym" otoczeniu. Ziemia jest du¿a, zmiany na niej nastêpuj± bezustannie i zawsze w jakich¶ "naszych" okolicach - tych czy innych ludów - zauwa¿±, ¿e co¶ jest nie tak jak by³o. Nie mówi on te¿ o rzeczach zauwa¿alnych w okresie jednego ¿ycia. Alarm wokó³ podwy¿szenia (a nie "jakich¶ zmian") globalnego klimatu zbudowano na podstawie danych dotycz±cych 100 ostatnich lat (czym uzasadniæ wybór liczby 100 przy takim badaniu?), zbudowane na tych danych kariery nie zosta³y rozmontowane gdy dowiedziono niepoprawno¶ci wielu danych, a badanie tych spraw sta³o siê domen± niedouczonych polityków i dobrochciejców bez ¿adnego specyficznego wykszta³cenia w geografii, geologii, fizyce czy statystyce. I ganiaj± po ¶wiecie widma plotkuj±ce, ¿e widzia³y czterech je¼d¼ców Apokalipsy. Mo¿e i widzia³y, ale krzyk to nie dowód.

Mieszkaj±c przez parê lat na terenach dawnej Marchii Brandenburskiej widzia³em rozwi±zania z wielu dziedzin ¿ycia, wprowadzane od setek lat przez zaradnych Niemców, oszczêdzaj±ce i racjonalizuj±ce u¿ytki energii. Robili to dlatego, ¿e warto by³o. Nie dorabiali ogólnoludzkich teorii podszytych etyk± w³asnego chowu. To w³a¶nie kwestie ekonomii - a tak¿e estetyki.

Czy w cenê produktów z supermarketu jest wpisany koszt wywozu ich resztek na odleg³e o kilkadziesi±t km wysypiska? W±tpiê. P³acê za to ja, choæ ich nie kupowa³em. Czy kto¶ liczy co znacz± kretyñsko projektowane bloki u³atwiaj±ce ucieczkê ciep³a w kosmos? Te¿ w±tpiê. (Za ka¿dym razem gdy widzê dane o kosztach ogrzewania mieszkañ w Polsce, podrzuca mn±.) Tragedia ekonomiczna, ale nie tym zajmuj± siê ekoplotkarze, którzy powiedzieli co zas³yszeli ale za to czuj± siê warto¶ciowsi od otoczenia, bo cierpi± za ca³± ludzko¶æ.
-
2008/12/20 15:00:20
My¶lisz wiêc, ¿e wycinane lasy nad Amazonk± nie maj± zwi±zku z topniej±cymi lodowcami?
W ka¿dym razie - w Gdañsku dzi¶ pada deszcz,a nie ¶nieg i kojarzê to wyra¼nie z tym, ¿e co zajrzê do lodówki - pali siê w niej ¶wiat³o :)
-
Go¶æ: AndrzejC, cache-1.haifa.ac.il
2008/12/20 16:01:50
Je¶li chodzi o globalne ocieplenie, to trudno powiedzieæ, czy jest jest to fakt, czy tylko silne lobby zielonych. Jednak na pewno marnujemy niepotrzebnie du¿o energii.

A propos danych dotycz±cych temperatury tylko z ostatnich stu lat, to nie do koñca jest to prawda. I dobrze, ¿e Marzatela jest z Gdañska, bo przecie¿ dok³adnie 300 lat temu (w zimie 1708/1709) zanotowano w³a¶nie w Gdañsku -17,81 stopnia Celsjusza. Tej skali co prawda wówczas jeszcze nie by³o, ale to Fahrenheit, który wówczas mieszka³ w Gdañsku przyj±³ tê temperaturê jako zero w swojej skali. A teraz Amerykanie stosuj± j± powszechnie. Tylko nie wiadomo jak sprawdziæ tê skalê? Chyba tylko przez porównanie jej z Celsjuszem.

My¶lê, ¿e skoro nasza poczciwa Ziemia prze¿y³a kilka okresów lodowcowych, to prze¿yje równie¿ globalne ocieplenie (a mo¿e nawet jej siê ono nale¿y), chocia¿ nie oznacza to, ¿e nie powinni¶my dbaæ o nasze ¶rodowisko.
-
2008/12/20 16:10:29
W skali Fahrenheita jest w³a¶nie 40,5 stopnia. Celcjusz mówi tylko 4,5.
Wypada to ok.278 kelwinów?

Przy okazji - sorry za spam linkowy, ale na jeden z moich 3 blogów wrzuci³am opracoowane przez Ministerstwo ¦rodowiska spoty reklamuj±ce oszczêdzanie wody i energii. Moim zdaniem - s± ¶wietne.
-
2008/12/20 16:38:13
No i w tym w³a¶nie jest k³opot, Marzatelo, ¿e ludzie mieszaj± to, co my¶l± z tym, co jest wymierzalne i potwierdzalne w jaki¶ do¶æ obiektywny sposób.

Proponujê pomy¶leæ o paru przypadkach.

Pierwszy: powód¼ z 24 marca 1974r w Tubarão, po dwóch dniach opadów rzeka podnosi poziom o 10 m, 199 ¶mierci, z 70 tys. mieszkañców 60 tys. bezdomnych. Poprzednie wielkie powodzie w tym miejscu: 1838 i 1887. Przewentylowano mnóstwo czynników zale¿nych od cz³owieka (wycinka drzew, za¶miecenie dna rzeki), dwa z nich okaza³y siê istotne: decyzja osiedlenia siê w kotlinie, która co jaki¶ czas jest zalewana - oraz wydany w sobotê 23 marca zakaz komendanta policji, by radio przekazywa³o "alarmistyczne i sensacjonalistyczne informacje o rzekomej gro¼bie powodzi". Pó¼niejsze badania geologiczne wykaza³y, ¿e naniesione pok³ady glin sprawi³y, ¿e pod³o¿e ma co kilkadziesi±t metrów jakby izolacyjne p³aszcze, uniemo¿liwiaj±ce szybkie wsi±kanie wody.

