S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Pirsig o nauce

Oj. Nie bêdzie wstêpu, by³oby za d³ugie. No bo oprócz cytatu (który by³em zmuszony sam spolszczyæ) chcê podaæ go w polskim ksi±¿kowym t³umaczeniu Tomasza Bieronia (tekst tak zar¿niêty, ¿e agoniê mia³ krótk±) i orygina³, by ka¿dy móg³ zobaczyæ, co ten cz³owiek nawyrabia³. Je¶li nie podoba³a mu siê ksi±¿ka „Zen i sztuka obs³ugi motocykla”; Roberta Pirsiga, przecie¿ móg³ j± zostawiæ na ³awce w parku, nie musia³ siê znêcaæ nad ni±.

To z 9-go rozdzia³u, o badaniach naukowych.


Prawdziwym celem metody naukowej jest upewnienie siê, ¿e Natura nie nabra³a nas ka¿±c my¶leæ, ¿e wiemy co¶ czego w istocie nie wiemy. Nie ma na ¶wiecie takiego mechanika, naukowca czy technika, który by nie nacierpia³ siê przez to tyle, by nie mieæ siê na baczno¶ci. To jest g³ówna przyczyna, dla której tak wiele informacji naukowej i technicznej brzmi tak nudnie i ostro¿nie. Je¶li bêdziemy nieuwa¿ni lub podkolorujemy dane naukowe, tu i tam je ukwieciwszy, Natura zrobi z nas kompletnych durni. I tak do¶æ czêsto to robi, nawet gdy nie podsuwamy jej mo¿liwo¶ci. Musimy byæ skrajnie ostro¿ni i nieugiêcie logiczni gdy mamy do czynienia z Natur±: po jednym logicznym po¶lizgu zawala siê ca³a naukowa budowla. Jeden fa³szywy wniosek i zawik³amy siê na dobre.

W Pierwszym Kroku formalnej metody naukowej, którym jest postawienie problemu, g³ówn± umiejêtno¶ci± jest powiedzenie dok³adnie tyle ile z pewno¶ci± wiemy. Znacznie lepiej jest zanotowaæ wyra¿enie „Problem do rozwi±zania: Dlaczego motocykl nie dzia³a?”, które brzmi g³upio, ale jest poprawne, ni¿ napisaæ: „Problem do rozwi±zania: Co jest nie w porz±dku w uk³adzie elektrycznym?”, je¿eli nie mamy absolutnej pewno¶ci, ¿e to w uk³adzie elektrycznym jest k³opot. W istocie, powinni¶my napisaæ „Problem do rozwi±zania: Dlaczego motocykl nie dzia³a?” a potem zrobiæ pierwszy zapis Drugiego Kroku: „Hipoteza nr 1: mamy k³opot w uk³adzie elektrycznym”. Wymy¶lamy tyle hipotez ile siê da a potem planujemy do¶wiadczenia, by sprawdziæ które z hipotez s± prawdziwe, a które fa³szywe.

To ostro¿ne podej¶cie do pocz±tkowych kwestii oddala nas od udania siê na manowce gdzie mogliby¶my straciæ tygodnie na zbêdnej pracy lub zupe³nie siê zawik³aæ. To dlatego naukowe pytania z pozoru wygl±daj± g³upio. S± tak zadane, ¿eby¶my pó¼niej uniknêli g³upich pomy³ek.

Trzeci Krok, ten krok formalnej metody naukowej, który nazywa siê eksperymentowaniem, romantycy maj± niekiedy za sam± istotê nauki, bo to jest jedyny etap, w którym jest wiele do ogl±dania. Widz± oni mnóstwo probówek i dziwnych urz±dzeñ, a wokó³ biegaj± ludzie i czyni± odkrycia. Nie dostrzegaj± do¶wiadczenia jako czê¶ci szerszego procesu umys³owego i czêsto myl± do¶wiadczenia z pokazami, które maj± podobny wygl±d. Cz³owiek przeprowadzaj±cy niesamowity pokaz naukowy na kupie urz±dzeñ kosztuj±cych piêædziesi±t tysiêcy dolarów, bynajmniej nie zajmuje siê nauk± je¶li wie z góry jaki bêdzie wynik jego usi³owañ. Z drugiej strony, mechanik motocyklowy, który naciska klakson, ¿eby sprawdziæ czy akumulator jest w porz±dku, w nieformalny sposób wykonuje prawdziwy eksperyment naukowy. Sprawdza hipotezê, zadaj±c pytanie naturze. Naukowiec w serialu telewizyjnym, który smutnie mruczy: „Do¶wiadczenie nie powiod³o siê; nie osi±gnêli¶my tego, na co liczyli¶my”, cierpi g³ównie z powodu z³ego scenarzysty. Do¶wiadczenie nigdy nie stanie siê niepowodzeniem zaledwie z powodu nieotrzymania oczekiwanych wyników. Do¶wiadczenie jest nieudane, kiedy nie potrafi tak¿e przetestowaæ badanej hipotezy, gdy jego wyniki nie dowodz± niczego o jej prawdziwo¶ci czy fa³szywo¶ci.


