Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Niech się dzieje wola Nieba

Pisząc o śmierci profesora Bronisława Geremka Aps zauważa:

O ile mi wiadomo, nie był On katolikiem. Dlaczego więc częścią uroczystości pogrzebowych była rzymskokatolicka msza?

Kościelne korzyści ze zmarłych bywają nierychliwe i dobra msza w odpowiednim momencie może przygotować grunt pod szczęśliwe przyszłe wersje rzeczywistości. Na przykład, szczegółowy opis jak Wallace Stevens pogodził się z Panem Bogiem i nawet religijne poematy pisać zamierzał, ksiądz Arthur Hanley pisemnie poświadczył w roku 1977. A miał umierającego poetę ochrzcić w roku 1955. Chory po rzekomym cyklu rozmów z księdzem jeszcze wrócił do domu i córce o planach życia wiecznego ani słowem nie pisnął. Dopiero za następnym pobytem w szpitalu odszedł na dobre. Na dobitkę, daty chrztu jego chrzciciel nie pamiętał, więc córka poety w ten cud nie wierzyła. Nic to, głębokie analizy literackie się sypnęły i dążenie do Boga odkryły.

To przecież kapela mająca dwa tysiące lat i co jej tam dwudziestuletnia muzyczna pauza. Kto wie, może koło 2030 ktoś odkryje, że prof. Gieremek w roku swego zgonu w mszy rzymskokatolickiej uczestniczył?

wtorek, 22 lipca 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/07/22 23:21:35
Jakoś nabożnie nam się obu zebrało i to w jednym czasie. To dość podejrzane. Ty bardziej światowo o Geremku, ja bardzie przaśnie, bo o naszym blogowym światku. Jednak do Twojej notki znalazłem doskonałą ilustrację, która oddaje artystycznie moje słowa zamiast komentarza, może z niej skorzystasz? :))
link: www.wolnyswiat.pl/13_pliki/image010.gif
-
2008/07/23 01:11:41
No, w istocie, zerknęliśmy w nieskończoność.

Bez Ciebie nie poczytałbym tego bloga, bo gdy widzę odmienne od mojego użycie ortografii, logiki i tematyki, myślę: "nic tu po mnie, nic tu dla mnie" i idę sobie. Ale zrozumiałem Twoje uwagi jako swoistą zachętę do czytania, więc ok, poczytałem (z Dzwiedziami trzeba łagodnie, bo mają takie niewinne wnętrza...) No i znalazłem na przykład to zdanie we wpisie z 8/VII: Jestem niepełnosprawną osobą od 6 tygodnia zycia po H14. Hmmm, choroba Heinego-Medina. Świat możliwości fizycznych znacznie ograniczony. Znam dwie osoby z uniwerku z tym bagażem. Jedna zmarła mając koło 63 lat. Chyba zdołał ciekawie żyć. Drugą mniej znam, ciało spotykane na korytarzu skrzywione, wyraz twarzy - nie. Więc sama H 14 nie determinuje wszystkiego. Ale jeśli i środowisko wrogie? Nie potrafię powiedzieć kim czy czym stałbym się w takich warunkach.

