|
Blog > Komentarze do wpisu
Oferta na poziomie mgr
Niedawno Micha³ narzeka³, ¿e ledwie wóz w Warszawie zaparkowa³, to mu siê ró¿netutki w szczeliny wciska³y. No, nic tu szczególnego, na ulicach prostytucja by³a od kiedy uklepano pierwsz± ulicê. Ale ¿eby na uczelniach, i to tak bez parawanu?
pi±tek, 31 pa¼dziernika 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2008/10/31 03:20:45
Wiesiek, który lubi uczyæ (chyba siê w tych elektrowniach rozmin±³ z powo³aniem, powinien by³ spêdziæ ¿ycie na uczelni) udziela siê darmowo i bardzo kompetentnie na grupach dyskusyjnych z fizyki i matematyki. I opowiada³ mi nieraz, ¿e chcieli sp³awiæ te jego wyja¶nienia, bo nie chodzi³o o to, ¿eby zrozumieæ, ale ¿eby dostaæ gotowy wydruk, gotówka nie by³a problemem.
Ja mam tu bardzo powa¿ne pytanie z dziedziny moralno¶ci publicznej: drogie naukowe kurwiszony, a VAT to kto zap³aci, hê? 2008/10/31 09:14:35
Wiesz... Ja broni³am siê raptem w tym roku. Z ostatnim dniem stycznia zwolni³am siê z pracy, bo bylam pewna, ¿e robi±c dalej to co robiê, ze wzglêdu na stres i sytuacjê ogólna nie bêdê w stanie napisaæ i przygotowaæ sie do obrony magisterki. Przy³o¿y³am siê do tego solidnie i jestem z siebie dumna. Fakt, na rezygnacjê z pensji chwilowo mogê sobie pozwoliæ.
Na uczciwo¶æ i morale raczej bym nie liczy³a. Jestem w stanie zrozumieæ niektórych, ¿e kusi, bo praca dom, dzieci cy co¶ tam innego. Jestem w stanie poj±æ pisz±cych na zamówienie - bo to bardzo utalentowani ludzie s±. Nie jestem w stanie poj±æ bandy t³uczków, która idzie sobie kupi¶ tê pracê. Co do anonsu - mo¿e to jakie¶ badanie by³o, podpucha czy co? Nie mogê uwierzyæ, ¿eby kto¶ by³ a¿ tak g³upi.
Go¶æ: Wiechu., ici2.internetdsl.tpnet.pl
2008/10/31 10:13:05
Wystarczy wywo³aæ w Goolach "Napiszê pracê magistersk±" by przekonaæ siê, ¿e nie s± to sonda¿e a konkretne oferty.
A to co dzieje siê na pziomie ¶rednim te¿ budzi trwogê. Wiechu. 2008/10/31 10:59:34
@Wiesiek: gdyby¶ chcia³ wystraszyæ ludzi literatur± faktu, czyli Twoimi opowiadaniami o konkretnych przypadkach, to we¼ pod uwagê, ¿eunikam wpisów ponad 8Kb, jak bêdzie d³u¿szy to go redakcja (czyli andsol) skróci :)
@Pirotechnika: kluczowe w tej historii jest to, co opisa³a¶ czterema s³owami: "jestem z siebie dumna". Rzadko prace magisterskie s± potem czytanei u¿ywane, ale zmieniaj± co¶ w pisz±cym. Tu nie chodzi o sens czy bezsens tre¶ci, ale o sprawdzenie swojej warto¶ci. "Wiem jaka jest nazwa gry, znam jej zasady i graj±c uczciwie potrafiê wygraæ." Chêtnie bym napisa³ pracê magistersk± z socjologii dowodz±c±, ¿e najczê¶ciej kto kradnie wyniki naukowe, ten pó¼niej bije staruszki i dzieci, rozcieñcza wod± piwo dla go¶ci, moczy siê w ³ó¿ku i koñczy byt pogrzebany w niepo¶wiêconej ziemi. A dla pisz±cych nie by³bym tak pob³a¿liwy. To jest ta sama kategoria ludzi co sprzedawcy narkotyków pod szko³ami. 2008/10/31 12:08:03
No mercy... Nie znoszê plagiatorów i przestepców w ¶wiecie warto¶ci intelektualnej. A w³asnie: kto zap³aci VAT?
2008/10/31 12:55:28
Heh, przypomina mi siê moja praca magisterska na temat poczucia podmiotowo¶ci, na które sk³ada³y siê w³asne warto¶ci, wywieranie wp³ywu na ¶wiat i poczucie sensu... Swoj± drog± dopiero po latach dosz³o do mnie, ¿e co¶ wa¿nego próbowa³am wtedy napisaæ i dalej pozostaje to dla mnie wa¿ne.
