S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
jeden i jeden

W umieszczonym tu niedawno eseju Jurka Kocika o nowym sposobie otrzymania π wspomina on p³ytê , któr± stworzy³ Eugeniusz Get-Stankiewicz, a rozbi³ jaki¶ ... no, powiedzmy, rodak. Dzi¶ p³yta ta jest chroniona przed recydyw±:

krata chroni p³ytê

– ochronn± kratê ufundowa³ w³a¶ciciel mieszcz±cej siê po drugiej stronie ulicy restauracji.

A gdyby s³owa t³uk³y kamieñ, to i ta p³yta (tego samego artysty) w kurz i py³ by siê ju¿ obróci³a:

umieszczone za wysoko, ¿eby rozbiæ

bo ile to osób przechodz±cych przed wroc³awskim ko¶cio³em ¦w. El¿biety widz±c j± mamrocze co¶ pod nosem zamiast pomy¶leæ co owe „Zrób to sam” naprawdê znaczy... Ale mamrotaæ jest ³atwiej ni¿ my¶leæ.

¶roda, 21 maja 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/05/21 06:20:38
Daje do my¶lenia.
Kiedy¶, dawno temu czyta³am opowiadanie. Ludzie z przysz³o¶ci w ramach turystyki wyje¿d¿aj± na urlopy w przesz³o¶æ (wehiku³ czasu). Du¿± popularno¶ci± cieszy siê w³a¶nie Jerozolima w czasie ukrzy¿owania Jezusa. Przybysze z przesz³o¶ci sa odpowiednio ucharakteryzowani, aby wtopic siê w t³um, ale ka¿dy z nich ma jaki¶ charakterystyczny atrybut i rozpoznaj± siê nawzajem. Kluczow± scen± opowiadania jest moment, gdy Herod pyta kogo uwolniæ: Jezusa czy Barabasza. Tury¶ci oczywi¶cie gromko krzycz± : Barabasza. Dopiero po chwili spostrzegaj±, ¿e w tym t³umie nie ma tuziemców - siedz± w domach i nie uczestniczyli w tym "g³osowaniu" ....
Trochê zboczy³am z tematu Twojej notki, ale "efekt motyla" zawsze mnie inspirowa³.
-
2008/05/21 06:46:33
(a ju¿ k³ad³em siê spaæ ;) ) Takie u¿ytki z sf fascynuj± bardziej ni¿ opisy skomplikowanych technologii nic-nie-robienia. A skoro ju¿ odchodzimy od tematu (a jaki by³ temat, bo ju¿ nie pamiêtam?) to przypomnia³em sobie co¶, w czym pani Google mi nie pomo¿e, a pani Marzatela chyba tak. By³o takie - religijno - przewrotnie - filozoficzne opowiadanie jakiego¶ wêgierskiego pisarza, nied³ugie, re-interpretuj±ce w bardzo niepokoj±cy sposób wspó³zale¿no¶ci Barabasza i Jezusa. Czy potrafisz mi podsun±æ tytu³ i nazwisko autora?

Codziennie wstajesz o tej porze? Wiesz, to nieuchronnie prowadzi do do³ka :)
-
2008/05/21 15:32:31
andsol, tak na czuja obstawia³bym Marka S. Huberatha (to pseudonim artystyczny krakowskiego fizyka, autora opowiadañ [Kara wiêksza, Druga podobizna w alabastrze] i powie¶ci [Gniazdo ¶wiatów, Miasta pod ska³±]), rzeczywi¶cie, pisze na pograniczu teleological fiction, znakomity facet
-
2008/05/21 18:31:30
Andsol, przeceni³e¶ mnie. Cos mi siê pl±cze po g³owie, ale dosyæ mêtnie.
Chyba, ¿e chodzi Ci o to, co mi uda³o sie znale¼æ w sieci:
pl.wikipedia.org/wiki/Jezus_Barabasz

A je¶li chodzi o wstawanie - to faktycznie jestem skowronkiem. I jak siê obudzê - od razu wstajê i ubieram siê.
Za to wieczorami szybko szukam ³ó¿ka.