Ta pani nie wchodzi do mojego bloga i nie każe mi iść do spowiedzi. Może gdybyśmy byli sąsiadami pytałbym ją czy jej przynieść coś z supermarketu a ona by mnie z wdzięczności błogosławiła znakiem krzyża (przypuszczam, że bym to znosił w ciszy i pokorze) i może częstowała jakimiś plotkami (przypuszczam itp.) Świat jest pełen dziwnych technik poruszania się, jak zauważył kiedyś krab.
-
2008/07/23 02:36:02
Dźwiedziu, znalazłem jej wpis o niej samej sprzed trzech miesięcy. Może być całkiem sympatyczną kobietą, ale ze straszną kupą kłopotów w życiu.
-
2008/07/23 03:14:21
Tiaaa.... wiesz, Dźwiedziu, jeszcze raz o tej samej osobie. Ostatni. Proszę Cię, zajrzyj do jej pierwszego wpisu z 27/XI/2007 i może na parę innych i zapomnij na chwileczkę o tych pięciu słowach, które tak Cię rozdrażniły.. zaczęła je dodawać 12/XII, potem próbowała wariantu "WSZYSTKO W RĘCE BOGA", potem powróciła od wyznania do wezwania. Nie w tym nasz największy związek, że obaj tego samego dnia napisaliśmy coś powiązanego z KK, ale w tym, że nie dostaliśmy od loterii takiego żywota.
-
2008/07/23 05:51:46
Odnosząc się do samego tematu notki - ta oficjalna msza z udziałem naszych notabli nie była mszą pogrzebową, a dziękczynną za życie i działalność Profesora Geremka. Widziałam w telewizji wypowiedź abpa Nycza, który zdecydowanie to podkreślał.
I wiesz, oglądając ten znany już transparent "Dzięki Ci Boże, że już go od nas zabrałeś" przychodzi mi do głowy jedna odpowiedź: "Dzięki Ci Boże, że nam Go dałeś".
-
2008/07/23 06:53:39
Marzatelo, gdy opowiadasz, że "przychodzi mi do głowy", dzielisz się swoimi prywatnymi odczuciami i choć miejsce nie jest w 100% prywatne, to Twoja anonimowość gwarantuje, że nie ma w tym działaniu podwójnych motywów. A tego o mszy dziękczynnej powiedzieć się nie da. Cóż, publiczne wystąpienia na ulicy źle ubranych panów z transparentem czy w kościele dobrze ubranych panów z monstrancją nie są tak odmienne, różne gatunki sępów, zmarły ten sam.
-
2008/07/23 10:05:15
Nawet święty przed ogłoszeniem swojej świętości ma swego "adwokata diabła" i chyba tutaj moja rola. Co do choroby Heine - Medina to ma ona różny przebieg w różnych sytuacjach. Jednemu przynosi kalectwo, innemu nie pozostawi widocznych śladów.
Uwaga będę złośliwy: widocznie tej Pani aż tak nie zaszkodziło skoro ma dzieci i ktoś chciał ją bzykać. Mam kolegę jeszcze z podstawówki, który przechodził w dzieciństwie tę chorobę i widocznego śladu po nim nie zostawiła. Dziś jest uśmiechniętym człowiekiem spełniającym się zawodowo i rodzinnie mając trójkę dzieci.
