|
Blog > Komentarze do wpisu
Niewidzialny portret (cz.2)
pocz±tek relacji powy¿ej Nadle¶nictwo Jana Morawskiego by³o w miejscu zwanym Królewski Most, w pobli¿u Kosowa Poleskiego. S±dz±c ze zdjêæ, by³ to ³adny dom z drewnianych bali, mieszcz±cy zarówno biuro, jak i mieszkanie. Nie wiem ile Jan Morawski móg³ zarabiaæ. Matka pamiêta tylko tyle, ¿e dodatek na utrzymanie konia wynosi³ 70 z³otych, co pokrywa³o koszt karmy i op³acenie ch³opaka, który tego konia dogl±da³. Koñ zaprzêgany by³ do bryczki, co zapewnia³o do¶æ luksusowy na owe czasy sposób poruszania sie. Pó¼niej Jan mia³ do dyspozycji tak¿e motocykl. Nadle¶niczy oprócz pensji dostawa³ znaczny obszar ziemi pod uprawê. By³ to wiêc taki ma³y folwark, pe³en s³u¿±cych i parobków. O zwyczajach wtedy panuj±cych ¶wiadczy pewien niby drobny szczegó³. Gdy matka udawa³a siê do Warszawy do szko³y, „s³u¿ba” ca³owa³a j± na po¿egnanie w rêkê. Nie ma siê co dziwiæ, ¿e nie wszyscy kochali „polskich panów”. Okazuje siê , ¿e chocia¿ Jan Morawski mieszka³ w tak atrakcyjnym miejscu i zajmowa³ wysok± pozycjê, prawie nigdy nie polowa³, bo polowania by³y bardzo mocno reglamentowane. Pochodzi³ z rodziny niezwykle lojalnych zarz±dców, czyli nie by³o mowy o ³amaniu przepisów. Matka wiêc nie mog³a siê doczekaæ obiecanego, a modnego wtedy ko³nierza z lisa. Jan mia³ ma³o czasu, a prawo do polowania na lisa dawane by³o na bardzo krótko. Wyt³umaczeniem tego by³ fakt, ¿e nadle¶nictwo obejmowa³o obszary przeznaczone na polowania dla najwy¿szych dygnitarzy, w³asnych i obcych, w rodzaju Goeringa. Nieco mo¿e zastanawiaæ, ¿e tak m³ody cz³owiek zostaje nadle¶niczym w tak wa¿nym miejscu. Jan zostaje zwolniony z wojska w styczniu 1921 roku w stopniu podporucznika, ale systematycznie przez ca³y czas a¿ do wybuchu wojny wk³ada regularnie swój u³añski mundur i udaje siê „na æwiczenia”. Jednak nie wraca ob³ocony, bo ca³y czas spêdza w hotelach, chyba tak¿e w Warszawie. Dziwi± siê tylko poniektórzy, ¿e nie awansuje i pozostaje przez ca³y czas zaledwie podporucznikiem. Odbywa te¿ jak±¶ dziwn± podró¿ do Berlina, chocia¿ nie w mundurze. Podró¿ wydaje mi siê dziwna, bo Berlin nigdy nie by³ miastem ciekawym dla turystów. Zreszt± nasz bohater nigdy ¿adnych turystycznych podró¿y nie odbywa³. Jedzie w tê podró¿ w towarzystwie innych ludzi, ale bez ¿on, co siê zwykle z turystyk± wi±¿e. Niemiecki musia³ znaæ, bo przecie¿ uczy³ siê jêzyków obcych, zarówno w szkole, jak i na studiach, a poza tym jego ¿ona by³a Niemk± z £otwy. Mo¿e chodzi³o o organizowanie polowañ dla dygnitarzy Rzeszy? Parê lat przed wojn± Jan Morawski awansuje na „inspektora lasów pañstwowych” w Bia³owie¿y. Dostaje do dyspozycji jedn± z willi w Parku Pa³acowym w pobli¿u dyrekcji lasów pañstwowych. S±dz±c z opisu by³ to bardzo du¿y i elegancki dom. Gdy dawno temu odwiedzi³em to miejsce widzia³em te wille jeszcze stojace i w bardzo dobrym stanie. Musia³o to wiêc byæ znacz±ce stanowisko. Trudno powiedzieæ dok³adnie jaki by³ zakres