Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Co jeden może

Ney Matogrosso - zdjęcieNey de Sousa Pereira? Rzadko który Brazylijczyk będzie od razu wiedział o kogo chodzi, ale imię jest tak rzadkie, że wielu się domyśli. Ney Matogrosso. To pseudonim artystyczny. Od stanu Mato Grosso, skąd pochodzi. Dziś ma 67 lat i właśnie wypuścił nową płytę, ”Inclassificáveis”. Gazetowe „drobne ogłoszenia” to „classificados”, więc tytuł płyty można oddać jako „niepublikowalne” – ale ze smutkiem, bo tracąc żarcik.

Gdy w najgorszych latach dyktatury wojskowej rzucił na scenę swoją kreację (od początku był choreografem, scenografem, tancerzem, kompozytorem, pieśniarzem) zdobył uznanie publiki i artystów wraz z nienawiścią władz. Nigdy nie dał się sprowokować przez rozeźlonych krytyków, to on wybierał chwilę i styl jego prowokacji. Bardzo dbały o odgraniczenie od sceny życia prywatnego, do którego reporterzy i plotkarze nie mieli dostępu, stał się wzorem doskonałej jakości artystycznej i technicznej. Punktualność, rzetelność, dopracowanie najmniejszych szczegółów scenicznych. Na szczęście środowisko artystyczne było zdecydowanie opozycyjne i nigdy nie wciągnięto żadnego znaczącego artysty w uznanie podziałów na sztukę homoseksualną i heteroseksualną. Zresztą zbyt wiele było by strat dla kultury, ale to temat na inne opowiadanie. Teraz mówię tylko o jednej osobie nazywającej się Ney Matogrosso.

Jego postawa, stanowczość w jasnym opowiadaniu się za wyznawanymi przez siebie wartościami, połączone z talentem i urokiem osobistym, na pewno przyczyniły się do tego, że w Brazylii nie jest możliwa histeria z wycenianiem sztuki poprzez seksualne opcje twórcy.

Zachęcam do obejrzenia trzech nagrań. We wszystkich nich poezja jest niebanalnej klasy. W pierwszym śpiewa kompozycję Chico (czyli Franka) Buarque (jednego z najwybitniejszych kompozytorów i piosenkarzy brazylijskich) wraz z autorem. Utwór nazywa się „Do końca”. W nagraniu chyba nie widać, że Chico ma niesamowite zielone oczy. Nie, przy śpiewaniu to chyba nie jest ważne, ale dla słuchających go pań... Drugie, „Ballada szaleńca”, wyśmienicie pokazuje jego niepowtarzalny styl. A trzecie pochodzi z „Arki Noego 1”, zapewne jednej z najlepszych na świecie płyt z muzyką dla dzieci, obsada samych światowych sław, płyta, na której wychowało się już parę pokoleń maluchów. Śpiewa tam piękną i wzruszającą piosenkę o świętym Franciszku.

Powtórzę: nie przez chowanie się i ustępsta, lecz przez jakość i godność stał się tak znaczący w kulturze brazylijskiej. Zawsze niepokorny. W wywiadzie sprzed paru miesięcy mówi: „pokazuję ludziom, że można istnieć w sposób odmienny niż 99% populacji – że odmienne myślenie może się manifestować w świecie”.

Chyba nie umiałbym wrócić do życia w Kraju. Owszem, byłem, jestem i będę heteroseksualny. Chodzi o to, że nie pogodziłbym się, żeby mi z Watykanu szły wskazania jaka muzyka jest dla mnie dobra.

zrzut ekranu

sobota, 23 sierpnia 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/08/23 11:17:36
Widocznie zdziecinniałem na stare lata, bo najbardziej przemówiła do mojego słuchu Arka Noego. Logo też genialne. Jego głos, nieco bliski falsetta, nie przeszkadza bo ma ładną nieco smętną interpretację. Co do orientacji seksualnej, to jako "Anglik" jestem od lat oswojony z tym, że tubylcy uwielbiają na scenie gejów, transwestytów itp do tego stopnia że hetero aktorzy/artyści czasem udają inność za cenę popularności.
-
2008/08/23 12:48:16
Ciekawe. A u nas zupełnie nieznany. Arka Noego. Najllepsza moim zdaniem. Co do orientacj seksualnej - nasi też udają. Coraz więcej "wielkich" przyznaje się do odmiennej. Widocznie to wzmacnia popularnosc.
-
2008/08/23 14:16:57
Fantastyczny głos, kreacje też niczego sobie, szczególnie te z pazurami, z lat 70. Bowie i Gabriel wysiadają. Sporo jest Neya na jutubie, także wczesnego z Secos & Molhados. Chyba nie oprę się pokusie i wrzucę kilka filmików na swojego bloga.