W tych zakupach tytu³ów chyba nie mo¿na mówiæ w ogóle o czym¶ takim jak podmiotowo¶æ. Niestety i kupuj±cy i sprzedaj±cy traktuj± siebie jak przedmiot... 2008/10/31 17:10:34
¯eby siê skusiæ na gotow± prackê trzeba byæ ignorantem, desperatem albo wielkim optymist±, przecie¿ prêdzej czy pó¼niej to siê wyda. Porz±dne publiczne uczelnie (a mo¿e wszystkie) wymagaj± dodatkowo wersji elektronicznej, ju¿ dzi¶ program komputerowy sprawdza, czy praca nie jest plagiatem. Za kilka, kilkana¶cie lat bêdzie pewnie mo¿na ustaliæ ojcostwo ka¿dej pracy, przy dostatecznie d³ugim tek¶cie to siê musi udaæ. Nawet je¶li niewiele wyniknie z takich przypadków wielokrotnego ojcostwa ujawnionego po latach, to smród bêdzie.
2008/10/31 17:38:17
Tak, do zakupu trzeba prawdziwego idioty, który zas³uguje na k³opoty, których chce. Przecie¿ oprócz ³atwych technik wykrywania plagiatów jest jeszcze prawdziwy autor i jego komputer maj±cy plik z time stamp dowodz±cy kto tu jest kopi± a kto orygina³em. Rozwi±zaniem jest ustrzelenie autora i przy³o¿enie bazuk± jego komputerowi, ale to by nadmiernie podnios³o cenê gotowych prac. A bez wyeliminowania autora nawet po 20 latach bêdzie ryzyko potwornej poruty i ¶mieszno¶ci. W koñcu, nie ka¿dy jest tak etyczny jak Johann Bernoulli, który czeka³ na ¶mieræ markiza l'Hôpitala, by siê upomnieæ o autorstwo znanej regu³y...
Go¶æ: , ici2.internetdsl.tpnet.pl
2008/10/31 18:33:07
"Jak dostrzegasz na pierwszej stronie, nie zapomnia³em, ¿e w tym zadanku, o którym mówili¶my przed dwoma laty (dzi¶ ju¿ bêdzie omal cztery ) da³e¶ ciekaw± wskazówkê co do rozwi±zania. A ¿e prowadzi to w ciekaw± stronê - ........ mo¿esz zobaczyæ z tekstu....." i tu mnie wymieni³e¶ z imienia i nazwiska nawet fachu. Pamiêtasz? Bo ja pamiêtam, i jestem z tego dumny na swój sposób. 2008/11/02 03:30:12
Dziwne pytanie pamiêtasz? Oczywi¶cie. W angielskiej wersji, któr± pos³a³em w ró¿ne miejsca stoi my friend Wiesiek Kruszewski (an engineer) assumes.. - niestety, choæ pos³a³em to do paru m±drych ludzi nie dosta³em ¿adnych rozs±dnych sugestii ani czy by³o to badane, ani czy kto¶ widzi jak siê za to zabraæ. Kiedy¶ trzeba bêdzie samemu przysi±¶æ mocniej do tego.
Musia³em Ciê zacytowaæ (jak by to uprzejmie rodacy powiedzieli: "to jego obowi±zek, ³aski andsol nie robi"), Twoja uwaga by³a wyj¶ciowym punktem do moich obserwacji. A Twoja sztuczka by³a du¿o lepsza ni¿ dy¿urnego na mathforum.org niejakiego Doctor Pete ... 2008/11/02 05:47:02
Hmmmm... trzeba byc niezlym desperatem, aby kupowac prace magisterska od kogos, kto nie potrafi poprawnie slowa "negocjacja" odmienic...
