|
Blog > Komentarze do wpisu
Honny soit qui mal y pense
Parê informacji jako wprowadzenie.
„Mi siê bardzo podoba, ¿e ta dziewczynka zabra³a g³os, bardzo oburzona wypowiedziami premiera australijskiego, tak ¿e ten jej g³os by³ takim silnym g³osem...” rzecze dr Iza Kowalczyk. Proponujê daæ dziewczynce doktorat z historii sztuki, trzeba odtabuizowaæ tê kwestiê doktoratów. Wtedy ju¿ nie trzeba bêdzie przemy¶liwaæ na temat powi±zañ sztuki i stanu mentalno¶ci spo³ecznej i my¶leæ czy og³oszenie siê przez kogo¶ artyst± czyni z osoby artystê itp. Dziecko prawdê ci powie, lepiej ni¿ Cyganka. ¶roda, 09 lipca 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2008/07/09 09:34:54
A, jeszcze jedno (nie mogê sobie odmówiæ ;). Otó¿ mnie siê bardzo nie podoba, ¿e wykszta³cona & doktoryzowana osoba u¿ywa mi inicjalnego ("Mi siê bardzo podoba..."), bo to paskudne, choæ rozpowszechnione, sp³aszczenie jêzyka i b³±d jak byk; mam alergiê. Ale -- czy jest po polsku czasownik ostentowaæ? Nawet ³adny by³by, taki myszowaty :), có¿, kiedy... nie ma.
2008/07/09 11:22:24
Witam, nie mogê siê powstrzymaæ od jednego pytania: czy niebiañsko¶æ postaci (w tym przypadku dzieci) w dawnej sztuce zwalnia zupe³nie z zadawania pytañ o ich erotykê? Pisa³am o tej tradycji w jednym zdaniu, bo nie to by³o tematem mojego wpisu, chodzi³o o wskazanie na przedstawianie dzieci, nieraz du¿o bardziej perwersyjne i dwuznaczne, ni¿ u Hansona. Ale, jak widaæ nie zosta³o to zrozumiane.
Zastanawia mnie te¿, jak kto¶ z tak rozleg³± wiedz±, mo¿e siêgaæ do tak niskich personalnych argumentów: ma doktorat i myli siê! No có¿ by³oby gorzej, gdyby udawa³a swoj± nieomylno¶æ. Tylko g³upcy siê nie myl±. Pozdrawiam
Go¶æ: Wojciech Kubalewski, smtp.vector-polska.pl
2008/07/09 15:27:30
Nie mog±c poczyniæ uwag, które wcze¶niej poczyni³ (a) Nameste i Izakow2 - któ¿ lubi byæ wtórny? - zajmê siê innym fragmentem komentowanego tekstu.Otó¿ nie rozumiem frazy "wspó³czesnej erotycznej insynuacji". Co to jest?
O nago¶ci w sztuce europejskiej jako atrybucie postaci niebiañskich mo¿e pisaæ kto¶, kto wierzy, ¿e sztuka europejska to jest _wy³±cznie_ to, co siê publicznie dostêpnych salach muzealnych pokazuje. Ju¿ staro¿ytni mieli swoje "teczki" i "pokoje na zapleczu". Nago¶æ w sztuce mia³a zawsze swoj± konotacjê erotyczn±, a go³a baba to jest go³a baba to jest go³a baba. Nie pomo¿e z¿ymanie siê na ruchy niegodne filozofa. :-) Wojciech Kubalewski 2008/07/09 19:04:49
@Nameste: zawsze wielkie dziêki za poprawki jêzykowe (i rzeczowe, gdy nale¿y). Nie ma w moim odczuciu lepszego dowodu na uwa¿ne czytanie czyich¶ tekstów. Tak te¿ móg³by¶ odebraæ moj± krytykê tekstu Izy, bo gdyby sprawa by³a w jakim¶ po¶lednim blogu to szkoda by by³o czasu na zwracanie uwagi.
Co do Twoich poprawek, przepraszam za kolejny import portugalskiego czasownika, ju¿ go w tek¶cie poprawi³em, przekre¶laj±c niezamierzony neologizm, a zostawiam go tam, by czytelnik wiedzia³ o czym mówisz. Oczywi¶cie Twojego drugiego wskazania, o b³êdzie jêzykowym z mi inicjalnym, wykorzystaæ nie mogê, bo to wypowied¼ Izy, nie moja (z radiowego nagrania) i chyba o tym wiesz, skoro piszesz o osobie wykszta³conej & doktoryzowanej, no bo w blogu andsol tytu³ów nie "ostentuje", bo jest zbiorkiem tekstów a nie piecz±tek. Piêtrowe przyczynkarstwo? Prawda, przecie¿ jasno przedstawi³em taki w³a¶nie zamiar i zupe³nie wyra¼nie napisa³em, ¿e nie bêdzie mowy o meritum. Nie zrozumia³em co tu uczciwo¶æ ma do rzeczy, ale mam wra¿enie, ¿e zwrot ten przekazuje Twoje przekonanie, ¿e w meritum (nago¶æ - sztuka - odbiór spo³eczny itp) móg³bym spróbowaæ powiedzieæ co¶ sensownego. To bardzo zobowi±zuje i pomy¶lê czy odwa¿ê siê na rejs po do¶æ oddalonych ode mnie morzach. Tak, moim zdaniem p³eæ Riordana ma znaczenie. Tekst Ewy Majewskiej to te¿ bardzo ciekawa sprawa i mam tu sporo zastrze¿eñ, ale to aria z zupe³nie innej opery i nie w g³owie mi mieszaæ wszystko na jednej ¶cie¿ce d¼wiêkowej. Nie¶cis³o¶ci z wiekiem? Nie w mojej wypowiedzi. Przekaza³em co zdo³a³em odszukaæ i potwierdziæ, za zamieszanie z danymi u innych osób (czytelników Izy) oczywi¶cie nie nale¿y mnie winiæ. Symptom nieodpowiedzialno¶ci i nieuwa¿no¶ci Izy? Nameste, zaogniasz w stopniu niezrozumia³ym dla mnie. Atakowa³em jeden konkretny jej wpis, nie osobê i ani mi przez g³owê by nie przesz³o co¶ g³upiego gadaæ o nieodpowiedzialno¶ci. I zupe³nie nie rozumiem co ow³osienie ³onowe ma do rzeczy. Ono i kolczyki jako miara dojrza³o¶ci psychicznej?? Jako¶æ ironizowania wypowiedzi Janiszewskiego? A czy ja siê tym chwalê? Sarkazm, ironia, drwiny to nie s± ³adne narzêdzia i je¶li opieprzam Sokratesa za te brudne zagrania to i u siebie nie bêdê ich broni³. Ale czasami poniesie cz³owieka i odkrêciæ w tym przypadku nie zamierzam, bo o wypowiedzi Magdaleny ¦rody naprawdê bredzi. 2008/07/09 19:10:08
Wiesz Andsol, zaskoczy³e¶ mnie t± notk±. Mam wra¿enie, ze napisa³e¶ j± jakby bez dystansu. Jako¶ dziwnie nie pasuje to do Ciebie.
A sam problem - granicy pomiêdzy sztuk± i pornografi± (równie¿ dzieciêc±) jest rzeczywi¶cie ciekawy i trudny do rozstrzygniêcia. Na pewno wart zainteresowania i szerszej dyskusji. Dasz siê sprowokowaæ ? 2008/07/09 19:44:44
Wojtku, nie wiem o jakim z¿ymaniu siê piszesz, czy nie mylisz adresatów, gdy informujesz, ¿e w sztuce s± go³e baby? A moja fraza o wspó³czesnej erotycznej insynuacji mówi o erotycznej insynuacji (takie zabawy z podtekstem, lecz niekoniecznie tekstem erotycznym) przedstawianej we wspó³czesno¶ci. Rzecz g³ównie nie w nago¶ci a w pedofilii, w ¿erowaniu na obrze¿ach sztuki, w astronomicznych sumach zbieranych przez pisma udaj±ce sztukê a sprzedaj±ce pornografiê, w przej¶ciu w ci±gu paru pokoleñ od ¦wierszczyka do ¶wierszczyków, od Ewy Szelburg-Zarembiny do Agnieszki "Frytki". Nie wiem czemu udajesz, ¿e mnie nie rozumiesz.
2008/07/09 20:36:35
@Iza: nie mam ¿adnych przekonañ o niedopuszczalno¶ci b³êdów, wrêcz odwrotnie, niekiedy broniê robienie b³êdów jako sposób znajdowania drogi, która pó¼niej zostanie obwo³ana "s³uszn±". W moj± "g³êbok± wiedzê" nie wierz, to raczej kupa ³atek nalepionych jedne na drugie i podbieram je tam gdzie widzê jako¶æ - w³a¶nie u takich jak Ty specjalistów. I moje ostre odrzucenie Twojej argumentacji by³o (jest) wyrazem niezgody, by kto¶, kto ma dobre argumenty zjecha³ znienacka na polityczn± i szablonow± agitkê. Sprawi³o mi wiele przyjemno¶ci przeczytanie drugiej czê¶ci Twojego wpisu i nie omieszka³em wyrazów uznania w komentarzu do niej.
Nadal mam sporo zastrze¿eñ co do jako¶ci argumentacji, ale to ju¿ jest inna klasa argumentów. Otó¿ przebiegasz epoki i style, by dowie¶æ czego¶, co w czê¶ci jest oczywiste (cia³o by³o, jest i chyba bêdzie tematem sztuki) a w czê¶ci wywraca kota ogonem, bo jest ahistoryczne czy anachroniczne. Otó¿ czego ma niby w XXI wieku dowie¶æ przyrównywanie nowych fotogramów i XVII-wiecznych igraszek dziewczynki z pieskiem? S³owo dziecko jest to samo, ale pole pojêciowe, kraina skojarzeñ i obyczajów odmienna. Dzi¶ nikt nie zaaprobuje, by dwórki rzuca³y w kó³ku niemowlakiem jako pi³k±, dla najprostszego przyk³adu. To by³ okres, gdy Jonh Locke ju¿ by³ uwa¿nie czytany, ale Rousseau dopiero zaczyna³ docieraæ do co wra¿liwszych umys³ów i d³ugo potrwa³o nim przyjêto powszechnie, ¿e dziecko to nie jedna z 12 wyprodukowanych na spokojn± staro¶æ gwarancji spokojnego ¿ycia, z których 3 czy 4 prze¿yj±, ¿e to nie zabawka, ¿e to nie imitacja doros³ego w mniejszej skali. Dlatego automatyczne przyrównywanie dzie³ z wymow± erotyczn±, stworzonych kiedy¶ i dzi¶ wydaje mi siê nieporozumieniem. A ¿e od prawieków nago¶æ oznacza³a nago¶æ, nawet gdy Ko¶ció³ stara³ siê wysublimowaæ jej sens, to jest do¶æ oczywiste. 2008/07/09 21:18:00
@Marzatela: na ogó³ niefajne rzeczy spotykam na niefajnych blogach, co¶ tam mamroczê i przechodzê dalej. To moja Teoria Walki z Much±: nie gód¼ siê na potyczki na gnojowisku. Czasami poniesie, jak wtedy gdy zareagowa³em na idiotyzmy o leczeniu homoseksualistów, ale nie powtórzy³em tego. Ale tu chodzi o kogo¶, kto jest po tej samej stronie ulicy, idzie w tê sam± stronê, ale odstawi³ dziwnego kiksa... Mo¿e st±d ostrzejszy ni¿ zazwyczaj ton. A mo¿e ujawnia siê moja wampirowata natura. Na pewnej li¶cie dyskusyjnej przywiod³em pewn± mi³± i sensown± osobê do rozpaczy, bo co ona zachêca³a do lektury jakiego¶ artyku³u, to ja siê z nim rozprawia³em jak Bilu ze szmatkami. Ale czy to moja wina, ¿e wiêkszo¶æ artyku³ów jest nic nie warta?
Czy dam siê sprowokowaæ? No ju¿ Nameste mnie sprowokowa³, mam w szufladzie parê po³owicznych przemy¶leñ, dopracowaæ ich do koñca nie zdo³am, bo to paru lat studiów trzeba na to, ale takie pó³gotowce spróbujê za parê dni tu podrzuciæ. Mam nadziejê, ¿e nie zbulwersujê zanadto prawomy¶lnych i praworz±dnych, bo jak dotychczas to bardzo mi mi³o siê ¿yje na blogu bez wizyt oszo³omów... 2008/07/09 21:18:08
Bardzo ciekawa dyskusja. Zwykle przygl±dam siê takim dyskusjom, bo w sprawach sztuki czy jej wymiarów jestem cieniutki. St±d ¶ledzê je, ale sam jestem za krótki, by siê wypowiadaæ.