Masz świętą rację w tytule, ale Watykan jest przecie taki sam na całym świecie.
-
2008/08/23 16:05:17
a mnie najbardziej przypadł do gustu pierwszy utwór :)
no i witaj w klubie, ale to się już wie;) tym bardziej, że interesująca teza wyszła od Ciebie, a nie ode mnie. Za to ja odwalam "ćwiczenia praktyczne", czy "badania terenowe" i teza mi się potwierdza: coś w tej orientacji jest bardziej niż przeciętnie glamour, chic i genial... ;) Zresztą jestem w obronie tej tezy zdolna do wielkich poświęceń, walki wręcz nie wykluczając;))
co do "naburmuszenia", niestety w domniemanym przez Ciebie kontekście niczego nie wynalazłam, ani nie dogrzebałam się.
Za to doczekałam rozstrzygnięcia swoich rozterek i usłyszawszy coś jak "adieu", zaopatrzona w stosowne i pomocne numery komórek mogę przystąpić do działania. Co uczynię niezwłocznie, bo już po weekendzie, bo ja jestem dziewczynka, co lubi działać, a nie czekać. Bye bye, trzymaj za mnie kciuki, Mes Oreilles...
-
2008/08/25 15:13:21
To zdanie mnie ujęło: "nie przez chowanie się i ustępsta, lecz przez jakość i godność stał się tak znaczący w kulturze brazylijskiej. Zawsze niepokorny. W wywiadzie sprzed paru miesięcy mówi: pokazuję ludziom, że można istnieć w sposób odmienny niż 99% populacji że odmienne myślenie może się manifestować w świecie."

Żyję w Kraju. I tak myślę, gdy podsumowuję sobie różne rzeczy, że ostatnie piętnaście lat zeszło mi na stopniowym wywikływaniu się z rozmaitych zbiorowych wzorców i nacisków. I nie chodzi mi tu o zewnętrzne naciski, ale o to jak zapisały się one we mnie - a pochodzę z bardzo stereotypowo polsko-katolickiej rodziny i część mojej przeszłości była intensywnie taka własnie. Żyję teraz bardzo po swojemu i na własnym kawałku ziemi, więc łatwo mi mówić, jak różne rzeczy mnie mało obchodzą. Jest jednak coś, co nie daje mi spokoju w dni takie jak dziś, gdy tyle co nocą wróciłam z Londynu. Bo bardziej naturalnie i swojsko czuję się podróżując po świecie. Oczywiście, mogę sobie to tłumaczyć tak, że tam w świecie znalazłam szczególnych ludzi, których nie szukałam tutaj, ble ble ble. Ale nie wiem tak naprawdę. Głowy nie dam, że kiedyś nie wyjadę.
-
2008/08/25 18:38:15
No to kogo ja będę odwiedzał jak kiedyś wpadnę do Kraju, kolumnę Zygmunta?
-
2008/08/25 21:11:07
No ale będziesz miał wtedy do odwiedzania kogoś w innym kraju :)
-
2008/08/26 21:23:56
Za dawke Muzyki pieknej dziekuje! Arke Noego w wersji wloskiej znam, w wykonaniu Sergio Enrigo - calkiem niczego sobie.
-
2008/08/26 22:18:16
O, Zguba się odnalazła! Dobry znak. Czy cała Arka w jednym stylu? Bo urokiem oryginalnej wersji jest właśnie różnorodność.

Znasz tak ogólnie brazylijski folklor i mruczanki i kołysanki? Chyba przepuszczę coś z LP na CD a potem na mp3 i wstawię gdzieś tu...
-
2008/08/30 19:08:45
Powoli powoli się zguba odnajduje...
O muzyce brazylijskiej poza sztandarowymi hitami pojęcia mam niewiele. Chętnie się zapoznam! :)
A co do Sergio Endrigo oto piosenka, która lubię najbardziej, z zacięciem ekologicznym!(do słów Gianni'ego Rodari) ;)
www.youtube.com/watch?v=mrd7CxDxyEE&feature=related

-
2008/08/30 19:56:46
Sympatyczne. Dziewczynka (dziś może już babcia) dobra.

Te hity na ogół szły w stronę samby i bossa-novy czyli "zbluesowanej" samby. A muzyka
Nordeste to prawie czysty barok.