Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Dzielny gołąbek (7)


Uprzednie loty gołąbka: -1- , -2- , -3- , -4- , -5- , -6-

Gołąbka zaskoczył katolicki soc-realizm:

tekst uczący mechanizowania rytuału

I zastanawia się gołąbek w jaki sposób ma ojciec lub wyznaczony członek rodziny odczytać cudzysłów przy narodzonym z Niewiasty, by recytującego za karę piorun nie łupnął.

środa, 03 grudnia 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/12/03 10:08:45
Myślałem, że być może cudzysłów ten miał wymusić pauzę po "Jezusa", żeby zapobiec czytaniu "Jezusa narodzonego, z niewiasty". Jednak po pobieżnym przejrzeniu gazetki uznałem, że składający nadużywa:
Czy docierają księża do ludzi z "?marginesu społecznego"??
Czy ?"otwierają drzwi"? innowiercy, agnostycy, ateiści?
-
2008/12/03 20:20:30
A co w tym jest zaskakującego? Żydzi mają to samo na Pesach. Też mają podzielone role i określone teksty do wypowiedzenia dla ojca, dzieci itd. I co, powiesz, że to żydowski socrealizm? :-/
-
2008/12/03 20:43:30
To chyba zależy od jakości rozpisania tekstu na głosy. Nie wszystkie Pieśni o Stalinie były tej samej urody. Tutaj scenarzysta straszną chałę odwalił; gdyby to u mnie w domu tak było, to odejście od religii zaczęło by się 10 lat wcześniej ucieczką od choinki. Nawiasem, nieznośny patriarchalizm jest tak głęboko wepchnięty w ten instruktaż, że autor nawet sobie tego nie uświadamia...
-
2008/12/03 22:41:05
To co mnie zastanawia, to po co ten cudzysłów tam jest...
-
2008/12/03 23:07:52
Mój synek, kiedy był malutki (teraz ma prawie 2 wzrostu i studiuje etnologię - i właśnie ceremoniały etniczne) nigdy nie mógł zrozumieć tego roztrojenia (rozstrojenia) postaci Boga, który jednocześnie jest swoim własnym synem i jeszcze na dokładkę gołąbkiem, czyli duchem świętym. Pojawiała się do tego Maryja dziewica, która tym samym Bogiem juz nie była ale która go urodziła w jednej z jego postaci, w jej ciiała wychynął jako dziecię (wtedy Bóg przestawał być jednością) i pojawiał się choć rzadko Józef, o którym już mniej się mówiło, jakby mimochodem. Skoro Maryja była dziewicą to Józef też potrzebował jakiegoś dookreślenia innego niż ojciec czy choćby ojczym. Jezus nie był ani jego synem ani pasierbem. Jezus myśląc kulturowo nie był z prawego łoża. Nie ma doniesień, jak to wszystko przyjął (rozumiał) Józef, ale należy przyjąć, że bardzo kochał Maryję skoro przyjął bez słowa skargi to, że nie dała mu potomka a jej błogosławiony stan za wytłumaczalny. Nie chcę się tu wgłębiać w stan prawny tej całej sytuacji - dziedziczenie itp
Myślę, że cudzysłowy pojawiły się w omawianym tekście we fragmencie, którego katecheta go piszący też nie rozumiał. Ot i cała tajemnica.
-
2008/12/04 00:28:02
@Kwik & Melusina: Jerzy Kocik dziecięciem jeszcze będąc (no, prawie, studentem) uczył mnie jak łatwo dowcipy robić. Bierze się jakieś niewinne zdanie, powiedzmy (zajrzę do dzisiejszej GW):

Sanepid zalecił szpitalowi przeczyszczenie sieci i pryszniców z rdzy i osadów. Kazał też wymienić zardzewiałe fragmenty rur.

i produkujemy dowcipy:

Sanepid zalecił szpitalowi "przeczyszczenie" sieci i pryszniców z rdzy i osadów. Kazał też "wymienić" zardzewiałe fragmenty rur.

