|
Blog > Komentarze do wpisu
Rodzaje aniołów
Tyle razy miało mnie nie być. Przystawiony nóż. Wycelowany rewolwer. Rozpędzony samochód. Złamany przed zakrętem pedał hamulca. Latanie przez godzinę nad lotniskiem. Poślizg na rafach, tnących skórę, ale nie żyły. Złamany maszt windsurfa w czasie odpływu. Nie mówię już o dzieciństwie, długim smutnym korytarzu pełnym furtek do nieba. Zostałbym aniołkiem. Potem nie, ale piekło mnie nie bawiło. Więc wykasowałem sobie nieskończoność. I nie ma o czym mówić. Nic, nic się nie stało. A jak się już stanie, to o czym tu gadać. Ani pierwszy, ani ostatni. Szkoda mi tylko mojego aniołka stróżyka. Skurczybyk ma fajnie ze mną, ani nuda, ani przepracowanie, a sporo przekomarzania się. Z kim on się potem spiknie? Na pewno będzie za mną tęsknił. A że aniołki nie zdychają, to coś po mnie zostanie na zawsze. A że jestem, to muszę oddać chwilkę przyjaciołom i znajomym, którym się dostały aniołki-niedojdy. Mieliście pecha, towarzysze wycieczki. A o Tobie, Łucjo czyli mamo, to nawet nie mówię. Skrajny pech, takie czasy wybrać sobie na życie. Twoja wnuczka mówi, że byłaś zimną babcią, do gadania o książkach a nie do robienia ciastek . No widzisz, można by było gadać sobie i gadać, bo jeść i jeść nie da się. Kretyn anioł stróż. Pośledni gatunek. Chętnie bym mu skrzydełko przetrącił. sobota, 01 listopada 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2008/11/01 18:39:49
Gdy w trzeciej sekundzie lektury przerwie ziewnięcie westchnieniem "to znowu on", trzeba będzie zrobić przerwę na czytanie Zupełnie Innych Autorów, żeby sobie styl odmienić.
Niestety nie odwzajemnię Ci się, bo choć też mam radiowy głos oraz dużo Twoich tekstów, to V., szczerze Cię lubiąca, nic z tego nie zrozumie. 2008/11/02 09:45:48
Powiem prawdę jak to jest z tymi Aniołami. Nie ma co wymagać od nich więcej niż sami od siebie wymagamy. Np. jak my, może nieznać języków bo nie chodził z nami na lekcje (np. nie przetłumaczy w porę napisu napisanego dla utrudnienia grażdanką: NIE WYSOWATSA - tzn. nie wychylać się). Anioły też mają prawo do odpoczynku. Bywa, że taki anioł przyśnie kiedy Andsol rozwiązuje matematyczną krzyżówkę gigant. No a robota na pół etatu, a fuchy, nagłe zleconka, a zastępstwa? Skąd możemy wiedzieć ile jest tych aniołów w akcji? Anioł przecież nie podpisuje listy obecności. W wielu więc przypadkach musimy sobie radzić sami. Czy za profesorem Andsolem lata jakiś Anioł ledwie po maturze, albo jakiś tam ledwie magister lub taki bez kwalifikacji i z przydziału? Nas te aspekty anielskich predyspozycji i kwalifikacji nigdy nie zajmują i dlatego wymagamy od aniołów więcej niż od siebie.
Niestety, musimy postępować tak jakby nic nad nami nie latało co ma oczy dookoła głowy! |
|
W trakcie czytania Dorota zazwyczaj przerywa mi: "Kto? No kto?!". Denerwuje mnie to, bo zawsze mi się wydaje, że ważniejsze co a nie kto. Poza tym nikt nie lubi, jak mu przerywać. A tym razem, w czterdziestej siódmej sekundzie lektury powyższego nastąpił okrzyk "Solecki!". Więc, poniekąd, Andrzeju, stałeś się Autorem O Rozpoznawalnym Stylu (w skrócie AORS). Choć w mniejszych formach nadal myli Cię z Andrusem.