My na słowa tego bloga patrzymy różnymi oczami. Ty empatycznie i ze współczuciem próbujesz zrozumieć słowa i co do nich doprowadziło, a ja sceptycznie, czarno wskazuję na dysonans jaki powstaje na tym blogu między religijnością a nienawiścią do ludzi. Dwaj ludzi - dwa różne spojrzenia. Ty usprawiedliwiasz, ja łaje. Choroba nie jest wytłumaczeniem rozsiewania swojej nienawiści w około, nie jest też usprawiedliwieniem łączenia boga z tą nienawiścią. Modlitwa o nieszczęścia dla innych? Nie jest to dla mnie normalne.
No i na koniec odniosę się do Twojej niewinnej uwagi o tym, że nikt do mnie nie przychodzi i nie karze się spowiadać. Otóż otwarte blogi sa po to by taki Dźwiedź jak ja mógł wejść ze swymi brudnymi łapami i pogrzebać sobie w blogu (życiu) takiego blogowicza i pozostawić po sobie słowa co na ten temat myśli. Tak więc Dźwiedź, to gruboskórne bydle, o delikatnej duszy (hehehe) pozostawił po sobie ślad swych myśli jak zapach Dźwiedziego piżma. I mimo iż nie jest zapraszany i nie wszędzie witają go kwiatami i młodymi foczkami :)) to jednak będzie przychodził, bo taka jest Dźwiezia natura w tym blogowym świecie.
-
2008/07/23 10:09:46
aha Jeszcze o jednym zapomniałem. Zawsze wychodzę z założenia, że to My trzymamy los w swoich rękach i od nas zależy co zrobimy ze swoim życiem. Od Nas zależy czy zostaniemy zgorzkniała i nienawidzącą swiata dewotą czy też złośliwym Dźwiedziem. Zwalanie winy na otaczający świat za wszystkie nieszczęścia które na nas spadają jest śmieszne mimo iż psychologicznie wytłumaczalne, tak jak pokładanie nadziei w bogu, uważając go za jedyne narzędzie sprawcze w naszym życiu.
-
2008/07/23 10:16:13
No i skoro Ty możesz 4 razy :) no to ja chociaż 3. :)) Szkoda, że nie wypowiedziałeś tych słów u mnie byłbyś miłą przeciwwagą mego tekstu, bo i mądrą i przemyślaną, z odpowiednimi argumentami i dobrze ubraną w ładnie skrojoną szatę słów. Czy mogę więc zalinkować Naszą małą rozmowę u siebie w komentarzach?
-
2008/07/23 11:19:31
Hmmm... A ja powiem tak. Nie wiem, które ze znaczeń empatii bierze tu górę, ale mam wrażenie, ze prędzej przypisywanie komuś własnych odczuć, niż wczuwanie sie w stan wewnętrzny drugiej osoby;). Empaita bowiem to jedno, a szukanie usprawiedliwienia dla kogoś to drugie. Czytałam tamtego bloga od deski do deski, raz śmiejąc się szyderczo, raz rwąc włosy z głowy. Bo nieszczęściem jest tak naprawdę nie to, co złego spotyka nas w życiu, ale to, że pławimy się w tym bez opamiętania, z wyraźną nutką przyjemności.
jak dla mnie klasyczny przykład pseudo-katolicyzmy i kompromitacja wiary.
-
2008/07/23 16:27:21
Dźwiedziu, myśl o wpisywaniu moich uwag u Ciebie była (oczywiście) rozważana - odrzuciłem ją, bo u mnie są one uwagami o tym, co ja wyczytałem, a wstawione u Ciebie stały by się częścią potyczki. I na ogół wolę u mnie a nie w gościnie mówić, że coś mi się nie podoba. Oczywiście, podlinkowanie ma sens, bo rozwijasz swoje poglądy i Twoi czytelnicy będą tym zainteresowani, a ja będę miał przyjemność gościć Twoich przyjaciół.