Drugi przypadek, którego jeszcze nie by³o, ale gdy bêdzie, nikt nie bêdzie móg³ mówiæ o zaskoczeniu: uskok San Andreas w Kalifornii. Ryzyko natychmiastowej katastrofy, przekraczaj±cej wymiarami wszystko, co w ci±gu dekad mog³by przynie¶æ rozpuszczaj±ce siê lodowce, nie jest brane pod rozwagê, bo psu³oby interesy ludziom z real estate.

Trzeci: wycinka 85% Puszczy Atlantyckiej (Mata Atlântica) w moim stanie. Bez w±tpienia, w po³±czeniu z plamami s³onecznymi (El Niño) pomaga powiêkszyæ katastrofê. Ale tu na ogó³ kwestia jest zupe³nie ¼le stawiana. Zamiast zapytaæ "czemu w³adze brazylijskie dopuszcza³y, by przy kolonizacji wycinano drzewa?" warto zapytaæ sensowniej "gdyby koloni¶ci nie karczowali drzew, jakie potencje by je wykrada³y z Brazylii?" Ustanowienie silniejszej kontroli portugalskiej nad brazylijskim terytorium zaczê³o siê w XVI w. z powodu masowego przemytu szlachetnych odmian drewna przez Francjê. Gdyby nie wyciêli ich Brazylijczycy, ju¿ dawno by rozpêtano histeriê o drugich p³ucach ¶wiata i próbowano by internacjonalizowaæ Santa Catarina pod przewodem pewnego energicznego i altruistycznego supermocarstwa.

Bardziej o¶wiecaj±cy wydaje mi siê ogl±d tych anty-ociepleniowych erupcji (Indii i Chin nie tknie to, maj± one gdzie¶ to gadanie) jako czê¶ci ekonomicznej walki Stanów ze swoim powa¿nym konkurentem, z Europ±. Podcinanie jej mo¿liwo¶ci energetycznych w zapachu moralizuj±cego kadzid³a ekologicznych dyskursów idzie nie¼le, choæ przestawienie siê ludno¶ci USA na sieæ poci±gów i rezygnacja z kretyñskiego podgrzewania basenów zim± i zajêcia siê nartami zaoszczêdzi³a by nieporównalnie wiêcej energii. Ale uczenie reszty ¶wiata jak ¿yæ to ich specjalno¶æ.

A teraz co¶ zupe³nie niewa¿nego, czyli co ja my¶lê. Czy my¶lê, ¿e wycinanie i palenie lasów w Amazonii (a nie nad Amazonk±) ma zwi±zek z topniej±cymi lodowcami? Chyba ma, ma³y. Wiêkszy wp³yw ma na mikroklimat, je¶li ogo³oc± z drzew 15 tys. km. kwad. rocznie. To by by³o 5% Polski, ale to jest mniej ni¿ 0,4% Amazonii. I nikt nie donosi o odzyskiwaniu przez puszczê terenów, w których po paru latach osadnicy poddali siê i wrócili tam, sk±d przyszli. Wiêc my¶lê, jak najbardziej holistycznie, ¿e i lodówka i zapa³ka przyczynia siê, ale ka¿da na miarê swoich mo¿liwo¶ci.

I ostatni piêkny przyk³ad. Niszczenie ozonosfery. Samochody, lodówki i co¶ tam jeszcze.
Otó¿ Florianópolis jest rajem turystycznym, brzeg oceanu, wiatry, populacja jeszcze wewn±trz zno¶nych liczb - ale je¶li chodzi o ryzyko raka skóry, jedno z najgorszych miejsc na ¶wiecie. Cieniutka warstwa ozonu, promieniowanie - w³a¶nie nad Florianópolis tak szkodliwe jak cholera.

I ¿adnej w tym winy cz³owieka. Po prostu przyroda. (Gdybym to nie z Tob± rozmawia³, to bym dorzuci³ jak±¶ kpinkê o arcy-rozwa¿nie i piêknie wykonanym akcie stworzenia.)
-
2008/12/20 17:07:08
Gro¼ba jak gro¼ba, obserwujemy zarówno wzrost stê¿enia CO2 w atmosferze jak i ocieplenie, a powa¿ne badania dopiero ruszaj±. Cytowany tekst uwa¿am za niegodny powa¿nej dyskusji, ale p³êta mnie kusi - te¿ uwa¿am, ¿e nie warto myæ zêbów skoro mo¿emy zgin±æ w wypadku samochodowym.
-
2008/12/20 18:24:57
Có¿, gdybym by³a dzia³aczk± jakiego¶ stowarzyszenia ekologicznego - z pewno¶ci± poda³abym Ci te¿ kilka konkretnych przypadków udawadniaj±cych negatywny wp³yw cz³owieka na ¶rodowisko. Nie jestem, wiec nie zajmuj±c siê teori± - podchodzê do sprawy praktycznie. Wy³±czam to co niepotrzebne, nie marnujê wody, segregujê ¶mieci. I mówiê o tym g³o¶no (nie chc±c byæ upierdliwa - w formie ¿artów). W pracy wszyscy ju¿ wiedz±, ze tam gdzie ja wchodzê - od razu gaszê niepotrzebne o¶wietlenie. Niektórzy ju¿ na zapas robi± to sami. Zdajê sobie sprawê, ¿e jestem ma³ym trybikiem, ale mo¿e na zasadzie efektu motyla - ocali³am Twój dom czy kawa³ek autostrady, po której jecha³e¶ w czasie powodzi?
Na wszelki wiêc za¶ zaraz pójdê wyrzuciæ posegregowane ¶mieci :)
A jak Ci siê podobaj± spoty?
-
2008/12/20 19:16:51
@Kwik; nie rozumiem tego jako wezwania: "b zamiast a" lecz "tyle forsy i energii na a i b ile s± one spo³ecznie warte".

@Marzatela: co do ¶mieci i wy³±czania ¶wiat³a robiê to samo, ale z powodu domowego wychowania (a mo¿e po-niemieckiej czê¶ci genów :] ) a nie dla ideologii, któr± mam za w±tpliw±.

