|
Blog > Komentarze do wpisu
Druga po³owa prawdy
Kilkadziesi±t razy mówi³em tu o tym czy tamtym kawa³ku matematyki, pokazuj±c (a przynajmniej bardzo staraj±c siê pokazaæ) jaka ona jest prosta i ³atwa. Nawet najbardziej mi ufaj±ce osoby musia³y mieæ momenty, gdy podejrzewa³y, ¿e nie mówi³em ca³ej prawdy. Oczywi¶cie, mia³y racjê. Je¶li magik ma w kieszeni dwa króliki to nie og³osi, ¿e poka¿e lisa. Powie raczej, ¿e jak dobrze pójdzie, to uda siê stworzyæ królika, a potem triumfalnie go podwoi. Wiêc trzeba przyznaæ, choæby raz na rok, ¿e nie wszystko jest ³atwe. Ale nie chodzi tu o rzucenie znienacka nazw± trudnej teorii czy ogromniastym wzorem. To s± nierzetelne techniki straszenia, co¶ w stylu po³±czenia w ¶cie¿ce d¼wiêkowej filmu etiudy Debussy'ego z fina³em symfonii Mahlera. Przyzwoici ludzie tego nie robi±. Wiêc dla eleganckiego wystraszenia PT Go¶ci muszê wcisn±æ w ten koniec roku parê wyja¶nieñ o moich gawêdach matematycznych. Szukam tematów, które potrafiê przedstawiæ bez nadmiaru symboli. Je¶li ludzie dyskutuj± bez symboli o czym¶ tak nies³ychanie skomplikowanym jak nieskoñczona dobroæ Bo¿a czy niepokalane poczêcie, to mo¿na te¿ bez symboli przed³o¿yæ g³ówne idee teorii homotopii czy chirurgii na rozmaito¶ciach. Je¶li jest rysunek, nie mo¿e przyprawiaæ o oczopl±s. I trzeba odró¿niæ techniczny detal od g³ównej idei, a przynajmniej udawaæ, ¿e siê odró¿nia, bo czêsto techniczny detal jest g³ówn± ide±. Wiêc mogê opowiedzieæ (i kiedy¶ to zrobiê) twierdzenie Weierstrassa o tym jakimi natrêtami s± wielomiany, ¿e wchodz± w pobli¿e ka¿dego zbioru przyzwoitych funkcji. I kiedy¶ spe³niê obietnicê dan± Krzysztofowi Nawratkowi z opowiedzeniem (przynajmniej po czê¶ci) o co chodzi w rachunku ró¿niczkowym. Czasami g³êbokie wyniki rozwa¿añ m±drych g³ów da siê opowiedzieæ do¶æ prostym jêzykiem i wcale nikogo nie strasz±. Ale bywa te¿ inaczej: problem wydaje siê tak prosty, ¿e tylko go do piersi przytuliæ, a okazuje siê ¿mij± z 300-letnim ogonem. Pamiêtasz z pewno¶ci±, ¿e zaledwie kilkana¶cie lat temu Andrew Wiles poda³ rozwi±zanie (ale niewielu potrafi je strawiæ) XVII-wiecznego problemu, tradycyjnie zwanego ostatnim twierdzeniem Fermata. I mo¿e znasz z tytu³u popularnej ksi±¿ki problem Goldbacha, czy ka¿da liczba parzysta roz³o¿y siê na sumê dwóch liczb pierwszych. Problem do dzi¶ stoi otworem i po³yka nierozwa¿nych. Otó¿ chcê pokazaæ innego takiego milusiñskiego, mordka sympatyczna ale charakter chyba mniej, bo stoi tak od ponad 1000 (s³ownie: tysi±ca) lat i ci±gle czeka na pe³ne rozwi±zanie. Poka¿ê go, popatrz i potem szybko o nim zapomnij, a na pewno nie próbuj rozwi±zywaæ cha³upniczymi metodami, bo nie bêdzie to mia³o weso³ego koñca. Otwieram drugi tom Dicksona „History of the Theory of Numbers”, na str.459, na pocz±tku rozdzia³u XVI pisze on: Mohammed Ben Alhocain w arabskim manuskrypcie z Xw. stwierdzi³, ¿e g³ównym zadaniem teorii wymiernych trójk±tów