|
Blog > Komentarze do wpisu
Nici ze statusu
Aforyzm [..] przypomina mi feeriê barw, jak± uruchamia paw czym¶ zaniepokojony, lub bêd±cy w ekstazie po¿±dania, a tak¿e, jak± obdarzaj± zab³±kanego turystê, wielkie papugi Amazonii. Aforystyka to parada pró¿no¶ci, snobizmu i samozadowolenia: popatrzcie jaki jestem inteligentny, b³yskotliwy, docieraj±cy do najg³êbszych pok³adów , jak podleg³e mi s± metafory, symbole, znaki jêzykowe, jak ³atwo zbijam z tropu, wytr±cam z koleiny, od¶wie¿am my¶li czytaj±cego. Tak± aforystyk± jest to, co tworzyli na przyk³ad: O.Wilde, B.Show, K.Kraus Moja ignorancja jest bardzo wszechstronna, nigdy nie s³ysza³em o tym pisarzu. Wprawdzie wiele zacytowanych przyk³adów nie poci±ga³o a nawet wrêcz odwrotnie (zjawisko sta³o mi siê zrozumia³e gdy okaza³o siê, ¿e jest on bardzo ceniony w krêgach powi±zanych z prawica.net i paru witrynami maj±cymi w widocznym miejscu obrazek z Matk± Bosk±), ale postanowi³em dowiedzieæ siê czego¶ o owym cz³owieku. To nie sztuka odkryæ m±dro¶æ i urodê wyra¿eñ mówi±cych dok³adnie to samo co i my my¶limy. Bojê siê, ¿e proces my¶lenia wymaga uczenia siê (niekoniecznie przez biern± aprobatê) u ludzi my¶l±cych zupe³nie, ale to zupe³nie inaczej. Przebieg³em parê witryn w Sieci i stwierdzi³em, ¿e w Polsce znalaz³ du¿o wiêcej odd¼wiêku ni¿ w innych krajach. S± u nas badania nad nim i nad jego my¶l±. Ale najwiêcej zyska³em od nieoczekiwanej strony, bowiem znienacka pozna³em wyja¶nienie mojego nieistnienia w kulturze: Znajomo¶æ ³aciny i greki oraz kilku jêzyków wspó³czesnych jest wszak w kulturze Zachodu warunkiem sine qua non ubiegania siê o status cz³owieka kulturalnego. No wiêc nie ubiegam siê. Ale zrezygnujê z czytania tekstów p. Krzysztofa Urbanka, autora tych s³ów, g³ównego polskiego rzecznika owego pisarza. Do kontaktu z Dávil± nie jest mi on niezbêdny, bo poradzê sobie z hiszpañskim. Oczywi¶cie nie ma sensu potraktowaæ zwrotu jako prowokacji i wle¼æ w zatêch³y g±szcz niem±drych dyskusji o humanistach i ¶cis³owcach. Czyniæ to kilkadziesi±t lat po burzy wywo³anej ksi±¿k± Snowa „The Two Cultures” dowodzi³oby nadmiernego braku kultury. I chyba nigdy nie poci±ga³o mnie wymachiwanie sztandarem i wrzeszczenie „moja grzêda jest najgrzêdniejsza”. Wiêc mo¿e spróbujê tak spokojnie odpowiedzieæ. Bardzo ¿a³ujê, ¿e czyta³em Maya i Mniszkówn± zamiast Cezara w oryginale. Mówi³bym dzi¶ lepiej po portugalsku, po francusku zamiast ulicznym ¿argonem umia³bym mówiæ trybem ³±cz±cym przesz³ym dokonanym, a etymologii s³ów matematyki szuka³bym w g³owie a nie w ciê¿kich s³ownikach. Za b³êdy wyboru ¶cie¿ki nastolatka p³aci wielolatek i gratulujê wszystkim, którzy nie spêdzali nocy na kanastach, piciu wina i ... no, mniejsza o to. Po prostu gratulujê. I nie w g³owie mi niepoprawnie zaprzeczaæ tezê tego kategorycznego cz³owieka wyra¿aj±c symetryczne jej odbicie, ¿e znajomo¶æ jêzyków martwych nie ma dzi¶ zwi±zku z kultur±. Ma, oczywi¶cie, ¿e ma. I wiele innych rzeczy ma. Coraz ich wiêcej. Kultura siê rozrasta w niesamowitym rytmie, co mo¿na poj±æ widz±c gêsty t³um mi³o¶ników dawnych czasów p³acz±cych nad zanikiem kultury. Przecie¿ nigdy przedtem tylu ludzi nie czyta³o tych starych ksi±¿ek, uwa¿anych (na ogó³ s³usznie) za zaginione albo widniej±cych tylko w przyklasztornych bibliotekach. Ale kultura to nie tylko klasyczna filozofia i teologia. Gdy Indianin strzela z ³uku do ryby celuj±c poni¿ej jej, u¿ywa swojej nieliterackiej kultury, opartej na do¶wiadczeniu pokoleñ. Ale kto go ogl±da w akcji i chce zrozumieæ obserwowane zjawisko powinien wiedzieæ co¶ o prawie Snella i o trygonometrii. Znajomo¶æ jêzyków martwych nie rozwi±¿e tu sprawy. Domy¶lam siê, ¿e osoby z kultur± zakre¶lon± jak u pana Urbanka radz± sobie tak¿e z rozumieniem ¶wiata odkryæ DNA i efektu Dopplera, wniosków z teorii Darwina i poznania obyczajów ludów traktowanych ongi¶ przez klasyczn± kulturê jako „dzikie” – i ¿e pewno¶æ g³osu nie jest wyrazem arogancji a rozleg³o¶ci wiedzy, ale czemu na ogó³ milcz± o tym i mówi± tylko o jednej ze swoich stron? A mo¿e uwa¿aj±, ¿e rozumienie zjawisk z rzeczywisto¶ci nie ma zwi±zku z nasz±, zachodni± kultur±? wtorek, 09 wrze¶nia 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2008/09/10 05:20:11
Ponad wszystko (domy¶lam siê) masz do ca³ego S24 du¿o bardziej emocjonalne nastawienie ni¿ ja, bo mia³e¶ tam spore nadzieje i nacierpia³e¶ siê niema³o w ich towarzystwie. Ale nieraz sobie my¶lê, ¿e oprócz m³odzi owijaj±cej tam swoje chude mó¿d¿ki sztandarami z wyhaftowan± Matk± Bosk±, jest tam du¿o osób o solidnym wykszta³ceniu i pisz±cych du¿o d³ugich tekstów. Jaka szkoda, ¿e pozostaje z tego du¿o pierza i guzów a ma³o nowych idei...
|
|
Zatrzymuj±c siê przy dowolnym aforyzmie-hologramie i kieruj±c na niego wewnêtrzne spojrzenie naszej duszy, nagle rozwija siê przed nami fantastyczny ,unikalny obraz jakiej¶ rzeczywisto¶ci, o istnieniu której nic przed tym nie wiedzieli¶my, bo by³a skryta przed nami.
Pomijam ju¿ fakt, ¿e ten klasycznie wykszta³cony pope³nia szkolne b³êdy w polszczy¼nie ("obraz rozwija siê... zatrzymuj±c przy aforyzmie"?). Ale poetyka wewnêtrznych spojrzeñ duszy... no, nie. Niestrawne.