Ale powiem co zauwa¿y³em, wybaczcie. Rzuci³a mi siê w oczy jedna rzecz. Z jednej strony Andsol odnosisz siê do Izy jak do autorytetu w dziedzinie sztuki, z drugiej ten autorytet kwestionujesz. Tak jak ¿eglarz, który p³ynie za Gwiazd± Polarn± (u Ciebie to chyba Krzy¿ Po³udnia), ale wie, ¿e wyznacza mu ona fa³szywy kierunek. Skoro Iza jest specjalistk± w tej bran¿y, skoro polecaj± j± dzi¶ na stronie g³ównej Gazety.pl, to ona musi mieæ racjê. Kto¶ te ramy, bariery miêdzy sztuk± a pornografi± musi wskazywaæ i wyznaczaæ. Chyba nikt nie chce, ¿eby to robi³ policjant albo portalowy ¿andarm. Co do podpisywania siê nazwiskiem i imieniem i nazwiskiem? Je¶li kto¶ chce, mogê mu podaæ moje dane, numer telefonu, odciski palców i kserokopiê PIT u. Wystarczy poprosiæ. Tylko na co to komu? Wiem, ¿e na styku pseudonim i nazwisko, prawdopodobnie autentyczne, bêdzie pewien konflikt. Ale ja nadal nie wiem jak nazywa siê Izakow czy Andsol. Owszem mo¿ecie mi powiedzieæ, ale ja zaraz zapomnê i w niczym to nie zmieni mojego postrzegania Waszej dyskusji. 2008/07/09 21:54:02
@Proces7:
Skoro Iza jest specjalistk± w tej bran¿y, skoro polecaj± j± dzi¶ na stronie g³ównej Gazety.pl, to ona musi mieæ racjê. W d³ugiej li¶cie blogów, które mam za godne uwagi, nie ma jednego jedynego, do którego dotar³bym za poleceniem GW czy innego portalu. Owszem, parê razy ju¿ siê zdarzy³o, ze co¶ z mojej listy pó¼niej napotka³em w¶ród blogów polecacych, ale powiedz mi sam: jakie szanse widzisz na to, by jaka¶ gazeta poleca³a blog Nameste czy Kwika? Do strasznej sztuki dotar³em wcze¶nie i moje milczenie jest chyba podobne do Twojego: czytam, my¶lê, co¶ mi zapadnie w pamiêæ, z czym¶ innym nie zgadzam siê. Czy to jest traktowanie kogo¶ jako autorytet? Je¶li tak, to u mnie autorytety s± do zmuszania do przemy¶leñ, a nie do klêkania i modlenia siê. My¶lê, ¿e pewne magiczne s³owa wywo³uj± w nas automatyczne reakcje. Je¶li widzia³e¶ kiedy¶ z detalami straszny wypadek, s³owo "wypadek" nigdy ju¿ nie bêdzie dla Ciebie abstrakcj±, zawsze przed oczami pojawi± siê tamte sceny. Mo¿e s³owo "cenzura" wywo³a³o podobn± reakcjê u Autorki? Nie chcê wdawaæ siê w takie teoretyzowanie, bo to niegrzeczne i ¿aden ze mnie psycholog, ale jasne jest, ¿e w owym momencie autorytet nie dzia³a³ jak siê cz³owiek spodziewa. Kto¶ te ramy, bariery miêdzy sztuk± a pornografi± musi wskazywaæ i wyznaczaæ. My. Ka¿dy z nas. Przez to nie bêdzie jednorodno¶ci, ale te¿ unikniemy ryzyka, ¿e jaki¶ pacan z PZPR czy NSDAP ustali tysi±cletnie kryteria poprawno¶ci sztuki. Przez to bêdziemy mieli sztukê nieco ¶redni±, sztukê makatek wisz±cych nad pierzyn± i S³oneczniki u po³owy znajomych, ale lepsze to ni¿ inne perspektywy. 2008/07/10 08:18:58
andsol, w dyskusjach na obu (Izy i Twoim) blogach da siê zaobserwowaæ chmurka w±tków nieadekwatnych (oczywi¶cie, oceniam subiektywnie) wobec tematu g³ównego, który nie jest ³atwy -- sam w sobie. Wiêc ju¿ nie bêdê wraca³ do detali z Twojego wpisu, mojego komentarza i Twojej odpowedzi (wyznam tylko, ¿e mog³em byæ nieco zirytowany, np. tym, ¿e przesta³e¶ zagl±daæ do mnie na blog ;).