prostok±tnych jest znalezienie takiego kwadratu, który czy to powiêkszony, czy to pomniejszony o pewn± liczbê k staje siê kwadratem. Zapiszmy to takimi znaczkami, których ucz± ju¿ w podstawówce: wezmê odcinek o d³ugo¶ci x, kwadrat z takim bokiem mierzy x², dodajê lub odejmujê k i chcê, by obie liczby, x²+k i x²-k, by³y kwadratami. Na pierwszy rzut oka nie jest jasne czemu takie wymierne liczby x,k mia³y by istnieæ. Ale Dobra Wró¿ka szepcze: we¼ 5 i 24, we¼ 5 i 24! I rzeczywi¶cie, 5²+24 to kwadrat i 5²-24 to kwadrat. Ale jak odszukiwaæ takie liczby, sk±d mieæ pewno¶æ, czy znamy wszystkie? Po paru nietrudnych rachunkach problem da siê sformu³owaæ w inny, popularniejszy dzi¶ sposób: Mam liczbê naturaln± k. Czy znajdê trójk±t prostok±tny, o wymiernych ramionach, taki, ¿e jego pole wynosi k? Imponuj±ca prostota sformu³owania, szokuj±cy poziom trudno¶ci napotkanych przy próbie znalezienia ogólnego rozwi±zania. Sprawa polepszy³a siê znacznie przed ... nie, tego nie zgadniesz: przed 25 laty, gdy Jerrold Tunnell udowodni³ twierdzenie, nosz±ce jego nazwisko, które pozwala sprawdzaæ konkretne przypadki, ale ci±gle nie podaje pe³nej klasyfikacji. I wiemy np., ¿e dobre (czyli Czyli nie ma demokracji w ¶wiecie liczb i nie ma jej w ¶wiecie matematycznych problemów. Niewinnie wygl±daj±ce sformu³owanie mo¿e prowadziæ do bardzo g³êbokiej kopalni kolejnych matematycznych problemów. W istocie, opisane tu zadanie jest najszybszym jaki znam wstêpem do teorii krzywych eliptycznych, a choæ nie jest to ¿aden smok, to jednak teoria krzywych eliptycznych – o ile wiem – nie jest przedmiotem studiów na polskich uniwersytetach, wiêc nie uchodzi za temat elementarny... (*) czyli PS, efekt rozmowy z Jurkiem Kocikiem. Po angielsku znane jest to pod nazw± „congruent number problem”, fatalna nazwa i termin „congruent” w wiêkszo¶ci swych ró¿norakich znaczeñ jest oddawany jako „przystaj±cy”. Ale poniewa¿ opisany tu problem wydaje siê rzadko przypominany w polskiej literaturze (o ile by³ – chêtnie bym siê tego dowiedzia³), mo¿e najsensowniejszym poci±gniêciem bêdzie w istocie wprowadzenie innego s³owa, mniej szkodliwego, bo nie nios±cego niejasnych odes³añ do zapomnianych w historii intuicji. Ach, gdyby da³o siê to zrobiæ z wielu innymi terminami, szczególnie z liczbami „rzeczywistymi”... wtorek, 30 grudnia 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
szukajmysie
2008/12/30 08:20:03
W³a¶nie skoñczy³am ca³onocn± rozmowê z Magdalen±... ka¿de niemal s³owo pieczêtowane by³o ³ykiem cabernet savignon... chyba muszê przeczytaæ to wszystko jeszcze raz - kiedy wstanê. Tak dla pewno¶ci, czy dobrze zrozumia³am... albo raczej dlatego, ¿e nie wiem, czy zrozumia³am. Ojojoj. Chyba pl±czê siê w zeznaniach... Do popo³udnia zatem. ;)
2008/12/30 09:22:01
Czy rozwiazanie tego problemu tj. znajdowanie tych liczb ma jakies zastosowanie w praktyce czy to tylko takie matematyczne cwiczenie?
