S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Parodia gastronomiczna


Kto skorzysta³ z zachêty, by pos³uchaæ niedawno Neya Matogrosso doceni jak jest (w nagraniu w okolicy 4:50) wykpiwany przez kilkana¶cie sekund; tak krótko, bo ci zdolni ludzie ¿artuj± chyba z wszystkich s³awnych brazylijskich i paru innych piosenkarzy. A tekst podawany w niebanalnym tempie to przepisy kulinarne. Najbardziej jednak imponuje mi (pozorne) fa³szowanie. W taki sposób nie zafa³szujê ani chwilki, do tego trzeba mieæ nie byle jakie ucho...

Ludzie, czemu nie znacie portugalskiego? Tyle tu fajnych rzeczy i nie mam komu pokazaæ...

czwartek, 18 wrze¶nia 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/09/18 19:21:06
No, wlasnie, czemu? Niech ci bedzie - wezme sie, lecz nie wczesniej niz w przyszlym roku - teraz przede mna odkurzenie rosyjskiego....
-
2008/09/18 19:32:35
No dobrze, ale nie wciskaj ju¿ chiñskiego miêdzy rosyjski a portugalski... Nawiasem, mo¿ecie przyjechaæ z Baranem, niech siê zaprzyja¼ni z Bilu...
-
2008/09/19 00:35:30
hmm, powtórzê pytanie - co to za blog? nie wiem co tu siê dzieje.
-
2008/09/19 01:22:32
W komentarzu tutaj jest nie¶mia³a próba odpowiedzi, ale ja mam tak± technikê ¿ycia przy stole. Pachnie dobrze? Idzie do buzi. Smakuje dobrze? To jem i nie martwiê siê jak to siê nazywa. (O, komentarz utrzyma³ siê w temacie wpisu.)
-
2008/09/20 12:04:37
Pisalem kiedy¶ recenzje kulinarne do gazety. Wyprawiali¶my siê do restauracji z Getem on raczy³ mnie historyjkami a jua notowa³em wra¿enia kulinarne. Pewnego razu odwiedzili¶my restauracjê rybn± we wroc³awskim Rynku. Niestety halibut w cie¶cie spowodowa³, ¿e noc spêdzi³em na kiblu wyj±c jednocze¶nie do miednicy, któr± trzyma³em na kolanach.
Moja recenzja tym razem zaczyna³a siê z "Kupca weneckiego" Szekspira: "Niech ryczy z bólu ranny ³ó¶, zwierz zdrów niech przebiega knieje, niech nie¶pi kto¶ aby spaæ móg³ kto¶ - To s± zwyczajne dzieje." Po publikacji tego tekstu restaurator za¿±da³ widzieæ siê z nami. Poda³ nam mó¿d¿ek po polsku na grzance. Zastanawiali¶my siê z Getem czy aby nie jest to jaka¶ tradycyjna sycylijska wiadomo¶æ jak np. ryba zawiniêta w marynarkê. Przed nami siedzia³ smutny, nobliwy go¶æ, który okaza³ siê byæ prawnikiem restauratora. Poczuli¶my sw±d s±du ostatecznego. Na szczê¶cie restaurator wszed³ w oskar¿eniach na grunt rozwa¿añ o prawdzie. Tzn. czy prawd± jest, ¿e napisa³em prawdê? Przemieszkiwa³em u prof. Borkowskiego, znanego filozofa (znanego autora podrêczników do etyki, który ¿ycie po¶wiêci³ na rozwa¿ania aspektów prawdy) wiêc ambicjonalnie wch³on±³em nieco z tej dziedziny tymbardziej, ¿e smali³em cholewki do jego córki -równie¿ filozofa. Có¿ by³o robiæ? Upichci³em naprêdce szereg szkolnych argumentów logicznych, które sprawi³y, ¿e restaurator i prawnik byli ugotowani we w³asnym sosie. Pamiêtam tylko, ¿e najbardziej zabola³ restauratora cyctat z Szekspira. Mo¿e dlatego, ¿e Szekspir nie z bran¿y?