Co do Twojej postawy... gdybym nie miał w CV mojej porcji ostrych wyrażonek wywalanych komuś wprost w twarz, mógłym prawić morały o potrzebie delikatności itp. Dobra pamięć własnych poczynań chroni mnie przed tym. Więc: ta osoba pisze u siebie co chce, Ty u Ciebie piszesz co chcesz, a ja siedzę u siebie i oglądam pokrzykiwanie silnych i przygotowanych na słabą i nieprzygotowaną. Nie zamierzam rycersko bronić słabej, bo sama może sobie dać radę, jak zechce to nauczy się zamykać dostęp niepożądanym komentatorom. Więc po prostu myślę sobie o wielu sposobach czytania tego samego tekstu.

@Dario, nie sądzę, by mówienie o empatii było tu na miejscu i wątpię czy jestem w stanie wczuć się w stan psychiczny kogoś, kto od Boga oczekuje kupienia mieszkania. Myślę, że działam usiłując czytać ze zrozumieniem i wyhamowywać pierwsze reakcje emocjonalne. Sądzę, że tak Ty jak i Harry wpisaliście się do niej nie tak całkiem rozumiejąc jej intencje i jej sytuację.

Powtórzę jakie jest moje nastawienie: to nie mój świat, nie moje problemy i nie moje rozwiązania. A gdy nie mogę nic pomóc nie czuję potrzeby, by zawisnąć nad czyimś uchem i gderać.
-
2008/07/23 16:34:49
Sytuacja jest banalnie prosta - kolejny klasyczny polak - pseudokatolik. Opluć sąsiadkę, ponarzekać, jak wszyscy robią nam na złość, a pani bozia niech da mieszkanie i ukarze wrogów.
-
2008/07/23 17:09:03
Rozumiem, że zgodę na podlinkowanie otrzymałem. Nie bronisz... a jednak bronisz :) to najlepsza z obron :)) Czytam ze zrozumieniem i wiem w czym rzecz, ale gdy ktoś na światło dzienne wywala swoje żale i pozostawia je do czytania innym, to wówczas niech się nie dziwi, że znajdzie się taki Dźwiedź, któremu nie wsmak będzie modlitwa do szczątków O. Pio o klęskę dla innych, czy do boga o mieszkanie. Wiesz ona tak fajnie na początku napisała, że oczy ma pełne łez a swym smutkiem mogła by zabić. I zabija ... samą siebie, zamiast wziąć się za siebie bierze się za innych. No więc, ja jako dobry samarytanin wziąłem się za nią :)
-
2008/07/23 17:54:51
Dario, chyba masz rację, ale komu trzeba się dobrać za skórę, Tajdze czy tym ks.prof.dr oraz apb dr i innym O. i ks. z trupy, w której aż się roi od pedofili, hipokrytów, złodziei i fanatyków? Vita brevis, albo zdołasz zabrać się za ofiary albo za złoczyńców. A samą religię można zostawić w spokoju, póki nie ma wyłącznościowych wyskoków, ludziom nie szkodzi więcej niż inne wynalazki i symbole.

