|
Blog > Komentarze do wpisu
Akcje idące do góry
Ponieważ akcje blogu doxa rosną szybko, a stoi on w moich zakładkach, wyjaśniam, że nie jestem Wiernym Dni Ostatnich Kryzysowych, bowiem wstawiłem go tam dnia 24 lipca, i nie z cudzych zakładkek, a dzięki odwiedzaniu wielu blogów. Zawsze szukam ciekawych i mądrych ludzi. I parę minut lektur włączyło gładko refleksje autora bloga w informacje, które mam od moich znajomych ze Stanów i z Kanady. Właśnie takie informacje, których się nie uświadczy w CNN czy w prasie. To, że ściąłem się z autorem na temat rasizmu, nie ma tu większego znaczenia. Nie szukam w nim guru dla kwestii życiowych lecz wnikliwego krytyka świata ekonomii i polityki. Gdybym odkrył, że migg wpadając tu wpina w laleczkę andsola niedezynfekowane szpilki, w najmniejszym stopniu to by nie zmieniło mego przekonania, że mam tam cenny dostęp do informacji o świecie szybko rozwijającej się biologii. Podobnie wygląda selekcja i analiza wieści z Ameryki Południowej, wolę piszącego po polsku tierralatina niż znajdowane w tutejszych kioskach dobre gazety i pisma. Może on nie jest Polakiem a ET, ważne jest, że w kwestii literatury chilijskiej lepiej mi ostatnio doradził niż fachowa bibliotekarka. To jest stale zdumiewający nowy świat informacji i zważywszy brak ścian z wywieszonymi dyplomami i świadectwami kursów specjalistycznych, jest on nieoczekiwanie godny zaufania gdy idzie o rzetelność, dobrą wolę, rozległość horyzontów, niepodległość opinii. Wiedzą co robią chińskie mumie reglamentując dostęp do Sieci, bo jak mądrze mawiał Gab, informacja to nie atrybut a źródło władzy. Ta niesłychanie złożona instytucja, Sieć, wyrosła tak ze zbrojeniowych potrzeb jak i z ducha demokracji – i uczciwie rozwinęła tak zbrojenia jak i demokrację. Zakładki znanych mi blogów mają więcej mądrych i dobrych odesłań niż grube listy telefoniczne czy spisy firm. Niestety, nie znam technik optymizujących pracę na wejściu i na wyjściu. Tak odkrywanie godnych uwagi blogów jak i powiadamianie o nich w liście zakładek jest rzemieślnicze, ad hoc, zmienne. Nie mam jasnych poglądów czy obstawać przy jakości wiedzy czy przy trudnym do wyjaśnienia „podoba mi się”. Ograniczyć się do dawki klikowalnej w trzy minuty czy rozgałęzić to do nieskończoności? Nie znam blogu, który by miał doskonałe rozwiązanie, brak gotowego do skopiowania modelu. Więc niech zostanie jak jest, poniżej setki ujawnionych linek i parę setek schowanych w przeglądarce. I zaduma nad światem, w którym Epopeja Gilgamesza czy jej pochodna była źródłem całej wiedzy. środa, 15 października 2008, andsol-br
TrackBack
|
|