Rzeczywistym celem metody naukowej jest sprawdzenie, czy natura nie wprowadzi³a nas w b³±d i czy co¶, co bierzemy za prawdê, nie jest w istocie z³udzeniem. Nie ma mechanika, naukowca czy technika, który by tego wielokrotnie nie do¶wiadczy³ i nie mia³ siê przed tym na baczno¶ci. Przede wszystkim z tego powodu rozprawy naukowe czêsto wydaj± siê nudne i kunktatorskie. Niedba³o¶æ i brawura w tej dziedzinie nieuchronnie prowadz± do absurdów i o¶mieszenia siê. Kiedy bada siê naturê, konieczna jest wielka rozwaga i rygorystyczna logika: jedno logiczne potkniêcie i ca³a konstrukcja naukowa wali siê w gruzy. Jedna fa³szywa dedukcja na temat motocykla i l±dujesz w ¶lepej uliczce.

Je¶li chodzi o kategoriê pierwsz± (postawienie problemu), podstawowa umiejêtno¶æ polega na tym, aby napisaæ tylko to, czego jest siê absolutnie pewnym. Znacznie lepiej jest wprowadziæ zapis: „Problem do rozwi±zania: Dlaczego mój motocykl nie dzia³a?”, co brzmi ma³o ambitnie, ale ma tê zaletê, ¿e jest z pewno¶ci± poprawne, ni¿ napisaæ: „Problem do rozwi±zania: Co jest nie w porz±dku w uk³adzie elektrycznym?”, je¿eli nie mamy absolutnej pewno¶ci, ¿e tu w³a¶nie le¿y przyczyna. W³a¶ciwa strategia jest nastêpuj±ca: w tej kategorii wpisaæ pierwsze zdanie, a dopiero w drugiej: „Hipoteza nr 1: Problem jest natury elektrycznej”. Mo¿liwe s± te¿ inne hipotezy, które nale¿y kolejno zweryfikowaæ.

Ostro¿no¶æ w stawianiu problemu pozwala od pocz±tku unikn±æ wyboru z³ej drogi, na której móg³by¶ niepotrzebnie straciæ ca³e tygodnie. Z tego powodu problemy naukowe czêsto wydaj± siê durnawe, ale chodzi o to, aby unikn±æ durnych pomy³ek.

Kategoriê trzeci± (eksperymenty ... ) romantycy czêsto uto¿samiaj± z sam± nauk±. Te wszystkie probówki, skomplikowane urz±dzenia i zaaferowani naukowcy w laboratoriach to najbardziej widowiskowy jej aspekt. Laik nie postrzega eksperymentu jako jednej z czê¶ci ca³ego procesu intelektualnego i czêsto myli eksperymenty z demonstracjami, które wygl±daj± tak samo. Cz³owiek urz±dzaj±cy sensacyjny pokaz na frankensteinowskim sprzêcie za piêædziesi±t tysiêcy dolarów nie uprawia nauki, poniewa¿ z góry wie, jaki bêdzie rezultat. Z kolei mechanik, który naciska klakson, ¿eby sprawdziæ, czy akumulator nie jest roz³adowany, w sposób nieformalny przeprowadza autentyczny eksperyment naukowy. Weryfikuje pewn± hipotezê, stawiaj±c pytanie bezpo¶rednio maszynie. Naukowiec w serialu telewizyjnym, który mówi z ¿alem: „Eksperyment siê nie uda³; nie osi±gnêli¶my tego, co chcieli¶my osi±gn±æ”, mo¿e mieæ pretensje tylko do scenarzysty. Eksperyment jest nieudany nie wtedy, kiedy wyniki ró¿ni± siê od oczekiwanych. Eksperyment jest nieudany, kiedy nie daje ani pozytywnej, ani negatywnej odpowiedzi na pytanie, czy hipoteza by³a poprawna.


