S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Twierdzenie Pitagorasa w Hogwart

Kilkana¶cie tysiêcy wizyt (w ci±gu kilkunastu miesiêcy) w poszukiwaniu tabliczki mno¿enia (najchêtniej: dla dzieci, do wydruku, ³atwo) przekona³o mnie, ¿e dajê co¶ czego nie da ani ojciec ani s±siadka ani – co gorsza – szko³a. (Reakcja nie zawsze jest entuzjastyczna, niektóre dzieci burcz± ¿e moja tabliczka nie jest do g³owy a do wrêcz odwrotnie.) Kilka tysiêcy wej¶æ w ci±gu roku w poszukiwaniu konstrukcji piêciok±ta foremnego pokaza³o, ¿e chyba i to szko³a chromoli, choæ Grecy wpatrywali siê w niego bardziej ni¿ pies w szynkê. A ostatnio rosn±ca niepomiernie ilo¶æ wej¶æ w poszukiwaniu podzia³u odcinka na 3 czê¶ci (które pojawi³o siê we wstêpie do anegdoty o dzieleniu go na 10 czê¶ci przy pomocy twierdzenia Cevy) niesie smutn± sugestiê, ¿e i to nie pojawia siê w tekstach szkolnych podrêczników. Gdyby to by³o prawd±, mieliby¶my doskona³± równowagê miêdzy ¶mieszno¶ci± i g³upot±. A mo¿e to byæ prawd±, bo bardzo czêsto stuka tu kto¶ pytaj±c o „proste zastosowania twierdzenia Talesa”.

Postanowi³em sprawdziæ co inne sieciowe ¼ród³a oferuj± w tej kwestii. No i wystraszy³em siê. W pi±tej klasie konstrukcja pojawi siê w trakcie burzy mózgów jako jeden z kroków prowadz±cych do tworzenia zbioru Cantora a potem dywanu Sierpiñskiego. No i w ogóle, figury fraktalne i krzywa Kocha. I có¿ za fascynuj±ca praca domowa: uczniowie maj± za zadanie obserwowaæ naturalne ¶rodowisko, znajduj±c przyk³ady fraktali w przyrodzie. Cholera, mo¿e przy okazji zanalizuj± ruchy Browna i entropiê?

Ale na poziomie pod³ogi mamy p³aski pad, bowiem scenariusz lekcji sugeruje:

2. Uczniowie rysuj± 4 równoleg³e do siebie odcinki i przy pomocy nauczyciela ucz± siê je dzieliæ konstrukcyjnie na 2, a nastêpnie na 3 czê¶ci.

Szacowna nieznana kole¿anko w zawodzie. Nie powinno siê na tym samym wydechu mówiæ o dzieleniu na 2 i na 3 czê¶ci, bo w pierwszym przypadku (tak jak w dzieleniu na 4,8,16, itd czê¶ci) prostsze zjawisko mo¿e byæ u¿yte. Prostszym od podobieñstwa trójk±tów, które pojawia siê przy przenoszeniu znanej skali na podany odcinek, jest wykorzystanie dwóch ³uków tworz±cych „identyczne” (przystaj±ce) trójk±ty. Je¶li nie odró¿niamy dwóch zjawisk, a zachêcamy do biurokratycznego u¿ycia zawsze i wszêdzie tej samej machiny, nie uczymy matematyki a obs³ugiwania wajchy.

Przera¿a inna rozmowa, w której podkre¶li³bym do czego dochodz± ludzie gdy chc± co¶ pro¶ciej i szybciej ni¿ u¿ycie twierdzenia Talesa:

Proste pytanie do znaj±cych sie na cadzie? Czy da sie i jak mo¿na podzielic prosty odcinek na rowne czê¶ci. Np: liniê o d³ugo¶ci 20cm podzielic na 3 lub 7 równych czêsci. Chcia³bym znale¼æ punkty zaczepienia, prosta nie koniecznie musi siê podzieliæ na te fragmenty. Czy tak sie da? Niestety czasami musze sobie przypominaæ star± zasade szkoln± Talesa i radze sobie jako¶ ale czy da sie pro¶ciej i szybciej? Prosze o pomoc

Witam. Rysuj>Punkt>Podziel (_divide)>Wybierz obiekt do podzia³u>Podaj liczbê segmentów lub [Blok]

Je¶li chcesz mieæ gotowe odcinki mo¿esz u¿yæ splitline Krzysztofa Mazzi'ego Mazura

Nawet gdy kto¶ podaje w³a¶ciwy opis, potrafi co¶ tam sknociæ:

To proste, rysujesz ten odcinek i z jednego z koñców rysujesz dowolny odcinek ktory jest nachylony do odcinka pod k±tem ostrym.

