Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Paes, parę późnych wierszy

Dotarł do mych rąk tomik „Socráticas”. José Paulo Paes umarł w roku 1998, jego żona wydała tę ostatnią kolekcję w roku 2001. Wzrusza ostatni (w tomiku i w jego życiu) wiersz, który znalazła w jego komputerze. Umarł w dzień po napisaniu go.

 

Wątpliwość

Nie ma niczego smutniejszego
niż pies, który czuwa
przy zwłokach swego pana.

Nie mam psa.
Czyżbym żył jeszcze?

data ostatniego zapisu: 8/10/98, 17:09

 

 

Oto cztery inne teksty z tego zbiorku.

 

 

Fenomenologia rezygnacji

1 Ze mną to by się nigdy nie zdarzyło.

2 Jeśli się zdarzy, wiem co robić.

3 Następnym razem nie będzie tak łatwo.

4 Kto już nie przeszedł przez to?




Fenomenologia pokory

Jeśli chcesz poczuć się gigantem, stań obok karła.

Jeśli chcesz poczuć się karłem, stań obok giganta.

Jeśli chcesz poczuć się kimś, stań obok nikogo.

Jeśli chcesz poczuć się nikim, stań obok siebie samego.

 

 

 

Fenomenologia dogmatu

Tylko to jest wymyśleniem, reszta jest rozwodnieniem.
To jest rozwodnieniem, tylko reszta jest wymyśleniem.
To jest resztą.




Weksel dla dobrego Boga

NIE BĘDĘ CIĘ KOCHAŁ za wszystkie twe rzeczy, lecz w każdej z nich, jakby drobne nie były. I właśnie to przystoi czynić poetom.

NIE BĘDĘ BRAŁ imienia twego nadaremnie, bo imiona to poważna sprawa. Nawet te brzydkie, rzucone tak sobie dla przykładu, tracą swą wymowę.

BĘDĘ CZCIŁ niedziele i tyle dni świąt ile będzie, bo nikt nie jest z żelaza, jak sam odkryłeś w szósty dzień Stworzenia.

ZAWSZE CZCIĆ BĘDĘ ojca za cierpliwość i matkę za czułość, z którą mnie znosili, odliczywszy te razy wymierzone tak niechętnie, że bardziej się wydawały pieszczotą w przebraniu.

BĘDĘ ZABIJAŁ tylko w przenośni – zabijać się o coś, zabijać czas – choćby nie wiem jak silna była ochota w ścisłym sensie w godzinie obowiązkowych programów wyborczych.

NIE BĘDĘ GRZESZYŁ cieleśnie gdy dotrę do wieku właściwego. Chwilowo dopiero zmierzam tam, Panie!

NIE BĘDĘ KRADŁ, chyba że chodzi o dobry pomysł czy szczęśliwy przymiotnik, który może przynieść nieco błysku mojej matowej literaturze.

NIE POWIEM fałszywego świadectwa przeciw nikomu, szczególnie przeciw tobie, który z pewnością woli agnostyka poza twoją świątynią niż kupczącego wewnątrz niej.

NIE BĘDĘ CHCIAŁ cudzych rzeczy. Wszystkie je zostawię filistynom mego kraju, zafascynowanym błyskotkami, o których nadęci mówią, że są z pierwszego świata.

NIE BĘDĘ POŻĄDAŁ żony bliźniego, ani następnego, ani oddalonego. Jak wiesz, nigdy nie miałem cierpliwości, by stać w kolejkach.

W SUMIE, Panie, zrobię, co jest w ludzkiej mocy, by wypełnić twoje przykazania. Ale wybacz, teraz i w godzinie naszej śmierci, jakikolwiek ewentualny poślizg na skórkach, które Diabeł rozrzucił pełną garścią na naszej ścieżce po wyjedzeniu wszystkich owoców z twego, na zawsze utraconego Raju.

środa, 24 września 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/09/24 09:06:41
"Weksel"najbardziej mi się podoba:)
-
2008/09/24 09:59:50
Dziękujemy!
Mam bezczelną prośbą - mógłbyś dawać obok oryginały, przynajmniej kawałki, żeby ewentualnie dało się więcej wyguglać?