Spoty? Komentowanie ich mo¿e mówiæ wiêcej o sobie samym ni¿ to zamierzam robiæ w tym blogu, wiêc powiem tylko, ¿e teoretycznie wyobra¿am sobie, ¿e k±piel w dwójkê mo¿e zu¿yæ du¿o wiêcej wody i pr±du ni¿ dwie k±piele pojedyñcze. I ¿e dzieckiem bêd±c zu¿ywa³em ca³± wannê wody dla mego ma³ego cia³ka, a obecne cielsko nie zu¿ywa wiêcej ni¿ 10 litrów w czasie natrysku.

Propagandy o pr±dzie nie rozumiem. To jest sprzedawany produkt czy boski dar wydzielany na talony? Po Niemczech prze¶ladowa³a mnie propaganda telefonów
"Ruf mal an" i sprawa by³a jasna: "daj nam twoj± forsê". No to jak jest z tymi przedsiêbiorstwami od pr±du, chc± czy nie chc± moich pieniêdzy?
-
2008/12/20 19:58:40
Z tego co wyszperalem w sieci wynika, ze Twoj przyjaciel jest matematykiem, nie klimatologiem. Moze wiec poczytamy ekspertow:

wyborcza.pl/1,95958,5990057,Dlaczego_Ziemia_sie_grzeje.html
pl.wikipedia.org/wiki/Czwarty_Raport_IPCC

W skrocie, oto co ustlili eksperci wskazani przez rzady 113 panstw swiata (czyli nie ekologiczni radykalowie):

- Nastêpuje globalna zmiana klimatu.
- Prawdopodobieñstwo, ¿e te zmiany s± wywo³ane przez czynniki naturalne jest oko³o 5%.
- Prawdopodobieñstwo, ¿e zmiany te s± spowodowane przez antropogeniczn± emisjê gazów cieplarnianych jest ponad 90%.
- Przewiduje siê, ¿e w 21 wieku temperatura na ¦wiecie wzro¶nie o 1.8 do 4C. Z tym, ¿e mo¿liwe s± zmiany od 1.1 do 6.4C.
- Poziom wód oceanu wzro¶nie prawdopodobnie o 28 do 42cm.
- Istnieje 90% prawdopodobieñstwo, ¿e bêd± wystêpowa³y upa³y i silne opady.

A tu polskie streszczenie brytyjskiego (takze rzadowego) raportu o gospodarczych efektach klimatycznych zmian:

www.hm-treasury.gov.uk/d/stern_shortsummary_polish.pdf

-
2008/12/20 20:54:44
@Andsol
Bardziej mia³am na my¶li nietypowe jak na urz±d pañstwowy podej¶cie do tematu. Wrzucone w internet, adresowane do m³odych ludzi - moim zdaniem - ¶wietny pomys³. Podobaj± mi siê takie niestandardowe projekty.
Niezale¿nie od tego, ze dla ka¿dej kobiety kolacja przy ¶wiecach to mi³y powiew romantyzmu. Wspólna k±piel pod prysznicem to te¿ ca³kiem naturalne zakoñczenie takiego wieczoru. Mo¿e warto czasem spojrzeæ na partnerkê z odrobin± empatii?
-
2008/12/21 00:22:46
Marzatelo, no w³a¶nie tego siê obawia³em, ¿e znienacka opowiadaj±c siê za czy przeciw bêdê musia³ broniæ siê przed niewypowiedzianym ale zawis³ym w powietrzu podejrzeniem o brak empatii i bêdê musia³ wyznawaæ, ¿e nie tylko ceniê wspólne k±piele ale czasami nawet robiê to codziennie z trzema ró¿nymi partnerkami. I ¿e k±panie dziewczynek (tak, w wannie) by³o moim ulubionym zajêciem ju¿ w przedszkolu.

Ale co to ma wspólnego z oszczêdzaniem energii - i dlaczego niby energia ma byæ oszczêdzana? ¯eby przedsiêbiorstwa j± sprzedaj±ce pu¶ciæ z torbami? Przecie¿ pr±d to towar, na którym ¶wietnie zarabiaj±. Mam wra¿enie, ¿e kto¶ tu stara siê zrobiæ ze mnie balona. A je¶li naprawdê chce siê ograniczyæ zu¿ycie benzyny, to proszê bardzo, podnosimy podatek na samochody nowe o 200% a na u¿ywane o 500% i starannie to kontrolujemy. I zamykamy fabryki papieru, potwornie marnuj±ce pr±d i wodê. Wiêkszo¶æ druków naszej cywilizacji nigdy do niczego nie s³u¿y³a....

@Tierralatina: zamiast rozmawiaæ o tym co i kto studiowa³ (masz racjê, to matematyk, specjalno¶æ - teoria prawdopodobieñstwa, statystyka, wiêc taki typ, który jest nieodzowny w owych ekipach ekspertów) wolê zastanawiaæ siê nad argumentami. I w innym miejscu Wacek mówi o tym samym ale trochê inaczej i chyba nawet ja¶niej (nie chce mi siê tym razem dopisywaæ mu diakrytyków):

Zgodnie z propaganda ekologow w ciagu ostatnich 100 lat temperatura Ziemi podniosla sie o 0.74C.

Jest dla mnie zagadka co to wlasciwie znaczy. Czy w roku 1907 temperatura na Ziemi byla o 0.74C nizsza, niz w roku 2007? Poza tym w jaki sposob i gdzie mierzono temperature w roku 1907, a gdzie w roku 2007? Obszary polarne na przyklad, o ktorych ociepleniu tak duzo sie mowi, byly w owym czasie zupelnie niedostepne. Jaka byla w roku 1907 dokladnosc pomiarow temperatury? Adept najbardziej prymitywnych zajec laboratoryjnych wie, ze za podawanie wynikow pomiaru bez podania jego bledu dostaje sie ocene negatywna. Co wiecej, kiedy sie pozniej wykonuje nad tymi wynikami operacje matematyczne, to nalezy takze stosowac odpowiednie operacje do bledow, by koncowy ich efekt podac z nowym wyliczonym tak bledem.

