S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Salon z Fotelem

Dopiero wczoraj dowiedzia³em siê o zgonie Józka Dudka. Odszed³ 13 pa¼dziernika wrze¶nia, do¶æ rutynowa operacja mia³a koniec, który zawsze jest mo¿liwy gdy zbiegaj± siê s³owa „pacjent, szpital, operacja”. Przykro s³yszeæ. To egoistyczne wyznanie, bo teraz wiem, ¿e nawet gdybym móg³ wpa¶æ do Wroc³awia, nie spotkam go.

Mam olbrzymie uznanie dla ludzi, którzy spe³nili siê a potem zamiast kontynuowaæ dzia³ania lub zostaæ przy wspomnieniach, odpalaj± drugi zap³on i lec± w zupe³nie nieoczekiwanym kierunku z równym zapa³em jak i w pierwszej karierze. Nie chodzi mi o takie klasyczne przyk³ady jak Johna Venna, który sta³ siê s³ynny dziêki pracom w logice a potem wda³ siê z entuzjazmem w studiowanie historii. Rzecz w wymy¶leniu czego¶ zupe³nie nowego, nieoczekiwanego. Jak mój nauczyciel historii, Zbigniew Czarnuch. Nie tyle on zas³yn±³ co on sprawi³, ¿e jego twór, dru¿yna Makusynów, zas³ynê³a na ca³y Kraj. Gdy ten nieprzeciêtny pedagog i wizjoner skoñczy³ dzia³alno¶æ w harcerstwie – ¶ci¶lej mówi±c, gdy mu j± skoñczono – zacz±³ dzia³aæ w Witnicy rozs³awiaj±c drogowskazy, ¶lady kultur niemieckiej i polskiej; sta³ siê znacz±cym elementem w szukaniu zbli¿enia miêdzy tymi dwoma narodami. I jak Józef Dudek, który udane badania w algebrach ogólnych uzupe³ni³ wymy¶lonym przez siebie salonem dyskusyjnym. Zapewne Salon z Fotelem nie przetrwa jego twórcy (choæ nie brak prób i pomys³ów na kontynuacjê), ale jego 12 lat dzia³alo¶ci jest ju¿ wyra¼nie wpisane w polsk± historiê wymiany my¶li.

Czy mogê przypomnieæ, ¿e Polska my¶licieli mia³a sporo, ale z wymian± my¶li by³ zawsze k³opot? Bardziej celujemy w pyskusjach ni¿ w dyskusjach, w wy¿ywaniu siê na adwersarzu ni¿ w próbie zrozumienia jego intencji i jego cz±stki racji. Józek, mo¿e dziêki podró¿om do anglosaskich o¶rodków, gdzie kultura dyskusji zawsze by³a powi±zana ze s³uchaniem i z pojêciem kompromisu, ustali³ bardzo m±drze politykê swoich zaprosin i bardzo niem±drze czyni± dzi¶ dziennikarze wspominaj±c tylko niekontestowalne autorytety i s³awy, które przewinê³y siê przez jego Salon. By³o tam miejsce dla bardzo ró¿norodnych pr±dów umys³owych, tak¿e takich, które nie maj± i chyba mieæ nie bêda dobrej s³awy w¶ród intelektualistów, ale stanowi± czê¶æ naszego ¿ycia umys³owego. Dlatego mia³y tam szansê na rzetelne przedstawienie swoich racji i nacechowane szacunkiem wys³uchanie ich. Krzywdzi pamiêæ Józefa przemilczenie tego faktu.

Jest i inny bardzo przykry moment. Zgodnie z tradycj± mia³kiego dziennikarstwa, szablony pojawi³y siê natychmiast i opisano profesora Józefa Dudka jako „wybitnego matematyka”. Wroc³aw by³ i jest wy¶mienitym o¶rodkiem matematycznym i z pewno¶ci± jest z nim zwi±zana niekrótka lista wybitnych matematyków czy fizyków. Z matematyków bez cienia w±tpliwo¶ci mo¿na tak okre¶liæ Czes³awa Rylla-Nardzewskiego czy (od wielu lat ¿yj±cego w Stanach) Jana Mycielskiego. Nie bêdê próbowa³ dopisaæ tu ani jednego innego nazwiska, by unikn±æ udzia³u w g³upiej grze „kto jest wielki”. To prowadzi do ¿enuj±cych wyników. Nie tak dawno temu pewien (nie¿yj±cy ju¿) matematyk og³osi³, ¿e jego uczeñ by³ miary Cauchy'ego. Przez to pomniejszy³, o ile nie wystawi³ na ¶mieszno¶æ, pamiêæ bardzo zdolnego cz³owieka. Tu pope³niono co¶ podobnego. Je¶li Józek zosta³ profesorem we Wroc³awiu, na uniwersyteckiej matematyce, to jego poziom kompetencji by³ niew±tpliwy. Tam przeciêtni ludzie mogli robiæ niez³e doktoraty i na tym siê zatrzymywali. Józek by³ kompetentnym, warto¶ciowym fachowcem, mia³ licz±ce siê wyniki – i nie trzeba wystawiaæ go na odstrza³ dolepianiem wytartych przymiotników.

Gdyby rzeczywi¶cie uda³o siê przed³u¿yæ istnienie Salonu, s³owo „by³” utraci³oby czê¶æ swojego smutnego znaczenia, bo nadal my¶l±cy ludzie we Wroc³awiu mogliby ubiegaæ siê o zaproszenie na kolejn± dyskusjê. Dyskusjê na poziomie, którego Polska tak mocno potrzebuje.

¶roda, 29 pa¼dziernika 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/10/29 16:54:15
13 wrze¶nia
-
2008/10/29 17:31:35
Przepraszam, efekt zmêczenia. Ju¿ poprawi³em.
-
2008/10/31 15:47:11
Bardzo ¿a³ujê, ¿e nie by³em na ¿adnym spotkaniu w salonie Profesora. Znam to salonowe zjawisko jedynie z opowiadañ "salonowców". O ile wiem, przewinê³o siê przez "salon" grubo ponad 1000 osób oraz ok 200 prelegentów. Sam Profesor, wedle g³osów, których s³ucham, by³ niezwyk³± indywidualno¶ci±. Zbli¿a siê Dzieñ Zaduszny. Bêdê pamiêta³ o tym ¿eby przyczepiæ wspomnieniow± karteczkê na murze.
-
2008/10/31 16:45:54
Tadku, ja te¿ ¿a³ujê. Bywaj± ró¿ne niedogodno¶ci oddalenia od Wroc³awia. Nie tylko Salon. Chêtnie bym znowu pospacerowa³ z Tob± po Ostrowie czy z Gabem po ³±kach za Odr±.