Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Głupie skojarzenia

Kiedy napotkałem ten obraz w Sieci (tu znaleziony)

J. Moses

przypomniałem sobie jakiś stary wycinek, który po podmianie kolorów tak wygląda:

Lovett2

a bliżej oryginału tak:

Lovett

– autorem projektu jest Wendell Lovett, architekt z USA.

niedziela, 22 czerwca 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/06/29 11:45:44
Witaj, pewnie mnie pamiętasz. Pisałeś do mnie, chwilek kilka temu. Po pierwsze dziękuję za komentarz - w końcu pierwszy na tym blogu. P)odejrzewam, że wyczułeś, że w sieci chwilkę siedzę i to rodzaj mojego katharsis, może to nadużycie, ale nie mam gdzie wylać z siebie, tego co mnie "dusi" od środka. Faktem też jest to, że jestem zbyt wylewna, co dla wielu Osób może być niewiarygodne. Cieszę się jednak, że mnie "nie zaszufladkowałeś, nie nakleiłeś etykietki".
Teraz... A'propos Twojego bloga - zróżnicowanie tesktów-materiałów jest ciekawe, wyróżnia się o tyle, że nie jest to kolejny blog z serii "nieszczęśliwe życie, nieszczęśliwej takie i takiej" (o ironio - i kto to mówi!!), ciężko mi komentować szczegółowo, czy wdawać się w polemiikę, bo ostatnio, niestety, mam wrażenie, że mózg mi odmawia posłuszeństwa... Ale nadrobię - obiecuję. A teraz - serdecznie pozdrawiam, jeszcze raz dziękuję za komenatz i w wolnej chwili zapraszam na GG: 6780359.


Miłej niedzieli - pozdrawiam.
-
2008/06/29 14:48:22
WItaj. Po pierwsze, to zmyślny wybór miejsca na ten komentarz, tu można rozmawiać na osobności choć w miejscu publicznym. Z kolei, czy pamiętam? No przecież nie jestem RAM, żeby mnie wyczyściło po wyłączeniu mnie na parę godzin. Natura Twego początkowego wpisu nie mówiła wcale czy będę miał rewizytę (jak jest niedobrze, to ani nie chce się wychodzić z domu - i może przez to sprawy często pogarszają się? Bo co aktywuje tę zdumiewającą fabrykę chemiczną w naszym mózgu to niewiele wiemy, ale coś to robi...) i cieszę się, że jesteś tu. Cóż mi po ilości jeśli to ludzie, którzy wchodzą, by pobyć 4 sekundy? Chciałbym być czytany i ktoś, kto umie czytać to cenna wizyta.

O moim blogu? Może nieumiejętność ograniczenia tematu sprawiła, że Syndykat mnie nie chciał i czasami jakaś wizyta jest rozczarowana, że wpis pod tytułem "Części mowy" dotyczy matematyki, ale tu chyba się nie zmienię. W tym, co przyjaciel opisał kiedyś: "czy być szpilką czy naleśnikiem" mam tendencję raczej ku drugiej formie. A czym nie jest ten blog? Nudzą mnie opisy, że ktoś poszedł do pracy i szef go nie kocha, to i ja nie będę innych nudził. Dookoła aż kipi od ciekawych problemów, póki mam czas i zdrowie na opowiadanie o tym, co mi los pozwala oglądać, uniknę ględzenia o sobie. Ale jestem dumny z mojego psa, który nie jest zły w tej konkurencji, jeśli znajdziesz czas to zerknij jak on opowiada o jego życiu :)
-
Gość: , c-24-17-214-63.hsd1.wa.comcast.net
2008/12/11 03:32:23
i live in this house!!
-
2008/12/11 04:12:23
Oh, my! That's really unexpected... :) I hope my blog entry hasn't disturbed your privacy - let me only tell you what I had been talking about here, as I wouldn't rather expect you to know Polish. By the way, the conversation in the commentaries doesn't touch the topic in the least.

Well, long time ago I used to subscribe to Nat.Geogr.Mag. and then I kept the photo - it really deserved it. Then, when I met those phantasy pictures I realized that I had seen something real and not much different - so I have put here both pictures together...

And how does it feel to live in such a famous house?

Cheers to the beautiful state of Washington from down here, Santa Catarina in Brazil.