Widzimy wiec, ze nie tylko samo stwierdzenie, ze oto temperature Ziemi podniosla sie w ciagu 100 lat o 0.74C jest zupelnie niejasne, ale w dodatku do tej wielkosci powinien byc dolaczony blad bedacy rezultatem nie tylko ulomnoscia aparatury, ale niezbednymi szacowaniami wynikajacymi z faktu, ze 100 lat temu znaczna czesc Ziemi nie posiadala zadnych stacji meteorologicznych. Zaryzykowalbym, ze bylo wrecz odwrotnie. W owym czasie stacje meteorologiczne poza Europa i czescia Ameryki byly rzadkoscia. Stad kuszaca swa dokladnoscia wielkosc 0.74C nie do konca musi byc traktowana powaznie i poslugujacy sie nia propagandysci powinni odpowiedziec na powyzsze pytania.

Istotne sa tylko zmiany systematyczne. Chodzi o to, ze temperatura Ziemi ulega takze zupelnie chaotycznym zmianom i wielkosc 0.74C musimy porownach z czyms co nazywa sie w matematyce odchyleniem standardowym. Innymi slowy, mozna mowic o jakiejs zmianie tylko wtedy, gdy jest ona w istotny sposob wieksza od tych naturalnych corocznych wahan. Jakie one sa I jak sie ma do nich 0.74C?


To nie s± opinie laika, to s± rzeczowe i fachowe uwagi, które nie rozstrzygaj± kwestii czy jest ocieplenie czy te¿ go nie ma, ale mówi±, ¿e w rozs³awionych publikacjach na ten temat zrobion± fuszerkê.
-
2008/12/21 01:00:02
Tierralatina, nawet przy szybkim czytaniu artyku³u z GW rzuca mi siê w oczy, ¿e przy paru tezach jest epatowanie tytu³ami rozmówców, a rozmówcy ci obstaj± przy tezach, które ju¿ sporo czasu temu okaza³y siê b±d¼ to w±tpliwe, b±d¼ niew±tpliwie fa³szywe (idzie mi o emisjê CO2 itp.). Ale pozwól, ¿e nie tylko nie wdam siê w szczegó³y krytyki, ale w ogóle powstrzymam wenê pismack± i wy³±czê siê z tematu, bo rozpisywanie siê mog³o by stworzyæ wra¿enie, ¿e temat jest drogi memu sercu i ¿e mam w nim zajêt± pozycjê. My¶lê, ¿e w³a¶ciwszy jest taki opis mojego nastawienia: bywaj± tematy, w których jest zaanga¿owanych tyle ¶rodków, autorytetów, ambicji (niez³ym innym przyk³adem jest droga, któr± rozprzestrzeni³ siê po ¶wiecie AIDS), ¿e racjonalna rozmowa publiczna jest prawie niemo¿liwa i rzadko prowadzi do sensownych wyników. Jedyne, co w takich wypadkach (s±dzê) warto czyniæ to uwa¿nie sprawdzaæ czy pozycje nie oddalaj± siê za bardzo od tego, czego wymagaj± obyczaje i techniki krytycznego my¶lenia. To nie przes±dza kto ma w sporze racjê, ale chroni przed kupowaniem s³abych argumentów. I jestem tak jak Wacek przekonany, ¿e owe raporty ekspertów s± spartaczone - nie mam pojêcia czy to ich wina czy te¿ wina presji wywieranej na nich czy prewencyjnego wyboru ekspertów.

A o ekspertach to z³o¶liwie zauwa¿ê, ¿e co w ostatnich latach nie lata³o po ¶wiecie ekspertyz specjalistów od ekonomii... Te¿ wszyscy oni mieli poparcie rz±dów, tytu³y i dorobek...
-
2008/12/21 04:32:53
Akurat system pomiaru temperatur nie specjalnie ulegl zmianie na przestrzeni ostatnich 100 lat. Wciaz wiekszosc sluzb meteorologicznych na swiecie uzywa zwyklych termometrow. Poza tym istnieje wiele innych metod szacowania temperatur. Mam znajomego ktory od kilku dobrych lat pracuje na Antarktydzie. I zajmuje sie m.in. badaniem klimatu w bardzo odleglych epokach. W tym celu analizuje sie m.in. sklad powietrza uwiezionego w lodzie i z ktorego pobiera sie tzw. marchewki.

Wiecej chociazby tutaj:
www.seed.slb.com/en/scictr/watch/climate_change/change.htm
-
2008/12/21 06:47:41
Tierralatina, rozumiem, ale nic z tego nie odpowiada na w±tpliwo¶ci, które Wacek jasno wy³o¿y³. Rzecz nie w wyrafinowanych technologiach a w porównywalno¶ci danych, w braku informacji o metodologii statystycznej, w braku modelu potrafi±cego odselekcjonowaæ skutki przyczyn "naturalnych" od innych.
-
2008/12/21 09:50:31
Czêsto s³yszê g³osy krytyczne, mówi±ce, ¿e ludzko¶æ w ci±gu swego istnienia prze¿y³a o wiele drastyczniejsze wahania klimatu i ¿e nawet w ci±gu ostatniego tysi±ca lat wahania temperatur by³y wiêksze (od uprawy winoro¶li na terenie Polski, po zamarzaj±cy Ba³tyk). I ¿e wyginiêcie nam nie grozi.
Tylko ¿e tu nie chodzi o wyginiêcie. Wbrew pozorom, dzisiejsza rozwiniêta cywilizacja nie uniezale¿ni³a siê od natury, a jest wrêcz o wiele bardziej wra¿liwa na zak³ócenia. Ot, choæby stopieñ zaludnienia, jego zagêszczenie, uniemo¿liwia to, co stosowali nasi przodkowie: emigracje na tereny bardziej sprzyjaj±ce. Wy¿ywienie takiej ilo¶ci ludzi ju¿ jest na krawêdzi mo¿liwo¶ci: a wzrastaj±ce temperatury i niedostatek wody odbij± siê na rolnictwie. Ju¿ siê odbijaj±: we W³oszech i Hiszpanii jest to bardzo widoczne, a nawet ju¿ Polsce: latem mamy albo d³ugotrwa³e susze, albo ulewy. Wzrost cen ¿ywno¶ci odbije siê najbardziej na ubo¿szych i zale¿nych krajach: w Egipcie ju¿ mamy wielokrotny wzrost cen i zamieszki. Eskalacja mo¿e prowadziæ do lokalnych wojen.
S³abo¶æ globalnej gospodarki pokaza³ wywo³any w USA kryzys. K³opoty klimatyczne mog± siê odbiæ wielokrotnie wiêkszymi skutkami. Wyobra¿acie sobie globaln± recesjê, choæby tak±, jaka teraz grozi Ukrainie?
Nie chodzi nawet o emisjê CO2. Trzeba raczej przemy¶leæ i przemodelowaæ sposób dzia³ania naszej cywilizacji jako ca³o¶ci.
-
2008/12/21 12:27:59
No jednak da³em siê sprowokowaæ (chyba "jasno wy³o¿onymi w±tpliwo¶ciami"), muszê jeszcze nad sob± popracowaæ. Nie w±tpiê, ¿e Wac³aw Timoszyk jest sympatycznym i rozs±dnym cz³owiekiem, ale jego tekst jest po prostu g³upawy (to nic strasznego, sam piszê g³upsze).

