|
Blog > Komentarze do wpisu
Cztery s³owa
Dzi¶ nie ma cytatów. Ani krytyk, nawet nie powiem jak okropnie to Wittgenstein opowiada. Dzi¶ jest budowanie mostów miêdzy przedszkolem a uniwersytetem. Najpierw my w przedszkolu zabawimy siê dwoma typami klocków a potem my na uniwersytecie ujrzymy ciekawy sposób rozumienia tych zabaw. Najtrudniej jest zacz±æ od wyboru kolorów, bo przewidujemy, ¿e potem kolory zamieni± siê w liczby zero i jeden, wiêc je¶li wezmê ró¿owe i niebieskie, to bêdzie to zabawa seksistowska, a je¶li ró¿owe zamieni siê w zero, to zostanê mêsk± seksistowsk± ¶wini±. To samo z bia³ymi i czarnymi, protesty z podtekstem rasowym siedz± w klockach. Wiêc najbezpieczniej by by³o zabawiæ siê w Brazyliê, klocki ¿ó³te i zielone, ale skróty ¿ i z s± zbyt podobne. Wiêc niech bêd± zielone i niebieskie i mam nadziejê, ¿e widzisz ró¿nicê miêdzy nimi. Pierwszy klocek we¼miesz dla siebie, drugi mi dasz. Co mo¿e siê zdarzyæ? Jako inteligentne przedszkolaki (nie ma innych) wkrótce znudzimy siê zabaw±, bo s± tylko cztery mo¿liwo¶ci: zz, zn, nz, nn. Koniec. Wiêc id¼my na uniwersytet. Chcê wymy¶liæ zasady rachunku zdañ, wiêc zacznê od wszystkiego co siê da zrobiæ z jednym, jedynym, samotniutkim zdaniem; w nastêpnym semestrze bêdê æwiczy³ dwa zdania naraz. Zdanie? Niebezpieczna sprawa, je¶li bêdê to s³owo rozumia³ jak to siê robi w gramatyce, wkrótce obudzê siê z jedn± nog± w metafizyce. No bo co to znaczy, ¿e „Pada” albo „Ludzie s± dobrzy”? Wiêc bêdê my¶la³ tylko i wy³±cznie o takich wyra¿eniach, które s± albo prawdziwe albo fa³szywe. (Kto i jak o tym decyduje? Policja blogowa. Koniec pytañ.) I jak jest fa³szywe to przylepiamy na nim etykietkê 0, a jak jest prawdziwe, idzie etykietka 1. Jakie transformacje mogê wyczyniaæ na zdaniach? Mój pomys³ na przemienianie ich bêdzie w pe³ni opisany je¶li powiem co siê stanie z 0 (no co, 0 czy 1?) i co siê stanie z 1 (a co z tym fantem zrobiê, upchnê je w 0 czy w 1?) Jak pamiêtamy z przedszkola, mamy cztery odmienne mo¿liwo¶ci, cztery typy zupe³nie innych transformacji, i da siê je ³atwo i prosto opisaæ czterema tabelkami. W ka¿dej tabelce u góry mówisz co przekszta³casz, a u do³u – w co to przekszta³casz: Czy da siê wymy¶liæ jakie¶ nazwy dla tych przekszta³ceñ, nazwy zgodne (choæby po trosze) z tym, co siê dzieje ze zdaniami w „normalnym” jêzyku? W pierwszym przypadku nic nie zrobili¶my, wiêc stosowna by by³a nazwa „leniwe przekszta³cenie”. Ale to nie brzmi naukowo, nie bêd± nas szanowaæ. Mówmy wiêc o tym: to¿samo¶æ. Albo jeszcze lepiej, z ³aciny: identyczno¶æ. Dlaczego lepiej, skoro to s± synonimy? No bo naukowiej. W drugim przypadku zmienili¶my prawdê na nieprawdê a nieprawdê na prawdê, co zachêca do u¿ycia nazwy „przekszta³cenie polityczne”, ale co nam da odlanie w pró¿niê kropli goryczy? Wiêc lepiej przypomnieæ sobie, ¿e by³a ju¿ tu o czym¶ takim mowa, i choæ wygl±da³o to na ¿arty, to mówi³em o jak najprawdziwszej negacji. Wiêc mamy ju¿ dwie funkcje (tak, wiedzia³em, ¿e to s³owo kiedy¶ mi siê wypsknie) logiczne: identyczno¶æ i negacja. A te dwa inne dziwad³a? Czysta przedszkolna zabawa czy co¶, co pojawia siê i w doros³ym jêzyku? Zauwa¿, ¿e w przypadku trzeciej tabelki, jakie by zdanie nie wzi±æ, zawsze koñczy siê na nieprawdzie. I jest w jêzyku prosta konstrukcja, która daje ten dziwny efekt. „Mam z³otówkê i nie mam z³otówki”. Jaka by nie by³a szczera prawda, efekt koñcowy to fa³sz. Przynajmniej w naszej kulturze. Uprzejmie proszê nie przypominaæ mi przyk³adów, ¿e kto¶ jest cz³owiekiem i nie jest cz³owiekiem, bo my tu nie dyskutujemy o metafizyce ani o religii. Tu jest rachunek zdañ. Ojejku, czy ja powiadomi³em S_m, ¿e wreszcie zacz±³em opowiadanie o rachunku zdañ, które dawno ju¿ jej obieca³em? Nawiasem, gdzie ona siê podziewa? Wiêc sytuacjê typu „p i nie p”, mo¿emy nazwaæ sprzeczno¶ci±. I zostaje nam w cylindrze jeszcze jeden fant, jak nazwaæ tê czwart± mo¿liwo¶æ? Jakie by nie wybraæ tam zdanie, i tak dostaniemy prawdê... To ju¿ ma swoj± nazwê. Nie bêdziemy siê powtarzaæ i czerpaæ znowu z ³aciny, tym razem znaukowiejemy jeszcze bardziej i pojedziemy grek±. Tautologia. I ca³kiem ³atwo wyprodukowaæ tautologiê w jêzyku naturalnym: „Albo Wis³a jest gór±, albo Wis³a nie jest gór±.” Mo¿e ci siê to wcale nie podobaæ, ale powiedzia³em szczer± i nieatakowaln± prawdê. Nic nie wart± prawdê „albo p albo nie p”. Choæ moje ulubione trzy przyk³ady tautologii (czyli sztuki mówienia prawdy bez tre¶ci) s± takie: – kto¶ stuka, pytasz „kto tam?” i s³yszysz odpowied¼ „to ja!” – równie genialna rozmowa: „gdzie jeste¶?” „jestem tutaj”. – cudowny zwrot z opisów lekarstw: „lekarstwo jest niew³a¶ciwe dla osób maj±cych alergiczne uczulenie na nie”. Ok. Koniec pierwszej rozmowy o rachunku zdañ, poznali¶my wszystkie mo¿liwe funkcje jednej zmiennej: identyczno¶æ, negacja, sprzeczno¶æ, tautologia. Mo¿emy wróciæ do przedszkola, plastelina czeka. pi±tek, 29 sierpnia 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Go¶æ: kwik, ckj93.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/29 07:01:38
Sztuka sobie, ¿ycie sobie. Kto¶ sztuka, pytasz "kto tam? s³yszysz "to ja! i po g³osie poznajesz s±siada. W lesie g³o¶ne "gdzie jeste¶?" "jestem tutaj" wystarcza do zlokalizowania odpowiadaj±cego. Dopiero przez telefon "jestem tutaj" traci na warto¶ci. Nawet debilne "lekarstwo jest niew³a¶ciwe dla osób maj±cych alergiczne uczulenie na nie niesie tre¶æ "uwaga, zdarzaj± siê przypadki alergii".
2008/08/29 12:24:44
Co do pierwszego: tylko w przypadku gdy stuka ¦mieræ, udajemy g³upiego i nastajemy: jaki "ja"? No wiêc akt mówienia co¶ mówi. Ale niekoniecznie to, co rzekomo mówi± s³owa... I dlatego sensowniej jest przyjmowaæ za podstawow± jednostkê mowy wypowied¼ (z wszystkimi jej okoliczno¶ciami) ni¿ uk³adanki zwane zdaniami.
2008/08/29 13:49:24
A zdanie:
"Dzwonie do Ciebie, gdyz nie moge rozmawiac", pod ktora kategorie podpada, ha? ;-) 2008/08/29 13:58:23
MEP, nie pamiêtam napisu na tej szufladzie, ale tam te¿ le¿y "chcia³em ci powiedzieæ, ¿e nie mamy ze sob± nic wspólnego".
2008/08/29 14:46:40
Gdy zastuka³a ¶mieræ, skona³ ze strachu. I tem sposobem zd±¿y³ umrzeæ przed ¶mierci±.
Na wszelki wypadek zd±¿ê jeszcze wyja¶niæ, ¿e kwik-maz to kwik mazowiecki. 2008/08/29 18:11:00
Eschatologiczn± czê¶æ doceni³em, bo zrozumia³em. A mazowieckiej nie. Chlip.
2008/08/29 18:12:21
Chwila ol¶nienia: czy to znaczy, ¿e Kwiki nie dziel± siê na mê¿a i ¿onê a na mazowieckie i np. galicyjskie?
2008/08/29 23:00:11
Ech. Wda³em siê kiedy¶ z Nameste w dyskusjê o handlarzach legumin± i on jako¶ sprytnie przerzuci³ tê dyskusjê do Kabirii. Kabiria ma blog z zabezpieczeniem, ¿eby odpowiedzieæ musia³em za³o¿yæ sobie konto na bloxie. Kwik by³ zajêty, wiêc rozwin±³em swoj± przezywkê do kwik-maz, czyli kwik mazowiecki. Podlaski albo kociewski by³by lepszy, ale po prawdzie jestem mazowiecki. Gdy ju¿ mia³em konto na bloxie zacz±³em z niego korzystaæ o ile pamiêta³em. W ten sposób dosz³o do pozornego rozdwojenia. W rzeczy samej jestem nieco rozdwojony, ale nie a¿ tak. Przepraszam za nieporozumienie.
|
|