2008/12/30 14:05:31
@Szukajmysie: przyk³adem popierasz znany fenomen, ¿e czasami suma dwóch plusów jest minusem. Tak matematyka jak wina s± wspania³e, i tu i tam jest du¿a zawarto¶æ prawdy, ale mieszanka jest nie do przyswojenia przez organizm ssaków. Inny piêkny przyk³ad niestosowno¶ci mieszanek to ta sama matematyka i parapsychologia, obie patrz± na siebie bykiem, a raczej jak dwie krowy i nie chc± siê krzy¿owaæ.
@Nina: poniewa¿ Twoich parê s³ów to fanfary nacieraj±cej armii Filozofii Walcz±cej, odpowied¼ w pude³ko nie wlizie i dostanie w³asny, samodzielny wpis. Ale najbli¿sze dni ju¿ s± zaprogramowane, jutro id± porady przedbalowe, potem orêdzie noworoczne, potem doza kwantyfikatorów na leczenie kaca, wiêc moja odpowied¼ pojawi siê 3/I/09. Jak siê przewietrzy to jej na z³e to nie wyjdzie, bo ¶wie¿o po ugotowaniu jest mocno ¿r±ca. Tak czy inaczej, by dowie¶æ, ¿e nie bêdzie to improwizacja i ¿e struktura odpowiedzi jest znana od kilkuset lat, powiem, ¿e zdecydowanie czy rozwi±zaniem jest znajdowanie czy znalezienie jest opowiedzeniem siê za jednym z bardzo odmiennych sposobów widzenia ¶wiata; ¿e s³owa zastosowanie oraz praktyka maj± zastosowanie w praktyce bojowej, bo s± zatrutymi lancami, ale po ich wypraniu i wymaglowaniu da siê je ogl±daæ; ¿e ka¿da dzia³alno¶æ jest æwiczeniem (np. "w Boskiej Komedii Dante rymy æwiczy³"); i w koñcu, ¿e korektor sugeruje wymianê s³owa "tylko" na s³owo "a¿". I ¿e dzisiejsze ogólne bezbo¿nictwo pozwala z lekcewa¿eniem mówiæ o matematycznych obiektach, ale kiedy¶ nie pisa³o siê liczba a Liczba, a niektórzy rozwa¿nie nawet Jej Imienia nie wymawiali. 2008/12/30 17:41:48
No i wsio w pariadk'e :) A krzywe eliptyczne nie s± czasem w kryptografii wykorzystywane? Tak mi jako¶ ¶wita...
2008/12/30 18:21:46
Chyba niedu¿o by³o tego cabernet, bo Ci ¶wita bardzo jasno i dobrze. Jak wrzuciæ do google'a elliptic curves cryptography scibd to lista dostêpnych publikacji nie ma koñca.
2008/12/30 22:09:29
Heh, wiesz... po tylu godzinach prawda z wina podda³a siê nieco i grzecznie postanowi³a poczekaæ na swoj± kolej w zakamarkach sentymentów... tu¿ obok fantazji o czere¶niach, pomiêdzy wspomnieniem o Solo³owie a ¶wiadomo¶ci± zieleni czyich¶ oczu :)
Jak cz³owiek siê wy¶pi to zaraz mu swiat inaczej wygl±da... 2008/12/30 22:29:50
A Magdalena to... no wiem, wypytywaæ siê nie wypada, ale kiedy¶ tyle razy mówi³a¶, ale chyba wtedy imiê nie pad³o.
2008/12/31 01:56:10
Nie, ja o Annie mówi³am bez przerwy ;) i to rzeczywi¶cie inna bajka. A Magdalena... przegada³y¶my noc przy Soko³owie i winie. Ot, ca³a historia, hihi. Mam j± uczyæ angielskiego i komputera. Dobrze, ¿e nie matematyki...
|
|