Dźwiedziu, zgodę i podziękowanie masz jak najjaśniej wyrażoną. Zjawisko jest mi tak miłe jak i Tobie, nie chce mi się teraz po własnych pisankach grepować, kiedyś pisałem o uroczej pani sprzątaczce, która karmiła mnie i moich kolegów opowieścią o jej niedobrym mężu i że dobry św.Antoni weźmie ją pod obronę i kiedyś jeszcze temu mężowi nogi z dupy powyrywa. Ech, gdybym miał sienkiewiczową łatwość pisania, wylałbym z siebie narodową epopeję Krzywiacy. Rozumiem Twoje samarytańskie zabiegi, ale czy u Twoich komentatorów czara nienawiści nie jest jeszcze gorsza?
-
2008/07/23 19:20:02
"O ile mi wiadomo, nie był On katolikiem. Dlaczego więc częścią uroczystości pogrzebowych była rzymskokatolicka msza?"
- odnosiłam się do tego fragmentu.
A jeśli chodzi o meritum sprawy - to problem polega na tym, że każdy ma prawo do świętowania po swojemu. W tym przypadku ktoś poszedł na mszę dziękczynną, ktoś inny mógł upic się z radości lub ze smutku. A ktos inny mógł pójść do kina, gdyż kompletnie go to nie obchodzi. Ja akurat bardzo ceniłam Profesora Geremka, choć mszy nie zamawiałam. A nawet gdybym to zrobiła - to nikt tego by nie zauważył. Osoby publiczne przyciągają media i to jest normalne. Nienormalne u nas jest to, że czasami uczestniczenie w takich mszach jest nieomal obowiązkowe, bez wzgledu na poglądy i wiarę czy niewiarę.
-
2008/07/24 15:33:49
Z tego co wiem, o charakterze uroczystości pogrzebowych decyduje rodzina. Nieżywi nie mają na tę sprawę wpływu.
Pamiętam, w dzieciństwie, PRL fundował pogrzeby, nawet takie bogato wyposażone, ale stawiał warunek: pogrzeb musi być świecki. Wtedy można było zmarłego pochować za państwowe pieniądze, pod warunkiem zadeklarowania, że nie będzie księdza i mszy. Tak było z umarłymi funkcjonariuszami milicji czy PZPR.
Polarny to hiena, dla popularności i podbudowania własnego ego wstawiłby na blog nagie fotki swojej matki. Wybitna szuja.
Zajrzałem tam właśnie przed momentem i zobaczyłem wianuszek dewotek, pędzących z poparciem dla naśmiewania się ze słabych. Te, które piszą u Polarnego, są większymi dewotkami, niż te od Rydzyka. Więcej mają jadu i zaciekłości. Sprawa ideologii jest tu drugorzędna. Jak piranie, które dostały żer.
Nie mam tyle klasy i rozwagi co Ty Andsol, by nie powiedzieć hienie, że cuchnie.
Zdrówka;)
-
2008/07/24 20:21:30
Proces, faktycznie, tyle klasy, co Andsol nie masz. Chociaż dobrze, ze zdajesz sobie z tego sprawę:)
-
2008/07/24 20:41:10
Owszem, zdaję sobie sprawę, Dario. Pisząc o: piraniach, hienach i lampucerach,. Ciebie najmniej miałem na myśli. Porządna z Ciebie dziewczyna, tylko przebywasz w niewłaściwym towarzystwie.
Oczywiście, że zdaję sobie z tego sprawę, że pisząc to co myślę o Polarnym i idio0tkach, które u niego komentują, wprawiam Andsola w zażenowanie. Ale wiem, ze ma tyle klasy - klasy, której mi brak - i dystansu, że napotkam na jego pobłażliwość. Zresztą jest skonfundowany nieco zapewne naszą, bo już tu jesteś, prywatą.
Widzisz, nie jestem katolikiem w sensie ścisłym i pełnym, ale to tak trudno zadeklarować. Uważam, że koncentrowanie agresji na Kościele Katolickim, na ludziach, którzy mu zaufali jest małe i podłe. To jest o wiele brzydsze od homofobii i rasizmu.
-
2008/07/24 20:53:20
Nie sądzę, byto zażenowanie było większe od tego, o które przyprawiłeś mnie podając w komentarzach domniemane dane osobowe kogoś, kogo podejrzewałeś o niepochlebne komentarze u Ciebie. Wierzę, ze Andsol sobie z tym emocjonalnie poradzi;).
Oczywiście, ze wiedziałam, ze owe hieny mnie nie dotyczą. Zbyt często okazujesz mi sympatię linkując do moich wpisów, bym nie zdawała sobie z tego sprawy.
-
2008/07/24 21:01:55
@Proces7: o zażenowaniu mowy nie ma (as long as you return here with a shrubbery). Parę scen z animacjami zachęci publikę do tego powolnego filmu. Ale do tematu (jak właśnie zapowiedziałem we wpisie u Dźwiedzia) przyłożę się za parę godzin. Wybite zęby proszę składać w popielniczce przy wejściu i w żadnym wypadku nie można brać sobie popielniczki na pamiątkę. To nie Hotel Hilton, to przyzwoity protestancki dom.

PS. Ten duży połamany ząb w kąciku to nie początek dyskusji a pamiątka po mojej wizycie u dentysty przed 2 tygodniami. Choć jest w kawałkach, to jest ciągle ząb mądrości i bez niego nie umiem pisać z sensem.
-
2008/07/24 21:19:11
Dario, nie ma czegoś takiego jak "domniemane dane osobowe". Pominąwszy fakt, że nie znam żadnych nazwisk ludzi z Bloksa. Nawet jeśli ktoś podpisuje się nazwiskiem i imieniem, traktuję to jako pseudonim artystyczny. Ostatni raz komentowałem u Ciebie pewnie podczas trwania konkursu Blog Roku. Potem już nie pomnę.
Widać mądrze piszesz, skoro linkuję.