Punktem wyj¶cia i chyba jedyn± sensown± w±tpliwo¶ci± jest zakwestionowanie stuletniego ocieplenia o 0,74C°, ale có¿, Autor nawet nie pokusi³ siê o ma³y risercz, tzn. nie zapozna³ z metod±, do czego siê bezczelnie przyznaje: "Zapewne wykre¶lili krzyw± ..."

Nastêpnie Autor popisuje siê czym¶ co mo¿na nazwaæ miksem anegdoty i erudycji, w krótkim tek¶cie znalaz³y siê: dolina rzeki Limpopo, tradycyjny tryb ¿ycia Eskimosów, Seszele (czy autor mia³ na my¶li Malediwy?), Normanowie na Grendlandii, Everest i Andaluzyjczycy - brakuje tylko wujka Mieczys³awa z Krynicy, któremu ostatnio przy bryd¿u marzn± stopy (kolejny dowód braku ocieplenia). Uwa¿am, ¿e na takim poziomie nie warto dyskutowaæ.

Przedp³êta (Có¿ mo¿e cz³owiek?) przypomina refleksje króla Salomona ze Starego Testamentu - cz³owiek jest tylko ma³ym robaczkiem, niech sobie pou¿ywa na tym ³ez padole. Problem w tym, ¿e ju¿ nie jest. Nawet je¶li nie jest jasne, czy CO2 jest wiêcej, bo jest cieplej, czy te¿ na odwrót - mo¿liwe, ¿e po zepsuciu powietrza przez cz³owieka i jego krowy jedno i drugie zaczê³o siê wzajemnie napêdzaæ - to sta³y wzrost CO2 (Krzywa Keelinga) jest faktem s³abo dyskutowalnym. Mo¿na siê zastanawiaæ, czemu ta krzywa jest tak okrutna, czemu nie chwyci³a kryzysu paliwowego (choæ chwyta sezonowe wahania), ale zupe³nie nie wypada jej ignorowaæ.
-
2008/12/21 12:35:54
Hmmm... Moze rzeczywiscie trzeba byc matematykiem, aby zrozumiec watpliwosci Twego przyjaciela Wacka. Bo do mnie zupelnie one nie przemawiaja i wydaja mi sie typowym dla wielu naukowcow "szukaniem dziury w calym".
Ja podchodze do problemu w sposob absolutnie odwrotny. Wydaje mi sie on na tyle powazny, aby "dmuchac na zime". Tym bardziej, ze zimne w tym wypadku ewidentnie nie jest juz zimne, tylko coraz bardziej sie nagrzewa... :)
Widzialem na wlasne oczy wystarczajaca ilosc dowodow, ze klimat sie ociepla aby nie poddawac tego w watpliwosc. To w jakim stopniu jest to proces spowodowany przez czlowieka jest juz w sumie sprawa drugorzedna - tak czy inaczej musimy cos zrobic, przygotowac sie, zmienic nasze przyzwyczajenia.
Bo poki co nie mam watpliwosci, ze podcinamy galaz na ktorej siedzimy. Nie trzeba modeli matematycznych, ani specjalnej wiedzy ze statystyki aby zdac sobie sprawe, ze np. Haiti wyglada tak jak wyglada, tylko w wyniku dzialan czlowieka:
tierralatina.blox.pl/2007/02/Posadza-drzewa-na-Haiti.html

I ze to wlasnie te dzialania spowodowaly, iz naturalne zjawiska typu huragany koncza sie taki a nie inny sposob:
tierralatina.blox.pl/2008/10/Haiti-pod-blotem-suplement.html

-
2008/12/21 15:52:14
Argumentacja osób przekonanych o warto¶ci tez o katastroficznych konsekwencjach ocieplenia, o istnieniu na nie dowodów i maj±cych za wykazan± przewagê czynników ludzkich nad innymi jest mi w du¿ej mierze znana. Nie chcia³bym, by jej zmasowanie tutaj zbi³o mnie z mojej pozycji - sceptycznego, podejrzliwego nastawienia - i podsycaj±c moj± naturaln± przekorno¶æ wepchnê³o mnie do obozu przeciwników owych tez.


Nie wyg³aszam pogl±dów typu "w zasadzie wszystko jest ok i widzimy procesy naturalne" i nie s±dzê, by Wacek je propagowa³. Widzia³em np. dane o produkcji metanu produkowanego na ¶wiecie przez setki milionów krów i byków i przekona³y mnie one, ¿e nasza miêsna dieta ma dramatyczny wp³yw na warunki ¿ycia na planecie. Tak samo nie s± podwa¿alne skutki wycinki drzew na wszystkich kontynentach w ciagu wieków. Ale to wcale nie znaczy, ¿e za ka¿dym razem gdy grupa osób og³osi, ¿e jest naukowa i opublikuje raporty, które przynios± wiêcej w dziedzinie indywidualnych karier ni¿ w konsensualnej wizji ¶wiata, bêdê musia³ przyjmowaæ za prawdziwe ich wnioski. Mój mechanizm akceptacji nie jest biurkiem w stetrycza³ym i skorumpowanym ONZ, gdzie wysoko op³acani kumple przybijaj± sobie piecz±tki s³uszno¶ci.

