|
Blog > Komentarze do wpisu
Ichtiologia mętnych wód
0. Patrząc na mapę świata w jej typowej pozycji widać, że Polska jest znacznie na prawo od Brazylii. A porównując Brazylię z USA widać, że leży ona dużo niżej. I w zasadzie to już wyjaśnia wszystko. Szef i założyciel Blackwater Erik Prince wywodzi się ze starej, protestanckiej rodziny. Jakiś czas temu przeszedł na katolicyzm. Ma 38 lat. Skończył liberatariańsko-konserwatywny Hillsdale College, jedyny znaczący, który nie przyjmuje pieniędzy podatnika. Potem zgłosił się na ochotnika do jednej z najbardziej elitarnych jednostek wojskowych – Navy Seals. Odsłużył swoje i poszedł do cywila. W 1997 założył Blackwater. Ponieważ wywodzi się z bardzo zamożnej i prominentnej rodziny, nie musiał ani uczęszczać na uczelnie, ani służyć w wojsku, ani wysilać się w pracy. Ale byłoby to wbrew etosowi, któremu służy: jednostka wybitna ma obowiązki w stosunku do słabszych, a inicjatywa prywatna prawie zawsze potrafi osiągnąć więcej niż biurokracja państwowa. Jak pokazał Blackwater, dotyczy to też spraw obronności. A było to dokładnie miesiąc po niczym nie sprowokowanej rzezi, którą najemnicy z Blackwater urządzili w uliczce w dzielnicy Nasur w Bagdadzie. Zabili 17 Irakijczyków i FBI stwierdziła, że do 14 ofiar strzelano bez jakiegokolwiek uzasadnienia. I w ogóle w zbadanych kilkuset zbrojnych zajściach z ostatnich lat z ich udziałem, 80% zaczęli najemnicy. Brazylijskie tłumaczenie tego wydania pojawiło się w czerwcu (nakładem wyśmienitego wydawnictwa „Companhia das Letras”) i na brazylijskich blogach zawrzało. Częste uwagi dotyczą możliwych skutków wejścia armii najemnej Erika Prince'a do któregoś z konfliktów południowo-amerykańskich. Nie należy zakładać od razu, że stanęliby po stronie prawicy, bo prawica najemników to pieniądz. (Pamiętam trudności ze zrozumieniem roli Wallensteina w trzydziestoletniej wojnie, zdaje się historycy też mają pewne wahania. Ale nikt nie wątpi, że radzili sobie bez regularnego żołdu.) Ale dotychczas Brazylia nie narzeka na Blackwater, bo ta firma kupiła samolot Bandeirantes, a nasz klient to wiadomo. I z prawnej odpowiedzialności, jak wiadomo. I nieścisła jest informacja, że Armor Group „is based in London” (choć wierzę, że działa w 45 krajach na 4 kontynentach), bo jest zarejestrowana na podzielonej na kilkanaście święcie brzmiących probostw wyspie Jersey mówiącej czymś dziwnym podobnym do francuskiego. Tam im dobrze, bo to prawie niezależny kraj, no i nie są odpowiedzialni przed brytyjskim prawem. A interesy mają delikatne, na przykład ten kontrakt na 189 milionów dolarów z 2007 roku na strzeżenie ambasady USA w Kabulu. I inne drobiazgi dla rządów UK i USA w Namibii, Jordanie, Ruandzie, Ugandzie i w Ekwadorze. – Mówi o spotkaniu z nienazwanym ważnym Demokratą, myślał, że będzie rozmowa o wezwaniu do świadczenia w Kongresie. Ale Gospodarz mówił, że ma kontakty w Hollywood i można by było zrobić z książki film. – W sierpniu 2002 mówił mu Hans von Spanik (który prowadził w Iraku program „nafta za jedzenie”), że w będącej pod kontrolą USA kurdyjskiej części Iraku rozmawiał z bojownikami al Kaidy, którzy walczyli z regularnymi wojskami Husajna, więc „w istocie jest powiązanie między al Kaidą i Irakiem i nazywa się ono Waszyngton” („there is indeed a connection between al Kaida and Iraq and it's called Washington”). sobota, 12 lipca 2008, andsol-br
TrackBack
|
|