W moim wieku Andsol, zęby są już tylko wspomnieniem. Ostatni wypadł wiele lat temu, pewnie przy okazji jakiejś wizyty w kościele.
-
2008/07/24 22:00:51
proces
fakt, wyszło mi nie po polsku - dane osobowe osoby, którą podejrzewałeś o komentowanie na twoim blogu, w duchu, który ci się nie spodobał. Plus takei drobiazgi, jak miejsce pracy i dodatkowo groźby kogo o tym poinformujesz.
Oj komentowałeś całkiem niedawno:). Pod jednym ze swoich wielu czarujących nicków (swego czasu posługiwałeś się nawet czarownicą_złą:), nie bądź taki skromny:)

Oczywiście, a Ty tylko umacniasz mnie w tym przekonaniu. I obyś sprawiał mi tę przyjemność wciąż i wciąż!
-
2008/07/25 18:16:46
Nie wiem, czym wy się wszyscy tak ekscytujecie. Na forach pełno jest ludzi, którzy wypowiadają się w podobnej stylistyce. A ja ostatnio dostałam od jednego list, papierowy, na adres uczelni, z podobnymi tekstami. To jest jakiś rodzaj zaburzeń psychicznych, możliwe że schozofrenia, ale nie wiem, bo się nie znam. Tak w ogóle, prowadzenie bloga ma dla wielu ludzi funkcję terapeutyczną.
-
2008/07/25 18:37:08
Anuszko, może to wpływ niezapomnianych krakowskich perfum Legutko smell a może koszt wysokiego odbicia się od poziomu społeczeństwa, ale widzę w Twojej uwadze więcej zdolności syntezy niż szanowania ludzi. Pomyśl przez chwilę, że owa Tajga to nie jest element masy z forum, gdzie pełno jest ludzi, którzy wypowiadają się w podobnej stylistyce a po prostu jedna konkretna schorowana i przebijająca się przez trudności materialne kobieta, która mogłaby być ciocią, daleką kuzynką czy sąsiadką. Czy to naprawdę jest tak trudno uznać, że bywają różne losy, różne możliwości, różne sposoby ekspresji? Ona nie ma postaw misjonarskich, nie spamuje, nie prosi nawet ludzi o pomoc... Pozwól, że jeszcze raz wyraźnie powtórzę kluczowe słowo: to nie chodzi o tolerancję a o szacunek.
-
2008/08/02 16:33:06
Mogę się podpisać pod ostatnią wypowiedzią adsol-br o szacunku. Poczytalam dyskusję u polarnego, tutaj, i przejrzalam bloga samej zainteresowanej, od poczatkowych wpisów. Ja tam podchodzę do takich spraw emocjonalnie i musze powiedzieć, że jest mi strasznie smutno. Smutno, bo ja znam takie osoby jak joanna52, mniej lub bardziej podobne, i to jest calkiem bliska mi rodzina. Wytykanie takim osobom ze ich wiara jest niezgodna z prawdami katechizmu KK mija się z celem. Ich wiara jest przedrozumowa, powiązana najściślej z życiem emocjonalnym (najwyrażniej zaburzonym). Mam taką ciotkę, to osoba zawistna a przy tym tak okropnie, głęboko nieszczęsliwa. Miała marne życie - wojna, bezpłodność, wielka zależność od matki. Tkwi jeszcze głęboko w kulturze tradycyjnej, w tym "naszym" świecie radzi sobie tak, jak umie. Paranoją np.
Myślę, że podobnie jest z Joanną, to osoba strasznie niedojrzała, ale to nie jest nic z czego można by się leczyć. Nie można się leczyć, kiedy samemu nie czuje się, że to choroba. Taka osoba powie "ja taka jestem, zawsze taka byłam". Nie zobaczy nagle problemu w sobie, bo jej to inny bloger powie.
Polarny i Daria pewnie należą do osób, które wzorem starego Krasickiego lubią (parafrazuję mocno:)) chwalić "cnotę", potępiać "grzech" żeby edukować nową Polskę pozbawioną dewocji i ciemnogrodu. I ok.
Ale co zrobić z tymi, co do tej utopii nie pasują? A jest ich sporo. Oj sporo. Atakować, edukować, potępiać, śmiać się? Gospodarz tego bloga wyraził to najlepiej: szacunek. Nic tak naprawdę nie wiemy o tej osobie. Ona niesie w sobie cały swój własny wszechświat doświadczeń, króre interpretuje tak jak umie. Czytałam jej początkowe wpisy, i naprawdę, strasznie to smutne. Nawet nie tak bardzo te choroby i inne kłopoty, ale to że nikt jej nie nauczył (w dzieciństwie, kiedy był na to czas) radzić sobie z tym inaczej, dojrzalej.
:(:(:(
-
2008/08/02 18:28:59
@La_Polaquita: dzięki za wizytę i za uwagi, których (zdumiewająco) nie poczynił nikt inny. Pomyślałem sobie po przeczytaniu Ciebie, że osób z zawikłanymi losami jak Joanna52 są tysiące i tysiące, nie są odizolowani, więc z pewnością jest wielu wśród piszących, komentujących, czytających, którzy mogą powiedzieć: wypisz-wymaluj przypadek mojej mamy (cioci, bratowej), ona irytuje, drażni, ale nie jest złą osobą, ma piękne odruchy i działania... Czemu tego do tej chwili zabrakło, czemu jesteś pierwsza? Może za bardzo ludzie wierzą w symbole, zanim poznano Joannę52 oblepiono ją etykietkami, stała się (a nikt jej nie spytał co ona na to) ikoną postaw, poglądów - i z takim symbolem już się nie rozmawia...