Coś nie podoba mi się "póki co" (rusycyzm?). Czy zamiast:
Póki co, to dopiero zmierzam tam, Panie!
Może być:
Ale dopiero zmierzam tam, Panie!
Wydaje mi się, że w tym "dopiero" jest już "póki co" czy jego ekwiwalent.
-
2008/09/24 10:25:29
Przepraszam, jeszcze posmrodzę. Tu stanowisko Bańki (poradnia językowa PWN) w sprawie: póki co. Wolę stanowisko Malinowskiego:

"Następnym rusycyzmem piętnowanym przez językoznawców jest wyrażenie póki co (ros. poka czto), niezwykle częste w języku Polaków. To dziwne, gdyż łatwo daje się je zastąpić rodzimymi odpowiednikami na razie, tymczasem, chwilowo, np. Na razie (a nie: póki co) nie mam lepszego zajęcia; Chwilowo, tymczasem (a nie: póki co) zamieszkam u przyjaciółki. Zdarza się, że słyszę póki co i na razie wypowiadane koło siebie, co świadczy już o kompletnym niepanowaniu nad językiem (np. Póki co na razie dajmy sobie z tym spokój)."

Do listy zamienników dodałbym jeszcze jeszcze. Póki co nie zrobił - Jeszcze nie zrobił.
-
2008/09/24 10:57:29
Fenomenologia pokory jest naprawdę fantastyczna! Nic wiecej nie napisze, bo tekst broni się (jakże mocno) sam.

@kwik-maz przepraszam, ale moim zdaniem w języku nie tylko po to jest tyle zamienników, by mozna je bylo uzywać wymiennie, ale także dlatego że wyróżniaja one bardzo subtelne różnice znaczeniowe. Z całym szacunkiem ale to że niektórzy uzywaja bynajmniej w znaczeniu słowa przynajmniej nie oznacza że słowo bynajmniej nie powino być uzywane. Idąc Twoim tropem komputer to anglicyzm i powinno sie używać maszyna licząca. Mimo, ze póki co najblizsze jest słowu tymczasem (ale juz nie na razie!) to jednak nie jest z nim tożsame.

Póki co - teraz coś sie dzieje, ale jeszcze nie jest skończone i gdyby było skonczone to by się działo byc może cos innego.

Tymczasem - teraz mogłoby sie coś dziać, ale jednoczesnie dzieje sie cos innego.

Na razie - teraz się coś dzieje, ale jak tylko sie skończy to zacznie sie dziać cos innego.

Oczywiście takie opisy sa tylko intuicją, przeczuciem znaczeń i konotacji i nie maja ambicji słownikowych definicji. Poza tym język to żywa materia i do poety należy uchwytywanie tych czasem nowych, a czasem zupelnie starych odcieni znaczeń. Oczywista jest również niedoskonałość tłumaczenia i poszukiwanie innych słów lepiej oddających myśl poety. Jednak odwoływanie sie do słownikow i słownikowych definicji - nie jestem przekonany by była to najlepsza metoda przy komentowaniu tlumaczeń.

Pzdr - Igor
-
2008/09/24 15:38:56
Myślę, że nie ma ideałów ale bywa, że rzeczy niedoskonałe purystom językowym potrafią otworzyć również drugie oko. Wracając zaś do przekazu (ad rem) poety muszę powiedzieć, że nie powala bystrością języka, więc trudno czepiać się tłumaczy, którzy pewnie chcieli jak najlepiej. Gdyby te teksty napisać w gwarze zakopiańskiej byłbym wielce rad sycąc się każdym słowem właściwie użytym. Choć moja mama łodzianka, moja mama Łodzianka, mówiła świetnie w jidysz, po rosyjsku i niemiecku bo wychowała się na podwórku z dzieciakami niekoniecznie polskimi to bliższy mi jest świat mojego ojca, którego ojciec Góral i analfabeta mówił bodaj w pięciu językach jednak niczego mu nie brak było i też tego specjalnie nie odczuwał. Wiersz cytowanego poety o psie zabrzmiałby smakowicie po góralsku a po portugalsku to już nie wiem. No nie wiem. Bo nie wiem czy tamten język równie bystry?
-
2008/09/24 17:14:14
Wspomnę tu jeszcze anegdotę mojego przyjaciela Michała Fostowicza, którego posądza się o przetłumaczenie poezji Lao Tsy. Otóż Michał pewnego dnia kiwając się w pozycji lotosu w zruinach bombardowanego londyńskiego kościoła tłumaczył z angielskiego na polski choć z angielskie tłumaczenie było z kantońskiego ale też trzeba wiedzieć, że poezja dworska (a taką uprawiał Lao Tsy) była już zupełnie niezrozumiała dla kogoś z niższych sfer - choć Chińskich. Więc... Michał podczas odczytu otrzymał ogromny aplauz słuchaczy za swój upór w tłumaczeniu i (sic) jakość przekazu. Michał zasrożył się na publikę i powiedział tłumacząc się z tłumaczenia, że na świecie jest już tylko 2 ludzi znających ten język - jeden w Londynie a drugi w Nowym Jorku i żaden nie jest Chińczykiem. Pewności jednak nie miał, który z nich jeszcze żyje. Jedną pewność jaką miał to to, że nawet próbując zweryfikować przesłanie Lao Tsy starali się by brzmiałoby jednorodnie byłoby im bardzo trudno. Na pewne rzeczy (99%) musieliby pójść na daleko idący kompromis. Na marginesie jeszcze dodam, że niedawno umarła w Chinach ostatnia kobieta mówiąca chińskim językiem kobiet. Zupełnie różnym od języka mężczyzn. Na szczęście jej wnuczka kultywuje tradycję. Nie wiadomo jednak czy jest lingwistką.
-
2008/09/24 17:29:12
Igorze, może to tak wyglądało, ale to nie był atak na tłumacza :)

