|
Blog > Komentarze do wpisu
Nelson Leirner
Przed miesi±cem wda³em siê tu w polemikê z dr Iz± Kowalczyk na temat nie tyle fotogramów Billa Hensona co raczej negatywnych nastawieñ w³adz australijskich na wyeksponowane w „Art Monthly Australia” dwuznaczne zdjêcie go³ej dziewczynki. Polemika ma swoj± zabawn± stronê, trochê to podobne do historii o telepi±cym siê b³otniku, ale jak wówczas obieca³em, kiedy¶ do tematu wrócê. Kiedy? Gdy zdo³am znale¼æ wywa¿one i adekwatne s³owa. Jak dotychczas mój blog, choæ nie unika jasnego przedstawiania pogl±dów i postaw, nie sta³ siê miejscem staræ oszo³omów jakiejkolwiek ma¶ci i przyk³adam wiele starañ, by tego nierozwa¿nie nie sprowokowaæ. Co siê odwlecze, jeszcze siê wywlecze. Wspominam problem, bo dzi¶ chcê zacz±æ opowie¶æ od zdarzenia, które ma sporo podobnych do owej sytuacji elementów: nowozelandzka fotografka, sêdzia, cenzura. Ale wszystko jest jako¶ na odwrót... 10 lat temu sêdzia s±du dla nieletnich w Rio de Janeiro nakaza³ zdjêcie z wystawy w muzeum prac Nelsona Leirnera. By³y to zdjêcia znanej artystki Anne Geddes z postaciami dzieci, do których brazylijski grafik dorysowa³ ró¿ne elementy faliczne. Jego intencj± by³o u¶wiadomienie widzom, ¿e anio³kowata sztuka Anne Geddes z obrazkami dziesiêciu nagich dzieci±tek w wannie, mia³a nie tylko landrynkowe pos³anie. Jak to okre¶li³ w pó¼niejszym wywiadzie: „my¶lê, ¿e spo³eczeñstwo konsumuje jej produkty nie u¶wiadamiaj±c sobie, ¿e s± skrajnie agresywne”. Ale cenzorzy nie analizuj± motywów i sensów. Widz± co widz± i tego zakazuj±, bo widz± nieprzyzwoito¶æ, koniec dyskusji. Sprawa mia³a d³ugi i ciekawy ci±g reakcji grafików, prace Leirnera posz³y gdzie indziej, ale nie o s±dach chcê dzi¶ mówiæ. Pani Google pomo¿e Ci znale¼æ w Sieci wiele jego prac. Tê, któr± przedstawiam tutaj, wola³bym ogl±daæ w swojej 2-metrowej krasie, ale nawet w takim pomniejszeniu widaæ, ¿e nie brak jej poczucia humoru. Nawiasem, choæ kontestatorów u nas wielu, najchêtniej kojarzê Leirnera z naszym Getem Stankiewiczem. Te¿ wieloletni profesor w Akademii, te¿ kontestuje z olbrzymim poczuciem humoru, z dobrym smakiem, i nie ma ³atwego epatowania w stylu Nieznalskiej. By³ ju¿ dobrze znany w 1967 roku ze swoich happeningów, gdy odstawi³ numer, który sta³ siê brazylijskim klasykiem. (Druga praca, któr± wtedy wys³a³, sk³ada³a siê z pnia, do którego przybi³ krzes³o.) Tu mam kawa³ek be³kociku jednego z jurorów, udaj±cego, ¿e niby sobie ¿artuje: Czy Nelson Leirner spodziewa³ siê, ¿e jury odrzuci tê pracê, bo dzie³o nie by³o „aktem twórczym” i nie by³o oryginalne? Ale gdy chodzi o „wypchan± ¶winkê”, kto¶ j± wypcha³. Wypychanie zwierz±t to uznana i ceniona sztuka, taksydermia... Warto przeczytaæ co sam artysta mówi o tym w wywiadzie z 2004 roku: To mia³o byæ polityczne dzia³anie. By³a to wypchana ¶winka, w skrzynce i mia³a na szyi ³añcuszek, a na nim by³a szynka, któr± po drodze zjedzono; zjedli szynkê i zostawili tylko ³añcuszek. Taka to by³a ta praca. Ale pod spodem by³a pewna idea. Chodzi³o o relacjê miêdzy przemys³owym produktem, czyli szynk±, a surowcem, czyli ¶wink±. I chodzi³o o to, ¿e ¶winka mia³a zawêdrowaæ do Brasílii. Przyjêta czy nie, wróci³aby i za powrotem (ju¿ to za³atwi³em z przyjacielem) mia³em udekorowaæ ¶winkê za jej podró¿. No, ale skoro ¶winkê przyjêto, co¶ mi za¶wita³o w g³owie, by pogadaæ z Ivanem Angelo i on opublikowa³ na drugiej stronie w Jornal da Tarde zdjêcie ¶winki i zdanie: „Artysta Nelson Leirner chce siê dowiedzieæ czemu ¶winka zosta³a przyjêta jako dzie³o sztuki.” No i przynios³o to polemikê, bo czê¶æ jury zaczê³a wyja¶niaæ czemu to przyjêli, a inni mówili, ¿e nie uczestniczyli w podejmowaniu decyzji. Ludzie zaczêli pisaæ ró¿ne rzeczy o jury, ¿e nie znaj± siê na sztuce. I tak posz³y trzy miesi±ce artyku³ów o jury, a ja i moja praca znikli¶my ze sceny. Minê³y lata, ale sprawa ci±gle ¿yje. Niez³ym dowodem na to jest wys³anie przez Alexandre Pereira, plastyka ze stanu Goiás, projektu hodowli ¶winki, na 9 Salon Sztuki Wspó³czesnej z Bahia. Hodowla liczy³a siê od chwili wys³ania projektu. Do³±czone by³o zdjêcie dokumentuj±ce istnienie ¶winki i artysty i w manife¶cie sta³o: ¦winka nie wie co to sztuka. Wysy³am ten projekt dnia 22 sierpnia roku 2002; w 15 dni po tej dacie brak jakiejkolwiek odpowiedzi przyniesie drastyczne akcje wzglêdem ¦winki, obiektu ARTYSTYCZNEGO. Ze wzglêdu na nik³e wsparcie finansowe zaoferowane przez Salon i z potrzeby oszczêdzania Salon otrzyma dzienne oceny stanu ¦winki jedynie po wys³aniu oficjalnego potwierdzenia przyjêcia projektu [...] ¦winka istnieje i ro¶nie w zagrodzie. ¦winka zbawi ¶wiat sztuki. Poczuje siê prawdziwym artyst±, przez pewien czas bêdzie wa¿na a potem przestanie byæ wa¿na. ¦winka nie jest odniesieniem do dawnych ¶winek. ¦winka nie jest metafor±. Na spróchnia³ym pniu mog± wyrosn±æ przepiêkne orchidee. Sztuczno¶æ i zamieszanie oficjalnego ¶wiata sztuki mog± przynie¶æ radosny u¶miech ¶winki. pi±tek, 08 sierpnia 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
vierablu
2008/08/09 01:55:43
Przypomnialo mi sie, ze pare tygodni temu jedna z osob zwiedzajacych wystawe przewrocila sie i stlukla ceramiczna rzezbe. Podczas, gdy pracownicy Royal Academy pobiegli bo szczotke i szufelke, niczego nie podejrzewajacy zwiedzajacy podziwiali sztuke i nawet robili zdjecia.
|
|