A druga refleksja, to że może nawet nie była to fala antyklerykalna, że coś takiego może narosnąć gdy spotka się zwolennika bardzo nielubianej zupy ogórkowej albo wysyłania dzieci do internatu albo czegokolwiek Co Nie Nasze Jest... I może to jednak ten polski klimat, te za białe zimy i za szare jesienie... Ale jeśli to tak, to czemu wybuch przychodzi upalnym latem?
-
2008/08/02 23:55:54
Ja też się zastanawiam dlaczego tak łatwo nam przychodzi pakowanie ludzi do szufladek na podstawie czego? strzępków informacji. Oburzamy się, że tak właśnie robi "ciemnogród", ale masz, to samo robimy my, niby tacy wykształceni i bez uprzedzeń. Polski klimat? Może. Albo smutna ogólnoludzka tendencja. Brak empatii i uprzedmiotowienie człowieka przychodzi strasznie łatwo. Zwłaszcza człowieka, który nam do obrazu świata nie pasuje, bo jest inny. Ale nie tą modną innością, tylko taką przaśną i szarą.

Bo, dokładnie jak napisałeś, Joannę w ogóle nie potraktowano jak osoby, realnej, żywej, istniejącej i cierpiącej (tak, cierpiącej) gdzieś tam w Polsce B. Dano jej łatkę i ona stała się tą łatką. A z symbolem się nie rozmawia, nie próbuje się go zrozumieć...tak jak piszesz. I to też jest bardzo wymowne i przykre.
-
2008/08/03 00:44:00
Rozbawiło mnie Twoje użycie słowa ciemnogród, bo pojawił się w moim pewnym tekście sprzed wielu, wielu lat (leży to na mojej witrynie) - i ma to coś wspólnego z obecną aferą, w której mogę być zaklasyfikowany jako pozbawiony entuzjazmu, ale jednak adwokat Ciemnogrodu:

wrzaski między mną a Ciemnogrodem to wewnętrzna, rodzinna awantura. Zaprawdę jam ichni. Ta wesz, co znienacka wypełznie z zakamarków mojej masy mózgowej to jeszcze piastowsko - PRL-owska, mój chuch nieczysty to po "żytniej" wydudlanej w Kraju, mój śmiech głupawy w samotności to na wspomnienie sprośnych dowcipów opowiadanych całe noce w ciemnogrodzkich knajpach. Ciemnogrodu jam synem i niosę mu obronę, którą żem mu winien i której jest on wart.
-
2008/08/03 12:19:25
No, w takim kontekście to i ja jestem córą, no, może raczej wnuczką "ciemnogrodu":)
Ale ogólnie to nie moja nomenklatura, dlatego użyłam cudzysłowiu.