Zmierzajmy do sedna (a i tak mamy, jak s±dzê, co najwy¿ej szansê na pog³êbion± inwentaryzacjê sk³adowych kontrowersji). 2008/07/10 13:43:58
Nameste, jest co¶ dziwnego w mechanizmie GoogleReader, wydaje siê, ¿e on nie rejestruje na kontach wpisanych tam blogów odczytywania ich wpisów jako indywidualnych wizyt. A dla u³atwienia sobie ¿ycia 6 najwa¿niejszych dla mnie blogów wpisa³em tam i klika³em na przeniesienie mnie do blogu (które z pewno¶ci± ju¿ jest uwidocznione u autora) gdy podejrzewa³em, ¿e s± elementy graficzne (obrazki, gry z fontami). Ponadto, jak to linuksem bywa, czasami parê tygodni zak³adka jest otwarta, dotykam tylko "refresh". A uk³on z dedykacj± sprzed paru tygodni a¿ mnie zatka³, ale co ja mogê mówiæ, ¿e siê zarumieni³em?
Rozmowa z Iz± (niezale¿nie od tego, co widaæ w ¶wiecie zapisu) na pewno mnie ruszy³a, bo nie by³a w moich planach, a rzuci³em inne sprawy i wda³em siê w ni± ca³ym wolnym czasem. Zniechêca trochê my¶l, ¿e sedno jest wa³kowane od wieków i ¿e uczone tomy o nim wypisano, wiêc naiwne próby wys³owienia kie³ków my¶li mog± doczekaæ siê odes³ania do 5 tysiêcy opracowañ... Wiêc czasami dobrze jest udawaæ g³upiego czy te¿ byæ g³upim, bo ¶wiadomo¶æ zakresu tematu obezw³adnia.
Go¶æ: Wojciech Kubalewski, smtp.vector-polska.pl
2008/07/11 17:09:10
Nie udajê: insynuacja to niezgodne z prawd± przypisywanie lub wmawianie komu¶ pewnych postêpków, my¶li b±d¼ intencji. Nie rozumiem zatem kto, co i komu oraz czym insynuuje? Czy teraz ja¶niej? A z¿ymanie wyczu³em w Twoim tek¶cie i w pó¼niejszych komentarzach do komentarzy ³adnie siê pokaza³o, ¿e najbardziej Ciê korci 'dyskusja o meritum', ale co¶ Ciê przed ni± powstrzymuje, st±d ta zastêpcza scena z magla o daty, p³cie i inne duperszwance. Zgód¼ siê ze mn±, albo i nie: jak tak Ciê odczytujê. Piszesz zreszt± "Zdjêcia Olympii konkuruj±ce bezpo¶rednio z Playboyem tyle naucz± dzieci o seksualno¶ci co wyk³ady o Pimpusiu Sade³ko sztuki robienia smalcu.", wiêc swoje credo nie pisania 'o meritum' ³amiesz do¶æ dotkliwie. Czy czyn Twój wype³nia kryteria pozwalaj±ce zakwalifikowaæ Ciê do grona reakcjonistów? Nie s±dzê, ale kto tu tego próbowa³?
Skorzysta³em z podanych linek, obejrza³em kilkadziesi±t fotografii Billa Hensona. Czy Ty przypadkiem nie popad³e¶ w tê sam± co ko¶ció³ katolicki obsesyjno¶æ na tle cielesno¶ci? Co zobaczy³em jest bardzo od ilustracji w pi¶mie Playboy ró¿ne. Ale mo¿e mi idzie sprawniej ocena, bo przegl±dam pismo regularnie i wiem, o czym piszê? Fotografie, które widzia³em pokazuj± m³odych ludzi nagich lub sk±po ubranych. Wszystkie modelki i modele s± zdecydowanie starsi, niz by³em ja, gdy zebra³em pierwsze erotyczne do¶wiadczenia. Bêdziemy udawaæ, ¿e osoby kilku- lub kilkunastoletnie sk³adaj± siê wy³±cznie z ducha? A ju¿ zwi±zku z pedofili± - a parê chwil próbowa³em - nijak sie nie potrafiê dopatrzeæ. To pewnie ta insynuacja? A mo¿e zwyk³e kwi pro kwo? Wojciech Kubalewski 2008/07/12 06:33:06
Wojtku, tak jasno jak potrafiê (przy umowie o u¿yciu paru linii) rozwin±³em na Twoje ¿yczenie o co chodzi³o z insynuacj±. Jak nie rozumiesz, to co ja zrobiê? Samo bycie belfrem nie gwarantuje nikomu sta³ego sukcesu w wyja¶nianiu swoich zwrotów. Przepisywanie definicji s³ownikowych w naszej rozmowie mo¿na by by³o zostawiæ na uboczu, chyba, ¿e chcesz powiedzieæ co¶ miêdzy liniami, ale zrób i Ty wysi³ek i powiedz czego chcesz.
