Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Ichtiologia mętnych wód

0. Patrząc na mapę świata w jej typowej pozycji widać, że Polska jest znacznie na prawo od Brazylii. A porównując Brazylię z USA widać, że leży ona dużo niżej. I w zasadzie to już wyjaśnia wszystko.

1. Marek Jan Chodakiewicz tak pisał dnia 16 października 2007 w piśmie konserwatywno-liberalnym Najwyższy czas:

Szef i założyciel Blackwater Erik Prince wywodzi się ze starej, protestanckiej rodziny. Jakiś czas temu przeszedł na katolicyzm. Ma 38 lat. Skończył liberatariańsko-konserwatywny Hillsdale College, jedyny znaczący, który nie przyjmuje pieniędzy podatnika. Potem zgłosił się na ochotnika do jednej z najbardziej elitarnych jednostek wojskowych – Navy Seals. Odsłużył swoje i poszedł do cywila. W 1997 założył Blackwater. Ponieważ wywodzi się z bardzo zamożnej i prominentnej rodziny, nie musiał ani uczęszczać na uczelnie, ani służyć w wojsku, ani wysilać się w pracy. Ale byłoby to wbrew etosowi, któremu służy: jednostka wybitna ma obowiązki w stosunku do słabszych, a inicjatywa prywatna prawie zawsze potrafi osiągnąć więcej niż biurokracja państwowa. Jak pokazał Blackwater, dotyczy to też spraw obronności.

A było to dokładnie miesiąc po niczym nie sprowokowanej rzezi, którą najemnicy z Blackwater urządzili w uliczce w dzielnicy Nasur w Bagdadzie. Zabili 17 Irakijczyków i FBI stwierdziła, że do 14 ofiar strzelano bez jakiegokolwiek uzasadnienia.

I w ogóle w zbadanych kilkuset zbrojnych zajściach z ostatnich lat z ich udziałem, 80% zaczęli najemnicy.

2. Nie wszyscy nosiciele polskich nazwisk wystają na prawo poza atlas. Dowodem jest choćby to, co pisze kułak i spekulant (czyli jeszcze jedna węglarczykowa internetowa szuja, czytaj: inteligent – anonim).

3. Po wydarzeniach z 16 września 2007 Jeremy Scahill rozszerzył swoją książkę „Blackwater” i nowe wydanie ukazało się w Stanach w kwietniu tego roku.

Brazylijskie tłumaczenie tego wydania pojawiło się w czerwcu (nakładem wyśmienitego wydawnictwa „Companhia das Letras”) i na brazylijskich blogach zawrzało.

Częste uwagi dotyczą możliwych skutków wejścia armii najemnej Erika Prince'a do któregoś z konfliktów południowo-amerykańskich. Nie należy zakładać od razu, że stanęliby po stronie prawicy, bo prawica najemników to pieniądz. (Pamiętam trudności ze zrozumieniem roli Wallensteina w trzydziestoletniej wojnie, zdaje się historycy też mają pewne wahania. Ale nikt nie wątpi, że radzili sobie bez regularnego żołdu.)

Ale dotychczas Brazylia nie narzeka na Blackwater, bo ta firma kupiła samolot Bandeirantes, a nasz klient to wiadomo.

4. Wielka kariera finansowa Blackwater zaczęła się po huraganie Katrina w 2005 roku. Najemnicy dostawali 350$ dziennie za ochronę zalanego Nowego Orlean przed grabieżą. Firma dostawała od rządu Stanów po 950$ za najemnika. Za część tych pieniędzy łupieżcy poszliby precz, bo przede wszystkim potrzebowali jedzenia i ubrania, ale tego nie dostali. Zastrzyk 70 milionów dolarów wskazał organizacji szczęśliwą przyszłość związaną z masowymi katastrofami. Podobno wszystkie stany zamawiały sobie ich (powiedzmy) usługi.

5. A przecież to ani największa ani najbogatsza z prywatnych armii anglosaskiego świata. DynCorp International (wsławiona skandalem z prostutucją w Bośni) robi co może, by podkreślić swoją odmienność od Blackwater, bo ta amatorszczyzna zbirów z konkurencji tylko przeszkadza w poważnych interesach. A Halliburton prowadzona przez późniejszego wice-prezydenta Dicka Cheney zaczęła zarabiać krocie dzięki prezydentowi Clintonowi (no, ułatwia to zrozumienie czemu Scahill mówi o systemie jednopartyjnym w USA) i nabrała doświadczenia i kasy w wojnie przeciw Jugosławii, a potem w Kosowie. I nie ma się źle, choć oczywiście nikt by tego nie skojarzył z jakimiś osobistymi powiązaniami.

6. A może Blackwater nie jest z USA? Bo jej potężny oddział Greystone Limited został zarejestrowany w 2004 (bardzo po cichutku) w Barbados. Czyżby dla uczczenia wkładu mówiących po hiszpańsku towarzyszy przygody z Chile i z innych krajów? Przedsiębiorstwo zwolnione z podatków, nawiasem mówiąc.

I z prawnej odpowiedzialności, jak wiadomo.

I nieścisła jest informacja, że Armor Group „is based in London” (choć wierzę, że działa w 45 krajach na 4 kontynentach), bo jest zarejestrowana na podzielonej na kilkanaście święcie brzmiących probostw wyspie Jersey mówiącej czymś dziwnym podobnym do francuskiego. Tam im dobrze, bo to prawie niezależny kraj, no i nie są odpowiedzialni przed brytyjskim prawem. A interesy mają delikatne, na przykład ten kontrakt na 189 milionów dolarów z 2007 roku na strzeżenie ambasady USA w Kabulu. I inne drobiazgi dla rządów UK i USA w Namibii, Jordanie, Ruandzie, Ugandzie i w Ekwadorze.

7. W dość długim nagraniu Scahilla w zasadzie mówiącym o jego książce dwa momenty zapadły w pamięć.

– Mówi o spotkaniu z nienazwanym ważnym Demokratą, myślał, że będzie rozmowa o wezwaniu do świadczenia w Kongresie. Ale Gospodarz mówił, że ma kontakty w Hollywood i można by było zrobić z książki film.

– W sierpniu 2002 mówił mu Hans von Spanik (który prowadził w Iraku program „nafta za jedzenie”), że w będącej pod kontrolą USA kurdyjskiej części Iraku rozmawiał z bojownikami al Kaidy, którzy walczyli z regularnymi wojskami Husajna, więc „w istocie jest powiązanie między al Kaidą i Irakiem i nazywa się ono Waszyngton” („there is indeed a connection between al Kaida and Iraq and it's called Washington”).

8. A z tej książki to rzeczywiście (jak to mówią w Brazylii) będzie pizza czyli skończy się na wzruszającym filmie przygodowym, bo Jeremy Scahill szlachetnie się ima wszystkich szlachetnych celów. Zwalcza też Demokratów, karę śmierci, popiera wszystko co postępowe, więc co najwyżej dorobi się autorytetu moralnego, pieniędzy i poparcia 1% obywateli USA.

9. Przyjdzie Chińczyk i wyrówna.

sobota, 12 lipca 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu: