|
Blog > Komentarze do wpisu
Dyskretny atak na wszystko
Gdy próbowa³em siê zastanowiæ co w prychniêciu komentatora Kwika na kolekcje Brockmana tak mi nie odpowiada³o, doszed³em do wniosku, ¿e w gruncie rzeczy nie chodzi o rzeczowe argumenty a o nastawienia. On tam widzia³ wiele z³ych momentów, ja mam wra¿enie, ¿e znajdzie siê wiele ciekawych – ale nie ma przyczyny do wstêpowania na ¶cie¿kê wojenn±. Chyba podniesienie poziomu adrenaliny bierze siê z pewnych domniemañ co do jego przekonañ, ale to s± domniemania, wiêc mówi± wiêcej o mnie ni¿ o nim. I dlatego je¶li jest tu cokolwiek rzeczowego do powiedzenia to w stylu „a to mi siê skojarzy³o z czym¶ takim...” A wiêc proszê lu¼ne dywagacje pod tytu³em „a co ja mam z dobrze zrobionych naukowych syntez?” od³±czyæ od pierwotnego kontekstu i znêcaæ siê nad nimi z powodu ich samych a nie za ich zwi±zki z czym¶, z czym mo¿e zwi±zku nie maj±. Chodzi mi o to, ¿e bardzo ró¿nie bywa z ogólnymi teoriami, czasami s± zaproszeniem dla t³umu my¶l±cych studentów (z indeksami i laików), czasami wrotami do ko¶cio³a zakamuflowanego jako instytut naukowy, a czasami s± jedynie pomoc± dydaktyczn±. Oto kilka przyk³adów, które wpadaj± mi do g³owy. – Pude³eczko na zgrabne uk³adanie pierwiastków chemicznych, czyli tabela periodyczna Mendelejewa. Zamierzone jako pomoc dydaktyczna, z której sam twórca mia³ najwiêcej skorzystaæ, bo porz±dek by mu siê w materia³ach zrobi³, by³o proroczym otwarciem dla badañ naukowych i do dzi¶ pokazuje swoje twórcze warto¶ci. – Klasyfikowanie cywilizacji, które pojawi³y siê w historii. Poci±gaj±cy intelektualnie schemat, który w ujêciu Arnolda Toynbee daje wra¿enie, ¿e pomaga zrozumieæ ¶wiat. Gdy u¿ywa go Oswald Spengler czuje siê jaki¶ dziwny ale nieokre¶lony smrodek, a ujawnia siê on w pe³ni, gdy do schematu wchodzi z gotowymi uprzednio tezami Feliks Koneczny. Czyli du¿o dymu i zapachów, ma³o ¶wiat³a i nijaki po¿ytek. – Teoria algebr ogólnych, a potem i skok do teorii kategorii. Porêczne narzêdzie dydaktyczne, które jednak mia³o przy stworzeniu wielkie ambicje naukowe i owszem, da³o zatrudnienie oraz publikacje rzeszy specjalistów. Nie s³ysza³em o g³êbokich u¿ytkach matematycznych, choæ ju¿ sporo czasu ocieram siê o tê naukê. – Strukturalizm, który zrodzi³ siê z antropologii, ale wkrótce macki mu wyros³y i chwyci³y lingwistykê, literaturoznawstwo i co tylko mog³y. Szlachetne i po¿yteczne pocz±tki w ujêciu Lévy-Straussa s± w ostrym kontra¶cie do pó¼niejszego gadulstwa i wielkich pretensji. Nie bêdê siê nad zjawiskiem znêca³, bo ju¿ jest posiniaczone po tym jak Stanislav Andreski nim siê zaj±³. – Analiza ¿ywych organizmów poprzez przep³ywy energetyczne. Zaczê³o siê to jeszcze przed og³oszeniem idei Schrödingera; cykl Krebsa jest tu dobrym przyk³adem. Biologia odarta z czê¶ci mistyki sta³a siê w ci±gu paru dekad ¶cis³± nauk± i zajmuje coraz wa¿niejsze miejsce w gronie innych kole¿anek. – Behawioryzm zwierz±t. Lorenz nie by³ pierwszym, który wyszed³ poza dopisywanie kolejnych bajek o zwierz±tkach do kolekcji Ezopa, ale wyznaczy³ prze³omowe ujêcie, po którym ju¿ nie da³o siê opowiadaæ ¿yj±tkom jak s± one do nas podobne, a trzeba by³o je porz±dnie obserwowaæ. Wydaje siê, ¿e w ci±gu 50 lat dowiedzieli¶my siê o zwierzêtach wiêcej ni¿ w ci±gu maj±cej parê tysiêcy lat historii przygl±dania siê im i wspó³¿ycia z nimi. – Klasyfikacje okresów literackich. Bardzo dogodne przy upupianiu studentów, u³atwiaj±ce unikanie lektur dzie³, ale nigdy, nikomu i do niczego nie s³u¿±ce. Co ³±czy³o w istocie uczonego Goethego z nieukiem Mickiewiczem? Jak uzasadniæ na podstawie konkretnych tekstów, ¿e Norwid siedzi w tej szufladce literackiej co S³owacki? – Teoria Piageta rozwoju dzieci±tek czyli co i jak dziecko my¶li, choæ nigdy o tym nie mówi. Oh, my God. No nie, ale to piêkna fabryka prac magisterskich i doktorskich. Krótko mówi±c: wiele zwariowanych pomys³ów ma d³ugi dalszy ci±g, bo pomys³y nie lubi± umieraæ. I klasyfikowanie ludzkim odruchem jest. Pytanie w tym czym siê po wyj¶ciu z m³odego wieku ¿ywi±: faktami i nowymi odkryciami czy ambicjami swoich twórców i akolitów. W du¿ej mierze ich los zale¿y od charakteru twórcy, czy sk³onny jest wyrzuciæ swój ulubiony twór gdy okazuje siê, ¿e ma wewnêtrzne wady. Im wiêcej w teorii jest zadêcia, poch³aniaj±cej wiele dziedzin uniwersalno¶ci, ogólnej zgody, ¿e rozwi±zuje to wszelkie problemy, tym wiêksza szansa, ¿e to balon o cienkich ¶ciankach. poniedzia³ek, 25 sierpnia 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Go¶æ: kwik, clv244.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/25 09:17:30
A Linneusz?!
2008/08/25 23:30:38
Tys pikny!
Ale nie próbowa³em klasyfikowaæ wielo¶æ klasyfikacji, a tylko je troszeñkê egzemplifikowaæ. (Przepiêkna lingwistyczna scjentologiczno¶æ, dumny jestem z siebie.) 2008/08/26 00:20:56
Hihi, nie zapomnij jednak o tym, ¿e w przypadku Norwida zawsze podkre¶la siê, i¿ wyszed³ daleko poza epokê sw±. ;))
Zapomnia³e¶ o jeszcze jednej baaardzo wa¿nej rzeczy... teorii dzie³a Ingardena... to jest dopiero co¶!!! Nieskoñczono¶æ to piku¶!!! Wszyscy de Saussure'owie ¶wiata siê chowaj±!!! Po³owê studiów literaturoznawczych opiera siê na nim i_w_ogóle... :) 2008/08/26 00:46:08
Ojej, celownik: wielo¶ci. Przykry b³±d.
@Szukajmy siê: a los jako¶ mnie ochroni³ przed nim. I przed wielu innymi my¶licielami, dlatego jestem niedokszta³cony, ale wesolutki. 2008/08/26 01:00:42
Przepiêkna erupcja, w rzeczy samej. Typowa reakcja na sensown± uwagê :)
Sam Linneusz podsumowa³ siê skromnie: Deus creavit, Linnaeus disposuit, czyli Bóg stworzy³, Linneusz u³o¿y³. Ale u³o¿y³ na tyle dobrze, ¿e by³o nad czym my¶leæ i wysz³o, ¿e jedne gatunki powstawa³y z drugich, gdy Bóg ju¿ odpoczywa³. Udane systemy, Linneusza i Mendelejewa, uchwyci³y co¶, co naprawdê istnia³o, otworzy³y wrota prawdy (teraz ja piêknie pieprzê). St±d ich p³odno¶æ. Ale sukces udanych systemów jest siln± zachêt± do tworzenia systemów bezsensownych. Pytanie tylko, czy mo¿na od razu poznaæ, który jest jaki, czy trzeba czekaæ na owoce. 2008/08/26 01:09:38
eee, zaraz tam niedokszta³cony, hihi.
Ja tam bym siê cieszy³a, gdyby los uchroni³ mnie przed Ingardenem :) Tak przy okazji, polecam, jako super lekturê przed snem... do podusi idealne... (¿artowa³am!!!) :)) 2008/08/26 01:58:42
Kwiku, uciek³em Ci, bo prawie nic o tym nie wiem, tyle co nielubiona pani od biologii (Panie, zechciej jej wybaczyæ jej nauki) snu³a. A ja jeszcze nie dojrza³em do samobójstwa.
Szukajmy siê: dziêkujê, nie potrzebujê baranów, mam Derridê.
Go¶æ: , 204.13.236.24*
2008/08/26 03:24:19
Ojej, nie celownik tylko dopelniacz.
Jesli poprzedni blad byl przykry to jaki jest ten? Moze zabawny? 2008/08/26 03:59:33
Hm, to nie mo¿e byæ Tichy, bo on ma alibi, o 03:24 komentowa³ u mnie.
2008/08/26 04:02:35
Hm, to nie mo¿e byæ Tichy, bo on ma alibi, o 03:24 komentowa³ u mnie.
|
|