|
Blog > Komentarze do wpisu
Dzielenie odcinka
Wszyscy ju¿ maj± w rêce no¿yczki? To proszê je od³o¿yæ. Twierdzenie Talesa te¿. Wiem, ¿e to s± ¶wietne narzêdzia do dzielenia odcinka na równe kawa³ki, ale chcê pokazaæ sposób, który pozornie unika tego twierdzenia. O tym twierdzeniu nie raz ju¿ tu by³o, ale na wszelki wypadek przypomnê jak go siê u¿ywa do dzielenia odcinka na czê¶ci. Oczywi¶cie nie robi³bym tego przy dzieleniu na 2, 4, 8, 16 i tak dalej, bo po³owienie odcinka przez zakre¶lenie dwóch ³uków z jego koñców jest prostsze. A w innych przypadkach polega to w gruncie rzeczy na przenoszeniu „mojej” skali z pomocniczego odcinka na ów po¿±dany. Poka¿ê to dla dzielenia na 3 kawa³ki, dla innych ilo¶ci jest tak samo, tylko robota d³u¿ej trwa. Do (czarnego) odcinka le¿±cego w oczekiwaniu na podzia³ dolepiam w jednym z koñców na pó³prostej (id±cej w jakimkolwiek kierunku) trzykrotne powtórzenie jakiego¶ (zielonego) odcinka, który wybieram jak mi siê chce. Na niebiesko ³±czê koñce potrójnego zielonego i pocz±tkowego czarnego. Przez koñcowy punkt pomocniczego zielonego przeprowadzam (te¿ na niebiesko) liniê równoleg³± do niebieskiej i ona wycina na czarnym odcinku jego trzeci± czê¶æ. (Co siê stanie je¶li u¿yjesz innych kolorów? Nie chcê o tym nawet mówiæ, sam spróbuj i zobacz jakie s± konsekwencje takiej niezale¿no¶ci.) Rzecz w tym, ¿e chcia³bym podzieliæ mój odcinek na 10 czê¶ci nie u¿ywaj±c kre¶lenia prostych równoleg³ych. Czy uda siê to? (Musi siê udaæ, bo by nie by³o wpisu.) Biorê odcinek i czule go uk³adam w poziomie. Dolepiam mu jakie¶ dwa inne odcinki, tworz±c trójk±t. Te nowe odcinki dwukrotnie po³owiê, zaznaczam im ich czwarte czê¶ci. Z przeciwleg³ych wierzcho³ków kre¶lê do nowych niebieskich punktów pomocnicze odcinki (to ja wiem, ¿e one s± pomocnicze, one my¶l±, ¿e s± wa¿ne). £±czê górny wierzcho³ek z punktem przeciêcia siê pomocniczych odcinków, doprowadzam ten nowy odcinek do przeciêcia siê z le¿±cym czarnym. Wykroi³em na nim w³a¶nie jego dziesi±t± czê¶æ. Jakim cudem? To twierdzenie, które pan Giovanni Ceva wymy¶li³ dla nas. £atwo zapamiêtaæ autora, bo siê nazywa³ Giovanni Ceva (D¿iowanni Sewa), ³atwo zapamiêtaæ kiedy to zrobi³, bo rok by³ 5678 i w tej dacie jest tylko jeden b³±d. Twierdzenie jest tu narysowane: i mo¿na je czytaæ z góry do do³u: je¶li trzy pomarañczowe odcinki wychodz±ce z wierzcho³ków przeciê³y siê w jednym punkcie, to iloczyny d³ugo¶ci odcinków ciemnozielonych i jasnozielonych s± te same. Mo¿na je te¿ czytaæ od do³u do góry (i wtedy nazywa siê twierdzeniem odwrotnym): je¶li trzy niebieskie punkty s± tak wybrane, ¿e owe iloczyny s± równe, to pomarañczowe odcinki spotykaj± siê w jednym punkcie. W gruncie rzeczy wa¿ne s± tu proporcje a nie d³ugo¶ci: No i teraz mogê wyja¶niæ cud: dodane na pocz±tku uko¶ne odcinki zosta³y podzielone na 4 kawa³ki, wiêc stosunki ich s± „trzy do jednego”. Wobec tego stosunek kawa³ków le¿±cego odcinka jest „jeden do dziewiêciu”, czyli w sumie jest 10 kawa³ków. Je¶li tak ciê to zainteresowa³o, ¿e ju¿ siê bierzesz do robienia podobnych rysunków my¶l±c „je¶li uda³o siê dzielenie na 10 to czemu nie ma siê udaæ dla innych liczb?”, nie martw siê, to jeszcze nie jest cyrograf na zostanie matematykiem. W dawnych czasach tzw. laicy bawili siê takimi rzeczami. W trzytomowej „History of the Theory of Numbers” L.E.Dicksona na wielu stronach s± odniesienia do o wiele trudniejszych zadanek, które by³y zamieszczane kiedy¶ w takich pismach jak „Ladies' Diary”, „Èasopis”, „Les Mondes”, „Sphinx-Oedipe” – i które doczekiwa³y siê komentarzy i warto¶ciowych uwag czytelników. Wiêc historia jest po twojej stronie. A kto ma ochotê zobaczyæ parê odpowiedzi (mam jednak nadziejê, ¿e nie przed zadaniem sobie pytañ), s³u¿ê paru uwagami, spisanymi dla zainteresowanych, nie obawiaj±cych siê takich technicznych terminów jak „parzysty”, „nieparzysty” czy „potêga liczby 2”. Aha, dlaczego na pocz±tku mówi³em o „pozornym” unikaniu twierdzenia Talesa? Bo wszystkie znane mi dowody twierdzenia Cevy go u¿ywaj±... poniedzia³ek, 20 pa¼dziernika 2008, andsol-br
TrackBack
|
|