The real purpose of scientific method is to make sure Nature hasn't misled you into thinking you know something you don't actually know. There's not a mechanic or scientist or technician alive who hasn't suffered from that one so much that he's not instinctively on guard. That's the main reason why so much scientific and mechanical information sounds so dull and so cautious. If you get careless or go romanticizing scientific information, giving it a flourish here and there, Nature will soon make a complete fool out of you. It does it often enough anyway even when you don't give it opportunities. One must be extremely careful and rigidly logical when dealing with Nature: one logical slip and an entire scientific edifice comes tumbling down. One false deduction about the machine and you can get hung up indefinitely.

In Part One of formal scientific method, which is the statement of the problem, the main skill is in stating absolutely no more than you are positive you know. It is much better to enter a statement "Solve Problem: Why doesn't cycle work?" which sounds dumb but is correct, than it is to enter a statement "Solve Problem: What is wrong with the electrical system?" when you don't absolutely know the trouble is in the electrical system. What you should state is "Solve Problem: What is wrong with cycle?" and then state as the first entry of Part Two: "Hypothesis Number One: The trouble is in the electrical system." You think of as many hypotheses as you can, then you design experiments to test them to see which are true and which are false.

This careful approach to the beginning questions keeps you from taking a major wrong turn which might cause you weeks of extra work or can even hang you up completely. Scientific questions often have a surface appearance of dumbness for this reason. They are asked in order to prevent dumb mistakes later on.

Part Three, that part of formal scientific method called experimentation, is sometimes thought of by romantics as all of science itself because that's the only part with much visual surface. They see lots of test tubes and bizarre equipment and people running around making discoveries. They do not see the experiment as part of a larger intellectual process and so they often confuse experiments with demonstrations, which look the same. A man conducting a gee-whiz science show with fifty thousand dollars' worth of Frankenstein equipment is not doing anything scientific if he knows beforehand what the results of his efforts are going to be. A motorcycle mechanic, on the other hand, who honks the horn to see if the battery works is informally conducting a true scientific experiment. He is testing a hypothesis by putting the question to nature. The TV scientist who mutters sadly, "The experiment is a failure; we have failed to achieve what we had hoped for," is suffering mainly from a bad scriptwriter. An experiment is never a failure solely because it fails to achieve predicted results. An experiment is a failure only when it also fails adequately to test the hypothesis in question, when the data it produces don't prove anything one way or another.

PS (17/V/08): Przyznajê, ¿e prze¶ledzenie ró¿nic i porównanie z orygina³em nie jest tu ³atwe. Je¶li w istocie kto¶ zechce zadaæ sobie ten trud, mo¿e ten plik mu to u³atwi?

¶roda, 14 maja 2008, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Go¶æ: Wiechu., ici2.internetdsl.tpnet.pl
2008/05/14 11:48:03
Podoba mi siê ten wyk³ad.
Jest ciekawszym ni¿ ten o Pinku M±ce.

Wiechu.
-
2008/05/15 02:54:14
He is testing a hypothesis by putting the question to nature.
Sprawdza on pewn± hipotezê, przedk³adaj±c pytanie naturze.
Weryfikuje pewn± hipotezê, stawiaj±c pytanie bezpo¶rednio maszynie.

Faktycznie masakra. Pirsig pisze prostym jêzykiem, a polski mo¿e byæ zwiêz³y.
Sprawdza hipotezê, zadaj±c pytanie naturze.
-
2008/05/15 04:07:42
Wie¶ku, to mi zabrzmia³o jak jedno z tych zdañ, ¿e gruszki s± s³odsze, ale ser bielszy...

Kwiku (czy¶ deklinowalny?), oczywi¶cie Twoje skrócenie lepsze. Potem, jak nie bêdê padniêty, poprawiê.

Tak, mo¿na wybaczyæ b³±d, zmy³kê, niezgrabno¶æ, ale nie transplanowanie duszy. Pirsig ani razu nie wym±drza siê wyrafinowanym s³ownictwem. I robi co mo¿e, by przekazaæ wiarê, ¿e ¶wiat uniwersytetu jest zrozumia³y i nie tak odmienny od reszty...
-
2008/05/15 04:38:57
Deklinowalnym. A gdybym jeszcze ¶mia³ t³umaczyæ falsification jako sfa³szywianie, to by³bym zarazem odwa¿nym.