Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Wojna o mydlane bańki

Najsprawniejszy sposób na obrażenie młodej matki to zauważenie mimochodem, że wszystkie niemowlaki są podobne. A informatyków robiących programy ze statystykami ruchu w Sieci może zapienić uwaga, że wszystkie statystyki mówią to samo. Może i mówią, ale pokazują to inaczej, jedne mają tło żółte, a inne są w kropeczki.

Jednym z pracującym dla mnie programów jest mybloglog. On mi pomaga radzić sobie z konkurencją, mówi mi, że dla prawdziwej popularności jutro mam powiadomić, że dziecko brazylijskie ugryzło w szyję pitbulla łamiąc ząb, ale ratując życie (to zdarzenie sprzed paru dni), a za tydzień wstawić aluzyjne zdjęcie z Amazonii ze stadem leniwców. Ale oprócz tego podaje on sprawnie informację dokąd i jak często wędrują moje wizyty. I od bardzo, bardzo długiego czasu mówi mi on coś dziwnego, czego nie rozumiem, choć ze zrozumieniem np. wymowy byłego premiera nie miałem kłopotów. No, zerknij tu na dane z trzech niezbyt oddalonych kolejnych dni:

statystyki wychodzących klików

Wygląda na to, że ktoś wpada do mnie nie po to, żeby dowiedzieć się całej prawdy o życiu naszego psa ani o różnicy między parabolą płaską z matematyki i głęboką z Biblii, ale po to, żeby męczyć opuszki intensywnymi nawrotami do swego ulubionego bloga. Gdy młodzi bystrzy ludzie kupowali sprytne karty od komórek i przekazywali Blogowi Roku 2007 dane swego bloga, to sprawa była jasna: nie chodziło im o zachachmęcenie laptopa za 600 zł ale o popularyzację Zacnych Przesłań. A o co chodzi tutaj?

W zasadzie mnie to nie boli, ale skoro jestem używany jako trampolina, to chciałbym się dowiedzieć jakiej marki nektar jest w tym basenie...

poniedziałek, 28 lipca 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/07/28 15:48:37
hahaha dobre:) Kiedyś używałam Blogloga i dałam sobie z nim spokój bo za dużo było wizyt trampolinowych :) No ale jednak wróciłam do niego parę dni temu żeby śledzić linki wychodzące, jak już tam byłam, to ponownie zamontowałam widget z odwiedzającymi gośćmi i - proszę bardzo. Znalazlam tam Ciebie i interesującego bloga:) Pozwolę sobie dodać Ciebie do własnych kontaktów:)
-
2008/07/28 16:39:19
Ach, to Ty! Ukłony i podziękowania. I cieszę się, że nie nakrzyczałaś za powielenie bez uprzedniego przyzwolenia wpisu o Gecie :)

Te "wizyty trampolinowe" są świetne. Czy to nasza wspólna twórczość czy używałaś tego już wcześniej?