Niekoniecznie. K±t ostry mo¿e u³atwiæ, ale po co dorzucaæ nowe wymagania? Jedyny istotny warunek to ten, ¿e odcinek z nasz± skal± i odcinek na który skalê przenosimy nie mog± le¿eæ na jednej prostej. Czyli zabronione k±ty to zero albo suma dwóch prostych.

No i tak sobie my¶lê: czego siê szko³a najbardziej tu boi? Ano, tego, co paradoksalne. A to w³a¶nie najbardziej poci±ga. I gdy Banach z Tarskim wziêli kulê, rozbili j± na kawa³ki i zlepili dwie kule równe wyj¶ciowej, ¶wiat doros³ych matematyków a¿ podskakiwa³ z uciechy, bo ten paradoks pokazywa³, ¿e pozornie niewinny aksjomat wyboru jest bardzo, bardzo dziwny (a ju¿ wcze¶niej Bertrand Russell nie¿yczliwie wyra¿a³ siê o tych, co uwa¿ali, ¿e go dobrze rozumiej±). Ale dzieciom nie podsuwa siê paradoksów a ubite i nudne ¶cie¿ki, rutynowe dreptanie w rytmie pruskiego marsza. Kiedy¶ po¿yteczniej to rozwi±zywano, zamiast zanudziæ dzieci na ¶mieræ wysy³ano je do kopalni wêgla.

Zarêczam, ¿e ³atwo jest przyprawiæ o zawroty g³owy tak uczniów jak i nauczycieli u¿ywaj±c prostych pytañ, choæby takich: ile elementów ma zbiór

{∅, ∅, {∅}, {∅, ∅}}

– jest ono z³o¶liwe, bo zmusza do my¶lenia i trudno jest wykuæ na pamiêæ odpowied¼. Ale nie zamierzam przedstawiaæ tu zbiorków ciekawych zadañ, s± ludzie pobieraj±cy za to pensje, wiêc niech robi± co powinni albo niech pójd± do bardziej ich zajmuj±cej pracy. Chcê tylko pokazaæ na prostym przyk³adzie, ¿e ³atwo jest sk³oniæ do uwa¿nego przyjrzenia siê najbardziej typowym, klasycznym twierdzeniom.

Czy pamiêtasz to zadanko o dodawaniu 10 metrów do obrêczy le¿±cej na równiku? Sz³o tam w istocie o nieoczekiwany wniosek z twierdzenia Talesa. Ale podobnej natury paradoks jawi siê przy twierdzeniu Pitagorasa. Powiedzmy, ¿e damy tak± oprawê zadaniu.

Harry i Ron postanowili wyprzedziæ Mionê id±c± ku rzece, wiêc wsiedli na miot³y. Teren by³ p³aski; gdy Ron lec±c po prostej niziutko przy ziemi dolecia³ tam, licznik wskaza³ mu, ¿e przelecia³ 100 metrów. Ale Harry nie by³ obok niego. Kto¶ podkrêci³ jego poziomicê i gdy Harry dolecia³ do brzegu rzeki, ujrza³ Rona w dole, a choæ i on lecia³ bez zakrêtów, na jego liczniku sta³o 101 metrów.

Na jakiej wysoko¶ci zatrzyma³ siê Harry?

