|
Blog > Komentarze do wpisu
Grafik i dyktatura
W cytowanym wczoraj wywiadzie sprzed prawie piêciu lat Nelson Leirner mówi o wielu aspektach relacji artysty z w³adz± i artysty ze spo³eczeñstwem i nawet je¶li jego uwagi nie s± okropnie odkrywcze (np. o roli ograniczeñ w tworzeniu napisano ju¿ wiele tomów), to wydaj± mi siê ¶wie¿e w³a¶nie przez prostotê podania, przez brak si³owego teoretyzowania. Na przyk³ad, jego komentarz do afery z oskar¿aniem go o pedofiliê z powodu obrazów, które by³y komu¶ obraz± i sk³oni³y sêdziego do ich zawieszenia czyli odwieszenia, koñczy siê oczywist± ale wa¿n± uwag±: „to siê zdarzy³o z powodu osób, które pierwszy raz w ¿yciu wesz³y do muzeum”. Mówi o „postaci Hitlera otwieraj±cego okno na Alpy. Nie ma piêkniejszego widoku ni¿ Alpy. Ale nie ma te¿ bardziej przera¿aj±cego ni¿ Hitler otwieraj±cy najwiêksze na ¶wiecie okno, by mieæ Alpy wewn±trz jego domu. [...] Spo³eczeñstwo ocenia sztukê tylko z ogl±du, a nie mo¿na odbieraæ sztuki tylko dla jej pozorów, ale poprzez pojêcia wpisane w dzie³o.” Zrozumia³e (i chyba oczywiste) dla nieco starszych polskich grafików s± jego uwagi na temat artysty i dyktatury. Mimo ich oczywisto¶ci chêtnie je cytujê, bo mamy w sobie przekonanie tak g³êbokie, ¿e nie wymagaj±ce nawet uzasadniania, ¿e tylko na naszej ziemi artysta cierpia³ z powodu w³adzy. Jak by³o z tworzeniem w epoce dyktatury? Jak ju¿ mówi³em, by³o du¿o ³atwiej nale¿eæ do pokolenia 1960 czy 1970, kiedy mia³o siê cel. O wiele ³atwiej jest pracowaæ maj±c cel ni¿ tak jak pokolenie z 1980, zupe³nie zawieszone. A my mieli¶my cel. Co robi³a gazeta je¶li cenzurowano jej artyku³? Wstawia³a na jego miejsce przepis na ciasto. Fajna ta idea, bo kiedy wszyscy czytali przepis na ciasto na pierwszej stronie, wiedzieli, ¿e sta³o to zamiast artyku³u, który nie móg³ siê ukazaæ. I pracowali¶my te¿ kodami. I to jest niewiarogodne, bo to nam dawa³o zrêczno¶æ, której dzi¶ artysta nie ma. Ale ta sztuka stworzona jako opór przeciw dyktaturze, jak ona wygl±da gdy dzi¶ na ni± spojrzeæ? Jako dzie³o, ma wigor. Ale jako postawa, wydaje siê skrajnie dziecinna. Spogl±daj±c dzi¶ wstecz, nie wiem czy dzia³a³y te ¶rodki, których u¿ywali¶my, daje mi to pewne poczucie dziecinno¶ci. Bo my¶leli¶my, ¿e co¶ siê robi³o, ale w istocie to prawie nic nie by³o jak porównaæ z naszymi kolegami, którzy mieli bardziej bezpo¶rednie nastawienia w stosunku do rzeczywisto¶ci. Partyzantka, ci, co byli wiêzieni, torturowani, mówili otwarcie co my¶leli, stawiali jawne wyzwanie re¿imowy. A nasze wyzwania by³y zawsze metaforyczne. sobota, 09 sierpnia 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Go¶æ: abiekt, aard132.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/09 21:36:03
Nie podoba mi siê ten fragment o zawieszonym pokoleniu, ale poza tym - ¶wietnie pokaza³a Rajkowska, ¿e dzie³o zale¿y w du¿ej mierze od w³adzy - jej twórczo¶æ (palma i dotleniacz) zosta³y w³a¶nie pozostawione spo³eczeñstwu i w³adzy, co siê okaza³o? ¯e spo³eczeñstwo jednak wp³ywa na w³adzê i projekty zosta³y. Chyba jeden z niewielu przyk³adów takiej koegzystencji artysta - spolecz. - wladza.
|
|
Dla mnie - twórcy - to bardzo interesuj±cy temat. Relacje w³adza - twórca - spo³eczeñstwo. A¿ mnie co¶ ¶wierzbi, ¿eby z tych relacji ukuæ jakie¶ socjologiczne zasady. Temat jest za szeroki jak na bloga. Zasygnalizujê co mnie by w tych relacjach interesowa³o: nie opowiadanie o dzie³ach, a o reakcjach tej trójcy z pomijaniem twórcy. Twórca by³ zawsze potrzebny i pierwszej i trzeciej instytucji. Wrêcz niezbêdny. (Itd, itd. Skracam.) Wspomnê przy okazji przedziwn± historiê polskiej performerki Doroty Nieznalskiej, na któr± nastaje moherowy ciemnogród. Warto o niej poczytaæ wiêcej w internecie. Jej wystawa (i ta i inne) pos³u¿y³a do zmierzenia kondycji w³adzy, lub te¿ jej umocowania w hierarchii spo³ecznej. Wbrew zamiarom artystki, wystawa spowodowa³a ogromne zamieszanie. Przypomnê, ¿e na jej zdemolowanej przez przedstawicieli ciemnogrodu wystawie umieszczona by³a praca przedstawiaj±ca równoramienny krzy¿ i umieszczone na nim zdjêcie mêskich genitaliów. Z mocy prawa, z oskar¿enia publicznego, artystka zosta³a ukarana przez s±d za swoje artystyczne wypowiedzi. Kogo siê boi w³adza i dlaczego?
Tadeusz Kuranda