@kwik-maz: Chyba troche przeceniasz "porzadne uczelnie publiczne". Kilka miesiecy temu bylem swiadkiem powstawania pracy magisterskiej studenta studiow dziennych (zeby nie bylo watpliwosci) porzadnej, prestizowej uczelni publicznej. Praca powstala w trakcie jednego dnia, nie znalazlo sie w niej chyba ani jedno samodzielnie napisane zdanie i miala... 13 stron wraz z bibliografia i okladka. Praca zostala pozniej wysoko oceniona przez recenzenta, a jej autor jest juz magistrem. Co wiecej zaproponowano mu aby robil doktorat! I w sumie nie ma sie co dziwic, ani rwac szat. "Samodzielna praca badawcza" na poziomie przygotowan do magisterium jest w wiekszosci przypadkow mitem. Jest cala masa kierunkow, gdzie i studenci i wykladowcy doskonale sobie z tego zdaja sprawe i "reka, reke myje". Ok, w takiej filozofii, fizyce, czy matematyce jest jeszcze jakies pole do manewru. Ale wezmy np. takich romanistow, ktorzy napisali juz pewnie w Polsce kilka tysiecy prac o zyciu i tworczosci Wiktora Hugo? Co moga jeszcze od siebie dodac, co wymyslic, co odkryc? Raczej nic. Od nich wymaga sie aby dobrze znali francuski, a praca magisterska jest najczesciej tylko formalnoscia. A co moze wymyslic absolwent zarzadzania? Uczelnie w Polsce opuszczaja ich prawdopodobnie dziesiatki tysiecy rocznie. Moze kilku ma jakies naukowe ambicje, reszta chce robic pieniadze korzystajac ze sprawdzonych od lat mechanizmow, zasad, etc. Kompiluja wiec swoje prace magisterskie z dostepnych zrodel. Powtarzaja co napisali ich profesorowie, wychwalaja od lat wychwalane teorie, etc. Szczerze mowiac - co moga zrobic wiecej? Podobnie bywa na politechnikach, nie wspominajac o takich uczelniach jak AWF, czy ASP... To co pisze nie jest, nie daj Boze, pochwala plagiatu. Ale po prostu trzeba realnie spojrzec na sytuacje. Jest wiele kierunkow, na ktorych ze studentow z zalozenia nie robi sie naukowcow, ale po prostu przygotowuje do zawodu. 2008/11/02 13:27:50
Przedstawi³em tylko stan faktyczny, na UW trzeba z³o¿yæ pracê tak¿e w formie elektronicznej. Na dziennikarstwie na pewno:
www.id.uw.edu.pl/studenci/magisterka Nie wiem czy jaki¶ program do sprawdzania plagiatów ju¿ rzeczywi¶cie dzia³a czy tylko strasz±. Ale je¶li kopie elektroniczne s± archiwizowane, to nawet po latach bêdzie mo¿na w nich pogrzebaæ. Recenzenta ³atwo oszukaæ, bezmy¶lny komputer sprawdzi wszystko literka po literce. 2008/11/02 14:37:57
Mówisz, Tierralatina: "jest wiele kierunków, na których ze studentów z zalo¿enia nie robi siê naukowców" - i tu nie ma ¿adnego k³opotu. Gdy oka¿e siê, ¿e student ma zadatek na naukowca i ma on co¶ w³asnego do powiedzenia, rozs±dny promotor nie zwróci wiêkszej uwagi na formalno¶ci. Je¶li dobrze pamiêtam, praca doktorska Leszka Pacholskiego by³a nabazgrana o³ówkiem na paru kartkach, ale Ryll-Nardzewski wiedzia³ co robi³ przyjmuj±c j±. I nie ma tu sprawy, bo kandydaci na naukowców bêd± zawsze ma³± czê¶ci± masy dobrze przygotowanych fachowców bez wiêkszych teoretycznych zainteresowañ czy umiejêtno¶ci.
To trochê jak z lekcjami muzyki. Bywaj± nacje stworzone przez Naszego Pana bez ucha i nawet jej premierzy nie umiej± od¶piewaæ w³asnego hymnu. I w takiej spo³eczno¶ci mo¿e panowaæ przekonanie, ¿e nie ma wiêkszej ró¿nicy miêdzy stukaniem do drzwi a stukaniem w klawiaturê. I nauka gry na choæby jednym instrumencie jest ratunkiem, uczy ich s³uchaæ. Tylko jeden na stu w tym biednym narodzie umie potem graæ na tyle, by da³o siê s³uchaæ tego, a jeden na tysi±c stanie siê muzykiem, ale je¶li z lekcji muzyki nie pójd± na wagary, wszyscy naucz± siê s³yszeæ ró¿nicê miêdzy akordem a dysonansem, miêdzy graniem a fuszerk±. I id±c na wagary ci magistranci krzywdz± przede wszystkim siebie, bo do koñca ¿ycia nie bêd± odró¿niali sensownych i jasno wys³owionych tez od intelektualnych kiksów i be³kociku. |
|
Dzi¶ w szko³ach sprzedaje siê nawet ¶ci±gi. Kiedy¶ po¿ycza³o siê notatki z wyk³adów i biega³o na ksero. Teraz ci, którzy inwestuj±c w siebie chodz± na wyk³ady, sami skanuj± swoje notatki i oferuj± odp³atnie niefrekwentuj±cym, pojedynczo dro¿ej, ale hurtem, z ca³ego semestru przystêpnie. Kiedy¶, kiedy¶. Teraz to ju¿ nawet nostalgia nie jest taka, jak dawniej.