|
Blog > Komentarze do wpisu
I ty zostaniesz Indianologiem
Motto:Prawdziwy wróg nigdy Cię nie opuści. S. J. Lec
(Tylko proszę nie mówić, że przesadzam. Gdy niejaki Bush, człowiek wybrany na prezydenta USA, zaczynał swe awantury arabskie, oznajmił włączenie Brazylii do Osi Zła. Powodem było istnienie chodzących luzem i wesoło Arabów w położonej na południowej granicy Brazylii miejscowości Foz do Iguaçu.) sobota, 31 maja 2008, andsol-br
TrackBack
Komentarze
antrim
2008/05/31 22:37:34
Takie organizacje jak Survival International to charytatywny Nigerian scam. Czy ci ludzie wyginą jeśli się z nami skontaktują? O to trzeba byłoby spytać aborygenów, obywateli wielu państw afrykańskich, tubylców Nowej Gwinei itp bo kiedyś oni też byli "szlachetnymi dzikusami" nieskontaktowanymi przez naszą cywilizację. Dla socjologów, antropologów i lingwistów poznawanie takich izolowanych grup mogłoby wzbogacić naszą wiedzę. Intrygują mnie te statystyki Rondonii - skąd oni wiedzą że tam mieszka 40K ludzi? Policzyli z samolotów czy jak?
2008/05/31 23:40:46
Nie mam rzeczowych danych, by oszacować jaka część tych nierządowych organizacji to zwykli wydrwigrosze, jaka to ukryte i bardzo nieszlachetne interesy ukryte pod szlachetnymi tarczami, a jako uczciwi poszukiwacze Altantydy czy Sekty Zwariowańców. Niestety, grupy osób mających poważne projekty i godne uznania postawy etyczne są prawnie zobowiązane do nałożenia takich samych mundurków i wypisania sobie takich samych statutów jak te poprzednie grupki, czyli tylko praktyka i czas pokazuje kto jest kim.
Co do szacowania ilości Indian, FUNAI istnieje od 1967 roku i przejął dokumentację i know-how organizacji uprzednio istniejących. Zależnie od obszaru jego spisy ludności są bardzo dokładne (np. w Acre podawali ich ilość na 10.478 w r. 2001) i ci sertaniści doliczają się braku paru dzieci czy kobiet zabitych przez kacyków (caciques, wodzów plemienia). FUNAI ich dożywia, doucza, leczy, broni przed inwazjami kolonistów, zniechęca do zabijania kolonistów itp, itd. W Rondonii Indianie sami się podliczali, żeby wydusić od rządu jak największe obszary rezerwatów. To ważne dla nich, bo potem mogą (a inni nie mogą) podpisywać np. umowy z handlowcami z UK na dostawę tylu a tylu drzew mahoniowych czy innego typu... Czasami dziwnie bywa z Indianami z obszarów miejskich, z peryferii. Słyszałem kiedyś w programie radiowym kobietę z faweli w Salvador (Bahia) mówiącej zwykłym portugalskim: przyjechali do nas ludzie z uniwersytetu, pomierzyli nas, pobadali i powiedzieli, że my jesteśmy Indianie z grupy Tupi-Guarani. No jak jesteśmy, to jesteśmy, a co mi tam. |
|