S±dzi³em, ¿e po tylu latach znasz mój upór i wiesz, ¿e je¶li powiedzia³em "nie dyskutujê o meritum a o jako¶ci argumentów" to znaczy, ¿e tutaj nie dyskutujê o nim. Twoje prawo pisaæ co sobie my¶lisz, ¿e mnie co¶ korci, sugerowaæ Twoje postawy, przedstawiaæ Twoje teorie a nawet prowokowaæ sugestiami o jedno¶ci torów moich i KK. Ale nie jest to mi³e, ¿e przyjaciel nie rozumie mojego tekstu, bo je¶li znaj±cy od dawna mój sposób mówienia nie staraj± siê zrozumieæ, to z innymi nie jest zapewne lepiej. No i parê zwrotów jest tego typu, które bardziej bym kojarzy³ z anonimowym trollem a nie z Twoim nazwiskiem, ale mo¿e nie masz w Wordzie "modes correction", wiêc przejd¼my nad tym w spokoju. Do wymijania "meritum" sk³ania fakt, ¿e piej± o nim w Mb od wieków, wiêc rozs±dek nakazuje przymkn±æ dziób. Ale mo¿e zauwa¿y³es, ¿e Nameste i Marzatela wys³owili pewne apele i odpowiedzia³em im, ¿e zgoda, pó¼niej podejmê temat. Mo¿e pamiêtasz, ¿e zazwyczaj staram siê spe³niaæ moje obietnice. Jednak nie bêdzie to tu, teraz i w tym stylu. Tshüß
Go¶æ: Wojciech Kubalewski, chello087206229088.chello.pl
2008/07/12 15:32:47
Napisa³em znakomit± ripostê, ale blox uwa¿a, ¿e tekst zawieraj±cy 731 wyrazów przekracza wszelkie granice i pozwala mi wkleiæ tylko czê¶æ. Wiêc unoszê siê honorem - ³aski bez, ludzko¶æ wymy¶li³a sprawniejsze od blogu formy wymiany my¶li.
Wojciech Kubalewski 2008/07/12 17:45:55
Wojtku, ju¿ zdarzy³o siê to kiedy¶ z uwagami Micha³a Babilasa, które musia³em dokleiæ jako ps do wpisu. Je¶li uwa¿asz, ¿e Twoje uwagi s± dope³nieniem czy krytyk± tego co pisa³em o argumentacji Izy, zrobiê to samo. Ale je¶li chcesz wej¶æ w rozwa¿ania o sztuce i ubraniach czy ich braku, to pozwól, ¿e najpierw pojawi siê mój tekst , który czytaj±cym wyja¶ni co my¶lê, by¶ nie musia³ improwizowaæ dla mnie moich pogl±dów.
2008/07/12 23:54:39
No w³a¶nie, prawie w tym samym czasie gdy dodawa³e¶ tê "zajawkê" ja wpisywa³em u Was moje pytanie, na które Dorota odpowiedzia³a szybko i rzeczowo.
|
|
Móg³bym wiêcej (wybacz) poczyniæ tego typu uwag. Np. p³ynny wiek dzieciêcych obiektów fotografii. To ile: 11 lat czy 13? Na jednym ze zdjêæ Hensona (przywo³ywanym explicite na blogu Izy przez jakiego¶ tropiciela, który jest pe³en zgrozy, bo 11-latka! dziecko!) widzimy dziewczynê z bujnym ow³osieniem ³onowym i bodaj kolczykiem w brzuchu. Ironizowanie nad Janiszewskim (¿e za chwilê bêdzie za pó¼no na leczenie) -- jaka jest jako¶æ tej ironii? Ale to w³a¶nie pozamerytoryczne przyczynkarstwo. Powtórzê: ciekawiej by by³o, gdyby¶ odniós³ siê do meritum, a zw³aszcza do tekstu Majewskiej.