|
Blog > Komentarze do wpisu
Dzielny gołąbek(5)
Wygląd gołąbka był pożałowania godny. Zmierzwione opiórzenie i ogólny wpiórzony wygląd dzioba wetkniętego w talerzyk piwa w barze „Nad latarnią” mówiły za siebie czyli za gołąbka. I wystarczyło spojrzeć na niego, by uznał to za zachętę do wylania swego bólu: – I to mnie ostatnio pytano czy jestem gołąbkiem pokoju? Mnie, który jest w zgodzie z wszystkimi przykazaniami, nawet wiary w Wielką Gołębicę, choć czasami dużo mnie to kosztuje? Mnie, który na żadną kobietę w życiu nie nafajdał? To co można powiedzieć o tym księdzu, który leci do szpitala do zgwałconego dziecka i sra mu na głowę? Co za zboczony gołąbek z niego? Co to za rasa Bożych stworów, którą hodują tam w Lublinie? Przecież to potwór a nie stwór! Nic tu nie miałem do skomentowania, więc oddaliłem się w milczeniu i u siebie też zanurzyłem się w piwie, choć beczułka roztworu melisy lepiej by mi zrobiła na uspokojenie... sobota, 07 czerwca 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
vierablu
2008/06/07 23:22:42
Jakis koszmar, ta historia. Przeczytalam ja na portalu gazeta.pl dzis rano i az ogarnely mnie mdlosci z bezsilnej zlosci.
2008/06/08 04:31:51
Chory Kraj. Wszystkich tu trzeba żałować. Ludzi zarażonych furią przez tego duchownego. Jego samego, przekonanego, że dzielnie wypełnia wypełniony obowiązek, podobnego do żołnierza z Iraku. Dziewczyny, która nie wyjdzie cało z sytuacji. I jej rodziny, zapewne katolickiej (skoro nie nakładli księdzu po pysku), którą potraktowano jako nieodpowiedzialną i wepchnięto w dylematy moralne nie do pozazdroszczenia...
2008/06/09 19:59:48
Zaraz zaraz, to wy chyba nie czytaliście nowszysch wiadomości...
www.pardon.pl/artykul/5186/pamietacie_zgwalcona_14-latke_juz_nie_jest_zgwalcona 2008/06/09 23:45:05
Po przeczytaniu nowszych wiadomosci jest mi jeszcze gorzej. Az poszlam do sypialni ukrasc niemezowi papierosa, chociaz wlasciwie nie pale.
Przypominam sobie sprawe sprzed kilku lat - brytyjska nastolatka usunela ciaze bez wiedzy rodzicow. Jakiez larum sie wtedy podnioslo! Bo jak to - nieletnia ma sama decydowac o swojej ciazy? Teraz polska nastolatka zglosila sie do szpitala (kilku szpitali!), zeby usunac ciaze za zgoda matki. Jakies larum sie podnioslo! Podobno nieletnia chce ciaze zachowac - nalezy jej wiec pozwolic samej decydowac o swojej ciazy, a matce odebrac prawa rodzicielskie. Nie wspomne juz o tym, ze niedostosowanie sie szpitala do nakazu prokuratorskiego oraz wpuszczenie obcej w stosunku do pacjentki osoby na teren szpitala jest skandlaem. Tak, miedzynarodowym. 2008/06/10 00:16:07
Anuszko, przeczytałem to z "Pardonu". To nie są dobrzy ludzie, cieszą się informacjami podsuniętymi przez nadkomisarza czy nauczyciela, ani słowem nie mówią o lobby pro-life i o podróży księdza, kpią z lewaków - i w najoczywistszy sposób mają pełną pogardę i lekceważenie dla dziewczyny i jej rodziny.
I ile czasu minie nim w tym społeczeństwie staną się powszechne obyczaje uczciwego dyskutowania... Hadko myśleć. A co do kwestii, odpowiedziałem Ci osobnym wpisem. Pozdrawiam. 2008/06/10 00:59:03
Jeszcze dwa cytaty:
gazeta wyborcza: Do aborcji nie doszło. Dyrekcja szpitala jako oficjalny powód podaje przesłane faksem postanowienie sądu rodzinnego o umieszczeniu Agaty w Pogotowiu Opiekuńczym w Lublinie do zakończenia sprawy o pozbawienie matki władzy rodzicielskiej. Trybunal Praw Czlowieka (w sprawie Alicjii Tysiac, za Magda M.): The Court further notes that the legal prohibition on abortion, taken together with the risk of their incurring criminal responsibility under Article 156 § 1 of the Criminal Code, can well have a chilling effect on doctors when deciding whether the requirements of legal abortion are met in an individual case. The provisions regulating the availability of lawful abortion should be formulated in such a way as to alleviate this effect. Once the legislature decides to allow abortion, it must not structure its legal framework in a way which would limit real possibilities to obtain it." 2008/06/10 09:12:29
Nie no, nie chcę was jakoś strasznie przekonywać - i tak fakty w końcu wyjdą na jaw. Gazeta Wyborcza wypuściła na ten temat już 3 artykuły, z których każdy mówił co innego. Wy uwierzyliście w ten pierwszy. Ja nie wierzę w żaden. W ten z Pardonu też.
Chyba nie zrozumieliście mojej intencji. Pokazuję, że dziennikarze kreują fakty medialne, a jaka jest prawda to diabli wiedzą. Nie bądźcie tylko tacy łatwowierni. A co, jak tych moherowych bojówek w ogóle nie było? A co, jak dziewczyna była w jakimś zatargu z matką i matka udała się po pomoc do organizacji kobiecej, a dziewczyna do księdza? A co, jeśli jest tam jeszcze jakaś osoba trzecia wmieszana - ojciec, babka, rodzina ojca dziecka? - która z powodu rodzinnego konfliktu doniosła moherom? A co, jeśli dziewczyna po prostu nie może się zdecydować i zmienia zdanie, a co zmieni - to do innego autorytetu zwraca się o wsparcie? Sed contra: A może sąd nie miał prawa wszczynać postępowania za namawianie do aborcji? A może tylko zaszkodzili dziewczynie wsadzając ją do ośrodka opiekuńczego, bo nie mogła spokojnie podjąć decyzji? A może seks między 14-latkami jest czynem zabronionym, po którym jest prawo do aborcji? (Prawnicy nie wiedzą. Dziwne.) Sprawa jest o wiele bardziej niejasna, niż się z początku wydaje. |
|