@Tadek: widzę, że tutejsze siedzenie Ci nie wystarczyło, chcesz jeszcze odsiadki w zaświatach?
-
2008/12/04 02:07:52
Jak w tym dowcipie o Jaśku i mądrym wsiowym?
Co Jasiek Mądrego pyta:
- Mądry a powiedzcie jako to z tą Ziemią jest, znaczy że się niby kręci?
Mądry: Ano bo na ośkach jest to się kręci.
Jasiek: No a te ośki to na czym?
- No wiadomo, że na piastach.
Jasiek: A piasty?
Mądry: Na orczykach, bo niby na czym?
Jasiek: A orczyki?
Mądry, już nieco rozeźliony: Na postumenciku!
Jasiek: A postumencik?
Mądry: Na podmuróweczce!!!
Jasiek: A ta podmuróweczka?
Mądry, sycząc już: Jasiek, ty żeś po nauki przyszedł czy połbie dostać?
-
2008/12/04 03:02:06
Drogi Andsolu, zapewniam Cię, że to nie Kocik wymyslił te cudzysłowy bo to było w tym starożytnym dowcipie o carze, który odwiedził zabiedzoną wieś.
Zapytał wtedy zgromadzonych chłopów używając właśnie cudzysłowów w głosie: "Jak wam się żyje chłopy?" A obszarpani chłopi odpowiedzieli z takim samym cudzysłowem "A dobrze, dobrze... Panie"
(Używając nawiasu dopowiem, że mam świadomość tego jakie sadzę błędy ortograficzne i inne - zgódźmy się jednak na tę moją krnąbrność. Przez wiele lat - ponad 25 - piastowałem funkcję redaktora technicznego wielu wydawnictw i popełniłem tylko jeden, jedyny błąd.... Teraz wiem, że dobrze jest popełniać błędy żeby je zauważać i potem już ich nie robić. Nawet teraz czerwienieją mi uszy kiedy sobie to przypomnę.)
-
2008/12/04 03:54:47
Nieuważnie mnie, Tadku, czytasz. Nie wrabiam Jurka w głupią rolę wynalazcy dowcipowej roli cudzysłowu, piszę, że ja tego nie znałem a on mi pokazał. Domyślam się z radości, z jaką to demonstrował, że sam (czy wspólnie z kimś) to wymyślił, a że w historii byli inni, od Babilonii do Wysp Dziewiczych, którzy przed nim też to wymyślili, nie ma żadnego znaczenia. Nie u nich ujrzałem tę zabawę.

Carską historię znam w bardziej zwięzłej i uroczej wersji, wizyta Chruszczowa w kołchozie. "Kak żiviotie?" poszutił Chruszczov. "Choroszo" - otszutili kołchozniki.
-
Gość: AndrzejC, 132.74.99.8*
2008/12/04 06:00:32
To i tak lepiej, niż gdyby tylko Niewiasta była wzięta w cudzysłów. Większość ludzi jednak nie rozumie tych niuansów. Przykładem jest chociażby Osiedle "Przyjaźni" w Zielonej Górze.
-
2008/12/04 08:34:40
To chyba zależy od jakości rozpisania tekstu na głosy. Nie wszystkie Pieśni o Stalinie były tej samej urody. Tutaj scenarzysta straszną chałę odwalił; gdyby to u mnie w domu tak było, to odejście od religii zaczęło by się 10 lat wcześniej ucieczką od choinki. Nawiasem, nieznośny patriarchalizm jest tak głęboko wepchnięty w ten instruktaż, że autor nawet sobie tego nie uświadamia...

Andsol, czy ty w życiu czytałeś Hagadę na Pesach?
fzp.net.pl/Hagada.pdf

Czepiasz się. Po prostu czepiasz się religii katolickiej, bo akurat nie znasz innych. A jeśli znasz judaizm, to tym gorzej - znaczy że czepiasz się katolicyzmu, bo go bardziej nie lubisz.
-
2008/12/04 11:18:31
Anuszko, gdy dobry nauczyciel przykłada starań, by mnie rozwinąć umysłowo, nie unikam robótki, zaraz otworzę pdf-a, dowiem się co to jest Pesach czy Pesy a w nich Hagada i jeśli okropnie mi to będzie zbędne, to pamięć sama mi to usunie. I to prawda, że nie znam innych religii - o, takie sobie czytanki o kilkudziesięciu Panach Bogach i Boginiach, zostaje w głowie bardziej dziwne i zabawne niż zrozumienie delikatnych punktów doktryn (to przy grzecznym założeniu, że nawet dla obojętnika jest tam coś do "zrozumienia").

Ale jest mi też sporą tajemnicą co to ma do mojej jednozdaniowej kpinki z okropnego tekstu wyrażonego nieczytelną polszczyzną.

Domyślam się, że chrześcijańska adaptacja pogańskich Misteriów pochłaniała współuczestniczących i role same wskakiwały w chętnych uczestników, gdy byli w grupach, ale po rozejściu się do domów czar tłumu znika i role trzeba rozdzielić i wykuć. I zapewne im płytsza wiara, tym głębsza potrzeba nadzoru i wykuwania.

Wiem o tym, bo byłem w domu o głębokiej religijności (poświadczonej aktami życiowymi a nie klepaniem mantr; mniej tu ważne jak z czasem zmieniało się rodzinne nastawienie do Kościoła) i stworzenie uduchowionego i radosnego nastroju świątecznego nie wymagało drętwej recytacji lokalnego Pierwszego Sekretarza Religii.