Wola³bym, by rozmowy tego typu nie miesza³y godnych zaufania informacji natury statystycznej (d³ugofalowe trendy, dane z jasno opisan± metodologi± ich zbierania) z osobistymi emocjonalnymi i wyrywkowymi obserwacjami z zakresu czyjego¶ ¿ycia.

My¶lê, ¿e z przedstawionych tu g³osów najbli¿sze s± mi uwagi przedstawione przez Jurgi. Efekt skali jest bardzo wa¿ny, piêciokrotnie wiêksze miasto to nie piêciokrotnie wiêksze ale maj±ce tê sam± strukturê wydatki, to jest zupe³nie inny model i zmienia siê wszystko. Wiêc nowy sposób my¶lenia jest konieczny przy zmianie skali zjawisk.

Ale które g³osy uznaje siê za wa¿ne? Komu wierzyæ, ¿e szuka prawdy a nie dobiera danych wedle zamówienia niewidocznych na scenie graczy? W kwestii ocieplenia wielki mir ma ONZ, nawet marionetka od tej trupy otwiera³a ostatni± konferencjê. A ja bym rozgoni³ tê mafiê na cztery wiatry a prawie wszystko, co wyprodukowali, podda³ bardzo uwa¿nej lekturze do¶wiadczonych ludzi z policji technicznej.

Dlatego uwagi Wacka mam za zasadne i dlatego prosi³em go o napisanie krótkiego tekstu przedstawiaj±cego jego w±tpliwo¶ci. Z³o¶liwo¶ci Kwika nie wydaj± mi siê rzeteln± publicystyk±. ¯eby wykazaæ, ¿e kula jest balonem wystarczy nak³uæ j± w jednym czy innym miejscu i patrzeæ jak uchodzi powietrze. Krytyk nie ma obowi±zku budowania zastêpczej lepszej kuli czy te¿ poprawiania struktury balona.

O krzywej Keelinga: uwaga "mo¿na siê zastanawiaæ, czemu ta krzywa jest tak okrutna, czemu nie chwyci³a kryzysu paliwowego" pokazuje nasze odmienne metodologiczne nastawienia. Dopóki tak zasadniczy element nie zostanie wyja¶niony, taka teoria (o sprawczym wp³ywie spalin samochodowych) jest dla mnie lepiej czy gorzej nadêtym balonem.
-
2008/12/21 17:00:02
Moje z³o¶liwo¶ci s± absolutnie nierzetelne i wziê³y siê st±d, ¿e chwilê przedtem ogl±da³em na BBC jak topnieje "wieczna" zmarzlina na Alasce (sto eskimoskich osad do ewakuacji). A za oknem deszcz, trawa zielona i stokrotki, co jak wiadomo zwiastuje w Polsce Bo¿e Narodzenie.

Po wielu latach upartego zamykania oczu (krzywa Keelinga ma ju¿ pó³ wieku) niemal wszystkim siê oczy w koñcu otworzy³y, a potem przesz³o to p³ynnie w proekologiczny wytrzeszcz. Ja te¿ widzê wiele przesady w straszeniu ociepleniem, na razie niech siê boj± ci co na atolach mieszkaj±. Faktem te¿ jest, ¿e nie rozumiemy co siê dzieje, sk±d ten C02 wychodzi i gdzie znika, w³a¶nie po to NASA chce wystrzeliæ satelitê specjalnie do badania C02 (czemu dopiero teraz?). Ale sprawa wygl±da na powa¿n±, oceany siê zakwaszaj±, powierzchnia raf koralowych zmniejszy³a siê o 10% (podobno), a od naszego palenia i wycinania na pewno C02 nie ubywa. Err on the right side - lepiej siê myliæ na w³asn± korzy¶æ.
-
2008/12/21 17:58:13
Ech... a ja widzia³am w BBC film dokumentalny, gdzie jasno i ³adnie powiedziano, ¿e nie zadne ocieplenie a epoka lodowcowa nadchodzi... i b±d¼ tu m±dry. Nie martwi mnie zbytnio w któr± strone to pójdzie... Martwi mnie inna rzecz. Po kiego, za przeproszeniem, grzyba, uprawia siê ca³± tê proekologiczn± propagandê, skoro nie ma ona prze³o¿enia na rzeczywisto¶? taka historia: Dzieci z polskiej podstawówki przejête losem planety ziera³y przez trzy miesi±ce makulaturê. Zebra³y pó³ tony. Chcia³y kupic za ni± sazonki drzew. Nie kupi³y, bo ich ciê¿ka praca ("specjalnie chodzi³am do sklepu po kartony", "zbiera³em od s±siadów z bloku wzystkie przeczytane i niepotrzebne gazety") i piêcset kilo papieru zosta³y wycenione na piêc z³otych polskich.
Proszê mi tu teraz ³adnie i naukowo i rzetelnie wyt³umaczyc: what the fuck??!
-
2008/12/21 18:56:44
@Kwik: niezale¿no¶æ pop³aca. Prze¿y³em parê faz w Teorii Pomidora, od tez o Pomidorze Rakotwórczym do obecnej, modniejszej, o Pomidorze Rakobroñczym. A ja po prostu lubiê od ma³ego pomidory i mam gdzie¶ teorie. I lubiê pory, naæ pietruszkow± i rzodkiewkê i je¶æ bêdê co mi mój w³asny a przyjazny mojej g³owie organizm mówi. Wiêc mój organizm nie trawi jak jest na po¿ywieniu piecz±tka rz±dnej czy nierz±dnej organizacji i du¿o tytu³ów przy podpisach. Gore by³ trup i takim powinien by³ zostaæ a nie wracaæ na salony kuchenn± wind±. A w zielonych bardzo mi przeszkadza, ¿e nie potrafi± wyja¶niæ nawet sprawy seksualnych fantazji o przedszkolakach u Cohn-Bendita, a my¶l±, ¿e maj± talenty do wyja¶niania jak biegn± procesy przyrody. W wiêkszo¶ci wypadków wygl±da mi to na strach przed eksperymentowaniem Le Parkour, przy po¿±daniu daj±cych go oklasków. I z ró¿nych ekononsensów zrobi³a siê religia dla ignorantów. Dlatego jestem bardziej naje¿ony ni¿ w przypadku innego typu nawiedzeñ.
-
2008/12/21 19:00:31
@Szukajmysie: historia jest bardzo, bardzo smutna. Ale doro¶li maj± sk³onno¶æ wpierania dzieciom ró¿nych teorii bez sprawdzenia jak one dzia³aj± w rzeczywisto¶ci. Czy s³ysza³a¶ np. o teorii, ¿e dzieci powinny bardzo kochaæ swoj± ojczyznê i nawet oddaæ za ni± ¿ycie?
-
2008/12/21 20:03:29
O tak, Busha Gorowi nie zapomnimy, po przegranej z takim pata³achem powinien zaj±æ siê hydroponiczn± upraw± rze¿uchy (³atwe), a nie ratowaniem Ziemi.