w³adzy takiego inspektora. Ca³a dyrekcja obejmowa³a wielki obszar le¶ny. Jemu osobi¶cie podlega³a podobno ca³a Puszcza Bia³owieska plus co¶ tam jeszcze. Matka ju¿ wtedy mieszka³a oddzielnie, wiêc zna ma³o szczegó³ów. Wybucha wojna, Jan zostaje zmobilizowany, ale szybko wraca do siebie. Sowieci zapewniaj± go, ¿e mu ufaj± i niemal zmuszaj± do pozostania na tym samym stanowisku chyba a¿ do lutego 1940, gdy zostaje aresztowany na dworcu w trakcie podro¿y s³u¿bowej. Rodzina nigdy nie otrzyma³a ¿adnych wiadomo¶ci o jego losie. Rok pó¼niej ona sama, ale bez mieszkaj±cej odzielnie mojej matki, zostaje „przesiedlona” do Nowosybirskiej Ob³asti. Matka utrzymuje z nimi kontakt, który urywa siê wraz z nadej¶ciem Niemców. Nigdy ju¿ nie uda³o siê go z powrotem nawi±zaæ. Matce siê upiek³o, bo Hitler by³ szybszy. Znajdowa³a siê na kolejnej li¶cie przeznaczonych do wywózki. Mo¿na powiedzieæ, jeden z wielu przyk³adów rodziny z Kresów. Zapewne tak, ale sprawa ma ci±g dalszy. Najpierw wpad³a mi w rêce lista ofiar Katynia, gdzie znalaz³em Jana Morawskiego, z poprawnie podan± dat± urodzenia i imionami rodziców. Wiêc pomy³ka wykluczona. Przedtem my¶la³em, ¿e w Katyniu ginêli tylko ludzie przechwyceni podczas dzia³añ wojennych i raczej zawodowi wojskowi. Jan Morawski nie spe³nia³ tych kryteriów. Nie mam pojêcia co robi³ po mobilizacji, ale nie s³ysza³em, by walczy³. Nie tak dawno temu, chc±c dowiedzieæ siê czego¶ wiêcej o jego losach, wystuka³em na wyszukiwarce jego nazwisko oraz s³owo Katyñ. ¯aden z linków nie wydawa³ siê obiecuj±cy. W¶ród nich by³a lista ofiar Katynia opublikowana przez Warszawsk± Radê Adwokack±. Przecie¿ Jan Morawski nic z ni± wspólnego mieæ nie móg³. Niemniej otworzy³em tê listê i ku memu zdumieniu znalaz³em nie tylko nazwisko Jana Morawskiego, ale jego zdjêcie i w³asnorêcznie napisane podania o przyjêcie do SGGW ze stycznia 1921, oraz na Wydzia³ Prawa UW z roku 1924. Wszystkie dane osobowe z tych podañ idealnie siê zgadzaj±. Dodatkowo jest informacja, ¿e prawo ukoñczy³ w roku 1928 (wtedy sprowadzi³ sw± matkê i cioteczn± siostrê!), a tak¿e, ¿e w roku 1931 zosta³ wpisany do rejestru adwokatów i otworzy³ kancelariê na Nowym ¦wiecie 43. Muszê przyznaæ, ¿e zupe³nie zdêbia³em. Tak, Jan mia³ opiniê cz³owieka do¶æ tajemniczego, nie rozmawiaj±cego praktycznie wcale o swojej pracy, d³ugotrwa³ych „æwiczeniach” i innych zawodowych sprawach. Jednak ukrywanie przed otoczeniem (byæ mo¿e nie ca³ym) faktu bycia adwokatem (cokolwiek by to mia³o znaczyæ) i posiadania kancelarii w Warszawie w do¶æ presti¿owym miejscu jako¶ trudno poj±æ. Po namy¶le stwierdzi³em jednak, ¿e do¶æ trudno jest poj±æ ca³e jego ¿ycie. Cudów nie ma. Cz³owiek radzi³ sobie dobrze, ale nie ma nic za darmo. Wszystkie studia koñczy³ w rekordowym tempie, wiêc nie mia³ czasu na pracê umo¿liwiaj±c± mu prze¿ycie na studiach. Jego brat tak¿e skoñczy³ SGGW szybko. Musi byæ jakie¶ tego wyt³umaczenie. Czy przypadkiem w momencie wypisania z wojska nie