|
Blog > Komentarze do wpisu
Kręte ścieżki (1)
Mowa o Giacomo della Chiesa, wybranym na papieża w konklawe z 1914 roku, który przybrał imię Benedykta XV i po wojnie wdał się w działania dyplomatyczne, przynoszące większe sukcesy niż jego próby doprowadzenia do rozejmu w czasie wojny. Jego najbardziej sensacyjną inicjatywą było zabieganie o ugodę z Francją. Przez ironię losu pomogła mu w tym celu wojna, której tak nienawidził. Po zniesieniu konkordatu, kler i seminarzyści utracili zwolnienie od służby wojskowej. Powołano do wojska i wysłano do okopów nie mniej niż 25 tysięcy francuskich księży i seminarzystów i ich współuczestnictwo w narodowym cierpieniu (jawnie kontrastujące ze statusem nieuczestniczących w walkach kapelanów armii brytyjskiej) znacznie przyczyniło się do odesłania w niepamięć dziedziczonego antagonizmu między Kościołem a narodem. Papież ujawnił nowy duch zgody kanonizując Joannę d'Arc w 1920 roku w geście pełnym wyczucia chwili: na ceremonii pojawiło się osiemdziesięciu francuskich parlamentarzystów i francuski rząd przysłał oficjalnych przedstawicieli. poniedziałek, 15 września 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
melusina
2008/09/15 11:26:48
Trochę musiała poczekać na tą kanonizację Joanna...
2008/09/16 02:34:52
Ja myślę, że każdy wyścig zbrojeń generuje też inne wyścigi - m.in. w szpiegowstwie, jesli nie w skoku o tyczce albo w cenach ropy? Rosenbergowie zapłacili najwyższą cenę za polityczną obłudę tych, któzy ich usmarzyli.
I nie tylko oni zapłacili najwyższą cenę. W chwilę potem zrzucono bomby atomowe na Japonię gdzie zginęła bezimiennych, skośnookich Rosenbergów niepoliczona liczba. Życie ludzkie sens ma w tabloidach ale nie na wojnie. Wojna sensu w życiu nie szuka. Joanna D'arc błogosławiona już nie uspokoi sumień tych co przyglądali się jej śmierci. Trupuy huśtające się na latarniach II Wojny Światowej opatrzone napisami "pomagałem komunistom", "JestemŻydem" i innymi podobnymi pokazują, że wystarczy BYĆ żeby bez procesu stać się trupem. Tu miejsca nie ma na wszystkie przykłady. |
|