Jako mieszkaniec stanu dotkliwie dotkniêtego powodziami, rzekomo wynikaj±cymi z globalnego ocieplenia (ze wspomnianego ju¿ artyku³u w Wyborczej: ... tak¿e deszcz zmieni³ swoje zwyczaje. Niektóre regiony nawiedza czê¶ciej i obficiej - czê¶æ wschodniego wybrze¿a obu Ameryk ...) ca³kiem wiarygodnie wygl±dasz w roli sceptyka. Ja na ociepleniu tylko korzystam (nie cierpiê zimy), wiêc czu³bym siê w tej roli nieswojo.
-
2008/12/22 00:29:37
Kwiku, przy okazji, znasz ten utwór Toma Jobima "Marcowe wody"? Do obejrzenia i ods³uchania w www.youtube.com/watch?v=srfP2JlH6ls .Tekst znajdziesz tu:
letras.terra.com.br/tom-jobim/49022/ To inwentarz tego, co nios± powodzie marcowe (myslê, ¿e ju¿ jeste¶ niez³y w portugalskim).

Wracaj±c do SC: tu s± powodzie co parê lat. Bez w±tpienia nie by³oby tak strasznie gdyby nie wyciêto 85% drzew w stanie, gdyby nie wcinano siê we wzgórza, niszcz±c pod¶ció³kê, która lepiej ni¿ siatki druciane trzyma³a je na swoim miejscu. Ale te przypadki ¶miertelne to (przykro mówiæ) zdobywcy nagrody Darwina. Tyle razy ju¿ grano ten film, czas by by³ nauczyæ siê, ¿e podkopanie siê pod wzgórze z prymitywn± budowl± tylko dlatego, ¿e niby to ziemia niczyja, nie mo¿e mieæ szczê¶liwego zakoñczenia. Prawie wszystkie wypadki pokrycia domków (chatynek) przez b³oto, koñcz±ce ¿ycie ca³ych rodzin to brak instynktu samozachowawczego. To jest takie magiczne my¶lenie "w totka owszem, mo¿emy wygraæ, ale katastrofa nie z nami siê zdarzy".

Za¶winianie rzek pomog³o naturze. Brazylijczyk ¶mieci gdzie popadnie. A w³adze powiatowe i stanowe mia³y nadmiar czasu, by oczyszczaæ koryta, przygotowaæ uj¶cia dla nadmiaru wody, nadzorowaæ osiedlanie siê w niebezpiecznych miejscach. Ale to nie daje g³osów. Bo wtedy tragedia nie nastêpuje, a jak zdobyæ kredyt za to, co nie nast±pi³o a rzekomo mog³o?
-
2008/12/22 01:10:25
Cudowny duecik i musia³em to s³yszeæ, ale widzê na pewno pierwszy raz. Tu nawet nie trzeba znaæ jêzyka pt_BR, piosenka ma swoj± notkê w wikipedii: Waters of March, a na dole link do porównania obu wersji jêzykowych (by³a te¿ angielska). U nas w radiu chyba zawsze mówili Antonio Carlos.

Czyli w marcu znowu bêdziesz mieæ powód¼.
-
2008/12/22 01:28:02
Nie wiedzia³em, ¿e Tom Jobim sam napisa³ wersjê angielsk±. Ciekawe porównania. Tutaj nieraz widzia³em analizê tekstu, np. tak±, widaæ, ¿e tekst tylko pozornie jest prosty.

Nie, on pisa³ albo o Rio de Janeiro (jak to sugeruje Wikipedia) albo o Minas Gerais (co tutaj ju¿ s³ysza³em). Na po³udniu te najgorsze deszcze s± albo pod koniec roku albo w styczniu. My¶lê, ¿e na parê lat mam to odrobione (odlane).
-
2009/10/16 13:42:17
nameste, przeczyta³em uwa¿nie jeszcze raz uwagi Wacka i wszystkie komentarze. Oddajê kwikowi racjê, ¿e pointa Wacka sk³aniaj±ca do martwienia siê kometami nie grzeje ani ziêbi. Poza tym uderza sta³e w takich dyskusjach utrzymywanie posiadanych nastawieñ. Wacek odzywa siê na tematy dowodów statystycznych, ludzie nastaj± na omawianie klimatu. A nie o tym mowa. W centrum uwagi jest metodologia zbierania i przetwarzania danych i Wacek jasno wykazuje, ¿e mo¿na j± sobie rozbiæ o kant dupy. Jak klimatolodzy wyznaj±cy tezê o globalnym ociepleniu chc±, mog± zebraæ i opracowaæ nowy materia³ dowodowy, poprzedni umar³ od amatorszczyzny i niespójno¶ci. Wydaje mi siê, ¿e i ja w komentarzach uwa¿nie unikn±³em wyra¿ania mego zdania o meritum, potwierdzam jedynie metodologiczny bezsens przedstawienia materia³u dowodowego.