"Póki co" nie razi mnie brakiem estetyki, nie podoba mi się, do czego to "póki co" jest używane. A używane jest do pętania słów, żeby nie pędziły śmiało naprzód. Zamiast powiedzieć jasno "na razie zostaję" mówimy "póki co, to nigdzie nie wyjeżdżam". Andsol mógł użyć "póki co" całkiem świadomie, być może chodziło właśnie o to, żeby chwilę podreptać w miejscu. Ale nasze codzienne pókicowanie nie jest zdrowe.

Zapożyczenia mnie wcale nie rażą (chętnie bym od razu ukradł z angielskiego np. pattern, design, understatement). Przeszkadza mi niefunkcjonalność.
-
2008/09/24 20:16:42
Najpierw co najważniejsze: Tadku, powinieneś wykasować ten wpis, w którym sugerujesz poezje po góralsku. Jeszcze Cię któryś z polityków przeczyta i zacznie wygłaszać obietnice po góralsku i co wtedy stanie się z nami, którzy nie mają w góralskim żadnej winy? Wyobraź sobie: obietnica szczęśliwej przyszłości po śląsku, góralsku, kaszubsku i po wolsku...

Historię o Fostowiczu przepiszę wstawiając zamiast niego Stankiewicza, zresztą Geta, bo mam jeszcze parę Twoich materiałów o Gecie i jeśli zbiorę ich więcej to zrobi się z tego tomik wspomnień. Zresztą mam parę innych anegdot, które da się Getowi przypisać, a on w komputery nie patrzy i nigdy się nie dowie co o nim się wygaduje.

Po drugie, do Wszystkich: sprawiliście mi sporą przyjemność komentarzami. Obawy czy coś wygląda na atak na tłumacza są zbędne. Nie przepuszczę mówienia źle o kobietach z mego rodu, bo żadna z nich na to nie zasługuje, ale jeśli ktoś mi wytknie kłopoty z polskim to zapewne będzie miał rację, bo z wszystkich rzeczy, których najintensywniej w szkole nie uczyłem się, polski stoi chyba tuż-tuż po matematyce, co moża łatwo tutaj sprawdzić w dokumencie z pieczątką. Więc gdy Kwik pokazuje mi rusycyzm, bardzo się cieszę i wyrzucę go z życia tak samo jak wyrzuciłem kiedyś cukier (i te inne sacharyny) z kawy, gdy mi o cukrze powiedzieli całą prawdę. Wyrzucę rusycyzm, jeśli ktoś ma wątpliwości.

Sprawy zapożyczeń nie rozwiąże się w komentarzach do bloga, ale to jasne, że pożyczka z rosyjskiego nie była świadoma i że da się żyć bez niej.

O dołączeniu oryginałów powinienem pomyśleć od razu, może i pomyślałem ale zapomniałem? Mając dostęp do nich, kto wie czy parę osób nie pomyśli o przychylniejszym zerknięciu na portugalski? Nie dziś, ale zrobię to i podlinkuję. I porobię linki do innych oryginałów Paesa, które są w archiwum. Dzięki za pomysł.
-
2008/09/24 22:42:08
I pomyśleć, że psa wziąć chciałam...
Póki co się wstrzymam...
-
2008/09/25 02:17:33
Baran zawetował?