zosta³ Jan zwerbowany do s³u¿b specjalnych? Pochodzi³ z nieposzlakowanej polskiej rodziny, która nie musia³a kolaborowaæ, ze wzglêdu na swój zawód, z w³adzami rosyjskimi. By³ m³ody, jak na tamte czasy wykszta³cony, sprawdzi³ siê na prawdziwej wojnie, deklarowa³ chêæ dalszych studiów i czyni³ to z du¿± efektywno¶ci±. Jednocze¶nie zna³ doskonale realia Rosji, mia³ tam du¿± rodzinê, potencjalne ¼ród³o rekrutacji. S±dz±c ze zdjêæ, wspaniale siê prezentowa³, prawdziwy „polski pan”, co czasem te¿ mo¿e mieæ znaczenie. Czy rzeczywi¶cie mia³ ten cz³owiek co¶ wspólnego ze s³u¿bami specjalnymi? Nie wiem i zapewne nigdy siê nie dowiem. To jest moja rodzinna lustracja. Szybko¶æ jego kariery i jej rodzaj raczej by to potwierdza³a. Kancelaria na Nowym ¦wiecie mog³a byæ idealnym miejscem potajemnych spotkañ. Do adwokata przychodzi wielu bardzo ró¿nych ludzi i nie wzbudza to podejrzeñ. Jednocze¶nie znany by³ jego zupe³ny brak zainteresowania przydzielonym pod uprawê polem. Zajmowa³a siê tym ¿ona, a on jako¶ nie troszczy³ siê o ten dodatkowy dochód. Byæ mo¿e mia³ inny. Z drugiej strony, nie by³o w jego ¿yciu ¿adnej ostentacyjnej konsumpcji, która by mog³a wskazywaæ na ekstra pieni±dze. Niektórzy ludzie jednak takich ekstrawagancji po prostu nie lubi±, szczególnie gdy nie maj± kompleksu bycia biednym. Szastaj± pieniêdzmi czêsto ci, którzy chc± pokazaæ ¶wiatu, ¿e ich na to staæ. Zwi±zki ze s³u¿bami specjalnymi wyja¶nia³yby te¿ brak jego wojskowego awansu. Jest powszechn± praktyk±, ¿e wojskowi s³u¿±cy w s³u¿bach specjalnych maj± oficjalny stopieñ wojskowy, oraz drugi stopieñ wojskowy oficera wywiadu, czy kontrwywiadu. Jako u³an awansowaæ nie móg³, ale mundur u³añski nosiæ mia³ prawo, bo przecie¿ nale¿a³ do rezerwy. Tak¿e umieszczenie go w tak kluczowym miejscu w Puszczy Bia³owieskiej potwierdza tezê o zwi±zkach ze s³u¿bami. Jest to moja prywatna lustracja, jak by siê obecnie powiedzia³o. Chocia¿ nie przypuszczam, by zwi±zki ze s³u¿bami specjalnymi w owych czasach mog³y mieæ tak pejoratywne konotacje jak obecnie. Piszê o tym z paru wzglêdów. Po pierwsze, kto¶ co¶ mo¿e wiedzieæ o Janie Morawskim i jego historii. Feliks Morawski, brat Jana, móg³ ocaleæ, bo uda³o mu siê przedostaæ do Generalnego Gubernatorstwa a jego dzieci mog± jeszcze ¿yæ. Po drugie, historia ta ukazuje si³ê internetu. Któ¿ siê móg³ spodziewaæ, ¿e w niemal ca³kowicie zniszczonej Warszawie mog³y siê przechowaæ jakiekolwiek dokumenty dotycz±ce nie tak znów wa¿nej osoby? Mo¿e wiêc znów za po¶rednictwem internetu dowiem siê o nim czego¶ wiêcej, je¶li który¶ z czytelników tej notatki bêdzie móg³ takich informacji udzieliæ? niedziela, 03 sierpnia 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
la_polaquita
2008/08/03 15:45:12
Niezwykle ciekawa opowie¶æ, bardzo mnie wci±gnê³a. Mam nadziejê, ¿e autor dowie siê wiêcej o Janu Morawskim, ¿e bêdzie mia³ mo¿liwo¶æ kontynuowaæ to prywatne ¶ledztwo. Bo sprawa wygl±da fascynuj±co... Materia³ na powie¶æ:).