U¿yj kalkulatora, ¿eby sprawdziæ czy lec±c Harry móg³ zauwa¿yæ co¶ dziwnego - czyli oblicz k±t, pod którym wznosi³a siê linia lotu Harry'ego.

sobota, 29 listopada 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Go¶æ: AndrzejC, 132.74.99.8*
2008/11/29 08:01:50
Andrzeju,

podoba mi siê Twój tekst, no mo¿e poza tym zadaniem pod Harry'ego Pottera. Widzê, ¿e siê ju¿ pogodzi³e¶ z tym, ¿e to takie czasy i ¿e przy pomocy w³a¶nie takich przyk³adów trzeba siê dzieciakom przypodobaæ. Z pewno¶ci± to lepsze ni¿ t³uczenie zadañ w stylu: z miejscowo¶ci A do miejscowo¶ci B wyjecha³ samochód z prêdko¶ci±... (itd).

Na szczê¶cie s± jednak ludzie, którzy chc± pokazaæ dzieciom fascynuj±cy ¶wiat matematyki. By³em ostatnio z moim 6 letnim Szymonem w Muzeum Techniki w Berlinie. Wszystko by³o dla niego bardzo interesuj±ce, ale, co by³o dla mnie niespodziank±, przez ponad dwie godziny nie da³ siê odpêdziæ z wystawy "Czy matematyka jest jêzykiem natury?" www.mathema-ausstellung.de/en.html

Kto¶ tê wystawê bardzo bobrze przemy¶la³. Byly tam ró¿nego rodzaju zabawy matematyczne dla dzieci w wieku od 3 do 100 lat: uk³adanki, symetrie, w³anorêczne konstruowanie bry³ platoñskich, rozpoznawanie kszta³tów, proste przedstawienie czym siê ró¿ni mapa wiernok±tna od mapy wiernoodleg³o¶ciowej, proste przedstawienie zasady dzia³ania pierwszej maszyny licz±cej Leibniza, samodzielne sk³adanie rysunków Eschera, szyfrowanie tekstów, ³±cznie z autentyczn± maszyn± "Enigma". Obja¶nienia dla rodziców równie¿ po angielsku.

Je¶li ktokolwiek chcia³by, aby jego dziecko rozwine³o swój wrodzony talent matematyczny, to gor±co polecam te wystawê. Z Zielonej Góry to tylko 184 km. Ucieszy³bym siê, gdyby tak na przyk³ad nauczyciel matematyki wzi±³ tam swoj± klasê na wycieczkê. By³oby to i dla niego wyzwaniem, bo musia³by siê liczyæ z wieloma trudnymi pytaniami swoich uczniów, na które nie by³by w stanie odpowiedzieæ. Ja te¿ mojemu Szymkowi nie potrafi³em wyja¶niæ jak¿esz dzia³a ta maszyna licz±ca Leibniza. Musia³bym nad tym najpierw sam posiedzieæ z pó³ godziny, a tu trzeba odpowiadaæ natychmiast. I jak nie mówisz zrozumiale, to po chwili przestaje byæ do dla dzieciaka interesuj±ce.

Szkoda, ¿e tych ludzi, którzy wiedz± jak zafascynowaæ dzieci ¶wiatem matematyki jest tak ma³o. Ale wykorzystajmy dobrze tych, których mamy.

Pozdrawiam serdecznie

AndrzejC
-
2008/11/30 18:36:08
My¶lê, ¿e jest wiek Myszki Mickey (chyba 0-4) i wiek uroków matematycznych (5-110). Wiêc fascynacja Szymka jest w pe³ni naturalna. I chêtnie bym widzia³ w setce miejsc dobrze zrobione matematyczne parki tematyczne - przecie¿ to nieporównywalnie tañsze ni¿ zoo i nie trzeba drêczyæ matematycznych zwierz±tek. Ale to nie mo¿e byæ prowadzone przez nauczyciela od w-f, który dorabia po godzinach.

Co do zadania w s³u¿bie Pottera lub odwrotnie - sprawa jest na d³ug± rozmowê i chyba zbudujê kiedy¶ wokó³ tego wpis. Najogólniej mówi±c, znam tylko jedno jedyne zadanie, które mo¿na podaæ do u¿ytku w ca³kiem nagiej tre¶ci i ci±gle przykuwa uwagê uczniów, studentów i laików. Brzmi ono: "byæ albo nie byæ - oto jest pytanie."