|
Blog > Komentarze do wpisu
Prostowanie kółka (1)
To przez ten śmieszny rysunek Kiedy skype każe mi odebrać plik i w czatowym pudełku widzę słowa Jurka: „jak myślisz, na tym rysunku ile wyjdzie...” to ze sporym prawdopodobieństwem trafienia, przed przeczytaniem zdania czy odebraniem i otworzeniem obrazka, mogę mu odpowiedzieć: ϕ. W geometrycznych konstrukcjach ϕ pojawia się bezustannie. Przed Big Bangiem było Słowo ϕ. Ale tym razem nie było pytania ze słowem „ile”. Te prościutkie rysunki kółek, kwadracików, parabol, odgrywają sporą rolę w naszym pedagogicznym życiu. Kto uczy, wie jak wiele można zdziałać jednym dobrym pytaniem, zadaniem, rysunkiem... To czasami działa jak zapłon. Coś komuś kliknęło i nikt już w grupie nie patrzy na zegarek, ludzie przerzucają się pieszczotliwymi uwagami „no co za cholerne świństwo...” i nawet po paru dniach przychodzą emejle z pytaniami. Tu nie ma zasad, faworytów, wzorków, to trochę teatru i magii. No tak, także całożyciowe cieszenie się eksperymentowaniem. Po paru latach uczenia łatwiej jest być na luzie i wydobyć z siebie z niewiadomych pokładów jakieś błyskotki. U Jurka te zabawy, sprzężone z dyscypliną (może on nie potrzebuje sypiać?) wyrosły na parę podręczników. Gdyby to był sztampowy gnój z cudnymi kolorami na okładce i obietnicami matematycznego zbawienia, drukowałby do woli. Niestety, to są teksty z sensem. Mimo tego są popularne. I – oyez, oyez, oyez – wydaje się, że jego Mysteries of Trigonometry zostaną przełożone na polski. To kto wie, może i wydawca się znajdzie? Często w moich wykładach podszczypuję od niego to czy tamto. Przykład, argumentację, rysunek... I choć studenci mu wychwalają te wydane na SIU materiały, to on ciągle coś tam grzebie, dorzuca, zmienia... Nie będę się z niego śmiał, bo nie jestem tu lepszy. Wyobrażam sobie zaskoczenie jego studentów, bo chyba są podobni do moich, czyli mieliby trudności z szybkim zdecydowaniem kto żył wcześniej, Kepler czy Hilbert. A tu otwierają książkę Jurka i widzą coś takiego:
(Cyrkiel często jest metaforą stworzenia i ukrytego porządku świata. Cyrkiel i linijka stały się symbolami „boskiej struktury zawiadującej rzeczywistością”. Geometrię miano za tajny język Boga czy Stworzyciela. Współczesna fizyka do dziś szuka natchnienia w geometrii – ale starania te przenoszą się w coraz bardziej wysublimowane sfery.) Jego rysuneczki zastępują długie i drętwe gadanie: czy ten:
Moje rysunki są równe, przejrzyste i mechaniczne, bo nie mam Jurkowego talentu graficznego. Zawsze mu zazdrościłem umiejętności wykrzywiania linii. Ale rysuneczek, o którym mówię, jest śmiesznie prosty. Oto on:
a tekst był taki: Taki oczywisty problemik, a nigdzie nie go widziałem: Jeden z tych kwadratów ma tę samą powierzchnię co kółko, a drugi ten sam obwód. Który z nich jest którym? No fakt. Niby infantylna prostota, ale nikt nie zadaje tego pytania. A szkoda. I inne pytania od razu nasuwają się po nim. Na przykład: obwód i pole kółka wyrażają się tą samą liczbą. Co ci to mówi o kółku? I wiele innych wariacji. A jedna z nich zaprowadziła mnie do wymyślenia czegoś zabawnego, co też chyba nie zostało wcześniej zauważone, choć przybliżaniem π zajmują się ludy już od dawna. Przyzwoicie dokładna (błąd rzędu jednego procenta z jednego procenta) i zaskakująco prosta konstrukcja. Ale dziś i tak już jestem przegadany, zostawię ją na pojutrze. środa, 25 czerwca 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
fredf
2008/06/25 09:57:33
Jeżeli założymy, że ten rysunek jest dobrze wyskalowany to widać "na oko", ale jeżeli wyraża on tylko ideę to potrzebny prosty rachunek. Pozdrawiam o długiej nieobecności ale nie było prawie wcale matematyki i i ja się nie odzywałem. Czekam teraz na obiecane pojutrze pi... Czyżby nowa przybliżona kwadratura koła?
2008/06/27 07:36:52
Fredf, ostatnie pytanie ma już odpowiedź w postaci wpisu z konstrukcją, jakoś mi wpis wyszedł szybciej niż odpowiedź Tobie, wybacz. Tak, rysunki i rachunki żyją w innych światach, to trochę jak w filozofii Jaspersa o pojmowaniu i rozumieniu. Dopiero po użyciu poprawnej składni matematycznej i przedarciu się przez dżunglę rachunkową można mówić o rozumieniu, a dobry rysunek daje pojęcie o co tu chodzi (ale proszę, nie przymuś mnie do precyzowania co to za zwierz "pojęcie").
Rzadsze wpisy matematyczne w ostatnich tygodniach mają parę różnorodnych przyczyn. Jedną z nich (i prostą do opisania) jest zanik czytelników, przypuszczam, że na wakacje. Tych nielicznych, którzy wyjechać nie mogli, nie chcę przymuszać do matematyki... Dlatego dawo obiecane Malkontentce opowiadanie o rachunku zdań puszczę tu dopiero na początku września, a o liczbach zespolonych napiszę w październiku, gdy studenci przypomną sobie, że są studentami... |
|