Jeśli wytknę znudzonemu pianiście, że rzępoli Mozarta jak na jarmarku, to jest czepianiem się jego niemuzykalności a nie muzyki klasycznej. To czywiste, że czepiam się tekstu. Wyobraź sobie, że jesteś 12-letnią dziewczynką (znasz język tv, pism, plakatów, kolegów i ulicy) i słyszysz w domu kogoś mówiącego z poważną miną: "Spraw, aby każda rodzina ludzka ... stawała się prawdziwym przybytkiem życia i miłości" - czy wierzysz, że to z takich tekstów robi się rodzinne i uczuciowe spoiwo?
-
2008/12/04 11:20:15
Andrzeju, nie żartujesz? Przyjaźń z cudzysłowem? Sprawdzę u Drzonkowian, bo to trudno
uwierzyć.
-
2008/12/04 12:39:49
Anuszko, dotarłem do miejsca, które mi wyjaśniło skąd się nam wziął kitel, ale więcej nie zdzierżę. Wielką ulgę niesie bycie obojętnikiem. Te historie Majów przynajmniej mają ładne rysunki...

Jeśli to ma być kara za żart z "Głosu Świętego Mikołaja", to natychmiast wnoszę odwołanie do Wyższej Instancji: O Boże, co ta Anuszka mi tu wyrabia?!
-
Gość: AndrzejC, 132.74.99.8*
2008/12/04 16:19:34
Taka przynajmniej tablica stoi, a przynajmniej do niedawna stała na osiedlu. Ten przykład podawałem przy tworzeniu statutu mojej szanownej instytucji, gdy autorzy chcieli tam koniecznie umieścić sformułowanie ... zwany dalej "uniwersytetem" ... Niestety, nie udało mi się ich przekonać, i tak zostało. Powiedziano mi wtedy, że przecież wszyscy wiedzą, o co chodzi. A przecież "chodzi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa". Tylko, czy ta głowa na pewno zawsze myśli?
-
2008/12/04 18:27:40
obojętnikiem

Andsol, religia katolicka nie jest ci obojętna. Poznać to po tym, że z niej szydzisz.

Gdyby to było szyderstwo z sensem, to rozumiem. Ale ty schodzisz na poziom: "A księża to chodzą w sukienkach jak baby". (Taki argument wytoczyła moja koleżanka - świadkini Jehowy, gdy miałyśmy po 7 lat.)
-
2008/12/04 20:11:38
No przecież chodzą... I do tego maja na to monopol. :P
A poważniej, mogło być gorzej. Np. narodzony z "niewiasty".
A jeszcze poważniej, przypomina mi to niedawną awanturkę o żart o "opalonym" Obamie: my.opera.com/Jurgi/blog/2008/11/05/skonczyl-sie-wyborczy-f-e-torek#comment6343381
-
2008/12/04 20:55:53
Anuszko, nastajesz, że to dotyczy religii, choć widać (i czytać) jak byk, że dotyczy to co najwyżej tzw. sługi bożego, ale jeśli każdy Św. Mikołaj jest kawałkiem religii, to może i renifery też? Ponadto zmieniasz wymiar zjawiska, jednozdaniowa kpina ze stylu gazetki nie jest szyderstwem z religii katolickiej. A że nie jest mi obojętna... a jak mogłaby w Kraju w którym omal nie ogłoszono królem jednego pana, o którym nawet nie ma pełnej pewności czy istniał...
-
2008/12/05 08:55:45
widać (i czytać) jak byk, że dotyczy to co najwyżej tzw. sługi bożego

Jakoś nie zaznaczyłeś tego. 8-| Pisze jak byk: katolicki socrealizm.

W takim sensie Hagada jest jeszcze o niebo bardziej socrealistyczna, bo role i gesty przypisane wszystkim członkom rodziny nie są ustalane dowolnie przez jednego stukniętego rabina, lecz przez dłuuuugą tradycję. Patriarchalność tego obrzętu jest też zadekretowana tradycją. I to od kilku tysięcy lat. Istny totalitaryzm, nie? Żydowski socrealizm wiecznie żywy. ;-)

Co cię obchodzi, że jeden sługa boży wymyślił jakiś tam obrzęd? O ileż bardziej powinieneś szydzić z systemu, gdzie wszyscy słudzy boży usankcjonowali taki niedorzecznie wyglądający obrzęd i to od dobrych paru tysięcy lat.


A że nie jest mi obojętna...