W ostatnim akapicie wo stwierdza: Wzrost temperatury sam w sobie jest niewielki, rzêdu pojedynczych stopni na stulecie. Zostawiê mu w spokoju te jego "pojedyñcze stopnie :), gorsze, ¿e najwyra¼niej nie u¶wiadamia sobie, ¿e mówi o stuleciach (jedno stulecie ma³o znaczy, einmal ist keinmal), a jego lista wzrostu czujno¶ci siêga zaledwie 40 lat. A ja w miêdzyczasie znalaz³em w blogu Immony ten komentarz, który w ca³o¶ci zacytujê:

Mam inna ciekawa historie o statystykach w bylym ZSRR. Wegiel do cieplowni byl rozdzielany centralnie i na podstawie danych pogodowych - te rejony gdzie byly silne mrozy dostawaly wiecej. Podobno miasta syberyjskie regularnie zanizaly 'odczyty' temperatury zeby dostac wiecej wegla. Cala sprawe odgrzebano kiedy nastala moda na globalne ocieplenie i sceptycy zaczeli badac wiarygodnosc starych danych klimatycznych. Sztucznie zanizone temperatury kiedys + bardziej wiarygodne obecne pomiary (Moskwa nie rozdziela juz wegla) = trend ocieplenia. Syberia jest wielka i ma duzy wplyw na globalnie usredniona temperature.

Podobny problem jest zreszta ze stacjami pomiaru temperatury w poblizu miast (wszedzie, nie tylko w ZSRR). Miasta rosna, jest coraz wiecej drog, parkingow, dachow i powoduje to lokalne ocieplenie ktore wplywa na odczyty w promieniu 5-10 kilometrow. Efekt ten jest znany jako UHI czyli urban heat island i powoduje ze odczyty stacji pogodowych w miastach, parkach na lotniskach itp maja sztuczny trend wzrostu.


Oj, du¿o, du¿o pieniêdzy mo¿e byæ przekierowanych na walkê o klimat, chyba nie mniej ni¿ na wojnê z terroryzmem. O tyle to lepsze, ¿e nie ustawia jakiej¶ grupy etnicznej jako z³oczyñców. WInni s± mgli¶ci posiadacze samochodów i natura ludzka. Wyj±tkowo nie cykli¶ci.
-
2009/10/16 15:31:16
Kiedy bo ja w³a¶nie nie mam wra¿enia, aby uwagi WT o metodologii zbierania danych by³y podparte czymkolwiek konkretnym. Znaczy, wtedy nie mia³em i nie mam nadal.

WO mówi w pierwszej wa¿no¶ci o rzêdzie wielko¶ci, podkre¶laj±c zreszt± znikomo¶æ wyniku, tzn. znikomo¶æ, która wynika z psychologicznej reakcji na "pojedyncze", bo przecie¿ skutki takiego wzrostu (nie wchod¼my póki co w przyczyny) s± bardzo znacz±ce. A komêt od immony -- to jak± wagê metodologiczn± ma? (Anegdotyczn± widzê.) Zw³aszcza ¿e w dyskusji u WO argument z UHI zosta³ rozjechany jakby mimochodem :).

Trzeba by w tym bardzo, bardzo mocniej siedzieæ, w zagadnieniu, ¿eby oceniaæ tezy i kontrtezy inaczej ni¿ wg "utrzymywania posiadanych przekonañ". Ja siê tylko z boku przygl±da³em dyskusjom u marutiego i a1berta w p24 -- ich argumenty nie wygl±da³y na ssane z kciuka; teraz siê nadzia³em na WO i pomy¶la³em, ¿e przyda siê tu ten link. Mówi±c krótko, krytyka amatorszczyzny powinna byæ profesjonalna, a tutaj (wy¿ej w w±tku i u WT), wybacz, czego¶ mi jednak brakuje.
-
2009/10/16 18:29:54
Ok, poproszê go, by - nie jako mat' i ¿'enszczina - ale jako probalibista i statystyk wyrazi³ siê jeszcze raz, ale ¶ci¶lej o kontrowersji.
-
2009/10/16 20:14:44
Chyba najciekawszym zaprzeczaczem jest Dyson F. (którego poza tym lubiê): The Civil Heretic. Wypada tylko z³o¶liwie dodaæ, ¿e jest ju¿ w takim wieku, ¿e problem go bezpo¶rednio nie dotyczy.
-
2009/10/16 22:37:29
@kwik: z pierwszego odcinka ju¿ widzê, ¿e bêdê musia³ przegry¼æ siê uwa¿nie przez wszystkich osiem; bardzo Ci dziêkujê za tê ciekaw± wskazówkê. Co do uwagi, któr± mianujesz "z³o¶liwo¶ci±", nie w pe³ni rozumiem jej wymowê: czy nie powinienem np. kontynuowaæ lektury Beaty Obertyñskiej "W domu niewoli", bo w moim XXI wieku problemy Sojuza bezpo¶rednio mnie nie dotycz±?
-
2009/10/17 03:46:57
@Nameste: wspomnianych przez Ciebie autorów na p^{24} poszukam jutro, dzi¶ tylko rzekê, ¿e napotka³em tekst Marty ¦migrowskiej, który dosta³ wiele ciekawych, acz na ogó³ nie¿yczliwych komentarzy
-
2009/10/17 14:37:50
Próbowa³em zdyskredytowaæ Dysona jako starego sklerotyka jednocze¶nie podkre¶laj±c jego absolutn± obiektywno¶æ wynikaj±c± z braku interesu. Oczywi¶cie jedno i drugie nieprawda, zdaje siê nie tylko zachowa³ jasno¶æ umys³u, ale i ma potomstwo.
-
2009/10/17 16:41:39
No i popatrz, kwiku, jak to trudno niekiedy ujrzeæ nieca³kiem widoczne dobre intencje. Nie pomy¶la³em, ¿e tym zabiegiem stylistycznym chcia³e¶ podkre¶liæ mo¿liw± obiektywno¶æ Dysona. Ale ja siê poprawiê, tylko nie domagaj siê ode mnie podania terminu. Co nagle to wiesz sam.