2008/08/03 17:54:42
Mi³e Panie, i mnie to wci±gnê³o - mam nadziejê, ¿e jaki¶ przelotny Internauta bêdzie móg³ dopisaæ c.d.
A poniewa¿ (drog± nie-komentarzow±) dotar³o do mnie pytanie czy Chlebowicz to mój pseudonim, powiadamiam, ¿e nie, choæ dwa momenty wi±¿± to i moje rodzinne opowiadanie. Otó¿ u mnie siostra (¶rednia, co do pozycji w rodzeñstwie, ale niepo¶lednia) gdy by³a roz¿alona na rodzinê, twierdzi³a, ¿e trafi³a do nas jako podrzutek, ale by³a córk± cygañskiej ksiê¿niczki. A je¶li idzie o "czyst± krew", to krucho z tym u mnie, s± za¶wiadczone dodatki rosyjskie i niemieckie oraz legendy o innych (nie, nie idzie o Etrusków). A gdy mnie w Brazylii pytaj±: "Polak? To jeste¶ ¯ydem?" odpowiadam "o ile wiem, nie", ale za¶wiadczenia o odwiecznej czysto¶ci przed³o¿yæ nie umiem. Historia Marka dotyka mnie, bo mia³em tak± nieoczekiwan± wycieczkê w czasie gdy Julek Gasiun pokaza³ mi grupowe zdjêcie, na którym by³y w formie ma³ych dziewczynek nasze Mamy i ich kole¿anki w szkole sióstr w Wilnie...
Go¶æ: Wiechu., ici2.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/03 17:58:10
Zagl±dn±³em na stronê "Palestry" i zauwa¿y³em, ¿e w obu podpisach pod odrêcznymi ¿yciorysami nad liter± " o "
maj± wyra¼ny 'przecinek', tak, jakby podpisywa³ je J.Mórawski u³an, i J. Mórawski, przysz³y prawnik. W tek¶cie odrêcznie pisanego ¿yciorysu jest zdanie " zmar³ mój ojciec Grzegorz Mórawski. Mo¿e wiêc rodowe nazwisko brzmia³o Mórawski ? 2008/08/03 18:48:19
Hmm, je¶li tu zawini³em to nawet nie poczujê siê winny, to bardzo egzotyczna pisownia... Tekst dosta³em go³y, musia³em go doogonkowaæ. To chyba tak trudno jak wyobraziæ sobie, ¿e Józewski jest poprawn± pisowni± (chodzi mi o Henryka, ministra Rp II).
Sprawdzi³em w spisie polskich nazwisk. Morawski - ponad 14 tys., Mórawski - 548 .
Go¶æ: Wiechu., ici2.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/03 19:17:04
Nie, nie, nie zawini³e¶ tu nic a nic. Jak wywo³asz adres: www.palestra.pl/index.php?go=artykul&id=96
i przwiniesz do Morawski, to wszystko stanie siê jasne. natomiast co do okre¶lenia "s³u¿by specjalne", to z rosyjskiego na polski "spec s³u¿by". ja nie lubiê ni jednego ni drugiego okre¶lenia. A przed wojn± dzia³a³y dwa "kontrwywiady". Jeden na kierunku wschodnim, defenzywa - DEFA, drugi na zachodnim. Defa by³a bardzo skuteczna. (Przez ca³y czas miêdzywojnia np. nie pozwoli³a na ulokowanie ni jednego sowieckiego agenta w fabryce amunicji w Skar¿ysku. Pierwszy zostal zainstalowany w 1942 r. Ale ju¿ pod nosem :"Abwery"). Mo¿e to trop do sprawy? Zwróci³o moj± uwagê i to, ¿e na stronie "Palestry" jest napisane ppor. artylerii (rezerwy) nie kawalerii. Zatem artylerzysta a nie u³an. To obja¶nia³oby czêste obozy wojskowe, manewry. By³ najpewniej przewidziany do linii. I pewnie przydzia³ do którego¶ DAK-u, st±d ma³o ró¿ni±ce siê od kawaleryjskiego umundurowanie. Pisz±cy do Ciebie móg³ go nie rozró¿niaæ. Ale je¿eli to ten sam Mórawski=Morawskiemu, to postaæ bardzo ciekawa. Bêdê ¶ledzi³ za wpisami na ten temat. Wiechu. |
|