A więc przyznajesz, że twoja deklaracja o byciu obojętnikiem nie była prawdą. :]
-
2008/12/05 16:51:15
A czemu znów tę Hagadę mi podsuwasz, co mi do niej? To przez zakładkę z Haderech? Czytałem jej bloga (i będę czytał gdy się odnowi) dla ciekawej osoby z ciekawymi poglądami w ciekawym miejscu, ładunek religijny bloga był ważny dla autorki, dla mnie był raczej egzotyczny. I nie dostrzegam argumentów, którymi mogłabyś mnie skłonić do studiów nad żydowską religią i jej praktycznymi manifestacjami. Potrzeba rozumienia co nieco chrześcijaństwa wystarczy mi już z nadmiarem.

Pisałem katolicki socrealizm, bo gdyby to był tekst zachęcający do podróży do Mekki, napisany przez Broniewskiego na zamówienie muzułmańskiej komórki partyjnej, to bym pisał o islamskim socrealizmie. Ale tutaj był katolicki.

Co mnie to obchodzi? A śmieszy. Obojętnik to ani ponurnik ani niewidomik.

Znowu nastajesz z szydzeniem, mogę Ci pokazać jaka jest różnica między kpinkami a szydzeniem, ale nie publicznie, bo jakieś obrażone uczucia religijne by mnie pozwały do sądu. Co do deklaracji i przyznawania, deklaruję, że zamysłem bloga od jego początku jest łagodne obojętnictwo, w którym trwać zamierzam, provocations notwithstanding, i dlatego nie wdam się w wyznania i w szczegóły. Tak mi dopomóż Latający Potwór Spaghetti.
-
2008/12/05 20:24:01
Niech ci będą kpinki. Kwestia nazewnictwa.
Po prostu głupie one są, a ja lubię inteligentne poczucie humoru.
I nie udawaj, że nie rozumiesz o co mi chodzi. Z katoli kpisz, bo to katole. Z Żydów nie kpisz, bo cię nie interesują.
-
2008/12/05 20:40:32
Jak się zdrowo zastanowić, to chyba masz sporo racji. Gdybym był Żydem, którego wyjechało z Izraela do Brazylii, to bym sobie pokpiwał z tych panów mających na głowie garnki porośnięte borsukiem, a jakaś żydowska Anuszka robiłaby mi zarzuty, że głupio sobie kpię, bo powinienem kpić z Polaków, bo ich wiara jest śmieszniejsza, ale (powiedziałaby owa Anuszka) Polacy mnie nie interesują.

Dobra, przy najbliższym spotkaniu z Gołąbkiem poproszę go, żeby sobie podrafinował poczucie humoru. Wyjaśnię mu, że tu bywają też osoby z wyższych intelektualnych sfer.
-
2008/12/06 13:03:18
To nie to, że Żydów wiara jest śmieszniejsza.
Ona się może śmieszną wydawać, ale np. ja czytając o żydowskich zwyczajach pesachowych nigdy nie odbierałam ich jak "łolaboga, patrz pan jakie śmieszne, nie dosyć że muszą odgrywać teatr, to jeszcze z ojcem w roli głównej". Pytanie: dlaczego? Bo mniej więcej wiedziałam, skąd się takie zwyczaje wzięły i jak długą mają tradycję. Na tej zasadzie można pójść do kościoła i sprowadzić wszystko do tego, że jacyś faceci latają w krzykliwie kolorowych kieckach, albo do synagogi - że jacyś faceci kiwają się owinięci w ścierki.
-
2008/12/07 00:45:35
Anuszko, wydaje się, że znajdujesz jakiś sens w wyprowadzeniu zdań oponenta na skraj sceny - a tam zręcznym ciosem zwalanie ich do stóp publiczności. Może to zyskać oklaski, ale moim uwagom w niczym to nie szkodzi, bo uwagi są na tyle moje na ile stoją tam, gdzie je postawiłem. Gdy dokonasz na nich przeprowadzki, nie są już moje a Twoje. Więc pamiętaj, że "jacyś faceci latają w krzykliwie kolorowych kieckach" to wyrażenie z Twojej poetyki.

Ja (jak i stowarzyszony ze mną Gołąbek) nie śmieję się np. z idei nieba, ale z zapaćkanego bohomazu na tekturze - bo i czemu nie. I nie widzę powodów, by łapać się za serce gdy ktoś śpiewa polski hymn, ale w jarosławo - kaczyńskim stylu. Jak już Ci tutaj wyznałem, okoliczności nie w pełni ode mnie zależne (czyli wybór rodzicieli) sprawiły, że miewałem do czynienia z uduchowioną i wzruszającą Wigilią i dzięki temu widzę, że ten biedny Św. Mikołaj to biedny urzędol od Wiary, który swoje braki (wiary lub talentu) próbuje zastąpić musztrą. A to jest okropnie śmieszne, szczególnie dla obojętnika.